Pan Zdzich wziął kartkę papieru, usiadł przy biurku i odpisał, co następuje:
Szanowny Panie,
Pragnę Pana poinformować, iż raz na miesiąc, gdy otrzymuję rentę, zbieram wszystkie rachunki dotyczące opłat za mieszkanie i resztę mediów. Wrzucam je do dużego dzbana, mieszam i losuje trzy, z którymi idę na pocztę i opłacam.
Jeżeli pańska Instytucja pozwoli sobie choćby jeszcze raz przysłać do mnie list utrzymany w podobnym tonie, to jej faktury na rok zostaną wykluczone z loterii.
Z poważaniem Zdzisław Kwiatkowski
W odpowiedzi miły Pan z Gazowni odpisuje:
Informujemy, iż w przypadku braku wpłaty w terminie 14 dni od daty niniejszego pisma kartka z Pańskim nazwiskiem zostanie wrzucona o komory maszyny losującej, a następnie Pańskie nazwisko zostanie wylosowane.
Głównymi nagrodami są:
1. Przerwanie dostaw gazu
2. Przerwanie ostaw renty
3. Wycieczka do najbliższego miejscowego Sadu Rejonowego
4. Wizyta miłych Panów z działu Windykacji, tudzież wizyta Komornika.
Zapraszamy do wzięcia udziału w loterii...
--------------------
PS. Powoli wracam do świata blogowego zatem komentarze do komentarzy uzupełnię jutro
to i w Naszej windykacji krążyła ta wymiana korespondencji
OdpowiedzUsuńxD
Lunetarius
Witam w skromnych progach. Pospieszę z rewizytą
No proszę! Jak to miło słyszeć że istnieją kulturalne stosunki i wymiana zdań z komornikiem!
OdpowiedzUsuńLunetarius
Komornicy to też ludzie. Wykonują brudną robotę tak samo jak babcie klozetowe, kanalizacja i wysypiska śmieci. A jak to mówili starożytni Rzymianie pecunia non olet (pieniądze nie smierdzą).
No i od razu widac, ze czlowiek wypoczety wraca z majowki ;P Pozdrawiam cieplutko
OdpowiedzUsuńLunetarius
Wrócił człek i już od poniedziałku w śpiąca Polskę pognał i wrócił:-) Dlatego tylko wpis będący zasłyszeniem, bo na więcej sił zbrakło.
Zawsze mówię NIE odpowiadać - wygrana z zaskoczenia łagodzi obyczaje ;)
OdpowiedzUsuńWitaj pośród wirtualnie żywych ;)
Lunetarius
Nie zawsze milczenie okazuje się złotem i nie zawsze daje szansę wygranej. Zwłaszcza z komornikiem:-)
Zapomnieli dodać że ma prawo wyboru.. jak każdy z nas...albo opłaci wszystkie oplaty i nie będzie miał za co jeść..albo wybierze opcje losującą z nadzieją ze jeszcze przeżyje do kolejnego miesiaca...
OdpowiedzUsuńLunetarius
Czasami metody i propozycje komornika przypominają pytanie: Na co wolałbyś umrzeć: na raka, czy na syfilis?
No wiesz, ale sa przypadki, kiedy na wygraną szans i tak nie ma, więc przynajmniej odwlec coś można ;)
OdpowiedzUsuńLunetarius
Gdy znajdę się w podobnej sytuacji sprobuję wykorzystać grę na czas.
:-) Komornik z poczuciem humoru to zawsze jednak komornik. Dobrze, że chociaż może być źródłem anegdot...
OdpowiedzUsuńLunetarius
Przynajmniej to jedno osładza gorycz spotkań z takim osobnikiem. Choć uważam, ż etrzeba mieć specyficzną mentalność, by zostać kimc takim.
Obyś się nie znalazł.. nikt z nas.. choć historia zabawna, to kanwa nieśmieszna..
OdpowiedzUsuńLunetarius
Tfu, tfu przez lewę ramię... zabobonnie, choć nie wierzę, ale... на всякий случай (na wszelki wypadek)
/no i mi popluł podłogę../ ;))
OdpowiedzUsuńSmutna konkluzja jest taka, że choć wiele od nas samych zależy, to na jeszcze więcej wpływu nie mamy, więc każdy moze być na miejscu tworzywa dla kanwy..
Lunetarius
Nie szkodzi, ale jak miło mieć złudzenia...czasami
Ja mam trochę do czynienia z komornikiem i ludźmi, którzy już mieli z Nim styczność. To wszystko jest śmieszne do czasu...dopóki rzeczywiście ktoś nie ma zajęcia komorniczego. Sęk w tym, że nic nie dzieję się bez przyczyny. Zresztą pisałem już o tym u siebie na temat dłużników.
OdpowiedzUsuńLunetarius - już nie epatuj swoją skromnością ;)
Lunetarius
No dobrze! Ta skromność to taka licentia poetica, ale myślę, że w strawnym dla Ciebie tonie. W każdym razie witaj!
Ze smutkiem muszę stwierdzić, że - jak zawsze - to klient wykazał się znacznie bardziej wyrafinowanym poczuciem humoru i błyskotliwsze pismo wystosował. Urząd, jak to urząd: kawa stygnie i nie ma czasu szlifować dowcipu.
OdpowiedzUsuń:)
to tak jak ja ostatnio pisałam odwołanie hehe.. Panie popatrzyły z uśmieszkiem na twarzy..pytam czy coś nie tak..Od razu spoważniała jak na urzędniczke przystało.. hehe ja wiem że zawarłam niestosowny wyraz w jezyku urzędowym- moje celowe działanie..tym bardziej ze mnie to ani ziębi ani grzeje..hihi..im zależało na piśmie to je dostali..ale uśmiecham się pod nosem wiedząc przez ile rąk ono przeszło...a co tam..celowość w bezcelowości... nie brzmi fajnie..ale będąc uważaną za rozsądną i inteligentną pokazując realnie wariatkę - czasem fajne uczucie.. obie strony mają satysfakcję .. a ja się szablonów urzędowych też nie trzymam...:)
OdpowiedzUsuńMyślę sobie,że Pan z gazowni się zachował i
OdpowiedzUsuńprzestrzegł przed nieuchronna gamą zachowań
stosownych urzędów.Cześć jego pamięci!
Zapomniał jedynie o możliwości skierowania na
przymusowe leczenie odwykowe od gier hazardowych w dzbanie,sadzę,że zrobił to z rozmysłem,gdyż przewidział podobne niemiłe konsekwecje w stosunku do siebie.
Anegdota jest cudna i bez poprawek może wejśc pod obrady Sejmu,w przedmiocie obywatel,a przyjazne państwo.
Dawno temu wysłałam pismo do ZUS,jażgocącego,że nie płacę składek/z braku stosonego papieru w kratkę/ na kartce z papeterii prześlicznie ozdobioną rózowymi słonikami i nikt mnie za to nie zganil....buuuuu!
Był też komornik,ale telewizora za 30 zł nie chciał brać,wybredny jakiś.