Gdybym wierzył w realność raju, jako miejsca dla zbawionych, to chciałbym, aby przypominało wyobrażenie (wy)marzone przez Mikołaja Sapiehę.
Opisała to - w jednym z pobocznych wątków Błogosławionej winy - Zofia Kossak-Szczucka nawiązując do legendy o uprowadzeniu z Rzymu i osadzeniu cudownego obrazu Matki Boskiej Kodeńskiej w Kodniu przez przywołanego wyżej Mikołaja. Tenże - pokutując za świętokradczą kradzież i marząc o niebie dla siebie - modlił się do Boga o takie bardzo zaciszne i oddalone od rajskiego zgiełku miejsce nad strumykiem, z niewielką chatką z drewnianych bali, otoczoną zielonymi drzewami i ziemią porośniętą soczystą trawą... powiewie wiatru i śpiewie ptaków. W takim cudownie ustronnym miejscu chciał spędzać swoją wieczność.
Przyznam, że wspomnienie odległej lektury i wywołanych nią emocji sprawiają, że w chwili zmęczenia i znużenia, marzę o takim wiecznym odpoczynku. Zamykam oczy i... zaprawdę, zaprawdę powiadam Wam, dziś jestem już w raju...
Tego Ci zyczę Sadoqu z całego serca. Pamiętamy o ogrodach, przecież stamtąd wyszliśmy. I Ktoś jeszcze o tych naszych marzeniach naturalnych wie i pamięta. Na szczęscie maj i pachnie saska kępa.
OdpowiedzUsuńRzekłeś, Maćku :-)
OdpowiedzUsuńNikt nie zna raju z autopsji, ale chyba wszyscy z wyobraźni. Dlatego raj jest dla każdego inny, zależy od wrażliwości, bogatej psychiki, odpowiedniej osobowości i ... bogatego wnętrza.
OdpowiedzUsuńObraz raju to subiektywna perspektywa i dlatego bardzo lubię swój raj. Potrafię sobie stworzyc od czasu do czasu jego namiastkę tu na ziemi, dlatego moje życie zdaje się być moim rajem:)
Każdy sam kreuje swoje raje i piekła.
OdpowiedzUsuńOby częściej był to raj... choćby ten ziemski - na miarę naszych pragnień i potrzeb