Wyobraźmy sobie, że praktyczni Rzymianie, dzięki przedziwnemu zbiegowi okoliczności oraz możliwości podróżowania w czasie, wybrali się na zakupy w przyszłość. Chcieli sprowadzić w swoje czasy urządzenie, którego użycie znacznie przyspieszało wykonywanie słusznych wyroków śmierci. Najpierw pertraktowali z bliższym czasowo Karolem Andegaweńskim, który zastosował to urządzenie w 1268 roku wobec Konradyna Hohenstaufa i Fryderyka z Badenii. Niestety, w czasie prezentacji urządzenie zawiodło, a poprawianie nastawień nic nie dało. Wysłańcy Rzymu powędrowali w przyszłość tunelem czasu o kolejne 534 lata. Dotarli do Tobiasa Schmidta, niemieckiego producenta klawesynów, który na zlecenie rządu francuskiego wyprodukował tanią i sprawną gilotynę. W dobie rewolucji francuskiej wyrób ten okazał się bardziej dochodowy niż produkcja instrumentów muzycznych.
Jedno z wielu zakontraktowanych urządzeń trafiło do Jerozolimy w czasie, gdy prefektem Judei był Poncjusz Piłat. Właśnie odbywała się jedna z rozpraw, podczas której wydany przez sanhedryn wyrok śmierci miał być zatwierdzony przez namiestnika Rzymu.
- Cóż więc mam uczynić z tym Jehoszuą, którego nazywają Mesjaszem? - spytał Poncjusz Piłat.
- Na gilotynę z nim! - zaryczał tłum podburzony i opłacony przez Sanhedryn-
- Cóż właściwie złego uczynił poza tym, że głosił nieco inna wersję waszej religii?
- Na gilotynę z nim! - krzyczeli jeszcze głośniej.
Piłat zorientował się, że nic nie wskóra. Rozwydrzony tłum falował i stawał się coraz groźniejszy. Nie chciał okazać słabości, dlatego na oczach wszystkich wziął wodę i umył ręce. Chciał pokazać, że nic go to nie obchodzi i nie zajmuje jego namiestnikowskiej uwagi. By gest był w pełni zrozumiały dopowiedział:
- Nie biorę na siebie skutków śmierci tego człowieka. To wasza rzecz za co chcecie go uśmiercić.
- Niech jego śmierć spadnie na nas i na dzieci nasze - wołali opłaceni prowodyrzy w tłumie.
Wydał swoim żołnierzom polecenie, by wymierzono Jehoszui 40 batów, a później odprowadzono na miejsce egzekucji. Urządzenie z przyszłości pracowało na wzgórzu czaszki. Tam wykonywano wszystkie wyroki śmierci. Jego zaletą była szybkość z jaką odbierano życie. Bywały dni, że ścinano po kilku opryszków za najróżniejsze przestępstwa. Gdy tylko kohorta ze skazańcem dotarła na miejsce została otoczona tłumem gawiedzi. Pośród tłuszczy byli też wysłannicy sanhedrynu, sprawdzający, czy stało się zadość ich woli. Jehoszuę przywiązano do deski, zdążył tylko krzyknąć Eli, Eli, lema sabachthani, przechylono go i ukośne ostrze runęło w dół. Głowa spadła do wiklinowego kosza wypełnionego trocinami, z korpusu trysnęła krew... Wypełniło się.
A teraz wyobraźmy sobie, że ponad osiemnaście wieków później Adam Mickiewicz w przypływie patriotyzmu pisze:
A teraz wyobraźmy sobie, że ponad osiemnaście wieków później Adam Mickiewicz w przypływie patriotyzmu pisze:
Tylko pod tą gilotyną tylko pod tym znakiem – Polska jest Polską, a Polak Polakiem.
Wyobraziłam sobie...
OdpowiedzUsuńStrach pomyśleć jaką mielibyśmy symbolikę gdyby Poncjusz był rozrywkowym facetem i poprzedził egzekucję torturami na Kołysce Judasza.
OdpowiedzUsuńhttp://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%82yska_Judasza
WGieniuszu,
OdpowiedzUsuńPodpowiedź na zadanie cierpienia przednia:-) Biorąc jednak pod uwagę szybkość i skuteczność uśmiercania kołyska Judasza nie równa się z dziełem producenta klawesynów.
za to Mickiewicz mógłby napisać: tylko pod tą kołyską tylko pod tym znakiem – Polska jest Polską, a Polak Polakiem
OdpowiedzUsuńA stąd już tylko krok do "Polska dla Polaków"...
OdpowiedzUsuńWG,
OdpowiedzUsuńKołysek ci u nas dostatek:-)
Charmee,
'Polska dla Polaków', albo sady sądami, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie.
Przewrotny jesteś. Zmuszasz do myślenia. Moja wyobraźnia została pobudzona.
OdpowiedzUsuńA swoją drogą polecam Ci rosyjski serial "Mistrz i Małgorzata" i genialne sceny dialopgów Poncjusza Piłata z Joszuą. Jeżeli nie widziałes zajrzyj tu: http://miesozerca.blox.pl/2007/05/Mistrz-i-Malgorzata-serial-rosyjski.html To dwa pierwsze odcinki. Po ich obejrzeniu kupiłam cały serial. Wg mnie najlepsza ekranizacja.
Trochę nie na temat. Wybacz.
Muszę przyznać, że pomysły na wpisy najczęściej rodzą się, gdy jestem w samochodzie. Najpierw coś stuknie, jak pomysłowego Dobromira, a później już lawina wyobraźni. Muszę jednak przyznam, że Hela jest w tym nie do podrobienia (vide: http://caddicus.blogspot.com/2011/04/tramwaj-na-rapaka.html)
OdpowiedzUsuńNie tak dawno wróciłem do "Mistrza i Małgorzaty" w formie audiobooka. Najlepiej słuchać podczas wędrówek po lesie... Dzięki za link.
Caddicusie, powtórzę za Emką: przewrotny jesteś:-)
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że lubię zaskakujące pointy i alternatywne historie.
Pozdrawiam w przerwie przygotowań wielkanocnych.
Nie bardzo rozumiem potrzebe takich rozwazan. To, co juz bylo, bylo. I tak jest znane.
OdpowiedzUsuńMozna sobie wyobrazic, ze ktos ma w miejscu glowy... pupe. I odwrotnie. Widzialem juz takie rysunki. Tak wiec, wyobrazic mozna.
Ale po co?
W naszej wierze Chrystus umarl na krzyzu, a nie gilotynie.
A Mickiewicz napisal, ze pod krzyzem, nie pod gilotyna.
Inspektorze,
OdpowiedzUsuńOdpowiedź jest prosta: dla ćwiczenia szarych komórek i fałd na mózgu.
Twa teza W naszej wierze jest wątpliwa, bo już świadkowie Jehowy twierdzą, że Jezus umarła nie na krzyżu a na palu.
Poza tym życie nie składa się tylko z kotleta, ziemniaków i zasmażanej kapusty.
A ja lubię takie zaułki myślowe i próby przedstawienia nowych wersji starych wydarzeń.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam świątecznie.
Niektórym wystarcza prosty i niewzruszalny opis otaczającej rzeczywistości, drudzy potrzebują szukać dziury w całym.
OdpowiedzUsuńDla wszystkich jest miejsce.
Najbardziej cieszy mnie w tym świętowaniu to, że jeszcze wszyscy śpią. Tak więc pozdrowienia przyjmuje w tym właśnie duchu:-)))
od 7 bezskutecznie podrywam z łóżek młodzież. Chyba nie wypada, wściekać się w święta... :))
OdpowiedzUsuńLubię, gdy notka każe mi myśleć, nie wymyslać pewniki własnych domysłów, a właśnie myśleć.
OdpowiedzUsuń/Powiem Ci, Caddicusie, że nie lubię blogspotu w sensie platformy, nie Twojego bloga. Jakoś nieudolnie mi się tu poruszać./
To kwestia przyzwyczajenia... Tak jak napisałem wcześniej jestem zgooglowany na amen(t) i tylko bloga miałem na WP. Teraz wszystko mam w jednym logowaniu.
OdpowiedzUsuńCo do młodzieży... zjechało się towarzystwo na święta, ale jeszcze śpi. Mają czas do 10ej. Mają prawo.
Moje Pierworodne Szczęście zaspało przedwczoraj na samolot do ojczyzny i zamiast wylądować o 11 w Poznaniu trafiło na 18-tą do stolycy kraju nad Wisłą. Młodszy nieco bez problemu dotarł ze stolicy Pyrlandii do domu.
nie składa się tylko z kotleta, ziemniaków i zasmażanej kapusty.
OdpowiedzUsuńCo do tego ludzie maja dosc zdyfferencjowane zdania. Jedni maja mniejsze, inni wieksze potrzeby duchowe.
Jednak z wirtualnego, a wiec istniejacego tylko w wyobrazni kotleta, ziemniakow i kapusty pozytku nie bedzie. A i rozmyslania o nieistniejacych kotletach wydajami sie bezplodne. Nie poruszaja mnie natomiast uczuciowo.
Zabawy zas myslowe dotyczace mojej Wiary maja na mnie wplyw emocjonalny.
Inspektorze, jak pragne zdrowia,
OdpowiedzUsuńw żaden sposob nie wypowiadałem się na temat Twej wiary, gdyz nie wiem jaka ona jest. Wypowiadałem się tylko i wyłącznie w swoim imieniu i tego, co mi sie kojarzy w krzyżem - symbolem większości chrześcijan. Na początku tym symbolem była ryba, tak więc zgodzisz się, że można sobie pomysleć, że tym symbolem mogłoby być coś innego.
Na marginesie dodam, że pierwotny znak był wyrazem swoistego rodzaju myśli teologicznej, a nie prostą wizualizacją narzędzia kaźni. Ryba - po grecku ichtis była skótem od Ιησούς Χριστός Θεού Υιός Σότερ (Jezus Chrystus Boży Syn Zbawiciel).
Caddicusie:*
OdpowiedzUsuńMoje szare komórki wysiadły przez ten wir przedświątecznych przygotowań, więc nic innego nie napiszę dziś,prócz:
Tobie (i rzecz jasna Marianowi z Helą ;))
Zdrowych, Wesołych i Spokojnych!
Caddicus:
OdpowiedzUsuńmoże inspektorowi pomoże inne podejście do tego interesującego przecież tematu?
O np. tutaj:
http://pytania.wordpress.com/2009/12/02/794/
To straszne co ten blogger robi z linkami. Jeszcze raz:
OdpowiedzUsuńhttp://pytania.wordpress.com/2009/12/02/794/
Ciekawym!
Wiesz, może Ty masz teraz lżej a Google pełniejszy profil konsumencki do sprzedania - ale Twoi czytelnicy mają gorzej. Przemyślałbym to.
OdpowiedzUsuń;)
Telemachu,
OdpowiedzUsuńDzięki za link, ale obawiam się, że Inspektor może Twego tekstu nie przeczytać ze względu na zastrzeżenie wyrażone w pierwszym akapicie.
Co do profilu konsumenckiego... nie mam nic przeciwko wszak sam zajmuję się sprzedażą. Zaś co do czytelników to jestem przekonany, że poradzą sobie z bloggerem , oczywiście jeśli uznają, że warto przeczytać to, co piszę.
Chlust wiadrem wody, po wszystkich stałych i przypadkowych bywalcach!
OdpowiedzUsuńŚmigus! Dyngus! Na uciechę
OdpowiedzUsuńz kubła wodę lej ze śmiechem!
Hi, hi, zdążyłem...
"Zaś co do czytelników to jestem przekonany, że poradzą sobie z bloggerem , oczywiście jeśli uznają, że warto przeczytać to, co piszę."
OdpowiedzUsuńNo dobrze. Ja Cię zapewnię, że uznaję, że warto, a Ty ze swej strony wytłumaczysz mi proszę w jaki sposób mogę komentować bez wypełniania za każdym razem kwestionariusza danych osobowych, w jaki sposób i przy pomocy jakich tagów mogę formatować moją wypowiedź i w jaki sposób mogę umieszczać w niej działające linki. Dobrze?
Kiedyś już spotkałam się z opcją gilotyny w miejscu krzyża, ale przyznam, że podobne rozważania są mi obce i moich fałd mózgowych nie wypełniają. ;( A film przeraźliwy- nie do oglądania!!
OdpowiedzUsuńWakacje odsieciowe?
OdpowiedzUsuńCaddicusie, zaniepokojona jestem, gdzieś się podział? Różne myśli przechodzą mi przez głowę, nawet to czy czasem nie cofnąłeś się w Czasie ,gdzieś, hen.. ?
OdpowiedzUsuń;)