Pan C. ostatnio jawił się bardzo kulinarnie. Odcisnęło to na nim dość wyraziste piętno i każdy, mający z nim jakikolwiek kontakt, odczuwał niepowtarzalny smak i zapach.
Nie inaczej było w minioną sobotę, gdy udał się na zakupy z potomkiem płci właściwej. Na co dzień Pan C. unika zakupów i traktuje je niczym dopust Boży. Motywem przewodnim sobotniej wycieczki po sklepach było doposażenie syna w buty, koszule, spodnie i tym podobne ustrojstwa potrzebne młodemu człowiekowi.
Nie inaczej było w minioną sobotę, gdy udał się na zakupy z potomkiem płci właściwej. Na co dzień Pan C. unika zakupów i traktuje je niczym dopust Boży. Motywem przewodnim sobotniej wycieczki po sklepach było doposażenie syna w buty, koszule, spodnie i tym podobne ustrojstwa potrzebne młodemu człowiekowi.
W jednym ze stoisk uwagę Pana C. przykuła koszula w kolorze grafitowo-granatowym. Zdawała się pasować do jego czarnych spodni. Przymierzył ją i przejrzał się w lustrze. Wychodząc z przymierzalni dostrzegł podobną tyle, że w stalowej tonacji. Przymierzył ją również i zaczął się zastanawiać, którą wybrać. W pewnym momencie gotów był odłożyć zakup do następnej okazji, by wybór mogła ocenić Koleżanka Małżonka. Doświadczona ekspedientka zorientowała się, że transakcja jest zagrożona i postanowiła działać.
- Proszę pana - powiedziała z przekonaniem i takim szczególnym błyskiem w oku - nie chcę być natrętna, ale w tej pierwszej koszuli wygląda pan... całkiem p i k a n t n i e.
Męska duma Pana C. i połechtane ego sprawiły, że poczuł się kimś szczególnie ważnym dla tej kobiety, której dotąd nie dostrzegał.
- Czy jest pani tego pewna? - zapytał wyczekując potwierdzenia.
- Ależ tak - mówiła głosem, który sprawia, że każdy mężczyzna zaczyna... ulegać. - W tej koszuli wygląda pan bardzo... bardzo atrakcyjnie.
Trafiony, zatopiony.
Pan C. wrócił do domu z nową koszulą.
Z o b a c z : A bociany już odleciały...
_
To Ty trafiłeś na lepszą ekspedientkę, niż ja, Caddicusie. Lepiej wykształconą w dziedzinie stosunków międzyludzkich. Moja powiedziała, jakem se buty przymierzała, że wyglądam w nich jak na szczudłach /faja/...
OdpowiedzUsuńA może ona chciała wyrazić tylko, że jesteś smukła i że masz nogi do ziemi, a że słabo wyedukowana w języku polskim to i wyszło jej tak jakoś... pokracznie.
OdpowiedzUsuńMoże za dwadzieścia lat będzie sprawniejsza językowo:-)
No a "młody człowiek" oczywiście nie znalazł nic dla siebie?
OdpowiedzUsuńWugusiu, młody człowiek jest w opisanej scence postacią drugoplanową:-)
OdpowiedzUsuńAdres! Kontakt! Ja też chcę być pikantny. Kolor koszuli obojętny, dla mie liczy się uczucie. Pozdrawiam Twoje poczucie rzeczywistości i humoru!
OdpowiedzUsuńBarnabo, zaproszenie w moje rewiry cały czas otwarte.
OdpowiedzUsuńSpodziewam się Twej wizyty w końcówce października, zatem rezerwuję dla Ciebie spotkanie ze wspomnianą ekspedientką. Możesz u niej przymierzyć także inne części męskiej garderoby, a wszystko zapewne będzie nie mniej pikantne.
No, no..chciałabym zobaczyć kiedyś Pana C. " live" w koszuli wywołującej takie emocje u pań ;)))
OdpowiedzUsuńAngie, chętnie, ale moja Hela by mnie chyba zabiła....:-)))
OdpowiedzUsuńCaddicusie, jak wydamy książkę, to wszyscy się zobaczymy Live. Wówczas możesz wdziać " koszulę wywołującą pikantne emocje"
OdpowiedzUsuń:>
;))))
Jak to kupno głupiej koszuli samopoczucie i samoocenę potrafi smusic do skoku wzwyż. Zyczę więcej takich przypadków
OdpowiedzUsuńoczywiście zmusić!;)))
OdpowiedzUsuńAngie,
OdpowiedzUsuńwydamy jeśli napiszesz.
emka1216,
jeśli nawet się nie zdarzają same z siebie to trzeba je prowokować
Tylko że zawód sprzedawcy odzieży, jest szeroko sfeminizowany. Więc takie niemoty, jak ja, mogą liczyć jedynie na szczudła...
OdpowiedzUsuńTak właśnie powinna działać DOBRA ekspedientka i taka ma efekty W HANDLOWANIU ... ;)) Swoją drogą ciekawam reakcji KOLEŻANKI- MAŁŻONKI - czy koszula też przypadła do JEJ gustu ?
OdpowiedzUsuńGratuluję zakupu! :)
OdpowiedzUsuńCharmee,
OdpowiedzUsuńPozwól, że zacytuję modlitwę przodków Dziękuję Ci Panie Boże, że nie stworzyłeś mnie gojem i kobietą /chytry uśmieszek/.
Kwoka,
Koleżanka zaakceptowała wybór. Oczywiście nie byłem łaskaw jej przekazać wszystkich okoliczności zakupu, gdyż mogłyby wpłynąć na jej wybitny obiektywizm:-)
Filemonka,
Dziękuję.
Ja tak cichutko, nie w temacie. Mam do oddania jeden bilecik zabawy blogowej. Szczegóły u mnie.
OdpowiedzUsuńJednak miałeś szczeście Caddicusie,że nie trafiłeś na ekspedientkę, która powiedziałaby Ci, że jesteś piękny i pięknie wyglądasz w tej koszuli, bo wtedy kupiłbyś nie jedną a dwie koszule a kolor byłby naprawdę mało ważny. Ten chwyt ze słowem "piękny" już nie raz się sprawdził na niejednym mężczyźnie. A tak przy okazji to brawo za umiejętność radzenia sobie w niekonwencjonalnych sytuacjach... "a że guzik jest przyszyty do koszuli pół centymetra za wysoko i koszula się marszczy to nic !!! schowa się do spodni i nie będzie widać albo zapnie się marynarkę i zakryje... trzeba sobie jakoś radzić" :)
OdpowiedzUsuńhotchpotchinside,
OdpowiedzUsuńTa pani ujęła mnie niekonwencjonalnym zastosowanie słowa PIKANTNY na określenie mego wyglądu. Koszulę zamierzałem i tak kupić, więc ulegając sugestii ekspedientki nie zrobiłem tego tak naprawdę wbrew sobie.
Caddicusie, wyskakuj z tej koszuli już i poszukaj rękopisu autobigrafii... Znaczy któregoś tomu, albo chociaż rozdziału tomu :)))
OdpowiedzUsuńEch, to był oczywiście szyfr!
Milczenie nie zawsze jest złotem! Jeśli zbty długie...Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń