Dawno, dawno temu, a może całkiem niedawno, bo raptem niewiele ponad czterdzieści lat temu, Pan C. doświadczył w praktyce... ducha świąt Bożego Narodzenia.
Działo się to w drugim roku panowania Edwarda Wspaniałego, tego samego, który chciał, aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej. Po siermiężnej gomułkowszczyźnie kraj stawał się dziesiątą potęgą gospodarczą świata. Niestety później, znacznie później dekada jego rządów została przerwana, ale... nie o tym ten wpis.
Działo się to w drugim roku panowania Edwarda Wspaniałego, tego samego, który chciał, aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej. Po siermiężnej gomułkowszczyźnie kraj stawał się dziesiątą potęgą gospodarczą świata. Niestety później, znacznie później dekada jego rządów została przerwana, ale... nie o tym ten wpis.
Florentynowo, niewielka wieś we wschodniej Wielkopolsce. Pół kilometra od szosy zasypane śniegiem zabudowania, w ogrzanym kaflowym piecem pokoju duży stół zastawiony postnymi, ale wykwintnymi daniami, w narożniku po lewej stronie żywa choinka przystrojona bombkami i świeczkami. W szczycie stołu ukochany dziadek Pana C., wokół - w hierarchii wynikającej z wieku - domownicy i goście. Życzenia już były złożone i potwierdzone połamanym opłatkiem, a w tle brzmiały odtwarzane z czarnej winylowej płyty kolędy. Uczestnicy wigilijnej biesiady niespiesznie degustowali świąteczne potrawy.
W pewnym momencie dało się słyszeć głośne kołatanie do drzwi wejściowych. Brat Pana C. i Paweł, syn pani Józi, gosposi dziadków, poszli sprawdzić kto o tej porze zakłóca świętowanie. Po chwili wrócili do pokoju i zakomunikowali:
- To Kaziu od sąsiadów, ale... jest podpity.
- Nie wpuszczajcie go - powiedziała szybko i zdecydowanie pani Józia.
Wszyscy jednak wyczekiwali reakcji siedzącego w szczycie stołu dziadka.
- Spójrzcie na stół - powiedział spokojnie. - Po cóż położyliście na stole ten pusty talerz dla wędrowca?
Brat Pana C. bez słów wrócił do korytarza i po chwili wprowadził do pokoju Kazia, parobka, który od kilku miesięcy pracował u sąsiadów. Dziadek wskazał mu miejsce przy stole, a siedzącym najbliżej gościa polecił podać jedzenie, by się posilił. Czuć było od niego alkohol, ale nie był pijany.
- Dlaczego dzisiaj zostałeś sam? - zapytał dziadek.
- Nie zaprosili mnie na wigilię - odpowiedział drżącym głosem. - Siedziałem sam w pokoiku nad oborą.
Gdy to wypowiedział z oczu pociekły mu łzy. Po chwili zaczął opowiadać o sobie i o tym, jak jest traktowany przez gospodarzy. Nie musiał. W jego łzach była cała prawda o tym, czego doświadczał.
- To Kaziu od sąsiadów, ale... jest podpity.
- Nie wpuszczajcie go - powiedziała szybko i zdecydowanie pani Józia.
Wszyscy jednak wyczekiwali reakcji siedzącego w szczycie stołu dziadka.
- Spójrzcie na stół - powiedział spokojnie. - Po cóż położyliście na stole ten pusty talerz dla wędrowca?
Brat Pana C. bez słów wrócił do korytarza i po chwili wprowadził do pokoju Kazia, parobka, który od kilku miesięcy pracował u sąsiadów. Dziadek wskazał mu miejsce przy stole, a siedzącym najbliżej gościa polecił podać jedzenie, by się posilił. Czuć było od niego alkohol, ale nie był pijany.
- Dlaczego dzisiaj zostałeś sam? - zapytał dziadek.
- Nie zaprosili mnie na wigilię - odpowiedział drżącym głosem. - Siedziałem sam w pokoiku nad oborą.
Gdy to wypowiedział z oczu pociekły mu łzy. Po chwili zaczął opowiadać o sobie i o tym, jak jest traktowany przez gospodarzy. Nie musiał. W jego łzach była cała prawda o tym, czego doświadczał.
| Pan C. (drugi od lewej) w towarzystwie Dziadka i Mamy oraz Mikołaja Grudzień 1969 - przed "Okrąglakiem" w Poznaniu (rok przed opisywanym wydarzeniem). |
Bardzo ładna,wzruszająca historia.Bez zbędnej ckliwości.
OdpowiedzUsuńD***
Bo Dziadek ( dla innych Wuj Roman) sam tak bardzo życia doświadczył, że z jednej strony musiał się zahartować, a z drugiej- nabrał takiej wrażliwości na los innych, że po dziś niech nam służy za przykład. Tylko nam? Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńSame święta i okres okołoświąteczny zawsze miał swoją magię, dla dziecka miała ona wymiar choinkowy, prezentowy, dla starszych zawsze bardziej refleksyjny. Po latach miesza się to w nas kalejdoskopem chwil zatrzymanych w kadrze, ostatnia wigilia z kimś, nietypowa wigilia gdzieś w pociągu z przypadkowymi współpasażerami...
OdpowiedzUsuńlub niespodziewani goście. Mnie, małemu chłopcu, utkwili w głowie tacy różni, obcy, dziwni. Nie w samą wigilię przychodzili lecz przed lub zaraz po świętach. A to ktoś przyniósł kawę, inny jakieś cukierki, to bańkę choinkową, ktoś był nawet kiedyś z karpiem. Łamali się opłatkiem, często nie przekraczając progu i zazwyczaj szybko znikali.
Dopiero potem, po latach przypadkowo się dowiedziałem, że to byli więźniowie, którym ojciec na receptę biały chleb przepisywał, gdy siedzieli za kratami. No i przemycał im w jedną stronę kawę, fajki, na święta opłatki a w drugą zabierał ich listy
Ciekawe, co nasze dzieci zapamiętają...
OdpowiedzUsuńWzruszający ten Twój kuferek wspomnień, Caddi.
A ja pamiętam pijaną matkę w wigilię i brat przygotowywał wieczerzę, gotował barszcz i robił śledzie, zasiedliśmy do kolacji o 22, matka już się trochę wyspała i wstała... i połamaliśmy się z nią opłatkiem.
OdpowiedzUsuńI tak słowo ciałem się stało. Pouczające wspomnienie, Caddi. Bardzo wyważona opowieść. Wyjątkowo podoba mi się jej styl.
OdpowiedzUsuńCaddicusie, dawnom nie zagladała tutaj.
OdpowiedzUsuńNazbieralo się lektur. A to o Pierworodnej, z którą spędzony czas jest dla Ciebie wyzwaniem (piszesz o niej z taką szczególną ojcowską czułością); to znów o liczbach, które prześladowały Twoją znajomą w paragonach i wreszcie... dajesz przepiękną i prawdziwą wigilijną opowieść z Twego dzieciństwa.
Ile tego typu zdarzeń i emocji gromadzimy przez całe życie.
Wiesz, co w tym wszystkim jest najpiękniejsze?
Potrafisz się dzielić tym wszystkim i to w sposób naprawdę rzadko spotykany.
Piękna opowieść wigilijna. Wolę tę niż dickensowską
OdpowiedzUsuńJa jestem dzieckiem? :D To powiem, co zapamiętam. :)
OdpowiedzUsuńZapamiętam moją Babcię i Dziadka, dzięki którym zawsze, co roku siadamy do wspólnego stołu, kolędujemy, jemy, opowiadamy. Oni jednoczą rodzinę, aż się boję, co będzie jak ich zabraknie.
A historia, aż mi się łezka w oku zakręciła, Caddicusie. Przepiękna. Szkoda, że tak wiele dodatkowych nakryć przy naszych stołach się marnuje.
Widzę, że w wielu poruszyłem lawinę wspomnień i emocji.
OdpowiedzUsuńBarnabo: wiesz wszystko, o czym napisałem, bo doświadczyłeś tego miejsca i obecnej tam atmosfery na wiele lat przede mną.
Wugusiu, może warto to wspomnienie szerzej opisać?
Charmee, miejsca i opowieści w moim kufrze coraz więcej, a jeszcze się ich nazbiera, bo zamierzam pożyć troszeczkę. Najciekawsze jest w tym sięganiu do kufra to, że on jest cały czas zapełniany... przybywa tych opowieści:-)
Max, no staram się, jak potrafię...
HerbaTee, miło Cię widziec po dłuzszej nieobecności i czytać Twe uwagi. Prawda jest taka, że piszę dla siebie, ale oczekuję reakcji Czytelników. Lubię krótkie opowieści, bo takowe jest nasze życie: kalejdoskop zdarzeń.
emko, toś mnie podłechtała. Chyba zacznę pisać więcej:-)))
Deluzjo, wyzwolona z liczb: właśnie tych wiele dodatkowych nakryć zbyt często jest tylko atrapą... taką formą bez możliwości i woli stania się miłosiernym działaniem. To takie pytanie Jak się czujesz?, ale bez chęci wysłuchania odpowiedzi.
Już nie będę anonimowa, przepraszam. I przepraszam, że moim wspomnieniem spowodowałam Wasze taktowne milczenie.
OdpowiedzUsuńMnie tam nie trzeba przepraszać...
OdpowiedzUsuńDzięki :)
OdpowiedzUsuńPiękna ta Twoja opowieść wigilijna Caddicusie
OdpowiedzUsuń:)
Poruszyłeś trudny temat. Powiem Ci, że stawiałam sobie pytanie, jak bym się zachowała, gdyby w Wigilię zjawił się u mnie człowiek, który co prawda ma swoje mieszkanie, ale jest samotny i bardzo, ale to bardzo zaniedbany- jak żebrak. Żadne wyjście nie było dobre: nie przyjąć go- to sumienie żałośnie zszargane, przyjąć- to zepsuta wieczerza całej rodziny i wystraszone dzieci... Szczęśliwie Dobry Los pozwolił mi nie rozstrzygać tego dylematu! Tenże człowiek rzeczywiście zapukał do naszych drzwi ale w pierwszy dzień Świąt.
OdpowiedzUsuńDałam mu pół makowca, trochę pasztetu... i poszedł. A we mnie pytanie siedzi nadal i wcale się z nim komfortowo nie czuję! :(
Czy to wszystko, co tu piszecie, jest ze szczerego serca płynące? Grzeczne, kulturalne, taktowne- owszem. Ale zimne jak lód.
OdpowiedzUsuńBo nie umiesz czytać
OdpowiedzUsuńTwoja historia wigilijna Caddicusie i Stokrotki są na wskroś prawdziwe... tak to odbieram... cieszę się, że tu do Ciebie zawitałem i przeczytałem je.
OdpowiedzUsuńwg108 - dziękuję, jesteś bardzo miły.
OdpowiedzUsuńDawno tu nie byłem, ale towarzystwo w większości to samo. Wcześniej zachwyt nad akwarelkami największego zbrodniarza XX wieku, a teraz ckliwy kawałek o Bożym Narodzeniu sprzed 40 lat. Kto sprawdzi, jak było naprawdę, jeśli w ogóle było.
OdpowiedzUsuńZgadzam się z opinią D***, że wyziera tu zimna uprzejmość. Brrrrr!
Antif- cieszę się że tak samo nie umiemy czytać :) Dziękuję, że mnie poparłeś.Nie piszę bloga, więc Cię nie zaproszę, ale jeśli Ty masz czas na takie rzeczy, to chętnie w wolnej chwili zajrzę.:)Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMasz we mnie sojusznika, D***.
OdpowiedzUsuńCaddicusa nawet lubię momentami, ale to jego towarzystwo... szkoda gadać. Nie prowadzę bloga, utożsamiam się z tym wszystkim, co przeciwdziała odradzaniu się faszyzmu w Polsce pod każdą postacią.
No właśnie za zimno jak dla mnie. Zmykam stąd czem prędzej, z ulgą dla wszystkich :)
OdpowiedzUsuńBaj baj, Maszkary.
OdpowiedzUsuńNie wiem, może czapeczki załóżcie, skoro Wam zimno. Najgorsza co roku jest dla skina zima /lala/
Już nawet nie pytam tego całego Antifa o kwestię sojuszu. W związaku z czym i z kim. I w jakim celu przychodzi się ustawiać ludzi na cudzym blogu. Każdy ma prawo do swoich emocji, także do tego, aby uznać notkę Caddiego za chłodną. Ale zawiązywać w tym celu porozumienia - to zakrawa na absurd.
Tak samo ciepło i serdecznie przyjęlibyście zbłąkanego gościa w Wigilię jak obcą dla Was Stokrotkę z jej wynurzeniem.Jeśli to blog dla wybranych czytelników i komentatorów to trzeba wszystkie inne obce wpisy blokować, a nie się obrażać. A to nie notka Caddicusa została uznana za chłodną, tylko komentarze do niej.Chociaż może Ty jedna jakoś ludzko zareagowałaś.
OdpowiedzUsuńA ja przepraszam wszystkich za wszystko.Do widzenia.
Caddicusie. Z zażenowaniem, ale i z uśmiechem, przeczytałem wytrząsanie się nad Twoim wspomnieniem wigilijnego wieczoru przez te dwa niki. Na Twoim miejscu wstawiłbym animowanego gifa przedstawiającego ognisko, takiego, w którym płomyczki po gałązkach skaczą. Będzie biło wtedy ciepło z ekraniku. A i dłonie można ogrzać... Tak się notki pisze!!! Palanciarstwo//
OdpowiedzUsuńPowtórzę. Świetna opowieść! Smakuje, jak prawda.
To blog Caddiego, ale chyba nie będzie miał nic przeciwko, jeśli wypowiem się w jego imieniu i napiszę, że nie jest on blogiem jedynie dla wybranych i prezentujących słuszną linię partii. Chłodne przyjęcie Stokrotki? A w życiu! Tylko jak to sobie wyobrażasz? Odniesienie się do jej komentarza? Biedna Stokrotka, ale wycierpiałaś, nie przejmuj się, będzie dobrze? Każdy chyba ma jakieś niefajne wspomnienia, związane ze Świętami, a Caddi akurat przywołał te ciepłe, wzruszające... Refleksja Stokrotki jest smutna i myślę, że każdy ją zarejestrował gdzieś tam w sobie, w środku... A słów, w niektórych przypadkach, lepiej nie nadużywać. Natomiast wtręt Antifa o faszyźmie i akwarelkach Hitlera był jak jebnięcie gołębia w parapet.
OdpowiedzUsuńCzłek zniknie na półtora dnia, a tu od razu słowne potyczki:)
OdpowiedzUsuńD***, Stokrotka zrozumiała brak jakichkolwiek reakcji na swoją opowieść o wigilii i napisała: ... przepraszam, że moim wspomnieniem spowodowałam Wasze taktowne milczenie.
Niech to wystarczy w tej sprawie. Natomiast co do "zimna, jak lód" przyznam, że zaskoczyłaś mnie swą powierzchowną oceną uznając, że po lekturze kilku zdań jesteś w sytuacji "a ja już wiem". W kolejnych zaś komentarzach dziwisz się reakcjom, które skrótowo - identycznie, jak Ty - podsumowują Twą wypowiedź.
Znam i Ciebie i moich blogowych gości i przyznam, że wszystkie wzajemne opinie są nietrafione... na szczęście. Zatem spróbuj być nie tylko cichym czytelnikiem, ale i komentującym bywalcem, proszę... Tak to czasami bywa, że na początku trzeba się poczynić, by polubić swoje towarzystwo.
Stokrotko , bywaj tutaj i komentuj, a że czasami brak reakcji na komentarz? Cóż, nie zawsze można coś sensownego i taktownego napisać.
Wugusiu & TWA, zapewniam, że D*** potrafi czytać, oj potrafi... choć może przestrzeń blogowa jest tą, z którą najmniej miała do czynienia. Słowo pisane i mówione jest jej chlebem powszednim.
Max, zrezygnuję z gifów i wszelkich tego typu wodotrysków, jeśli...pozwolisz:)
Charmee, rzeczniku mój... Dziękuję za reakcję i tego gołębia "demolującego parapet", że się tak wyrażę kulturalnie;)
babcia bez mohera, opisałaś dylematy, które stają przed większością. Nie wiem, jak sam bym postąpił, gdyby ktoś zapukał do mych drzwi, choć uczestniczyłem w opisanym wyżej wydarzeniu. Powiem więcej... nie dam głowy, jak postąpiliby urzędowi głosiciele Dobrej Nowiny bez względu na denominację chrześcijańską.
OdpowiedzUsuńCzasami zgodnie z przykazaniami potrafią postąpić obcy, jak choćby ten przypowieściowy Samarytanin.
Właśnie nie wiem, czy powinnam tu zaglądać i w ogóle się odzywać.Przeze mnie sobie wzajemnie dogryzacie.Nie lubię takiej atmosfery, a już na pewno nie chciałabym być jej sprawcą.
OdpowiedzUsuńEch..., żeby wszystko było albo białe, albo czarne... o ileż prostsze byłoby życie...
Stokrotko , decyzja należy do Ciebie. Drobne złośliwości i uszczypliwości w dyskusji podnoszą temperaturę, ale nie należy odbierać ich osobiście. Znamy się blogowo już sporty czas i pozwalamy sobie na różne pstyczki, ale nikomu do głowy nie przyszłoby się obrażać:)
OdpowiedzUsuńWidzę przecież, że nie pasuję do towarzystwa.
OdpowiedzUsuńKażdy stawia sobie granice sam... Też to czynisz. Twoja sprawa.
OdpowiedzUsuńA ja widzę, że jest dokładnie odwrotnie, tylko wyluzuj.
OdpowiedzUsuńStokrotko polna! Ja też swoje frycowe odebrałam, ale jakoś to przeżyłam i od czasu do czasu tu zaglądam. Nie podłamuj się, nie jest tak źle! Pasujesz wszędzie tam, gdzie chcesz się pojawić! :)
OdpowiedzUsuńStokrotko, babcia bez mohera wie, co pisze. Posłuchaj jej i Caddicusa:)
OdpowiedzUsuńTo miejsce Caddicusowe jakoś tak często wywołuje emocje. Może i dobrze, chociaż rzeczywiście wydaje się, że wynikają one głownie z niezrozumienia i niedoczytania, a nie złej woli. Caddicusie, piękna Twoja opowieść, przywołuje wspomnienia świąt z dzieciństwa. Nie dla wszystkich są to dobre wspomnienia, niestety. Ja najmilej wspominam święta u moich dziadków, chyba właśnie dlatego, że wtedy często dodatkowe nakrycie dla niespodziewanych gości nie pozostawało puste. :)
OdpowiedzUsuńA propos przypowieści. Niech za przypowieść robi takie zdarzenie z mojej młodości; jesteśmy na imprezce, rozkręcona na maksa, każdy z dziewczyną więc i tańce. Jedna z naszych koleżanek, bezsprzecznie urodziwa, nie tylko perlistym śmiechem powodowała, że zawsze koło niej kilka par spodni się kręciło, niby tak przypadkowo. No i mając kilku facetów u boku (nasze panny w tym czasie kolejny zestaw kanapek przygotowywały)rozsiadła się na brzegu tapczanu, w amerykańskim stylu noga na nogę, i rzecze:
OdpowiedzUsuń- no, co jest panowie, bawcie mnie!
No i tak mi się skojarzyło, gdy poczytałem tekst D*** Grzeczne, kulturalne, taktowne- owszem. Ale zimne jak lód. że niby co, że miała tu nastąpić jakaś zbiorowa histeria ochów i achów?
Życie w sposób oczywisty jest n_i_e_d_o_p_o_w_i_e_d_z_i_a_n_e nie musimy za każdym razem poklepywać się po plecach, wystarczy że zaznaczamy swoją obecność, że dopowiemy coś od siebie.
I jeszcze zapytam na marginesie, czy zaśmiecanie komuś bloga dziecinadą, zawieraniem sojuszy, wpisywaniem ble-ble, pod tak intymną notką - no to jakie to jest? Taaa, gorące....
wg108 - ależ ja w Tobie wzbudzam emocje :) :) Aż mi to schlebia! :) Ty to musisz być "narowisty" facet :)
OdpowiedzUsuńD***, Wuguś to sama emocjonalność... naprawdę:)
OdpowiedzUsuńTo chyba lepiej, żebym do tego Wugusia w ogóle się nie odzywała, bo potrafię być równie wredna jak on i blog Ci wybuchnie :):)
OdpowiedzUsuńJa tu zara Angie zawołam /faja/...
OdpowiedzUsuńDlaczego ja myślałam, ze D*** to facet?
No przepraszam Charmee ... tak jakoś wyszło... :) Ale nie żałuję, żem nie facet. Kobiety mają lepiej, mogą chodzić i w różowym i w niebieskim :):)
OdpowiedzUsuńWiesz D***, każdy w blogosferze to albo chce być najfajniejszy, albo najwredniejszy. Taka potrzeba wyrazistości jest charakterystyczna dla nowych, starzy znajomi już czują się wzajemnie w pół słowa i nie mają presji, by pod każdym wpisem udowadniać posiadanie doktoratu z filozofii.
OdpowiedzUsuńWybacz, ale dla mnie jesteś póki co dość efemerycznym "bezosobowym nickiem". Miło Cię tu widzieć, ale zanim zaczniesz innych oceniać sama daj się poznać.
Spokój tu ma być - rzekłem!
OdpowiedzUsuńpoker
Dajcie szanse D***:)
OdpowiedzUsuńTak Pokeruś, spokój, luzik, kąpiel, podpaski i pampersy wymienić na czyste, tak jest, wykonać!
OdpowiedzUsuńJa się czuję w obowiązku zaprotestować, gdyż Wuguś to dusza wrażliwa i cudnie sympatyczna. Ja sobie wypraszam, żeby mi Wugusia uwredniać.
OdpowiedzUsuń"Efemeryczny bezosobowy nick" a takie emocje :) Czy warto nad takim " czymś" się pochylać?:)
OdpowiedzUsuńKiedyś Poker napisał, że każda chce być wredna, jędza, zołza... I czy nie ma już na świecie po prostu czułych kobiet.
OdpowiedzUsuńTak mi się skojarzyło...
Oczywiście - pisał to, zanim poznał mnie /słodki uśmiech/...
D*** jakie emocje? Emocje to są kiedy piszę kartkę do Maryny: spotkajmy się dziś za stodołą, ale przyjdź bez majtek, bo mam ci coś ważnego powiedzenia.
OdpowiedzUsuńNo to D****, wróć łaskawie do rzeczywistości
Ciekawym, co obchodzą w czasie Świąt BOŻEGO Narodzenia ludzie pokroju Antifa? Przecież taki jegomość to nawet na drzewku bożonarodzeniowym dostrzeże hakenkrojce zawieszone i runy, lęk przed wyimaginowanym faszyzmem każe mu dostrzegać w innych ludziach chodzące zło. Życzę Ci Antifie w tym trudnym dla Ciebie okresie duże optymizmu, niech narodzony Bóg doda Ci sił, odwagi, życzliwość do ludzi sama przyjdzie.
OdpowiedzUsuńCaddi, piękna nota. To jest Świadectwo.
KatoN
wg108 - dowcipne bardzo:):) też Cię lubię.
OdpowiedzUsuńOdezwę się w końcu, bo, kurwa, nie wytrzymam chyba.
OdpowiedzUsuńPo pierwsze:
Jak coś się nie podoba u Cadicusa, to powiem wprost: po gołębia na parapecie wchodzicie tutaj???
Jestem " wulgarna i chamska", a może i bez cudzysłowów.
Jełopy, bidne jełopy; po co jątrzycie? Stokrotki i te inne- mówiła chyba wyraźnie Rzecznik Charmee- jest wiele innych blogów do komentowania. Jak coś nie pasi- wyjazd stąd. Jak coś tam szemrze w duszy, że " może na rzeczy"- to się odezwać , ale kulturalnie z komentarzem.
Jak np ja, czasem
Ale moje , nigdy w TYCH PROGACH- " kurwa"
jest tak słodkie w porównaniu z tym, co Wy chcecie wnieść...
Nie jątrzyć! To ZA DOBRY BLOG na szczekanie kundli!
O Matko Boska!
OdpowiedzUsuńAngie, zawsze Cię kochałem, ale od dziś to już dwa razy mocniej
OdpowiedzUsuńCaddicusie, dlaczego Angie mnie wygania z Twojgo bloga? A cóż ja takiego zrobiłam i komu? Wszyscy jacyś nerwowi tacy.
OdpowiedzUsuńD***, nikt Cię nie wygania. Zostań, czytaj, pisz, bądź sobą. Wiem, to ostatnie najtrudniejsze.
OdpowiedzUsuńJestem sobą. I dlatego tak Was wkurwiam. Nie wchodzę w tyłek, nie podlizuję się, mówię, co myślę i nawet umiem żartować.Także z siebie.
OdpowiedzUsuńDobranoc.Zajrzę po Nowym Roku. Wszystkiego dobrego życzę wszystkim.
Primo: ja nikogo nie wyganiam, bo nie mam tu takiego prawa.
OdpowiedzUsuńPo drugie Cadicus jest ZBYT- tu proszę sobie dopowiedzieć jaki ( zbyt mądry, zbyt inteligentny, zbyt OGÓLNIE światły i zbyt W OGÓLE INNY JAK NA TE NASZE BLOGI) , by w ogóle Go DOTYKAĆ
Dostaję szału, gdy ktoś śmie drwić lub w sposób szczególnie charakterystyczny dla naszego PISu polemizować z Nim.
A to jakieś dziwnie POWSZEDNIE się tu zrobiło.
Brak Wam CZEGOŚ? ( powiedziałabym : samolotu, ale żem zbyt kulttularna i delikatna, by to powiedzieć:> )
D***, chodź do mnie, zapraszam - rozluźnisz się, czytając moje noty potrenujesz intelektualne mięśnie Kegla, wygładzą Ci się zmarszczki, może nawet trochę zrzucisz z wagi. Cho... www.katonisliwka.wordpress.com
OdpowiedzUsuńOj, poszła już, a ja myślałem, że ona sowa...
Cóż, D***, pisząc że jesteś sobą to tak jak pomylić Naszą Klasę czyli nk.pl z Umarła klasą, Kantora.
OdpowiedzUsuńCaddi, to ja jednek przy tym gifie będę się upierał. Może niech to będzie taka mała łódeczka, tak od niechcenia telepiąca się po burzliwym oceanku....//
OdpowiedzUsuńOceanku, powiadasz. Miałem kiedyś (świeć Panie nad jej Duszą) ciotkę, która wszystko zdrabniała.
OdpowiedzUsuńWypieprzyła się kiedyś zwyczajnie, ale jej opowieść brzmiała: z łazienkusi wyszłam i uderzyłciusiałam się fe framużkę
To cudowna cecha. Dużo można dowiedzieć się podskurnie od ludzi, którzy ją prezentują nieświadomie. N.p. listonosz: "Taki mały listeczek, z prokuraturki chyba... A nie, to taka mała sądóweczka chyba"...
OdpowiedzUsuńP.S. Dotyczyło palenia śmieci gdzieś obok, żeby nie było :)
Skóra od skory pochodzi? No to się machłem na tym biznesie...
OdpowiedzUsuńCóż... widzę sama, że jestem dla Was za głupia, za mało wykształcona, za mało inteligentna, za mało wredna, za mało zarozumiała, nie umiem tak dobrze drwić ani tak mocno kopać.Jestem za słaba, żeby obronić się przed Waszą agresją. Wymiękam, to nie dla mnie. Ale jeśli ktoś poczuł lub poczuje się lepiej, że mi dokopie, to proszę bardzo.Nie krępujcie się. Na zdrowie! Mnie i tak już nie ma.Byłam wszak efemeryczna.... :)
OdpowiedzUsuńNoszsz... jak dzieci w piaskownicy:)
OdpowiedzUsuńA taką ładną opowieść wigilijną zapodałem. Tak naprawdę to najbardziej wczuła się w jej klimat babcia-bez-mohera i stanęła wobec tego wyzwania, jakim jest symbolika pustego talerza przy stole.
Dla ludzi bliskiego wschodu gościnna dla wędrowca jest obyczajem i wewnętrznym imperatywem... to działało zawsze. Dla nas miejsce przy stole jest pustym symbolem bez treści. Modlimy się o to, by czasem ktoś nie chciał się do nas przysiąść tak, jak D***, czy Stokrotka.
D*** pisze...
OdpowiedzUsuńO Matko Boska!
Szanowna D z gwiazdkami, Angie absolutnie nie jest Matką Boską.
/sorry, Caddicusie, ale musiałem TO zdementować/
poker
Poker, osobiście z jakimikolwiek dementi bym uważał. Najbardziej wiarygodne są informacje, którym się zaprzecza:)
OdpowiedzUsuńAngie, nic o Twym wcieleniu nie wiedziałem. Powiem więcej, nawet się nie domyślałem dopóki Poker nie zajął w tej sprawie pryncypialnego stanowiska.
O Boże, przespałam taką zadymę...
OdpowiedzUsuńA mogłam być katalizatorem, bo ja kojąco działam na ludzi...
Ech... Dobra, już jestem.
No i zmasakrowali Bogu ducha winną komentatorkę, która nie znając blogowych realiów ośmieliła się napisać coś, co ubodło wybujałe ego TWA.
OdpowiedzUsuńGratuluję świątecznej atmosfery i chrześcijańskiej postawy. Jak ja was wszystkich lubię:)
Nic nie jest w stanie ubóść mego wybujałego EGO...
OdpowiedzUsuńpoker
Antif, moja droga, może tak przybliżyłabyś 'blogowe realia' koleżance?
OdpowiedzUsuńpoker
Jako chrześciajnka - jak czytam między wierszami - wrzuć na tę dodatkową zastawę jakiś pokarm...
OdpowiedzUsuńpoker
chyba:" matka boska kurwująca"...
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego życzę Ci Caddicusie w Nowym 2012 Roku
OdpowiedzUsuńCaddi, wszystkiego co najlepsze i jeszcze bardziej :)
OdpowiedzUsuńCaddi. W tym Nowym niech Cię niesie nie tylko GPS i google+, ale i mnóstwo nowych pomysłów. Wszystkiego najlepszego!
OdpowiedzUsuńNajlepszego, Caddi. Dla Ciebie, Koleżanki Małżonki, Pierworodnego Szczęścia i Dziecka Płci Właściwej...
OdpowiedzUsuńDzień dobry,
OdpowiedzUsuńWeszłam na chwilkę, bo chciałam pożyczyć Nowego Roku udanego.Wydawało mi się, że trafiłam w dobre miejsce i na dobrych ludzi, bo ta opowieść wigilijna taka ładna i to milczenie taktowne...
A tymczasem...
Ech... "Reszta jest milczeniem"...
A ja Tobie Stokrotko życzę wszystkiego najlepszego, co może Ci się przytrafić w życiu. I spokojnych kolacji wigilijnych, bez potrzeby wypatrywania, czy się ktoś najbliższy na czas przecknie... Nie bądź zła. Dostało Ci się rykoszetem. Bez sensu, prawda Angi? Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękuję, ale chyba już nie wierzę w dobre intencje tych, którzy tu się pojawiają. Przyznaj, że trudno jest drogi raz zrobić pierwsze wrażenie.
OdpowiedzUsuńTylko mi smutni bardzo...
" I tylko nam bywa tak źle, że na złe takie brak wyrazu, a serce pęka w nas i we krwi pływa"...
drugi*- tam miało być oczywiście
OdpowiedzUsuńCaddi! Do siego Roku! Tobie, członkom TWA i wszystkim gościom. Oczywiście oprócz marksistów i członków antify, którzy rzucają w Polaków kamieniami - życzenia złożone takim osobom byłyby wielkim nietaktem oraz hipokryzją z mojej strony...
OdpowiedzUsuńRaz jeszcze błogosławieństwa Bożego dla chrześcijan, innowierców, bezbożników, pogan i kogo tam jeszcze! Oczywiście oprócz etc. ...:))))
Dobry wieczór Caddicusie, przygnało mnie, a melduję się pod tym tekstem, bo jest zwyczajnie sympatyczny. Ale chciałem skomentować to co przeczytałem w komentarzach powyżej, uwaga, mój komentarz (khym, khym): "...ci-icha noc, świę-ęta noc..." ;)
OdpowiedzUsuńCane, wydaje się, że to najprzedniejsze podsumowanie całej dyskusji i odwołujące się do... magi świąt:-)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że zawitałeś i wybrałeś na pierwsze widoczne odwiedziny ten wpis.