Sprawa się wyjaśniła w wigilijny wieczór, gdy składał życzenia sześcioletniej Julii. Dziewczynka przyglądała się z zaciekawieniem jego brodzie. Przypomniałem sobie wtedy film "Mikołaj z 34 ulicy". Kris Kringle uważany był przez dzieci za prawdziwego Mikołaja, bo wyglądał jak... Mikołaj. Logiczne i niepodważalne wnioskowanie.
- Dotknij brody! - zachęcił Julię.
Gdy nieśmiało pogładziła długi zarost wyjawił jej w sekrecie:
- Na przyszłe święta przejmę obowiązki Świętego Mikołaja.
- Jak to?
- Stary Mikołaj odchodzi na emeryturę.
- Ale nie masz czerwonej czapki i stroju - zaoponowała Julia.
- Teraz nie mam, ale za rok zobaczysz mnie w odpowiednim stroju, gdy przyjdę z prezentami.
Na tym rozmowa się zakończyła. Jednak po godzinie poczuł, jak ktoś lekko szarpie go za rękaw. Odwrócił się i zobaczył Julię:
- Wujku?
- Tak, Juleczko?
- Za rok, jak już będziesz świętym Mikołajem, to na pewno dostaniemy więcej prezentów?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz