Moje doświadczenia z bycia klientem TPSA (jeszcze bardziej pragnienie by nim już nie być) opisane w poprzednim wpisie (ciąg dalszy nastąpi) skłoniły mnie do poczytania starożytnych tekstów stoików, jak i ich szczególnej reminiscencji w starotestamentowej księdze Koheleta, zwanego też Eklezjastesem. Dziwne, ale prawdziwe... życie uczy pokory i sprawia, że człek w cnocie wzrasta. Cnocie rozumianej w sensie pierwotnym, czyli odwadze postępowania w życiu w zgodzie z naturą.
Tytuł niniejszego wpisu może - dla kogoś mało obeznanego z Biblią, jak i pogladami stoików- brzmieć obrazoburczo i budzić wewnętrzny sprzeciw. Ale dla otwartego umysłu, który zna poglądy stoików w warstwie etycznej, jak i mądrościową księgę Koheleta, oczywistym jawią się podobieństwa obydwu prezentacji. W Imperium Romanum - we wszystkich jego zakątkach - dochodziło do przenikania się idei i poglądów. Myśl starożytnych Greków (Zenon z Kition, Chryzyp i in.) przeniknęła także do ówczesnego judaizmu, zwłaszcza poprzez młodych i dobrze wykształconych przedstawicieli ówczesnych elit żydowskich. Stoicy i ich myśl dominowała od III w. przed Chr. aż do nastania ery chrześcijańskie, gdy w 313 r. po Chr. chrześcijaństwo zyskało sankcję prawną i swobodę działania. Nie zniknęła całkowicie, ale przetrwała w różnej formie aż do średniowiecza.
- Statua Cnoty, Efez
Według stoików całym światem rządzi wszechogarniająca siła określana mianem pneuma (w Nowym Testamencie to hagion pneuma jest określeniem Ducha Świętego). Ma ona swoje cele i reguły, ona określa prawa natury. Jest ponad wszystkim i przeciwstawianie się jej nie ma sensu, gdyż i tak opór materii zostanie przez nią pokonany. Człowiek, by osiągnąć i odczuwać szczęście powinien uznać jej prymat i żyć zgodnie z jej prawami. By żyć w zgodzie z naturą trzeba posiąść cnotę (gr. arete), która daje pełną znajomość natury, a tym samym pełnię szczęścia. Nie można posiąść cnoty częściowo tak samo, jak nie można być trochę w ciąży, a trochę nie. Wszystko, albo nic... taka jest zasada bycia cnotliwym w stoicyzmie. Człowiek cnotliwy trzyma żądze i pragnienia na wodzy, bo wie, że występowanie przeciw naturze - rozumianej jako system rzeczy i relacji zdeterminowanych przez pneuma - jest nieskuteczne, a przynosi tylko ból, cierpienia i rozczarowania.
Podobny myślenie i promowany styl życia znajduje się w księdze Koheleta, który zachęca do pogodzenia się z tym, jaki świat jest, gdyż jakiekolwiek działania mające na celu zmianę są bezcelowe. Wszystko Bóg już określił i człowiek tego nie zmieni. Trzeba to przyjąć jako oczywistość, a wtedy człowiek będzie szczęśliwy żyjąc w zgodzie z Bogiem i jego prawami.
[1]Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem: [2] Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono, [3] czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania, [4] czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsów... (Koh 3,1-4).
[3]Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem? [4] Pokolenie przychodzi i pokolenie odchodzi, a ziemia trwa po wszystkie czasy. [5] Słońce wschodzi i zachodzi, i na miejsce swoje spieszy z powrotem, i znowu tam wschodzi. (Koh 1,3-5).
Vanitas vanitatum et omnia vanitas - marność nad marnościami i wszystko marność (Koh 1,2) - cóż więc mi może zrobić TPSA??? Nic. Wszystko ma swój czas.
Zawsze podziwiałam filozofię stoicką. Ale tak to już jest - podziwiamy lepszych i większych od siebie ;P
OdpowiedzUsuńJa na stoika się nie nadaję. Jestem impulsywna, gniewna i uparta. I jak coś ma działać, to ma działać. (nie myślałeś o podpaleniu siedziby TPSA? ;])
Myśl przednia, ale niestety nierealna. Zwykłe środki podpalenia murów z betonu, szkła i żelaza nie ruszą. Ponadto najlepiej byłoby wiedzieć, podpalenie którego budynku byłoby najskuteczniejsze. Najbardziej zależałoby mi na tym, w którym są serwery z systemem informatycznym dzierżącym mnie jako ichniego klienta. Kto wie jaki szalony pomysł - z Twojej rzecz jasna inspiracji - wpadnie mi do głowy w nadchodzącym tygodniu. Wszystko w rękach informatyków TPSA:-)
OdpowiedzUsuńMożna się - kurde-odezwać!!! Strony nie ma, telefon nie odpowiada. Brak szacunku dla starucha! PZDR
OdpowiedzUsuńPrzykro mi, ale się nie zgadzam. Stoicy są spokojni, miałcy, jakby "wtopili się w świat". W opozycji można znaleźć epikureizm, wolę mocy Nietzschego... JAK człowiek spokojny może poznać życie? JAKIE doświadczenia może zebrać? czy człowiek spokojny, stoicki, może pędzić 300km/h na autostradzie i otrzeć się o śmierć przy tym? NIE NIE I JESZCZE RAZ NIE!
OdpowiedzUsuńBo stoicyzm czasami ogranicza! BO niweluje działanie, bo niszczy pragmatyczną skuteczność, bo rozleniwia! Człowiek przestaje umieć walczyć... a walka - co tu dożo pisać - wiąże się z istotowością człowieka!
Beniek
OdpowiedzUsuńTwoje prawo nie zgadzać się.
Na tym polega wolność dyskursu i ocen sytuacji. Wszytko zależy od osobistych preferencji i temperamentów. Żadna z postaw nie jest mnie lub bardziej uprawniona i dla każdego jest miejsce pod słońcem: dla stoika i epikurejczyka, dla ascety i hedonisty...
Beniek nie rozumie stoicyzmu. Pan chyba też, bo nie jest to żaden ascetyzm.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Myślę, że i Ty Miły Gościu nie zrozumiałeś wpisu. Nie wystarczy zaprzeczyć memu wpisowi, należy wskazać dokładnie to, czemu zaprzeczasz i na czym polega błąd jeśli takowy jest.
OdpowiedzUsuńDobrze, przepraszam za samą negację i już biorę się za uzasadnienie. :)
OdpowiedzUsuńNietrafne jest moim zdaniem przypisanie stoikom ascetyzmu, a epikurejczykowi hedonizmu przeciwstawnego ascetyzmowi.
Zaczną może od końca. Hedonizm Epikura jest w swych konsekwencjach bardzo bliski ascetyzmowi.
Epikur uważał, że należy dążyć do szczęścia, które z kolei jest zapewniane przez przyjemności. Kwestia jest tego rodzaju, że przyjemności podzielił na zewnętrzne i wewnętrzne. Mniej i bardziej wartościowe.
Dla osiągnięcia przyjemności zewnętrznych muszą być spełnione dwa warunki:
1) Trzeba mieć potrzeby.
2) Trzeba chcieć je zaspokoić.
Gdzie są potrzeby, tam jest groźba ich niezaspokojenia, a próby ich zaspokojenia nieraz łączą się z cierpieniem. Dlatego przyjemności zewnętrzne Epikur uważał za mniej wartościowe. Liczyła się dla niego przyjemność wewnętrzna. A co zapewniało przyjemność wewnętrzną? Jak pisze Epikur:
"Nie uczty i pochody świąteczne, rozkosze miłości i rozkosze podniebienia przy zastawnych stołach czynią życie słodszym, lecz trzeźwy rozum, który odrzuca błędne mniemania, najwięcej niepokoju sprawiające duszy. Najskromniejsze przyjemności - grono przyjaciół i kwiaty w ogrodzie - przyjemnościami największymi."
Ów filozof dodaje ponadto:
"Najwięcej przyjemności ma ten, kto ma najmniej potrzeb"
A kto ma najmniej potrzeb, jeśli nie asceta?
---
Co do ascetyzmu przypisanego stoikom... oni wcale nie odrzucali wszelkich wygód i wbrew powszechnym mniemaniom, nie unikali przyjemności. Czyli nie byli ascetami.
Oni do przyjemności po prostu nie przywiązywali większej wagi.
Różnica między ascetyzmem a stoicyzmem na chłopski (czyli m.in. mój) rozum:
Asceta unika przyjemności. Wyzbywa się bogactwa, żyje w biedzie itd.
Stoik bogactwa nie unika. Jeśli wygra milion w totka, to nie pozbędzie się tych pieniędzy. Przyjmie je, ale nie będzie się cieszył z wygranej.
Niedługo napiszę na temat stoicyzmu jakiś większy tekst, także za parę dni zapraszam na mój blog i pozdrawiam.
Dziękuję! bardzo odpowiada mi taka forma komentarza.
OdpowiedzUsuńJestem mądrzejszy o to, co wpisałeś powyżej.