Poczucie humoru jest darem i zarazem wymierną ilustracją osobowości człowieka. Pan C. im bogatszy w przeżyte lata, tym więcej takich obrazów nosi w sobie. Do wiodących obiektów jego obserwacji należą Marian i Hela, którzy są klinicznym przypadkiem wszystkich możliwych sytuacji i relacji pomiędzy kobietą a mężczyzną. Czasami Pan C. zastanawia się, czy nie powinni być poddani szczegółowym i specjalistycznym obserwacjom socjologicznym.
Wczoraj na przykład Marian zadzwonił do Pana C.
– Cześć! Moglibyśmy się dziś spotkać? – zapytał takim tonem, który wzbudził niepokój Pana C.
– Tak, ale czy coś się stało?
– Nie! Nic szczególnego, ale mam do pogadania – odpowiedział Marian.
To wystarczyło, by Pan C. uznał, że sprawa nie cierpi zwłoki i jest poważna. Okoliczności były sprzyjające, bo Koleżanka Małżonka Pana C. była u swojej siostry. Faceci czasami powinni mieć okazję porozmawiać w cztery oczy bez udziału osób trzecich, a zwłaszcza kobiet.
Marian przyszedł około osiemnastej. Pan C. wprowadził go do ogrodu, gdzie usiedli w cieniu dorodnej czeremchy przytarganej z lasu przed dwunastu laty. Marian postawił na drewnianym stole cztery schłodzone piwa.
– Powiedz zatem w czym rzecz – zwrócił się Pan C. do Mariana.
Ten westchnął, pociągnął łyk piwa i spoglądając w kierunku Pana C. powiedział:
– Wiesz, że z moją Helą jest niedobrze. Od trzech dni nie odzywa się do mnie i śpię w salonie.
– Maniek!!! Coś ty znowu wywinął???
– Nic takiego – odpowiedział niezbyt przekonująco Marian.
Pan C. już wiedział, że stało się coś, co Helę bardzo wzburzyło.
– No bo to było tak – zaczął niepewnie. – Wiesz dobrze, że Hela nie ma za grosz poczucia humoru.
– Bez przesady – uciął Pan C. – Znam Helę od ponad trzydziestu lat...
– To prawda, ale nie zawsze się śmieje z moich dowcipów – narzekał Marian.
– Może nie potrafisz opowiadać? - skonstatował Pan C. – Ale dość o tym! Powiedz lepiej, co tak wzburzyło Helę?
– Opowiedziałem jej dowcip i obraziła się.
– Nie rób sobie jaj – powiedział Pan C.
Marian spojrzał błagalnie na Pana C., na szklankę piwa i znów na Pana C.
– To było tak - zaczął tonem wyznania.
Opowiedział, jak to w pracy usłyszał dowcip, który tak go rozbawił, że po powrocie do domu postanowił go opowiedzieć.
– Heluś - powiedział witając się z żoną – świetny dowcip słyszałem.
– Tak? Ciekawe jaki? - odpowiedziała Hela z umiarkowanym zainteresowaniem.
– No, więc dowcip polega na udzieleniu odpowiedzi na pytanie Kto jest najlepszym przyjacielem mężczyzny? Pies, a może kobieta?
– No i jaka jest właściwa odpowiedź? – w głosie Heli usłyszał złowrogi ton.
– Trzeba to sprawdzić – powiedział Marian. – Najprościej to i psa i żonę zapakować do bagażnika auta i po dwóch godzinach jazdy otworzyć. Wtedy okaże się kto bardziej cieszy się na nasz widok.
– To nie było śmieszne, Marian
– skwitowała Hela i wyszła.
Po chwili poduszka i kołdra Mariana były ułożone w salonie na kanapie.
WERSJA AUDIO
ja myślę, że ten dowcip jest zbyt niebezpieczny aby go opowiadać kobietom, bowiem jest w nim zalążek nagiej, brutalnej prawdy ;-). W sensie: wychodzi z niego, kto się bardziej cieszy na widok otworzonego bagażnika, nic poza tym rzecz jasna ;-)
OdpowiedzUsuńOnibe, Marian nie jest mistrzem opowiadania dowcipów, więc nie dziwi mnie, że wylądował w salonie:-)
OdpowiedzUsuńHela jest cwana. Wykorzystała dowcip, żeby "wyprowadzić" Mariana z sypialni. Moze za głosno chrapał..?;)
OdpowiedzUsuńGolden, a tej możliwości w ogóle nie brałem pod uwagę. To tylko dowód, że kobiety nie zawsze kierują się emocjami. Potrafią planować w dłuższej perspektywie i bezwzględnie wykorzystują pretekst, by zrealizować zamiar. A my - Mariany wszelakiej maści - myślimy, że Hele obrażają się o byle co i są narowiste:-)
OdpowiedzUsuńbardzo to pesymistyczny wniosek, bowiem odbiera ostatnie ślady złudzeń, że to mężczyźni rządzą światem. Co prawda ja przestałem w to wierzyć gdzieś w okolicy później podstawówki, ale nie tak dawno temu pozwoliłem sobie przywrócić ten pogląd, słusznie przekonany, że to przyjemny sposób oszukiwania się ;-)
UsuńPowyżej siedmiu lat od ślubu żaden mężczyzna nie powinien mieć złudzeń. Dopowiem tylko, że niebawem dobiegnę czwartej siedmiolatki:-)
UsuńMimo wszystko kara wydaje się zbyt surowa, by w grę mógł tu wchodzić sam dowcip :)
OdpowiedzUsuńTo wygląda na odwet za żart i jednoczesne załatwienie sprawy chrapania (wersja Golden).
UsuńDwie pieczenie na jednym ogniu:-)
No powiem że Hela naprawdę nie ma poczucia humoru:))ja zrobiłabym może małego focha tak dla zasady ale żeby zaraz wyprowadzać się z łóżka?Nie ma tak lekko:)))))
OdpowiedzUsuńCzyżby Twój Marian miał ochotę Cię sprowokować? Sądząc jednak po kategorycznym Nie ma tak lekko może zapomnieć o przeprowadzce do salonu. Obowiązek to obowiązek:-)))
UsuńI o to chodzi!:)))A tak na serio nigdy nie wyprowadzałam sie z sypialni to było dla mnie śmieszne.co najwyżej wyrażnie zaznaczałam swoją połowę:)))
UsuńEla czym ołówkiem... :)))) no weź i nie żartuj łóżko jet jedno i jakie tam połowy w nim są :))))
Usuńmmrru no jak to jakie?Moja i twoja:)))))))))))Jak mam nerwa to nie ma mowy zeby mój marian choć trochę próbował sie wkulnąc na moją!!!:))))
UsuńNo i porządek musi być... ktoś tam w końcu rządzi.
OdpowiedzUsuńMnie w takim razie zaciekawiło,któż to jest najlepszym przyjacielem kobiety?
OdpowiedzUsuńI jakby tak mężczyznę z psem w ten bagażnik wpakować?
Mam psa-on się zawsze cieszy,ogonem merda.
A mężczyzna chyba nie ma czym merdać-chyba,że...?
A Marian wiedzieć powinien,że z Helą się nie zaczyna
Teraz to marian już wie... aż nadto wie:-)
Usuńaudio jak zwykle, zmysłowe i działające na wyobraźnię.
OdpowiedzUsuń:))) (łapka)
Jutro opowiem Wam czy już śpię w salonie czy nie ;)
OdpowiedzUsuńOby Ci tylko Wiewiórka komputera nie zarekwirowała;)
Usuńa mi się ten kawał podoba, ale ponoć jestem dziwadłem ;)
OdpowiedzUsuńokaże się kto bardziej cieszy się na nasz widok
OdpowiedzUsuńNo pies, a co?
Ila, vox populi vox dei:-)
OdpowiedzUsuńWugusiu, uwaga Golden jest zasadna... oby nie.
Rudaja, oby coraz więcej było takich dziwadeł to i kanapy w salonach beda zbędne:-)
cmss, nie wypowiadaj tego zbyt głośno, to było pytanie retoryczne:-)
Mnie też z dowcip rozbawił.
OdpowiedzUsuńDeG, to bardzo fajnie i jestem przekonany, że z RudąOną możesz podać sobie rękę:-)
OdpowiedzUsuń-odpowiedzi na ten dowcip dobrej nie ma to i Hela dobrze zrobiła-babska solidarność....)))
OdpowiedzUsuńA ja myślę, że Hela najbardziej ukarała siebie...
OdpowiedzUsuńA od kiedy to żona jest przyjacielem mężczyzny (w domyśle męża)? Ponoć między podwładnym a szefem nie ma przyjaźni :P
OdpowiedzUsuńAdam masz na myśli oczywiście ze to żona jest szefem nie?:)))
UsuńNo oczywiście :-))
UsuńAdamie, uważaj z tak jawnym stawianiem pytań. Lepiej deliaktniej i w sposób zawoalowany:-)
UsuńE tam, u mnie problemu nie ma, lubimy sobie dogryzać i walić prosto z mostu, przynajmniej wiemy wtedy, za co się obrażać :-)
UsuńCaddi w tym twoim głosie to na prawde można się zakochać:))
OdpowiedzUsuńRozkochasz i przestaniesz podawać audio na głos:))))))
Mezczyzni lubia prowokowac to fakt i niewazne czy poczucie humoru maja wieksze czy mniejsze, czesto niestety nie idzie ono w parze ze zwyklym taktem :)
OdpowiedzUsuńKawal dobry, osobiscie mysle, ze mozna go opowiedziec kazdej kobiecie: kolezance, znajomej, kochance, ale nie malzonce :)
Dlatego Marian przegiął:-)
UsuńŻaden rozsądny mężczyzna nie powie tego kawału kobiecie... nie ważne, żonie, koleżance, znajomej bo reakcja każdej z nich będzie taka sama... nie koniecznie spanie w drugim pokoju ale u wszystkich tych kobiet opinię wyrobi się od razu jednoznaczną i nie bedę tu wymyślał żadnego słowa bo braku bogactwa słów w takiej sytuacji kobietom nie można zarzucić.
OdpowiedzUsuńŻaden rozsądny mężczyzna nie powie tego kawału ani żonie ani koleżance ani znajomej...
OdpowiedzUsuńGdyby byli idealni mężczyźnie to nie miałbym o czym pisać. No muszę mieć jakąś inspirację:-)
Usuńhahahahaha! Znam, znam i znów uśmiałam się!
OdpowiedzUsuńJa na "takie wypadki" , gdy mój braciszek opowiada podobne dowcipy, natychmiast opowiadam swój " awaryjny":
- dlaczego Pan Bóg najpierw stworzył mężczyznę?
- bo musiał zacząć od ZERA...
Nie wiem czy to śmieszne, ale trafia w sedno( komu trzeba)
Znam jeszcze kilka podobnych, ale to już może kiedyś przy winku opowiem Ci Caddi ;)))
Każdy dowcip można odpowiedzieć, byle w stosownych ku temu okolicznościach:-)
Usuńihihihihihih zakrztusiłam się herbatą ;)
UsuńNo to ja mam samych nierosadnych mezczyzn wokol... Boze z kim ja pracuje!!! wciaz takie kawaly opowiadaja! Chyba zmienie prace :)))
OdpowiedzUsuńMoże pora, byś i Ty opowiadała podobne dowcipy i głośno się śmiała z koleżankami? Nic tak nie uczy, jak przykład:)
OdpowiedzUsuńMarian po latach małżeństwa
OdpowiedzUsuńpowinien wiedzieć, że takich
kawałów Heli się nie opowiada.
Chyba, że... chciał odpocząć
trochę od małżonki. ;-)))
Viola, chyba to może być prawdą. Szukał okazji, by sie wyprowadzić do salonu. Zawsze to jakiś fajny film mozna obejrzeć i niekoniecznie "M, jak miłość":-)
OdpowiedzUsuńno mój przyniósł niedawno: dlaczego warto mieć grubą żonę? zimą ogrzeje, a latem da cień.... też z kategorii "kanapowych"
OdpowiedzUsuńHmmm... coz, nie opowiadam tego typu dowcipow, moze powinnam? Natomiast zawsze zaciekawia i bawi mnie meskie poczucie humoru, a czesto smieje sie nie z samego dowcipu ale... z opowiadajacego dowcip faceta :))
OdpowiedzUsuńchwilka, czasami niektórzy są jak słoń w składzie porcelany, żeby nie powiedzieć dosadniej delikatni jak drzazga w d....
OdpowiedzUsuńWildrose, jest to dość ciekawa obserwacja socjologiczna (faceci w pracy), ale chyba na dłuższą metę męcząca.
Ja bym zrobiła tylko separację od stołu. Od łoża nie. W końcu to nie jua mam karę /słodki uśmiech/...
OdpowiedzUsuńCharmee, Ty wiesz co dobre dla Ciebie:-)
OdpowiedzUsuńCzasami jest tak że nie wyprawa Mariana do salonu jest dobrym pomysłem.Czasami trzeba by wysłać takiego aż na Marsa:))))))
OdpowiedzUsuńNajlepsze są takie dowcipy, w których my sami gramy w nich główną rolę... czyli śmiejmy się z samych siebie wprawiając w dobry humor innych. Ja taką stosuję regułę odnośnie rozśmieszania znajomych.
OdpowiedzUsuńElu, jednym słowem Marian powinien być szczęśliwy, że skończyło się tylko na odprawieniu go do salonu:-)
OdpowiedzUsuńmmrr, dobra zasada i wtedy nikt nie czuje się urażony, ale już taka natura ludzka śmiać się z innych. Nie każdy stosuje dawno zapomnianą zasadę Nie śmiej się dziadku z cudzego przypadku, a dziadek się śmiał i to samo miał.
Gdyby ci wszyscy Heńkowie wiedzieli,że Helena może mieć gorszy dzień to życie stało by się prostsze.A tymczasem baaawmy się ,śmieeejmy się i eksperymentujmy na mężach i żonach bo to ich mamy pod ręką,a przyjaciela szukajmy "za płotem".
OdpowiedzUsuńJak dobrze mieć sąsiada...
OdpowiedzUsuńCaddi, aż mi żal, że ja ostatnio tak "z doskoku", a tu tyle mnie ominęło!;)
OdpowiedzUsuńOd tatusia i mamusi począwszy, przez gromienie palaczy (eh!), po od/dzielenie łoża Mariana i Heli...;),
ale cóż, obowiązki wzywają...:(
Powiem Ci natomiast jedno - choć jestem "wzrokowcem" z przyjemnością słucham Twoich nagrań!...:)
Even, na szczęście zawsze można skorzystać z archiwum:-)
OdpowiedzUsuńOpowiedziałam dowcip moim koleżankom, żadna nie poczuła się urażona ani dotknięta. Wszystkie zgodnie uznały, że dowcip jest świetny :):):)
OdpowiedzUsuń