Pan C. ma określony stosunek do religii katolickiej i z racji tegoż stosunku nie wchodzi jej w drogę, bo i po co. Są jednak w życiu sytuacje, gdy powinności rodzinne wymagają pojawienia się w miejscach publicznego praktykowania wiary przez katolików. Przebywanie w tych miejscach to wyraz jego otwartości i tolerancji. Można przyjąć, że w tej materii należy go uznać za rodzaj wzorca z Sèvres dla feministek, antyklerykałów, ateistów, homofilów, demokratów, zwolenników zamachu smoleńskiego, czy choćby katolików.
Okoliczności skłaniające Pana C. do pojawienia się w kościele lub jego otoczeniu są cztery: chrzciny, ślub, pogrzeb i... odpust w miejscowości G. O ile trzy pierwsze powody nie budzą wątpliwości to wyjaśnienia wymaga ostatni. Otóż odkąd Pan C. popełnił małżeństwo stało się jasne, że zaakceptował pewne rytuały praktykowane w rodzinie Koleżanki Małżonki, a odpust w w miejscowości G. należał do jednego z nich. Taka sympatyczna i miła okazja do corocznych spotkań rodzinnych. Wszystko zawsze zaczyna się od mszy odpustowej. Dla Pana C. nie jest to problemem. Skromnie staje z boku i pozwala myślom swobodnie wypełniać czas.
Wczoraj, gdy Pan C. znalazł się w opisanej powyżej okoliczności, przypomniały mu się słowa wypowiedziane przez premiera Donalda Tuska, że posłowie jego partii nie będą klękali przed biskupami. No i masz babo placek! Pan C. patrzy, a tu zaraza nieklęczenia rozlała się na lud boży. Jak widać poniżej upowszechniła się postawa kucająca i Pan C. nawet przez moment pomyślał, że wierni posłuchali Tuska. Z błędu wyprowadził go zaprzyjaźniony bloger z Brazylii. Po zobaczeniu zdjęcia skwitował: takie to są skutki pokazywania w tv filmów o Indianach z Boliwii...
![]() |
| Postawa kucająca |
![]() |
| Wsparcie dewocyjne |
![]() |
| Wsparcie dewocyjne cd. |



Polski katolik jest sprytny. Polski katolik zrobi wszystko, by odprawić rytuały. Kombinuje, że jak kucnie, to Pan Bóg z góry nie rozpozna, czy on klęczy, czy kuca i powie: Jaki ten naród pobozny, klęczy nawet na bruku..!
OdpowiedzUsuńDo tej pory stalam, ale fakt, ze to chyba wygodniejsze, i teraz kiedy bede musiala w czyms takim uczestniczyc, kucne sobie :)
OdpowiedzUsuńGolden, zapewne wydaje się niektórym, że z niebios widać tylko plecy i pochylony kark (wszak o to chodzi), ale nie słychać pogawędek o zakupach, czy wyglądzie bliźnich.
OdpowiedzUsuńWildrose,postawa stojąca wydaje się w takich okolicznościach najbardziej godna i nie wystawia nikogo na śmieszność:-)
-postawa stojąca,toleruje ją nawet kler bo coż ma począć biedny człowiek z jakąś dysfunkcją......
OdpowiedzUsuńJa zastanawiałam sie nad tym kucaniem w Boże Ciało.Zaobserwowałam to samo i smieszne i głupie wydało mi sie to kucanie.bo albo sie klęka albo stoi ale nie kuca jak zając albo jeszcze co innego robi:)))))Pozdrawiać:)
OdpowiedzUsuńP
Z odpustów pamiętam piłeczki na gumce wypełnione trocinami i cukierki tz.odpustowe:))
OdpowiedzUsuńKrystiano, spróbowaliby nie tolerować...
OdpowiedzUsuńElu, a jakże! Były piłeczki z trocinami, korkowce, trąbki i inne hałaśliwe odpustowe pamiątki.
To ja zrobiłam taką dużą przerwę?Kurcze dużo sie jeszcze muszę nauczyć:)))Przepraszam:)
UsuńZbyt pieszczotliwie potraktowałaś ENTER:-)))
UsuńIntrygujące. Będę musiał przy okazji Bożego Ciała poobserwować, czy zwyczaj kucania dotarł też na warmińsko-mazurskie pogranicze.
OdpowiedzUsuńMi osobiście nie za bardzo leży ta cała kościelna szopka z odpustami, gdy z jednej strony księża w eleganckich i bogato zdobionych szatach, a z drugiej hałaśliwe dzieciaki biegające między stoiskami z kapiszonami i petardami. Sam niekoniecznie jestem wierzący i praktykujący (w pojęciu katolickim), ale dla świętego (babcinego i teściowego) spokoju co niedzielę odbębnię te 40 minut (chociaż i tak każdy znajomy wie, że sensu w tym żadnego), bo sąsiadom trzeba się pochwalić, jaki wnuczek/zięć religijny. Taka kucająco - wypinająca się postawa (no przepraszam za skojarzenie, ale w lesie za krzaczorami ludzie podobną postawę przyjmują i to nie w religijnym celu...) jest często do zaobserwowania wśród ludzi na mszy. I to nie zawsze na zewnątrz, ale też w budynku, gdzie mają obite materiałem klęczniki. Wiec skoro ja niewierząco-niepraktykujący jednak klękam, a wierząco-praktykujący nie klęka, to chyba jest jakiś problem z tym społeczeństwem?
OdpowiedzUsuńAdamie. Z podobnych powodów, co Caddi, biorę czasem udział w tego typu wydarzeniach ludowych (ludycznych?), i muszę Ci powiedzieć, że obserwacje Wasze są celne.
UsuńCzęsto osoba mniej zaangażowana mentalnie i moralnie w rytuał bardziej go wypełnia, niż wzorowy coniedzielny kucacz. Ja tam nie boję się klęknąć i przeżegnać, a nie pomachać ręką przed nosem, jakbym muchy odganiał. Uważam, że każdej religii szacunek się należy.
Jako niekatolika irytuje mnie jeszcze inna postawa. Do kościoła wchodzi małżeństwo z dzieckiem, oboje kucają/przykucają, nawet nie wiem jak to nazwać, raz dwa machają łapą przed twarzą i idą dalej. A dziecko stoi i się patrzy, jaki rodzice dają przykład. Kilka minut później to samo małżeństwo patrzy na mnie potępiającym wzrokiem, gdy uparcie milczę, podczas gdy wszyscy wokół odmawiają formułki.
UsuńTak, Adamie. To są takie łatwe czary-mary. Poburczeć coś pod nosem. Nawet jeśli moja nieprzypadkowa modlitwa mi się nie uda, to ten obok coś za mnie wyburczy... Razem w tłumie, przecież coś z kucania wspólnego nam wyjdzie. Tu nie ma wiary. Dla mnie to po prostu szychta. Nie takiej kucającej wiary szukam.
UsuńDlatego lubię czasem pójść do olsztyńskiej katedry.
Usiąść w ławie, gdy prawie nikogo nie ma, i porozmawiać z sobą, czasem z głosem Boga we mnie. Sumieniem.
Hebius, ciekaw jestem Twych spostrzeżeń.
OdpowiedzUsuńAdamie, według mnie należysz raczej do kategorii niewierzący-praktykujący:)
Zgodzę się, ale tylko wtedy, gdy teściowie/babcia patrzą. Jak jestem sobie daleko od nich, to kościoły omijam z daleka. W sumie teściów mógłbym jakoś urobić i przyzwyczaić, ale babcia ma swoje lata i niestety przekonania (m.in. ksiądz to święta krowa), a jak wiadomo - babci się nie denerwuje :-)
Usuńwieki całe nie byłam na odpuście, zawsze obowiązkwo rodzicie musieli mi kupić piłke(kolorowy papierek wypełniony trocinami) na gumce
OdpowiedzUsuńChwilko, popełniłem tym razem takie szaleństwo i pełnoletniemu synowi kupiłem taką piłeczkę i mały czarny samochodzik. Ile śmiechu było, gdy mu to po powrocie do domu podarowałem:-)
OdpowiedzUsuńBardzo ładna cepeliada dewocjonalia precjoza ;)
OdpowiedzUsuńNa tym poziomie umieszczenia, do oglądania tylko w "kucki" ;D
Dablju, kramarze dostosowali miejsce prezentacji do ogólnej tendencji kucania. Widać, że są na bieżąco w sprawach polityki państwa i aktualnych wytycznych dotyczących relacji państwo-kościół:-)
OdpowiedzUsuńWitam!
OdpowiedzUsuńNie przesadzajmy... Uwielbiam polskie odpusty. Ten cały małomiasteczkowy przepych, splendor, wydarzenie! A że część katolików tylko kuca? Cóż... Taka postawa coś opowiada - już nie stoi, a jeszcze nie klęczy, co się wykłada: wyszedł był ze wsi, ale do miasta jeszcze nie dotarł ;>
Katonie, nie przesadzam tylko obserwuję mizerię polskiego katolicyzmu. Zresztą dobrześ ujął to zjawisko mówiąc coś w stylu że są pomiędzy. Ma to swój urok inaczej nie dałbym się wyciągnąć w takie miejsca:-)
OdpowiedzUsuńW głównej mierze chyba
OdpowiedzUsuńchodzi o estetykę wyglądu.
No wiesz... oczka w rajstopach,
kanty na niedzielnym garniturze...
Trza się prezentować przecież
przez cały dzień odpustowy. ;-)))
Violu, to akuratnie rozumiem. Dbanie o ubrania wskazane, dlatego według mnie byłoby lepiej, gdyby ksiądz podpowiedział estetyczniejszą postawę STOJĄCĄ.
OdpowiedzUsuńPrzykucnięcie, jak przy wykurczu w lesie za krzaczkiem niekoniecznie jest stosownym okazaniem szacunku.
Z pozycji kucającej chyba łatwiej do pozycji stojącej wrócić.A przy pozycji kolankowej kamyczki wszelkiego rodzaju uwierają
OdpowiedzUsuńProściej i godniej dla obrzędu nie kucać. Lepiej stać:-)
UsuńTak to już jest,że pozycje kucano-klęczące mają powodzenie wśród części ludzi
UsuńCaddi:)))
OdpowiedzUsuńJeśli podpuszczasz, ok:
Symbole, symbole...
Przyznam, że i ja ( jesli już raczę zjawić się w kościele) i wielu , wielu wierzących (i tych nie, którzy zjawili się w kościele " bo chrzest, pogrzeb, ślub bliskich" ) od dawna..kuca! Jeśli nie ma miejsca w ławkach, to cóż pozostaje innego? No przecież nikt nie będzie, jak mówi Viola, ani robił sobie oczek w rajstopkach, ani brudził nogawek ładnych spodenek ;)))
Tak serio: nie ma co chyba robić " z igły widły"; samo schylenie się i przyjęcie tej pozy( a la klęczki) jest chyba wystarczającym symbolem wyrażającym zarówno szacunek dla " Domu Gospodarza i ZWYCZAJÓW tam panujących" jak i tych, którzy wierzą. Bo o cóż innego tu chodzi, jak nie o symbol właśnie? I żaden ksiądz jeszcze ani mnie, ani nikomu " na kuckach" nie zwrócił uwagi..
Nie można wszak brać wszystkiego dosłownie :>
Angi. Tak, jak nie można być trochę w ciąży, tak i nie wolno upraszczać symboli. Ile razy w Bibli pojawia się fraza "klęknął...", ile "stanął...", a ile razy "kucnął przed Panem"?
UsuńAngie, w tej sprawie zgadzam się z Maxem. Kucki nie są wyrazem szacunku, co raczej drwiną. Już lepiej stać.
UsuńAngie, wolę już postawę stojącą. Kucki są nieprzyzwoite i nie pozwalają się skupić kucającym za paniami. Rozpraszają wielce:-)
UsuńNo chyba, że kucanie potraktować, jako pozycję startową. Do biegu gotowi! Dom :)
Usuńprzecudna obserwacja, idealnie nadałbyś się do naszej ostatniej wielogodzinnej dyskusji na temat religii i rytuałów, która zadziała się podczas babskiego palenia papierosów i picia kawy na poznańskim parapecie mojego gniazdka.
OdpowiedzUsuńpodoba mi się Twój brak oceny, bo ja odczytuje to jako doskonałe przedstawienie faktów.
nie wiem tylko czy śmiać się czy płakać, skoro takie sa fakty ;)
Im starszy jestem, tym więcej mam dystansu do siebie i innych. A obserwować lubię, dyskutować również, choć z paleniem rozstałem się jeszcze w ubiegłym wieku. Ale może bez fajczenia też będę dopuszczony do dyskusji:-)
UsuńNie byłoby problemu, ani dyskusji, gdyby wierni( ci Wierni naprawdę) brali ze sobą na msze jakieś chusteczki ...do klękania, jeśli nie chcą pobrudzić się..
OdpowiedzUsuńCiekawe co mają powiedzieć agnostycy? Przecież z założenia są " trochę w ciąży" - wierzą- nie wierzą ;)
Dla mnie sprawa oczywista: jestem agnostykiem i osobą dość dobrze wychowaną: będąc w kościele nie będę robić jaj i kpić z tego miejsca; nie będę więc ani ostentacyjnie stać, gdy inni klęczą, ani klękać ( gdy nie ma odpowiednich warunków) Po prostu przy- kucnę i jest to wystarczający wyraz szacunku dla Miejsca i wiary Wierzących.
Angi. Nie wiem, kim jestem, jeśli chodzi o religię. Być może jestem agnostykiem, więc poszukuję Boga. Ale robię to świadomie, nie na pół gwizdka i nie na odwal! Bo sobie spodenki ubrudzę. To moja droga na dotarcie do prawdy, o ile taka istnieje. Nawet jeślibym musiał za chwilę spodnie wyrzucić, bo na kolanach się przetarły...
UsuńJa klękam, bez względu na rajstopki. Co oznacza, że bez względu na to, w jakim obrządku uczestniczę i jaki przybytek nawiedzam, zawsze staram się zachować reguły, nawet jeśli są narzuconymi stereotypami. W cerkwi prawosławnej wystoję dwie godziny, gdyż tam liturgia na stojąco, w cerkwi grekokatolickiej obowiązkowo osłonięte ramiona i kolana, w kościele katolickim, to wiadomo. Zadnego odganiania much /świetne!/ i kucania wzamian. Bo kurde tak.
OdpowiedzUsuńCharme. Nie przystoi inaczej! Choć kiedyś mnie wyproszono z kościoła.
UsuńW Katedrze olsztyńskiej, póki żył poprzedni proboszcz, odbywały się coniedzielne koncerty organowe. Osadzone one były w cyklu koncertów rozsianych po Warmii. Olsztyn, Frombork, Święta Lipka, może jeszcze gdzieś... W tych miejscach, gdzie są dobre organy. Po wieczornej mszy, latem, zasiadał jakiś organomistrz (przyjeżdżały prawdziwe sławy!), i można było oddać się tonom nieprzebrzmiewających ech w świątyni. Zazwyczaj było dostojnie, ale razu pewnego, ktoś tak fugi Bacha zaczął grać "dowcipnie", że z przyjacielem głupawki dostaliśmy. Gościu tak to zrobił genialnie, a widać, że się bawił organami, że leżeliśmy na ławkach ze śmiechu. Niesamowite, to było!
"Ciii" z ławek obok nie mogło nas przyciszyć, dopiero siostry zakonne nas uspokoiły, wyprowadzając na ochłonięcie. Dokończyliśmy koncert w tylnych ławkach. Baliśmy się trochę wrócić do ulubionej trzeciej, gdzie najlepiej słychać :)
Ale to nie była liturgia!
Tylko genialny organista!
A tak swoją drogą, to bardzo celna obserwacja, Caddi.
OdpowiedzUsuńIntryguje mnie jeszcze brak warunków do klękania :> Skoro można kucnąć, to chyba można i klęknąć.
OdpowiedzUsuńCharmee, ale... rajstopy???
UsuńAngie, nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale ten cały religijny ceremoniał, na czele z przeżegnaniem się przy wejściu do kościoła, przez modlitwę i "dialog" z kapłanem po klękanie w czasie Przemienienia/Przeistoczenia (?) nie ma na celu szacunku wobec MIEJSCA i WIERZĄCYCH, ale wobec BOGA (w przypadku religii katolickiej). Klękając nie oddajesz czci budynkowi, kapłanowi, osobie obok, religii, ale Bogu. A jeśli do kościoła chodzi się nie z powodu wiary, ale przymusu rodzinnego/ciekawości/whatever, to kucanie na pewno nie jest przejawem żadnego szacunku, lecz jego braku. W Polsce/Europie/katolicyzmie mamy bardzo liberalną postawę wieli księży/Kościoła wobec zachowania wiernych podczas uroczystości kościelnych i mszy. Polecam wybrać się do cerkwi prawosławnej czy do meczetu i tam spróbować nie klęknąć/nie pochylić się/nie bić czołem o ziemię w obawie przed oczkiem w rajstopach czy pobrudzeniem spodni...
OdpowiedzUsuńChusteczki, powiadam Wam: nosić chustki do kościoła, aby rozłożyć je pod kolankami gdy nie można jak należy w ławeCce ,
OdpowiedzUsuńtylko chusteczki,by się nie pobrudzić ni porwać rajstopek :))))))
Wilk syty i Łowca cała.Też se kiedyś rozłożyłam, a co!
ło matko! :)
A może po prostu nie chodzić i nie kucać, albo chodzić i stać, jak już trzeba tam być.
UsuńWprowadzenie religii do szkół zamiast polepszyć to chyba jeszcze pogorszyło stan wiedzy przeciętnego Polaka o wyznawanej przez siebie (deklarowanej jako wyznawana)religii.
OdpowiedzUsuńSłusznie prawisz, Wugusiu. Mówiłem to, gdy w 1990 wprowadzano religie do szkół i zamiast lepiej jest gorzej. Katecheza spowszedniała i stała się jednym z przedmiotów.
UsuńPozycja kuczna kojarzy mi się z "inną czynnością fizjologiczną". Jeśli muszę , to stoję. Za bramą najchętniej.
OdpowiedzUsuńWidzę, że kościół dominuje w majowej tematyce blogów. Hmmm...Ciekawe.
OdpowiedzUsuń(sitelola)
Witam, Azraelu, w moich progach. Pozycja rzeczywiście wykurczna, a tematyka? Cóż, okoliczności sprzyjają obserwacjom:-)
UsuńChyba popełniłem błąd... z profilu wynika, że anioł Azrael jest płci żeńskiej:-)
UsuńA co mają chusteczki do tego, ja się pytam? Jeśli liturgia, na którą się zdecydowaliśmy swoją obecnością, wymaga klęczenia, to się klęczy i tyle. Jeśli w pracy nie można "nosić" gołych nóg, czy odkrytych ramion, to albo pracujesz dalej, albo szukasz sobie czegoś innego.
OdpowiedzUsuńAha. Adam ma rację. De cerkwi, szczególnie tej ortodoksyjnej, nie wejdziesz w sukienusi ani w spodniach. Ale to temat na kolejną notkę, Caddi :>
W cerkwi nie byłem od czasów odwiedzin w Związku Sowieckim (przed puczem Janajewa), więc chyba Tobie zostawię popełnienie notki:-)
UsuńAzraelu. Ja też. Stoję za bramą i palę fajkę. Nieobce mi klęki i stania we wewnątrz, aczkolwiek nie mam proregatyw, by tam być w środku. A gdy stoję na zewnątrz, to zawsze fajkę później gaszę w koszu, jeśli jest, a jeśli takowego nie ma, to w najbliższej burzówce. Nie zaśmiecam przybytku....
OdpowiedzUsuńJakie to smutne. Tak, jak Caddi napisał. Niewierzący-praktykujący. Ale z honorem i kulturą! I szukający, bo na tacy nikomu nigdy nic nie podano. No chyba, że cykutę ;))
Caddi,ja pochodzę z rodziny - że się tak wyrażę - ekumenicznej, więc od dziecięctwa dane mi było uczestniczyć w różnych obrządkach...
OdpowiedzUsuńA propos obrządków, pierwszy w jakim uczestniczyłem (właściwie pierwszy, jaki pamiętam), to było uroczyste chowanie rozjechanej żaby :)
OdpowiedzUsuńA klęczałeś, czy kucałeś? Bo to ważne jakby :>
OdpowiedzUsuńCharmee, zazdroszczę, bo w dawnej Guberni Kaliskiej była religijna monokultura: katolicy, oficjalni ateiści (milicja, funkcyjni w PZPR), kilku na krzyż protestantów, prawosławni tylko pod nagrobkami na cmetarzu i świadkowie Jehowy. Ci ostatni jednak byli za dziwaków:)
OdpowiedzUsuńAdamie, piękny obrzęd. Mnie przypadł w udziale na początku żywota udział w pogrzebie wróbla:)
No popatrz, a przecież niedawno sam o tym pisałem :). Też mnie to denerwuje niezmiernie, choć patrzę z innej perspektywy. A tak swoją drogą Twoje, może nieco z boku, komentarze u mnie nigdy nie dałyby mi do myślenia, że jesteś niekatolikiem. Z niektórymi sprawami się nie zgadzasz, ale to normalne w sumie (sam czasem mam problemy ;). A tu się okazuje, że jesteś po prostu grzeczny :). Miło mi mieć takiego rozmówcę na poziomie.
OdpowiedzUsuńCiekawy pomysł z nagrywaniem notek. Miły głos lektora. Pozdrawiam!
Maurycy, z tego, co napisałeś o mnie wynika, ze są jeszcze przyzwoici ludzie na świecie i zaraz podejdę do lustra zerknąć na tego gościa w odbiciu.
OdpowiedzUsuńA tak na poważnie to przecież nie trzeba być od razu wrogiem, gdy nie podziela się przekonań religijnych, czy politycznych. W odmienności jest coś, co może intrygować. A katolicyzm i chrześcijaństwo są naprawdę fascynujące, tylko trzeba oddzielić indywidualne postawy konkretnych osób od przesłania.
Nie czytałem wszystkich komentarzy bo się spóźniłem :) na tę notkę ale wytłumaczenie jest prozaiczno-praktyczne. Trzeba się schylić w czasie nabożeństwa więc należałoby uklęknąć... no ale gdy procesja jest po osiedlu lub polnej drodze to klękając w jasnych spodniach lub ciemnych ma się od razu za darmo plamy na kolanach... bo przyklęknięć jest z reguły kilka w czasie naborzeństwa... i potem jak wracać do domu kilometr lub więcej z dwomam plamami na kolanach... no bardzo głupio... więc mężczyźni takie "niedzielne Edisony" wymyślili sobie pozycję przykucną podobną co do wysokości jak przy klęknięciu a nie brudzącą spodni na wysokości kolan. Ktoś powie a co z kobietami nie noszą spodni?... ale noszą elastyczne pończochy i klęknięcie na asfalcie lub drodze oprócz ubrudzenia kolan i pończoch, grozi jeszcze porwaniem tychże pończoch... więc kobiety za mężczyznami wykorzystały ten męski wynalazek i także kucają. A dzieci???... a niech ci Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi :))))
OdpowiedzUsuń