Jest takie przekonanie, że mężczyźni są lepszymi kucharzami niż kobiety. Nie wiadomo ile w tym empirii, a ile mitu mającego podbudować i podtrzymać chwiejące się męskie ego, ale Pan C. zgadza się z tym w całej rozciągłości. Kobiety prowadzą kuchnię, bo taką rolę narzuciły im warunki, konwenans, czy cokolwiek innego, co można uznać za jakieś tam wyjaśnienie.
W końcowej fazie rządów nieboszczki partii - niesłusznie nazywanej robotniczą - gdzieś około 1988 roku Pan C. miał okazję poznać Janusza Korwin-Mikke. W tym czasie Korwin dystrybuował liberalny kwartalnik Stańczyk i objeżdżał kraj wygłaszając odczyty. Podstawowym asumptem do organizowania z nim spotkań było prowincjonalne zainteresowanie nieuchronnym upadkiem realnego komunizmu. Jedno z takich spotkań odbyło się w Koninie w parafii świętego Wojciecha, która dawała schronienie nielegalnej wówczas Solidarności.
Po spotkaniu Tomasz, kolega Pana C. z czasów licealnych - wówczas czynny archeolog, dekadę później minister łączności w rządzie niesławnej pamięci AWS - zaprosił na kolację pana Janusza i kilku kolegów. Dyskusja na tematy bieżące i przyszłe trwała w najlepsze. Wszystkiemu sprzyjał dobry klimat domu gospodarza, gość oraz spore zasoby dobrego wina, którego miłośnikami byli obydwaj panowie.
Nie warto przytaczać wątków politycznych, bo te są nudne i minione. W każdym razie wyobrażenia, jak będzie przekształcać się Polska po odejściu komunistów w żaden sposób się nie sprawdziły. Natomiast całkiem marginalna wypowiedź Korwin-Mikkego na temat umiejętności kulinarnych mężczyzn, a w szczególności przepis, jak przyrządzić prawdziwie męską jajecznicę, utkwił w pamięci Pana C. na zawsze. I co najważniejsze... jest praktykowany do dzisiaj.
Ćwiczenia praktyczne w kuchni Pana C.
Produkty na dwie osoby:
Wybić jaja do miseczki i odstawić na bok.
- 3 jaja
- 1 cebula
- 1 pomidor
- 1 duży plaster szynki
Cebulę przeciąć na połowę i pokroić na półplastry. Zeszklić na patelni.
Szynkę pokroić w kosteczkę i dodać do zeszklonej cebuli i smażyć na wolnym ogniu.
Pomidora pokroić w kostkę i rozsmażyć do odparowania wody.
Dodać cebulę i szynkę do pomidora i smażyć 10 minut na małym ogniu .
Na końcu dodać jaja i smażyć do uzyskania pożądanej konsystencji
Dodać sól i pieprz do smaku.
Podawać na dużym talerzu z ogórkami małosolnymi i chlebem.
Caddi, no to mamy wspólnych kolegów. Tomasza S. na ten przykład...;)
OdpowiedzUsuńNa to wychodzi:-)
Usuńfajny przepis i bardzo, bardzo klimatyczny filmik... aż ślinka cieknie ;-). Ja ostatnio zrobiłem jajecznicę bardziej desperacką - wobec zepsutej cebuli i braku boczku (nie wiem jak to możliwe, by nie było boczku... ale stało się) zaryzykowałem dramatyczne rozwiązanie i do jajka wrzuciłem szczypiorek ;-). Dobre to było. W swoim czasie jadałem także z papryką... i na sto innych sposobów. Jajecznica, nieco rozwijając tytuł, to w ogóle bardzo męska sprawa ;-)
OdpowiedzUsuńCaddi, dawno nie było mnie tutaj. Życie realne wciąga bardziej niż by się chciało.
OdpowiedzUsuńCzytam... słucham i podziwiam. Zastanawiam się, czy nie powinieneś pomyśleć nad napisaniem książki. Twoje historyjki wciągają, jak narkotyk.
Wiele racji w tym, co napisałeś - to tradycja zmusiła kobiety do pichcenia. Jednak jestem za tym, by w domu nie było sztywnego podziału na męskie i kobiece zajęcia, ale wg. zdolności i zainteresowań. Jesli okaże się, że żadne z domowników nie jest zainteresowane ani gotowaniem, ani prasowaniem, czy sprzątaniem, zostaje nam opcja restauracyjno-pomocowo-domowa;)))
OdpowiedzUsuńDarku, jajecznica dla mężczyzny jest tym czym improwizacja dla jazzmana:-)
OdpowiedzUsuńHerbaTee, przyznam, że podjąłem nawet pewne kroki w tej sprawie i mam Silną (pisaną dużą literą) presję w tej materii:-)
Golden, restauracje też lubię i przyznam, że czuję się świetnie składając zamówienie. A może zostać restauratorem?
Ja do jajecznicy nie dodaje cebuli
OdpowiedzUsuńale musi być szczypior.
To nie jajecznica, tylko ubogie leczo :P
OdpowiedzUsuńAsenato, szczypiorek dodaje smaczku.
OdpowiedzUsuńHebiusie, nie załamuj mnie...:-) Jeśli znasz lepsze przepisy to zapodaj natentychmiast.
Ja prawie w ogóle jajecznicy nie smażę. Na śniadanie, czy kolację to potrawa zbyt bogata, a na obiad za słaba. Ale jeśli już mi się zdarza to do jajek dodaję tylko jakąś kiełbasę i później szczypiorek.
UsuńSwojska kiełbasa wiejska pokrojona w kosteczkę, dużo szczypiorku i dziękuję. W żadnej innej formie jajecznicy nie przyswajam :)
OdpowiedzUsuńLeczo z jajkami? No weź... To jajecznica in statu nascendi!
OdpowiedzUsuńZnamienne, są nie produkty, proporcje i sposób przyrządzania, ale "ulubiona deseczka", "ulubiona patelnia" często ulubiony nóż :) Na żadnych innych tak nie wychodzi :)
OdpowiedzUsuńNo i jak męska, to oczywiście co? Z trzech jaj!
Mój Brat też taką smażył. Ech mężczyźni i wasze jajecznice;)
OdpowiedzUsuńJa to chyba jakiś niemęski jestem, bo lubię jajecznicę tylko z solą, ewentualnie z odrobiną mleka lub śmietany, by była bardziej puszysta :)
OdpowiedzUsuńPoezja jajówy!!!! Cudo i dawaj dalej tymi filmami, nauczę się i będę robić konkurencję!
OdpowiedzUsuńjajecznica brzmi zachęcająco :)
OdpowiedzUsuńi faktycznie coś w tym jest, że mężczyźni świetnie gotują. ja wspominam przesolone kanapki na śniadanie, jako coś genialnego.
no i rosół wychodzący spod rąk pana M. w warunkach normalnych nazwałabym go niejadalnie-słonym, ale zrobiony specjalnie dla mnie smakował jak nektar bogów ;)
nie jestem pewna czy mężczyźni to lepsi kucharze, czy kobiety to lepsze konsumentki ;)
Jajecznica na boczku w mojej kuchni wiedzie prym bez pomidorów bo ich nie lubię. Jajecznice w moim domu najlepszą robi syn.Kiedyś to było u nas niedzielne śniadanie.Teraz nikomu sie nie chce:))Pozdrowienia:)
OdpowiedzUsuńPs.narobiłeś mi smaku na tą jajecznicę:))
Adamie, de gustibus itd.:-)
OdpowiedzUsuńGuard, a Ty od razu za liczenie jaj się wzięłaś:-)
Witaminko, czy Twoja wypowiedź o umiejętnościach brat i reszty mężczyzn jest pochwalna, czy raczej zdystansowana?
Emko, masz Ziemianina pod ręką i jemu nikt nie dorówna w przyrządzaniu i opowiadaniu o jedzeniu.
Rudaja, podniosłaś ważny aspekt w jedzeniu: nie ważne jak przyrządzone, ale KTO to przyrządził. Ot cala filozofia. Przez żołądek... itd.
Elu, u mnie nadal jest to niedzielne śniadanie:-)
_przeczytałam twój wpis,przeczytałam komentarze i masz tu już kilka przepisów na niby "banalną" jajecznicę-człowiek całe życie się uczy.
OdpowiedzUsuńKrystiano, proste rzeczy dostarczają nam najwięcej doznań:-)
OdpowiedzUsuńabsolutnie UWIELBIAM jajecznicę z pomidorem, ja zdejmuję skórę z pomidora, bo mnie potem wkurza (potem, po usmażeniu, w trakcie konsumpcji ;))
OdpowiedzUsuń3 jaja na dwie głowy to może dla pana Janusza wystarczą, ale jako posiadacz dwóch poniżej tej ilości nie schodzę.
OdpowiedzUsuńPoza tym myślałem, że do "męskiej" jajecznicy dodaje się Lubczyk.
;)
Chwilko, jajecznica jest najwdzięczniejszym z dań, gdyż stosować wariancje w składzie i przyrządzaniu, o czym świadczą wcześniejsze komentarze.
OdpowiedzUsuńCane, pozwolę sobie zażartować z Twego komentarza bawiąc się przecinkami. Byłeś łaskaw napisać:
... jako posiadacz dwóch poniżej tej ilości nie schodzę.
Możemy to wyłożyć tak: posiadasz dwa i w jajecznicy mniejszej ilości nie tolerujesz.
A teraz ten sam fragment wypowiedzi tylko z dodaniem przecinka:
... jako posiadacz dwóch poniżej, tej ilości nie schodzę.
Co się wykłada w swobodny sposób tak: posiadasz dwa jajka poniżej pewnego poziomu ciała i nie jesteś w stanie ich samym chodzeniem schodzić (tu: zużyć).
Ot, taka nieco swobodna i swawolna egzegeza Twoich słów:-)))
Pobuszowałam na Twoim YT i ogromnie się ubawilam:))
OdpowiedzUsuńUważam, ze pomysł z audiowpisami jest doskonały:))
Widziałem:-)
UsuńDziękuję za przepis...
OdpowiedzUsuńBędzie na niedzielę jak znalazł,
wreszcie czymś zaskoczę, bo kucharka
ze mnie taka sobie a i tego typu
zajęcia mało mnie pociągają...
Ale czego się nie robi dla... ;-)
Istnieje tylko niebezpieczeństwo,
że zasmakuje i przestanie kucharzyć.
Hmm, teraz to mam dylemat! ;-)))
Proponuję pokazać tylko raz, a następnie ten wpis. Na pewno zrozumie, że to on obstawia patelnię w kolejne niedziele:-)
UsuńMyślę, że Twój wpis będzie
Usuńdobrym argumentem, bo Bo bardzo
lubi Cię czytać. Zaryzykuję więc. ;-)
Violu, toś mi przyjemność sprawiła donosząc, że... On też czyta moje literki. Może zatem przyjmie postawę Pana C. i będzie kucharzył w weekendy dla Ciebie... zwłaszcza o poranku. Oczywiście pierwsza powinna być kawa do łóżeczka, bo rozpieszczanie to podstawa:-)
OdpowiedzUsuńJestem za... ;-)))
UsuńPrzepis znakomity, wyglada niezwykle apetycznie, chyba bede musiala wyprobowac i swojego Kolege-Malzonka zaskoczyc tak podana potrawa :)
OdpowiedzUsuńWildrose, niedziela już niebawem. Pokaż mu, jak mają wyglądać kolejne niedzielne śniadania w jego wykonaniu:-)
UsuńCaddi, ja słyszałam, że " im lepszy z Niego kucharz, tym lepszy kochanek" ;))
OdpowiedzUsuńPodobno jedno z drugim ma wiele wspólnego;
Nie wiem jak jest z kucharzującymi facetami; od lat to JA prowadzę całą kuchnię ( i podobno robię to świetnie, nawet kilka razy chcieli, abym gotowała na..wesela! Nie podjęłam się jednak; co innego gotować "na" kilka lub kilkanaście osób, co innego na 100! :)))
Ale w końcu, Szefem Kuchni w dobrych restauracjach jest zwykle mężczyzna :)
Angie, ta zasłyszana i zacytowana w pierwszym zdaniu opinia sprawiła, że muszę przemyśleć, jak się mają te... sprawy:-)
OdpowiedzUsuń"Zdolna jestem niesłychanie,
OdpowiedzUsuńNajpiękniejsze mam ubranie,
Moja buzia tryska zdrowiem,
Jak coś powiem, to już powiem,
Jak odpowiem, to roztropnie,
W szkole mam najlepsze stopnie,
Śpiewam lepiej niż w operze,
Świetnie jeżdżę na rowerze,
Znakomicie muchy łapię,
Wiem, gdzie Wisła jest na mapie,
Jestem mądra, jestem zgrabna,
Wiotka, słodka i powabna,
A w dodatku, daję słowo,
Mam rodzinę wyjątkową:
Tato mój do pieca sięga,
Moja mama - taka tęga
Moja siostra - taka mała,
A ja................."
Dzień dobry :)
H2O, ano jestem zdolny niesłychanie, a jajecznica to moje popisowe danie. Chwalę się, bo lubię:-)))
OdpowiedzUsuńAle wiersz nie był dedykowany Tobie...
OdpowiedzUsuńUfff... a już myślałem, że to ja jestem chwalipięta.
OdpowiedzUsuńMiędzy " chwalipiętą" a "samochwałą " istnieje subtelna różnica. Nie wierzę, że tego nie wiesz.
UsuńSubtelności to wyższa szkoła jazdy, a nie wiem, czy posiadam stosowne uprawnienia do takiej... jazdy:-)
UsuńUprawnienia można zdobyć, chyba że są one poza naszym zasięgiem i możliwościami.
UsuńNajpewniejsza jest ta ostatnia opcja... poza:-)
UsuńA czyja poza ? Bo chyba nie moja :)
UsuńTylko fakt iż mam już dowód, powstrzymuje mnie od popuszczenia sobie honorowo kropli moczu w majciochy :)
OdpowiedzUsuńWłaśnie niedawno wymieniłem ten dokument na nowy... już piąty raz:)
UsuńPrzez jakiś czas robiłem jajecznicę na cebuli czasem z dodatkiem kiełbasy lub szynki i z chrzanem... z boku jajecznicy wyłożona była duża łyżka chrzanu i to było dla mnie super danie jajecznicowe. Po pewnym czasie znudziła mi się taka jajecznica i sam zdecydowałem usmażyć jajecznicę na pomidorach... podszkliłem cebulę lekko ją soląc... dołożyłem pomidory pokrojone w kostkę... podsmażyłem wszystko... potem wbiłem 3 jajka i znowu lekko dosoliłem do smaku i upiekłem tak aby nie była ani za sucha /bo nie lubię/ ani zbyt rzadka bo się po prostu nie da zjeść. Ma być WŁAŚCIWA!!! :))))))) Z reguły nie używam wędlin jako dodatklów bo jajecznica powinna być jajecznicą :)
OdpowiedzUsuńJajecznica jest najbardziej wdzięcznym daniem i występuje w wielu wariacjach w zależności od gustu, smaku, przyzwyczajeń i wyobraźni. Ten chrzan muszę wypraktykować.
UsuńNastaje powoli czas bazylii. Posyp jajacznicę zsiekaną bazylia a poczujesz się jak na toskańskiej ziemi ;)
OdpowiedzUsuńZ bazylią jeszcze nie smakowałem, ale w ten weekend muszę wypraktykować. Dziękuję za podpowiedź.
OdpowiedzUsuńJak dobrze, Emko, że przypomniałaś mi ten dodatek.
taaa, taką jajecznicę z chilli zwłaszcza, to ja najlepiej z ogniska na "patelni" we własnym towarzystwie ;)
OdpowiedzUsuńbez "zwłok" oczywiście. Kocham zwierzęta :)
UsuńOj tam, przecież możesz je smakować z miłością:-)
OdpowiedzUsuńtaa i uprawiać wszechmogącą hiopkryzję?..zzapomnij :)
UsuńDzień dobry :) W końcu jestem prawie po maturze :) To i jeść zacznę, nawet jajecznicę- dla mnie najlepsza to czysta, bez dodatków, na maśle i z solą.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam piątkowym porankiem i do pracy się udaję :)
Caddi, czy mężczyźni są lepszymi kucharzami? Tego nie wiem, bo czy ktoś byłby w stanie to zmierzyć? Natomiast z całą pewnością stwierdzam, że świetnie w kuchni radzi sobie mój syn ( tak trochę i ja się pochwalę...) Czasem nawet żartuje, że może minął się z powołaniem i powinien zostać restauratorem... :)
OdpowiedzUsuńJajecznica w jego wykonaniu (nazwana przez domowników "po Adamowsku") jest niezwykle pikantna (bez chili ani rusz!), aż ciemna od ziół, a jej wspaniały zapach jeszcze długo unosi się w całym domu... :)
Even, są naleśnikarnie, więc może pora na jajecznikarnie z prawdziwego zdarzenia?
UsuńCaddi, to już jest pomysł! Pora na biznes-plan...:)
UsuńJutro poniedziałek, więc pora na biznesplan... Zarobimy dużo kasy:-)
UsuńMając w perspektywie dożywocie w pracy, zdecydowanie wybieram kasę na nasz własny rachunek!:-)))
OdpowiedzUsuńo, nie tylko "po męsku", przepis na jajeczniczkę mojej śp. chrzestnej zapodałeś:)
OdpowiedzUsuńSerdeczności!