Marian i Hela stali się swoistego rodzaju punktem odniesienia dla relacji damsko-męskich, a zwłaszcza znakomitym narzędziem opisu związków mających staż dwadzieścia i więcej lat. Dla Pana C. małżeństwo Mariana z Helą to swoisty rodzaj zwierciadła, w którym ma okazję się przejrzeć. Niestety czasami musi przyznać, że nie zawsze jest ideałem, że o pewnych sprawach zapomina lub uznaje za nieistotne. A to błąd, o czym świadczy historyjka poufnie opowiedziana Panu C. przez Barnabę. Marian jakoś dyskretnie to wszystko przemilczał.
Kilka dni temu Hela z Marianem oglądali w telewizorni tak mało absorbujący program, że od czasu do czasu rozmawiali o różnych sprawach. W pewnym momencie Hela zagadnęła z wyrzutem w głosie:
– Marian, wiesz.... nie pamiętam już kiedy byliśmy w restauracji lub choćby w domu jedliśmy romantyczną kolację przy świecach. Dzieci nie było w domu i tylko ty i ja, my sami... Nastrój taki, że dech zapierało.
– No jak to kiedy, Heluś? Wczoraj jedliśmy kolację przy świecach...
– Wczoraj??? Wczoraj to nam po prostu prąd wyłączyli! Była jakaś awaria.
– Oj, Hela, czepiasz się szczegółów, jak... zawsze. Nie bądź taka drobiazgowa.
– Ty nic nie rozumiesz, Marian – skwitowała Hela i wyszła.
Kilka dni temu Hela z Marianem oglądali w telewizorni tak mało absorbujący program, że od czasu do czasu rozmawiali o różnych sprawach. W pewnym momencie Hela zagadnęła z wyrzutem w głosie:
– Marian, wiesz.... nie pamiętam już kiedy byliśmy w restauracji lub choćby w domu jedliśmy romantyczną kolację przy świecach. Dzieci nie było w domu i tylko ty i ja, my sami... Nastrój taki, że dech zapierało.
– No jak to kiedy, Heluś? Wczoraj jedliśmy kolację przy świecach...
– Wczoraj??? Wczoraj to nam po prostu prąd wyłączyli! Była jakaś awaria.
– Oj, Hela, czepiasz się szczegółów, jak... zawsze. Nie bądź taka drobiazgowa.
– Ty nic nie rozumiesz, Marian – skwitowała Hela i wyszła.
Historia lubi się powtarzać. Po chwili poduszka i kołdra Mariana były ułożone w salonie na kanapie.
Wydaje mi się, że Hela zbyt lekka ręką serwuje separację od łoża. Jakie reperkusje stosuje przy większych przewinieniach, skoro za byle pierdołę Marian trafia na kanapę?
OdpowiedzUsuńMam takie samo zdanie, Hebiusie, ale cóż począć? Mogę tylko opisać:-)
UsuńHebius
UsuńMożliwe, że Hela przy większych przewinieniach funduje Marianowi piekło... w łóżku.
Jarku, z tym piekłem - jeśli prześledzić wcześniejsze wpisy o Heli i Marianie - wszystko jest możliwe:-)
UsuńHela w roli ostrej Dominy w lateksach i z pejczem? Perwersja ciężka do wyobrażenia :)
UsuńChyba zgodzę się z Hebiusem, że jednak Hela
OdpowiedzUsuń"zbyt lekka ręką serwuje separację od łoża".
A może tu..chodzi o coś jeszcze innego? Może takie " niby nic " dla Mariana, to tak naprawdę i dla Heli niby nic, a " pies gdzie indziej pogrzebany" ? :>
;))
Wszystko możliwe, bo oddzielne spanie jest zdrowe, a i lepiej wpływa na wzajemne manie się ku sobie. Znaczy się wzmaga wzajemny apetyt na siebie:)
UsuńHela jest dość agresywna w sytuacji, gdy nie radzi sobie z Marianem. Separacja łoża wyjdzie jej kiedyś bokiem, bo sankcja zbyt często stosowana przestaje robić wrażenie.
OdpowiedzUsuńMyślę, że już pora by Marian przeniósł się na stałe do salonu.
OdpowiedzUsuńPewnie tak byłoby najlepiej, by wytrącić Heli oręż. Przenosiny do salonu niech Marian potraktuje, jak wyjście narodu wybranego z domu niewoli. Odwrócenie sytuacji pozwoli się zreflektować krewkiej małżonce.
UsuńZ tego co czytam tez myśle że Marian większość wspólnego zycia z Helą spędza nie w małżeńskim łożu lecz na kanapie w salonie.Powinien zaryzykować i zostać tam na dłużej wtedy Hela sama po niego by przyszła:))))No tak ale Marian nie postawi się Heli:))))Sposobem powinien ją "wziąć":)))))
OdpowiedzUsuńElu, bardzo podoba mi się ta wersja sposobem:-)
UsuńPoza tym z salonu blisko do barku i do lodówki, a nawet można niepostrzeżenie wymknąć się późnym wieczorem na piwo z kolegami. Czasami zastanawiam się, czy Marian celowo nie prowokuje Heli do takich zachowań.
Usuńhehe, bardzo życiowa historia, bardzo ;-)
OdpowiedzUsuńnastępnym razem jak wyłączą prąd to od razu mów, że na Twoje zlecenie, że niby, coby romantyzmu przydać, przekupiłeś kogoś w elektrowni, dzięki czemu ku świecom sposobność uczyniła się znamienita ;-D
Marianowi zabrakło refleksu na takie dictum Heli, ale cóż, człowiek całe życie się uczy. Może wyciągnie z tych wszystkich podpowiedzi jakąś lekcję:-)
UsuńMoże się narażę ale powiem tak...
OdpowiedzUsuńJeśli w moim zawiązku zabraknie
tej odrobiny romantyzmu,
kiedy kwiaty od mężczyzny
dostanę raz w roku na urodziny,
a o kolacji przy świecach,
spacerze, czy szlonym wypadzie
gdziekolwiek będę musiała zapomnieć,
gdy codziennością staną się papcie
i telewizor... gdy zabraknie już
tematów do rozmów... dla mnie to będzie
znak, że powoli należy spakować walizki...
Masz rację Violu, ale co z kwiatami dla faceta, co z kolacjami przy świecach. Czy jesteś zwolenniczką równości w staraniu się o klimat, czy wszystko ma spoczywać na mężczyźnie?
UsuńAle tak na poważnie, to walizki zawsze należy mieć pod ręką:-)
Oczywiście, że równość...
UsuńCo do kwiatów dla mężczyzny,
to nie wszyscy je lubią
ale jakiś drobiag, książka
czy płyta z ulubioną muzyką
jak najbardziej, dana ot tak,
bez okazji, spontanicznie...
To przecież taka niesamowita
frajda zobaczyć uśmiech nieco
zaskoczonego obdarowanego... ;-)))
Własnie poruszyłaś najistotniejszą rzecz: dawanie czegoś bez okazji, mile zaskakiwać się nawzajem:-)
Usuń-jak czytam twoje opowieści o Heli,zawsze się uśmiecham-wspaniała jest...))))
OdpowiedzUsuńKrystiano, wyobraź sobie, że sam często zaśmiewam się do rozpuku, ale i zastanawiam się ile we mnie jest z Mariana:-)
UsuńPrzynajmniej, Marian, nie będzie słyszał jak chrapie. ;)
OdpowiedzUsuńUważaj, bo Hele się obrażą na Ciebie. Ale po cichu przyznam, że w pewnym wieku zaczynają już chrapać. Może dlatego Marian aż tak bardzo nie protestuje przeciw przenosinom do salonu.
UsuńGdyby ta Helusia była istniała
OdpowiedzUsuńna serio, to bym ją gołymi rękami
udusiła na miejscu tego biednego
Mariana. A już z pewnością po
trzecim wyeksmitowaniu mnie jako
męża z sypialni, bym tam nie wróciła
tylko kupiła sobie wypasione łoże
wstawiła do innego pokoju
i cierpliwie czekała, aż sama przyleci. ;-))).
Na kolanach!
Leno, w rzeczy samej Hela jest nie mniej realna niż Marian. Nauka radziecka zna takie przypadki:-)
UsuńNauka radziecka zna wszystkie przypadki. Jest lepsza, niż Archiwum X :)))
OdpowiedzUsuńWłaśnie... wszystkie:-)))
Usuń