W południowy czas Pan C. stanął plecami do dworca PKP i spoglądał wzdłuż ulicy Dworcowej. Słońce prażyło niemiłosiernie, a czas jakby zatrzymał się w miejscu. W strumieniu mniej lub bardziej doniosłych myśli pojawili się Marian i Hela. Pan C. zastanawiał się nad fenomenem ich związku, który miał okazję już wielokrotnie opisywać. Trwali ze sobą mimo nieprzystawalności temperamentów i charakterów.
W pewnym momencie w polu widzenia znużonego upałem Pana C.pojawiła się urocza wycieczka rowerowa. Kto wyznaczał kierunek i tempo jazdy? Jakoś nie zdziwiło Pana C., że to była Ona... typowa Hela.

Bo pani ta ma odpowiednie gabaryty
OdpowiedzUsuńżeby barć na klatę ewentualne przeszkody
i niebezpieczeństwa na ścieżce rowerowej. ;-).
W dżungli pierwszy z tasakiem zawsze
idzie najsilniejszy fizycznie i psychicznie.;-).
Ja tam osobiście wolę jak kierunek życiu nadaje
samiec Alfa. Przynajmniej jest potem
na kogo winę zwalić. :-))).
No tak, widoczna na zdjęciu Hela jest jak taran i nikt nie ośmieli się wejść jej w drogę. Jej samiec, chyba nie ma pojęcia o układzie liter w greckim alfabecie i nie jest świadomy, że przypadła mu rola ostatniej... Ω (omega):-)))
UsuńMoim zdaniem
Usuńkażdy sam sobie kierunki wybierać powinien
Hm... ale może ten pan z tyłu lubi mieć wszystko pod kontrolą...cokolwiek, to "mieć wszystko pod kontrolą" oznacza :)
OdpowiedzUsuńJest wielce prawdopodobne, że jakakolwiek namiastka władzy daje temu panu poczucie ważności. Wielu, żeby nie powiedzieć większości wystarcza, że mają atrybuty władzy, ale bez... władzy:-)
UsuńWzorem Kreta chciałbym autorowi przypomnieć, że upały zaczynają się od 30 stopni. Tyle chyba dzisiaj nie miał? :P
OdpowiedzUsuńHebiusie, w cieniu pod orzechem przy moim domu było 29 st. C. Tak było około 16.00. Zdjęcie było robione w słońcu ok. 12. Powiedzmy, że było to na styku ciepła i upału:-)
UsuńMoże i Hela typowa, ale Marian to już chyba nie. Marian na zdjęciu wykazuje się inteligencją i opiekuńczością. Jadąc jako ostatni ma baczenie na bezpieczeństwo całej wycieczki, przegląd sytuacji, może korygować zachowanie na drodze jadącego przed nim dziecka, a Hela wysforowana do przodu jeżeli jest najsłabsza nada odpowiednie dla wszystkich tempo jazdy.
OdpowiedzUsuńWugusiu, jak Ty wytłumaczysz to żaden rabin tego lepiej nie ujmie. Od razu ego męskie podbudowane:-)
UsuńTak to zazwyczaj bywa że kobieta prowadzi taka wycieczkę:)))no i w razie czego idzie na pierwszy ogień:)))Dobrze jej idzie bo wyrażnie widać ze ciałka to troche ona ma:))))pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńAle prędkości chyba nie przekroczy:)
UsuńA ja myślę, że rodzice wychowali tego pana według zasady: "panie przodem" i on nawet nie pomysli, że może być inaczej.
OdpowiedzUsuńGolden, podoba mi się kolejny pozytywny głos na temat mężczyzn. Jest nadzieja w narodzie;)
OdpowiedzUsuńWiesz Caddi, mnie też nie dziwi, że Hela prowadzi..wycieczkę
OdpowiedzUsuń;)))
A może Hela im spierdyka, a chłopaki ledwo na tym rondzie w zakręt weszli? Hela jednak jedzie prosto :)
OdpowiedzUsuńCaddi, skromna ta ostatnia notka, ale jakże dyskusyjna. Odwieczny dylemat "Kto tu rzadzi?". Odpowiedzi pod postem udowadniają, że z jednozancznością interpretacji może być problem, ale może tak własnie jest dobrze.
OdpowiedzUsuńTak na marginesie to zastanawia mnie ta przyjęta przez Ciebie konwencja opowiadań o Marianie i Heli, choć nie chciałabym uchodzić za wścibską: czy Hela i Marian to jakaś projekcja życiowych doświadczeń Pana C.?
Postscriptum: ładna muzyczna ilustracja na pasku bocznym. Piękne wykonanie.
A ja myślę, ze Hela wzięła na siebie sile uderzenia :)
OdpowiedzUsuńPo prostu poszła na pierwszy ogień! Zaluje, ze tchorzem jestem i jako kobieta slaba, zawsze w ogonie sie wlokę :)
Smakując poranną kawę próbuje dociec fenomenu Heli, która jawi się wielorako.
OdpowiedzUsuńDla Angi jest to normalne, że Hela przewodzi stawce, Maxcel zaś widzi ja uciekającą, HerbaTee widzi w tym pretekst do dyskusji, a Wildrose dostrzega jej heroizm i poświęcenie rodzinie:-)))
HerbaTee, proste przełożenie historii Heli i Mariana na życiowe doświadczenia Pana C. byłoby fałszywe, ale jest w związku z nim w tym sensie, że Pan C. jest jak na faceta w miarę bystrym obserwatorem. W Heli i Marianie ogniskują się doświadczenia pochodzące z wielu różnych i bardzo odległych sytuacji. Można by je opowiadać wprost, ale byłoby to niezbyt ciekawe dla gości bloga. Dobrze jest czasami an pewne sprawy spojrzeć z przymrużeniem oka i pośmiać się nawet z samego siebie, bo Hela i Marian to taka kwintesencja relacji damsko-męskich, takie exemplum w pigułce:-)
powrórzę za Herba Te-piekna ta piosenka......:)
OdpowiedzUsuń:-) - cieszy mnie, że te w sumie proste nutki wywołują miłe wrażenie.
Usuń-jak tam ma się nie kręcić -rondo,a pani Hela dobrze kręci......)))
OdpowiedzUsuńWszystkie Hele tak mają: kręcą wszystkim, a facetami szczególnie.
UsuńJa zaś myślę, że oni obstawiają tyły, zaś Helę puścili przodem na czujkę. Faceci są przebiegli, a Hele nie są takie sprytne, jak im się wydaje :>
OdpowiedzUsuńA tytuł to mi się z Okudżawą kojarzy. Paka Ziemlia jeszczio wiertitsia /lalala/...
OdpowiedzUsuńNo dobre skojarzenie: rondo, ziemia, Okudżawa oraz Hela i Marian:-)
UsuńNie wiem co w tym dziwnego, babeczki zwykle jada wolniej, więc łatwiej jest zwolnić za kobitką, niż niewiaście nadrabiać zaległości ;)
OdpowiedzUsuńNo fakt, ale jakiś pretekst do wpisu musiałem znaleźć:-)
UsuńJestem pewna Caddi, że to jedyny słuszny pretekst do powodu. heh ;)
Usuńpatrzę na zdjęcie i co widzę? Ariergarda, straż tylna, stanowisko najbardziej odpowiedzialne spośród najbardziej odpowiedzialnych... w dłoniach i na kierowniku faceta ;-)
OdpowiedzUsuńWidać od razu, żeś wojskowe przeszkolenie przeszedł. Gdybym w wojsku nie spędził czterech miesięcy i trzech tygodni to pomyślałbym, że ariergarda to jakieś brzydkie słowo:-)
UsuńHela nie traktor a ciągnie
OdpowiedzUsuńbo każda babka ma coś z traktora :) pewnie stąd się wywodzi słynne "kobiety na traktory" hehe ;)
UsuńHmm... pierwsze skojarzenie:
OdpowiedzUsuńOboje chronią swoje młode. ;-)
Hela na przedzie, bo wie gdzie jedzie.
OdpowiedzUsuńReszta za mną.
:)))
Cóż, + i -, takie ukochane nemezis. Potrzebne organizmowi dla równowagi. :)
OdpowiedzUsuńA propos zdjęcia. Tatuś puszcza tylko bezwonne bączki. ;)
Ustawienie go na końcu stawki znalazło proste wyjaśnienie. Trzeba dbać o zdrowie dziecisków. Wszak to jeszcze młode organizmy nieodporne na toksyny.
Usuńwidać po tej fotce, że walka między nimi była i widać kto ją wygrał :) ważne w tum wszystkim aby rządziła dobrze jedna osoba reszte jest mniej ważna:))))
OdpowiedzUsuńCaddi, a ja na tej fotografii dostrzegam przede wszystkim znajomy widok... oczywiście z okien pociągu odjeżdżającego ze stacji :))) serce podskakuje, to znak, że wysiadam na następnym przystanku...:)
OdpowiedzUsuńTo bardzo, bardzo blisko:-)
UsuńOj, tak! Powiedziałabym, że nie tylko bardzo blisko, ale i wyjątkowo bliskie!:-)
UsuńPozdrawiam serdecznie!