Rękodzieło ma w sobie coś osobistego znaczonego cierpliwością i poświęconym czasem. Od świąt dzieli nas tylko czas adwentu. Wczoraj wspomniała o tym eNNka. Różnie to oczekiwanie przeżywamy, ale jest to czas szczególny, gdy myślimy o bliskich i chcemy dać cząstkę siebie.

Zawsze zazdrościłam i nadal zazdroszczę zdolności, manualnych, cierpliwości... Mnie kiedyś z planowanego szalika wyszedł wielgachny beret
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę tylko prezentów z miłości i serca płynących
http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
I taki prezent ma bardzo szczegolna wartosc.Przynajmniej dla mnie.
OdpowiedzUsuńTo nie sztuka isc do sklepu i kupic gotowca,sztuka jest dac cos naprawde od siebie.
No przecież o tym ten wpis:-)
OdpowiedzUsuńNieważne co wyszło, ważne, że w ogóle COŚ:-)
OdpowiedzUsuńNa drutach uczyłem się robić czterdzieści trzy lata temu w ramach zajęć praktyczno-technicznych w podstawówce. Zrobiłem niewielki fragment szalika. Było też i szydełkowanie, ale jakoś nie weszło mi to w krew. Jedyna umiejętność, jaka mi pozostała do dzisiaj, to przyszywanie guzików.
OdpowiedzUsuńOj ,chcialam tylko utwierdzic sie w przekonaniu;)
OdpowiedzUsuńWiem, ale lubię się troszeczkę pohandryczyć:-)
OdpowiedzUsuńto prawda Caddi,robiąc coś dla innych,już widzimy ich uśmiech,radośc...
OdpowiedzUsuńKiedys dużo robiłam na drutach,najcześciej szaliki dla bliskich,hahaha...ale wzory różne,starałam sie też wybierać ulubione kolory każdego ...Teraz już mniej tych bliskich...a i czasu i zdolności mniej...
Zdolności zapewne są, ale może, znając przywary bliskich, brak tej cierpliwości?:-)))
OdpowiedzUsuńRobienie na drutach to prawie jak jazda na rowerze - raz się człowiek nauczy i do śmierci pamięta :)
OdpowiedzUsuńNie w moim przypadku, ale - jak to mówią - nauka radziecka zna takie przypadki:-)
OdpowiedzUsuńtrafiłeś w samo sedno...nie ma się tej cierpliwości...jeden rządek,drugi...powoli tej robótki przybywa,to juz nie dla mnie takie siedzenie i dzierganie...o nie...P,wole jaka fajną potrawą zaskoczyć,jak Okrasa złamać przepisy,a i walory zapachowe sa tu niebagatelne......hahaha
OdpowiedzUsuńjuz sobie ciebie wyobraziłam robiącego na drutach! rozczulający widok! kobietki sznurem za takim pójda!:)
OdpowiedzUsuńDawno to i nieprawda, ale od czegóż kobieca fantazja;-)
OdpowiedzUsuńA już myślałam że w ramach równouprawnienia dziergasz sweterek dla Heli :)
OdpowiedzUsuńW ramach równości pozwalam dziergać Heli:-)
OdpowiedzUsuńto nigdy nie przeminie jak i pare innych naszych niezdrowych sklonnosci:)
OdpowiedzUsuńAle czy aby ten fiolecik będzie twarzowy? To dla Ciebie?
OdpowiedzUsuń"Nie pytaj mnie o jutro" i o kolory:)
OdpowiedzUsuńLubię tę piosenkę :)
OdpowiedzUsuńto sweterek, czy spódniczka? :)))
OdpowiedzUsuńPodbno najcenniejszą rzeczą, któą możemy podarować drugiej osobie, jest nasz czas. Nie ważne w jakiej formie...
OdpowiedzUsuńJest to piosenka, która mocno wraziła się w moją pamięć emocjonalną.
OdpowiedzUsuńWygląda na sweter, ale za bardzo się na tym nie znam. Gdybym otrzymał to bez względu na to, co to by było i tak bym nosił:-)
OdpowiedzUsuńGdyby nie komentarze, które sprowadziły mnie na ziemię, byłabym pewna, że to Twoje własne rękodzieło :))) Szacunek wielki dla Heli! Mnie wystarczyłoby cierpliwości jedynie na coś wielkości... zakładki do książki :)
OdpowiedzUsuńBo czas to taka waluta, której nie mozna odłożyć, zgromadzić na później, czy rozmnożyć
OdpowiedzUsuńZakładka ma swoja wartość, której nie można porównywać z niczym innym:-)
OdpowiedzUsuńPiękna praca. Wiem coś o tym, bo dziergam bez przerwy, jak nie czapki, to serwetki. Miłej pracy życzę Heli, a Ty patrz i ucz się cierpliwości.
OdpowiedzUsuńNo przecież jestem cierpliwy, gdy na to patrzę i... dziękuję Najwyższemu, że to nie muszę dzierżyć tych drucików, liczyć oczek itp.:-)
OdpowiedzUsuńTo kiedy zabieramy się za naukę (no chyba, że Ty już zostałeś w międzyczasie mistrzem świata w dzierganiu)?
OdpowiedzUsuńTaka Hela, to Skarb, a nie Hela. Kiedyś dostałem cudowny piórnik zrobiony jakąś techniką Decucośtam. Byłem bardzo wzruszony. Aż dokupiłem do niego pióro. Trzymam go na biurku.
OdpowiedzUsuńMówią, że na naukę nigdy zbyt późno, ale zaczekam, aż osiągnę ilość lat godną Uniwersytetu Trzeciego Wieku... W moim przypadku będzie to po osiemdziesiątce:-)
OdpowiedzUsuńWięc znasz smak bardzo osobistych podarunków. W każdym detalu są emocje i trud darczyńcy.
OdpowiedzUsuńI kawał serca.
OdpowiedzUsuńCzęsto całe:-)
OdpowiedzUsuńale czy Marian to usłyszał? przeczytał?
OdpowiedzUsuńOczywiście! Marian jest w tej materii nadsłuchowcem:-)
OdpowiedzUsuńi kuma na dodatek? :-D
OdpowiedzUsuńJak nie kuma to Hela mu zawsze wytłumaczy. A w sytuacjach krytycznych ma wsparcie Pana C.:-)
OdpowiedzUsuńJa przyjaciołom wręczam ręcznie robione kartki świąteczne:) kolaże z prasy kolorowej:) wszyscy zadowoleni:)
OdpowiedzUsuńWszystko, co jest zindywidualizowane, daje radość obdarowanemu. Czuje się wyjątkowy.
OdpowiedzUsuńCaddi, czy to Ty... ?
OdpowiedzUsuń;)))))))))
W życiu. Tylko bacznie obserwowałem. Niestety to nie dla mnie.
OdpowiedzUsuńAaa.Bo już pomyślałam,że dziergasz Se wieczorami ;)
OdpowiedzUsuńMówiąc całkiem poważnie: czyjeś ręce robią prześliczną rzecz! :)
Wieczorami to może i bym podziergał, ale niekoniecznie sweter.
OdpowiedzUsuńpodziwiam umiejętności
OdpowiedzUsuńBardzo ładne wzorki. Coś tam sobie dziergam, ale takich skomplikowanych gwiazdek nie potrafię. Hela mistrz!
OdpowiedzUsuńZręcznie tymi dłońmi poczyna sobie, ale nie narzekam:-)
OdpowiedzUsuń