Nieliczni narzekają, że niektórzy postrzegają rzeczywistość w czarno-białych kolorach. Nie zgadzam się z nimi, bo te dwa podstawowe i skrajne barwy dają wolną przestrzeń naszej niczym nie skrępowanej wyobraźni.
Ciekawe, czym jest ten podłużny przedmiot za słupem: wygląda jak wielka parówa :))) Nieco koloru mogłoby wiele wyjaśnić, a tak pozostajemy w sferze domysłów :)))
Latem wstaję razem z pierwszym brzaskiem. Jakoś tak naturalnie budzę się bez przymusu i witam dzień bez względu na porę roku. Zachody zawsze mnie wzruszają, ale nic nie równa się wschodowi słońca. Może dlatego, że tak niewielu go podziwia:-)
Z tymi zdjęciami czarno-białymi lub kolorowymi, to trochę tak, jak ze słuchaniem radia lub oglądaniem telewizji. W pierwszym przypadku jest miejsce dla własnej wyobraźni.
A ja kocham fotografię w b/w, świat chyba też...w pewnych oczywiście sferach, "gdzie tak znaczy tak, bez światło-cienia" jak rzekł Norwid...:) Serdeczności:)
I tak dobrowolnie bez przymusu ? o tej godzinie patrzałki Twoje były czynne?
OdpowiedzUsuńAno ba! Jak się pospało dziewięć godzin to warto było witać świt. Wrażenia niesamowite.
OdpowiedzUsuńJakby nie patrzeć, zawsze mamy jeszcze tyyyle odcieni szarości.
OdpowiedzUsuńCzarne czy biale...zawsze to kolor jest:)
OdpowiedzUsuńHa! Zimą to każdy może świt zobaczyć :P
OdpowiedzUsuńA spróbuj na początku lata ;)))
no tak panie skowronku a ja sowa...stąd trząsanie mojego Mariana o godz 22,30 i gadka pt:"Marian,ale porozmawiaj ze mną !":D
OdpowiedzUsuńczarno białe jest bardzo prawdziwe, nie przekoloryzowane :)
OdpowiedzUsuńCiekawe, czym jest ten podłużny przedmiot za słupem: wygląda jak wielka parówa :))) Nieco koloru mogłoby wiele wyjaśnić, a tak pozostajemy w sferze domysłów :)))
OdpowiedzUsuńJulio,wystarczy nie kłaść się spać a świt przychodzi szybciej ,niż by się chciało ;)))
OdpowiedzUsuńTo niemożliwe :) Krzysztof jest śpiochem :))
OdpowiedzUsuńobstawiałabym cysternę.....a dla podkolorowania powiem że cysternę na torach :)
OdpowiedzUsuńA co!
Bo świat pomiędzy czarnym i białym jest wielokolorowy:-)
OdpowiedzUsuńTylko malkontentom to zbyt... mało.
OdpowiedzUsuńLatem wstaję razem z pierwszym brzaskiem. Jakoś tak naturalnie budzę się bez przymusu i witam dzień bez względu na porę roku. Zachody zawsze mnie wzruszają, ale nic nie równa się wschodowi słońca. Może dlatego, że tak niewielu go podziwia:-)
OdpowiedzUsuńOtóż to!Brak lukru i amerykańskiego blichtru.
OdpowiedzUsuńPudło. To tylko drzewa, a najbliższe tory są 5 km od tego miejsca po drugiej stronie rzeki:-)
OdpowiedzUsuńLubię czarne, białe, szare i resztę dla wyobraźni :)
OdpowiedzUsuńdopisuję się do grupy osób ceniących czernie i biele i to co pomiędzy nimi (nie zawsze widoczne)
OdpowiedzUsuńI słusznie, Darku, bo Czasami coś mieści sięmiędzy jest a nie ma:-)
OdpowiedzUsuńReszta jest w głowie.
OdpowiedzUsuńAle ta myśl z cysterną ciekawa... dostrzegłem ją wpatrując się w czerń:-)
OdpowiedzUsuńAle teraz ją dostrzegłeś? Po mojej sugestii?
OdpowiedzUsuńWłaśnie tak... pobudziłaś wyobraźnię i dostrzegłem ją, a nawet tory nieopodal mojego domu:-)
OdpowiedzUsuńo, no właśnie ;-)
OdpowiedzUsuńNadajmy więc jej jakiś kolor....może ciemnoczerwony?
OdpowiedzUsuńMoja wyobraźnia odwołuje się do pamięci emocjonalnej, gdy przed laty odpowiadałem za takie transporty przychodzące do mnie:
OdpowiedzUsuńCEMET.
Kolorowy świat Mrocznego Wędrowca. Uwielbiam go.
OdpowiedzUsuńSporo tutaj odcieni szarości. Świetne zdjęcie.
OdpowiedzUsuńZ tymi zdjęciami czarno-białymi lub kolorowymi, to trochę tak, jak ze słuchaniem radia lub oglądaniem telewizji. W pierwszym przypadku jest miejsce dla własnej wyobraźni.
OdpowiedzUsuńJa wam powiem, że telewizory czarno-białe jeszcze będą kiedyś modne. Zobaczycie.
OdpowiedzUsuńTaaa...u nich zawsze szklanka do polowy pusta.
OdpowiedzUsuńA ja kocham fotografię w b/w, świat chyba też...w pewnych oczywiście sferach, "gdzie tak znaczy tak, bez światło-cienia" jak rzekł Norwid...:)
OdpowiedzUsuńSerdeczności:)
Świetne ujęcie!
OdpowiedzUsuńCzerń i biel dają miejsca światłu- pozdrawiam
OdpowiedzUsuńEh, i takie to zimowe. ;)
OdpowiedzUsuń