Pan C. opowiada wydarzenia, w których uczestniczył lub był tylko świadkiem. Czasami jednak dzieli się tym, co opowiedzą lub podeślą mu dobrzy ludzie.
W supermarkecie stała nieduża kolejka do kasy. Na taśmie przesuwały się miarowo produkty wykładane przez klientów. Jednym z nich był około czterdziestoletni mężczyzna, któremu towarzyszył siedmiolatek. Tuż przed nimi jakaś pani wyłożyła swoje produkty. Malec zwrócił uwagę na zielonożółty owoc i pokazując palcem zapytał:
— Tato, co to jest?
— Limonka — odpowiedział ojciec
— A co to jest limonka? — dociekał syn.
— To taki owoc cytrusowy, jak cytryna, tylko mniejszy
— A czym się różnią? — dopytywał niestrudzenie donośnym głosem chłopiec.
— Wielkością i kolorem.
— A czym jeszcze? — wybrzmiało kolejne pytanie.
Dialogowi ojca z synem zaczęli z zainteresowaniem przysłuchiwać się stojący najbliżej kolejkowicze i kasjerka. To sprawiło, że mężczyzna odpowiadający na pytania syna stawał się coraz bardziej skrępowany obecnością audytorium.
— Limonka jest bardziej... krewka — odpowiedział ojciec wskazując istotną w swoim mniemaniu różnicę pomiędzy limonką a cytryną.
— A co to jest "krewka"?
Tego ojcu było już za wiele i zdecydowanie uciął:
— Przestań już pytać! Nie możemy blokować kolejki. Później porozmawiamy.
| Zdjęcie ze strony www.spizarnieponiatowskich.pl |
"Na taśmie przesuwały się miarowo produkty wykładane przez klientów. Jednym z nich był około czterdziestoletni mężczyzna..." - Caddi, fajny market, podaj adres tym paniom które zechcą sobie nabyć faceta, produkt w sile wieku na piątkowy wieczór ;)
OdpowiedzUsuńHahahhaha.... Dzięki Wugusiu. Sam się uśmiechnąłem:-)
UsuńA tak w ogóle to fajny pomysł na biznes. Teraz kobiety są już wyzwolone, zasobne w pieniądz, niezależne... Coś można przedsięwziąć w tej materii.
UsuńWugi, ale zdanie napisane w pierwszej wersji przez Caddiego wcale nie jest niepoprawne. Byłoby źle , gdyby wypowiedzenie je poprzedzające brzmiało tak :" Na taśmie przesuwały się miarowo wykładane przez klientów produkty. Jednym z nich był około czterdziestoletni mężczyzna, któremu towarzyszył..."
OdpowiedzUsuńZ tego, co napisałaś zbyt szybko uległem sugestii Wugusia. Nie będę już nic zmieniał i niech zostanie jak jest.
UsuńAle może wypowiesz się na temat tych marketów, o których wspomniał Wuguś?
W takich marketach szansę na wzięcie mieliby faceci góra trzydziestoletni. Czterdziestolatek to już towar dobry dla wiekowych tam, takich jak María del Rosario Cayetana Paloma Alfonsa Victoria Eugenia Fernanda Teresa Francisca de Paula Lourdes Antonia Josefa Fausta Rita Castor Dorotea Santa Esperanza Fitz-James Stuart y de Silva Falcó y Gurtubay (w skrócie księżna Alby), w okolicach dziewięćdziesiątki.
UsuńGóra trzydziestoletni, to chyba
Usuńtakim paniom pod 60-tkę. Takim
jak ja, to jedynie po czterdziestce
i to też nie reguła.
Niegdyś oczywiście. ;-)).
O limonkach mogę powiedzieć, że
często ją przypominamy.
Czyli: tylko czekamy, żeby
komuś prysnąć..a porządnie w oko. ;-))).
Hebius, nosz kurtka w dętkę!!! Młodyś i jeszcze nie wiesz jakim wzięciem cieszą się dojrzali mężczyźni tacy, jak Pan C. Marian, czy choćby Wuguś. A Ty strzelasz jakimiś gołowąsami po trzydzistki.
UsuńLeno, niestety Pan C. nie mieści się w kategorii trzydziesto-, czy czterdziestolatków, ale z przyjemnością wspomina:-)
Usuń"Leno, niestety Pan C. nie mieści się..."
UsuńSiewie. ;-)).
Dialog ojca z synem uzmysławia kilka faktow:
OdpowiedzUsuń- dzieci nieskrępowanie zadają pytania o wszystko i w każdym miejscu
- rodzice muszą być przygotowani w każdej chwili na zmasowany atak (pytań) swoich pociech
- program w szkołach jest wciąż modyfikowany, ale jak widać, dzieci nie poznają egzotycznych owoców, a jedynie rodzime (plus pomarańcze, cytryny i banany, ale to prawie rodzime;) )
- społeczeństwo nie jest tak biedne, jak mówią, bo zamiast drogiej limonki można nabyć cytrynę, ale pewnie efekt wizualny w drinku byłby gorszy;)
To Pan C. wypisuje dialog ku rozśmieszeniu, a Pani Golden od razu analizy robi... Ale muszę przyznać, że jest coś na rzeczy z tych spraw, o których napisałaś. Warto to przemyśleć:-)
UsuńTaaaaa...właśnie!
UsuńAle zachodzi pytanie dlaczego?
Ktoś wie? :-))).
Ale CO dlaczego?
UsuńUwielbiam słuchać, jak rodzice tłumaczą coś swoim dzieciom.
OdpowiedzUsuńJa ostatnio zostałam zapytana przez moja podopieczną o to, dlaczego posiadam piersi większe niż jej rodzicielka - odpowiedź wydawała mi się oczywista i naturalna, więc z małą Z. podyskutowałyśmy trochę, a ona uspokojona i zadowolona po rozmowie oddaliła się w stronę innych dzieci by podzielić się nowo-nabytą wiedzą. Szkoda, że nie mogłam zrobić zdjęć innym opiekunom/opiekunkom na ławkach, którzy słyszeli naszą rozmowę. skrępowanie, szok i nie wiem co jeszcze-piersi jako piaskownicowy temat tabu?
Temat ciekawy i przyznam, że godny miejsca i okoliczności. Wiele bym dał widząc reakcję tych, którzy się przysłuchiwali:-)))
UsuńA mogę znać odpowiedź, bo nie wydaje mi się aż tak oczywista i naturalna? :)
Usuńprezciez to oczywiste: biologia, geny, natura - troche było tam objaśnień, ale wszyscy mamy rózne kształty i rozmiary. Z. zapytała akurat o piersi ale mogło się to pytanie tyczyć kazdej części ciała. Kilka przykładów zaspokoiło jej ciekawość i była usatysfakcjonowana nową wiedza :D
UsuńMaurycy, powiem ze swojego doświadczenia, że wolę badać obiekt, niż dywagować o nim. Być może pora na gawędziarstwo przyjdzie po siedemdziesiątce, a może jeszcze później... oby!!!:-)
UsuńJa bardzo lubię tłumaczyć mojemu synowi różne rzeczy i odpowiadać na pytania :). Bywa, że mamy przy tym nieproszone audytorium.
OdpowiedzUsuńA limonka jest bardziej cierpka i nieco mniej kwaśna. Prosta różnica. Tak swoją drogą chętnie dowiedziałbym się, co to jest ta krewka :).
krewki to pełen życia i energii, gwałtownie reagujący; porywczy...ale, chyba nie wpadłabym na pomysł, aby w ten sposób opisać limonkę ;)
UsuńZ tym tłumaczeniem na czym polega krewkość limonki przypomniał mi się dialog z CK Dezerterów, gdy Żyd Moryc tłumaczył żonie nazwisko KANIA. Cytuję z pamięci:
Usuń- Kania to taki ptak... drapieżnik.
- A co to jest drapieżnik? - spytała żona.
- Kania to ptak i drapieżnik... nagle.
To przykład, jak ze znanych sobie słów próbuje się zbudować i wyrazić nowy sens :-)))
Uwielbiam pytania dzieciaków:) Często te najprostsze wymagają pobudzenia wyobraźni aby w oczach dziecka nie wykazać się niewiedzą.Moja Córka dosyć długo miała problemy z mową, ale kiedy już zaczęła wystąpiło tysiące pytań o..Czułam się wręcz dumna, mogąc udzielać jej tych wszystkich odpowiedzi, chociaż niektóre pytania były skomplikowane.
OdpowiedzUsuńDzieci poprzez pytania zmuszają nas do myślenia. Pewne rzeczy dla nas oczywiste musimy opisać na nowo. Jest to cholernie trudne. A poza tym dzieci wiedzą lepiej:-)
UsuńKrewka limonka... nadawanie cech ludzkim owocom
OdpowiedzUsuńczyli truskawka mogłaby być... no właśnie, ciekawe, co pomysłowy tato by wymyślił :)
Nie mam jeszcze pomysłu na truskawkę, ale teraz tym pytaniem pobudzony zacznę szukać w zakamarkach osobistycznego i emocjonalnego słownika.
Usuńpytanie o krewkość limonki to jedno z tych pytań, których zadawać zwyczajnie nie wypada. Ale malec nie wiedział, młody jeszcze ;-)
OdpowiedzUsuńTeraz nie wiedział, ale za jakiś czas będzie w temacie:-)
UsuńTruskawka jest taka niezdecydowana... W odróżnieniu od zdecydowanej poziomki.
OdpowiedzUsuńNa czym polega zdecydowanie poziomki? Bo, jak dla mnie truskawka soczystsza:-)
UsuńNa tyle, na ile się orientuję, truskawka jest w rzeczywistości poziomką poddaną GMO. Tylko za czasów kiedy takie rzeczy robiło się poprzez zaszczepianie i łączenie gatunków :). Ale jak to rozstrzygnąć na korzyść antopologicznych przymiotników?
UsuńWujek Google podaje, że skrzyżowano jakieś rodzaje poziomki w 1712 roku. Mamy więc trzystulecie pojawienia się truskawki. Człowiek uczy się całe życie:-)
UsuńPytania malców zadawane w świetle jupiterów powodują ze cierpliwość i tak się wydłuż oczywiście osoby pytajacej.W domowym zaciszu podejrzewam ze tatuś szybciej zbyłby dziecko lub odesłał do mamy:)
OdpowiedzUsuńDzieci nie znają ograniczeń dorosłych wynikających z konwenansu. I dobrze, bo dzięki temu mamy okazję zapoznać się z takimi opowiastkami:-)
Usuńi można sie dowiedziec co mama z tata robią w domu:)))
UsuńDzieci są najlepszym źródłem informacji, choć rodzice niekoniecznie cieszą się ich aktywnością w przekazywaniu tej wiedzy innym. Szczególnie dużo o nas wiedza w przedszkolach:-)
UsuńDzieci mogą tak godzinami...
OdpowiedzUsuńLepiej jeśli my je uświadamiamy
niż koledzy z podwórka. ;-)
Uświadomienie koleżeńskie jest nieuniknione i zawsze będzie w opozycji do rodzicielskiego:-)
UsuńDobre! Tatuś się speszył i uruchomiła się podświadomość. A powinien się skoncentrować na dziecku i olać otoczenie.
OdpowiedzUsuńMądrala! Zostaniesz tatusiem to zobaczymy, jak będziesz sobie radziły ekstremalnych sytuacjach. Dzieci potrafią tak zaskoczyć, że nie jesteś w stanie tego przewidzieć:-)
Usuń-to prawo dzieci zadawać pytania,pytania trudne,a my rodzice mamy obowiązek na nie odpowiadać,dodam mówić prawdę stosownie do wieku....bo potem rodzic staje się ofiarą swoich odpowiedzi.....;-)
OdpowiedzUsuńZ tą ofiarą to własnych odpowiedzi to prawda. Dzieci pilnie wszystko rejestrują, są jak gąbka, i nie wolno kłapać byle czego, bo wróci to do nas jak bumerang.
UsuńCoś takiego opisałem we wpisie: BEZWARUNKOWA MIŁOŚĆ.
Warto uważać na to, co się mówi.
Najpierw dziecko słyszy-pytaj jak nie wiesz
OdpowiedzUsuńa potem-przestań już pytać.
I w końcu przestaje
Niestety często tak jest. Później rodzice się dziwią, że dzieci w wieku dojrzewania nie chcą z nimi rozmawiać, gdy mają rzeczywiste problemy.
UsuńNajpierw uczymy dzieci chodzić i mówić, a potem każemy im siedzieć i być cicho...
UsuńDzieci sa mistrzami w zadawaniu kłopotliwych pytań;)
OdpowiedzUsuń;-)
Usuń