Pan C. ostatnio więcej podczytuje niż pisze. Wena musi czasami odpocząć. To dobra okazja, by podzielić się ciekawostkami znalezionymi u innych. Polityka, tak samo jak seks, jest dużą namiętnością człowieka i Pan C. w tych sferach nie odbiega od normy. Owszem ma dystans, szczególnie do polityki, bo w tej drugiej sprawie niekoniecznie. I dobrze.
Śledząc publikatory - Pan C. czyni to umiarkowanie - często załamujemy ręce, że nasi rodzimi politycy są dyletantami i zajmują stanowiska tylko dlatego, że akurat tkwią w układzie. Wyobrażamy sobie i fantazjujemy wręcz, że gdzie indziej jest całkiem inaczej, dostojniej i prawiej. Czy ktoś pamięta odpowiedź ministra skarbu Wiesława Kaczmarka zapytanego o to, dlaczego Stanisław Dobrzański (działacz PSL) został prezesem Polskich Sieci Energetycznych (PSE)? Minister odpowiedział krótko i na temat: Staszek chciał się sprawdzić w biznesie?
A oto przykład z największej demokracji świata.
William Clarke aplikował w 1981 roku na stanowisko zastępcy sekretarza stanu (wiceministra spraw zagranicznych) w rządzie Ronalda Reagana. To podręcznikowy przykład ignoranta, który trafił na posadę rządową mimo żenującego dialogu, jaki się wywiązał podczas przesłuchania w senacie pomiędzy nim a senatorem Johnem Bidenem:
— Czy może nam pan powiedzieć kto jest premierem Republiki Południowej Afryki?
— Nie, nie mogę.
— A kto jest premierem Zimbabwe?
— Może bym odgadł... cóż...
— Jacy członkowie NATO wahają się czy przyjąć zmodernizowaną broń nuklearną na swoje terytorium?
— Nie jestem w stanie ich wymienić.
— Czy może pan powiedzieć, choćby na podstawie lektur prasowych, co się wydarzyło ostatnio w brytyjskiej Labour Party?
— Nie sądzę, bym mógł powiedzieć co się stało ostatnio w Labour Party...*
*dialog cytowany za Waldemarem Łysiakiem, Uważam Rze (10-06-2012)
Ja tam zdecydowanie wole temat seksu niz polityki.Przestałam ją rozumieć bo po mojemu oni nie myslą tylko chyba po marsjańsku!Układy i jeszcze raz układy.Robią i tak co chca wiec poco sobie nerwy szarpać lepiej wcale ich ani nie ogladac ani nie słuchać.Pozdrawiam cie caddidusie serdecznie:)
OdpowiedzUsuńMnie też zdecydowanie bardziej kręci temat na literę "S":-)
UsuńCaddi,
Usuńtak Cię temet kręci, że
az czknąłeś pruderią na
literkę "S". ;-D.
Taki stary dwudziestopięciolatek
i jeszcze się wstydzi. Fe!;-)).
Leno, nie etykietuj Pana C. pruderią jeno zajmij się meritumem:-)
UsuńDla mnie powodem do przecierania zdumionych oczu była ortograficzna, dubeltowa wpadka Pana Prezydenta (wpis do księgi kondolencyjnej po tsunami)
OdpowiedzUsuńBronKom powinien pracować w jakiejś poradni uśmierzania bUlu lub ministerstwie śmiechu:-)
UsuńMinisterstwie Śmiechu i NadzieJi
Usuńwszędzie źle, wszędzie niedobrze
OdpowiedzUsuńmyślę, że polityka jest wszędzie taka sama
Taki Bartosz Arłukowicz medycznym dyletantem nie jest, a i tak niewiele mu to chyba pomaga w jego ministrowaniu.
OdpowiedzUsuńMinistrem nei musi być lekarz, bo jego wiedza medyczna nie przekłada się na zarządzanie systemem zdrowia, który jest czymś więcej niż umiejętności lekarza. Arłukowicz nie miał żadnego doświadczenia w zarządzaniu nawet najpodlejsza przychodnią zdrowia. W ministerstwie porusza się, jak dziecko we mgle.
UsuńCzytałam kiedyś wypowiedź
Usuńlekarza, że on jest za tym
żeby ministrem zdrowia
nigdy przenigdy nie był lekarz.
Ponieważ podobno wtedy to z funduszem
zawszę będzie cienko,
gdyż taki mając pewien
zasób świadomość o dysponowaniu
środkami przez placówki medyczne
lubi oszczędzać zwłaszcza rękami kolegów.
Słuszna jest starorzymska maksyma: nemo iudex in sua causa:-)
UsuńO!
Usuń:-).
Dobrze byłoby, gdyby ministrowie mieli znacznie lepsze wykształcenie, niż inni, tzn. co szkodziłoby p. Arłukowiczowi mieć dodatkowo ukończone zarządzanie?
UsuńA dlaczego Lena pisze w pionie, czym sprawia, że wzrok mi błędnieje?
OdpowiedzUsuńNiech każdy robi to, co potrafi. Lekarz leczy, nauczyciel uczy, a menadżer zarządza. A my blogujmy /faja/...
Słusznie prawisz, ale teraz to lecę do lasu potrekingować. Deszcz nie pada i jest cieplutko;-)
UsuńPobloguję, jak wrócę
Charmee,
UsuńTo chyba moja wrodzona
powściągliwość. ;-))).
Z przekorą powiem : "piękny dialog" ;) Przy takowych, lub zamiast nich wole "ss"
OdpowiedzUsuńAno ba!:-)
UsuńWiadomo, co najlepsze.
Jeżeli mówimy tu o głupocie polityków to ja mam przykład z Kanady. Kilka lat temu premier prowincji Ontario,pan McGuinty postanowił wybudować elektrownie gazową o sile 900MW w moim mieście, pare metrów od najbliższego osiedla. Gdyby coś poszło nie tak, wybuch takiego kolosa zrównał by z ziemią większość miasta. 200,000 ludzi podpisało petycje przeciwną temu projektowi, ciężka walka mieszkańców tego miasta która trwała ponad 2 lata zakończyła się sukcesem, a to tylko dlatego że zatrudniliśmy (mieszkańcy) prawników którzy zaprowadzili sprawę na wyższy szczebel. Ale pytanie pozostaje... Co premier McGuinty ma w głowie?
OdpowiedzUsuńKiedyś w Radiu ZET usłyszałem w trakcie programu 'Dzwonię do pana, pani w w nietypowej sprawie..." taką wypowiedź Janusza Weissa:
UsuńNie ma takiej głupoty i idiotyzmu, na który urzędnicy nie wpadną wcześniej, czy później.
Trzeba wystrzegać się tych, którzy uważają, że są w stanie zadbać o nas lepiej niż my sami:-)
Mi ręce opadły najniżej gdy były już prezydent wykazał się iście twórczą znajomością hymnu państwowego, który to (prezydent, nie hymn) chciał trafić do Wolski. :/
OdpowiedzUsuńZdecydowanie S jest lepsze!
Podany przykład potwierdza tylko, że politycy nie odbiegają od średniej krajowej... niestety.
UsuńO nie... polityka nie jest moją namiętnością, skończyłam z nią w chwili, kiedy wywaliłam TV z domu, czyli jakieś 8 lat temu :) A i tak się ciągle o nią obijam
OdpowiedzUsuńNie ma rady, jak chcesz całkowitego spokoju wybierz się na bezludna wyspę:-)
Usuńwybieram, już od sierpnia alienuję się od tego wszystkiego i emigruję na stałe.
Usuń-widziałam migawkę jak reporter przepytywał posła,trudno ale nie wiedział nic....a oni stanowią prawo....?
OdpowiedzUsuńSzkoda słów. Sejm pełen ignorantów.
UsuńChciałabym się beztrosko z tego smiać, ale trudno mi, bo poraża mnie myśl, że takie bezmózgowia mają władzę i mogą z niej korzystać w niekontrolowany sposób.
OdpowiedzUsuńA jesli chodzi o S, to lepiej go czynić, niż o nim gadać;)