Marian w ubiegłym tygodniu był kilka dni w delegacji. W firmie to normalne, więc nie jest to coś, co mogłoby zaskoczyć żonę Mariana, czy Koleżankę Małżonkę Pana C. Nie oznacza to jednak, że sama sytuacja domowa przed wyjazdem nie może zaskoczyć Mariana. Kto zna Helę ten wie, że wszystko jest możliwe.
Marian planował wyjazd w poniedziałek w godzinach porannych, o czym Hela doskonale wiedziała. Zauważył, że od kilku dni była bardzo miła i jakaś taka klejająca się do niego. A to musnęła go w ucho lub kark, a to znów się otarła biodrami. Podskórnie czuł, że coś się święci, choć nie był w stanie przewidzieć szczegółów.
W sobotni grudniowy wieczór zmierzch zapadł dość wcześnie. W salonie na ławie pojawiły się dwa kieliszki i butelka czerwonego wina. Mrok rozświetlały dwie świece o delikatnym zapachu. Marian w sposób znaczący spojrzał na Helę, która pospieszyła z wyjaśnieniem.
– W poniedziałek wyjeżdżasz na cztery dni, więc pomyślałam, że byłoby całkiem miło spędzić ten wieczór w ten sposób.
– Nie pierwszy raz wyjeżdżam – powiedział Marian – Czy mamy jakąś szczególną okazję?
– Od razu szukasz wyjaśnień – sarknęła Hela. – Czyż nie może być nam miło ot tak sobie?
– Oj, może, może! Przyznam jednak, że nigdy nie urządzałaś mi takich pożegnań.
Oczy Heli lśniły, a na twarzy pojawił się zagadkowy uśmiech jak u Mona Lisy. Czyżby miały coś wspólnego? – pomyślał patrząc na kobietę swojego życia.
– Już dobrze, dobrze – skwitował Marian. – Cieszę się, że jesteś.
– Przecież wiesz, jak cię kocham i każda chwila bez ciebie to dla mnie dolegliwość.
W tle sączyła się jakaś nastrojowa muzyka, którą uprzednio nastawiła. Ciepłe kaloryfery i popijane wino sprawiły, że obydwojgu zrobiło się ciepło a na policzkach pojawiły się wypieki. Rozmowa toczyła się powolnie i z każdym łykiem wina stawała się intymniejsza. W pewnym momencie Hela zaproponowała:
– Może przeniesiemy się do sypialni?
– Naprawdę? – zapytał z udawanym zaskoczeniem Marian.
– Naprawdę, głuptasie!
Przeszli do pokoju obok, gdzie migotały i pachniały takie same świeczki. Cienie Heli i Mariana błądziły po ścianach. Hela uruchomiła stojący przy łożu odtwarzacz, z którego popłynęły dźwięki pościelówy wszechczasów Je t'aime moi non plus. Przywarli biodrami i jak onegdaj, jakieś trzydzieści trzy lata temu, zaczęli falować wokół siebie w zgodzie z nutkami.
– Nie będzie ciebie kilka dni – szepnęła Hela. – Pościel jest świeża, chcę ją zrosić tobą, sobą... nami.
– Heluś!?
– No co? – powiedziała tonem, jak dziecko przyłapane na czymś niestosownym.
– Nic. Po prostu zaskakujesz mnie... nieustannie.
Przygarnął ją do siebie, dłoń zatopił we włosach i wcałował się w jej spragnione i rozpulchnione usta. A gdy na chwilę złapała oddech wyszeptała:
– Bo ciągle mi ciebie mało, mało i mało...

Pierwsza!
OdpowiedzUsuńchoć może to nie najlepsze...:)
Caddi, muzyka piękna, tekst także... tylko ostatnio jakoś aż iskrzy i trzaska u Ciebie od erotycznych tekstów i podtekstów...:)
jeśli takich chwil nie brak, to pogratulować, ale jeśli niedosyt, to może Ty byś tak Koleżance Małżonce jakąś niespodziankę sprawił? biorąc przykład z Heli i Mariana... :)
Pozdrawiam cieplutko!:)
Oj tam, iskrzy?! Zima, mróz to się skrzy to i owo, a także śnieżynki. Mnie przypadł skromny udział w ocieplaniu świątecznej atmosfery i ludzkich relacji. Robię to tak, jak potrafię najlepiej:-)
Usuńheh,nie mnie to oceniać ale even21 dobrze pisze ....."jakoś aż iskrzy i trzaska u Ciebie od erotycznych tekstów i podtekstów...:)"
UsuńI tak 3maj :-D
Taki to już czas, że na starość strzyka i trzaska, ale w stawach kolanowych i krzyżu. Tyle mojego, co sobie popiszę.
UsuńKrzysztofie,bez przesady...bez przesady.To i owo wiemy (prawie ,jak agent Tomek):-D
UsuńMona Lisa miała podobno zepsute zęby, stąd ten uśmiech...
OdpowiedzUsuńPani z mięsnego.
Pani z mięsnego - nie psuj nastroju... rzadko o przyjemnościach mówimy, a i pozwalamy sobie na nie... Polacy to podobno bardzo marudny naród:)
UsuńPani z mięsnego, to tylko pomówienia. Nie podejrzewam mistrza Leonardo, by chciał przebywać w bliskości kogoś z próchnicą i nieświeżym oddechem.
Usuń" Zdaniem kalifornijskiego lekarza, doktora Kedara Ardoura, zniewalający lecz nieco krzywy uśmiech Mony Lisy to w rzeczywistości skutek porażenia nerwu twarzowego - przypdłości zwanej pod nazwą paraliżu Bella. Tezę Ardoura potwierdza i rozwija stomatolog z maryland, doktor Joseph Borkowski, który uważa, że układ ust Mony Lisy wynika z żałosnego braku przednich zębów. Zanim jednak rzeczowe wywyody całkowice przyćmią tajemniczy urok portretu, trzeba się cieszyć, że szczęśliwy traf pozwolił Leonardowi go ukończyć. Japoński kardiolog, doktor Haruo Nakamura sądzi bowiem, że zółte zabarwienie w kąciku lewego oka modelki oznacza bardzo wysoki poziom cholesterolu. Mona Lisa mogła więc w każdej chwili umrzeć na zawał, ponieważ dawnymi czasy nie dbano należycie o zdrową dietę!"
UsuńPani z mięsnego
To teraz tylko w oparciu o domniemania (choćby najbardziej uprawnione) mamy patrzeć na Mona Lisę z obrzydzeniem i współczuciem?
UsuńPrzepraszam bardzo, ale to chyba nie moja wina, że Mona Lisa miała zepsute zęby.
UsuńPani z mięsnego
Pani z mięsnego, nic nie jest ani Twoją, czy kogokolwiek winą.
UsuńTo, że Gioconda miała zepsute zęby to nic pewnego, a jedynie domniemania lekarzy, których wzrok uległ złudzeniu optycznemu/patrz: badania dr Livingstone z Harvardu/. Ponadto włoscy badacze nie odnaleźli jeszcze grobu modelki - żony kupca florenckiego Lisy Gherardini, ale zapewniają, że są już blisko. Być może wtedy
Usuńrozwikła się sprawa jej uzębienia.
Natomiast Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych, Wł. Kopalińskiego podaje, że:
Gioconda w wyrażeniu: uśmiech Giocondy - tajemniczy, zagadkowy, fascynujący; pełen czaru, słodyczy, spokoju.
Naprawdę? No kto by pomyślał.
UsuńPani z mięsnego
Jakoś tak mało świątecznie u Ciebie, a bardziej "pościelowo". I jak tu się za prządki wziąć, po takim opowiadanku? Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńBo to jest właśnie największe święto, a nie jakieś tam mopy, ściery, odkurzacze, serniki, karpie i inne wynalazki:-)))
UsuńTypowo męski punkt widzenia ;)
UsuńKobiety - przyziemnie, o porządkach i gotowaniu, a panowie - jak by się tu z nich wywinąć, hehe
Kobiety to czasami są tak przyziemne, że podczas seksu planują prace domowe. Tak słyszałem, ale to na pewno jakieś pomówienia:-)
Usuńo nie ...ja tu oponuję i to po stokroć !!!u mnie jest na odwrót-podczas prac domowych planuję "te" chwile,no a wtedy robota wprost pali mi się w rękach
Usuńdobrze,dobrze,ale oprócz seksu,faceci chcą coś jeść,chcą w czystej pościeli zasypiac ze swoimi Helenami...a kto to najlepiej im przygotuje? krasnoludek?..:P)))
Usuńups.....Krzysztof napisał:".... że podczas seksu planują prace domowe".
Usuńcafe-lena ,to tylko masz 5 minut na ew.plany prac domowych?????
krakowianko,faceci tez mają ręce...obiad nie jest trudny do upichcenia a i nastawienie pralki nie wymaga poruszenia zbyt wielu zwojów mózgowych.Ot,wychodzi......
UsuńValicorio,jak najbardziej się zgadzam,faceci mają ręce...wiem,wiem...;P)))
UsuńLeno, na końcu dopisałem, że to najpewniej pomówienia:-)
UsuńA może to tylko zasłona dymna? Dziś czytałem gdzieś w sieci, że kobiety w wieku Heli zaczynają się już oglądać za młodszymi mężczyznami :P
OdpowiedzUsuńKolejna z tzw. network legend, Hebiusie. Na mój nos i jakieś tam doświadczenie, a zwłaszcza obserwację, to kobiety nie szukają i nie potrzebują mężczyzn dobieranych według kryterium wieku. One chcą takich, którzy będą je kochać. Ale kochać to dla kobiety nie oznacza, że jak raz na ślubie ON wyznał jej miłość i nie odwołał, to już nic nie musi w tej materii robić.
UsuńOne oczekują potwierdzeń, usłyszeń i ugestowień... Kobieta czuje słuchem, ale i smakiem i zapachem, jak można wyczytać z opisanego zachowania Heli.
Drogi Krzysztofie i Hebiusie.....jestem w wieku Hellenistycznym i lecę Wam to wyjaśnić.Mając małe dzieci kobitka nastawiona jest na obsługę macierzyńską- głowa wieczorem boli okrutnie. Później,znaczy teraz Mariana mojego boli głowa okrutnie co wieczór a mnie nie...także nie dziwię się Heli Marianowej (blogowej),że takie myki strzela,coby zwabić Mariana do gawry
UsuńDlatego Valiccorio, Hela jest wyjątkowa, bo wie co, z kim i jak:-)
Usuń)))) inspirujesz ;))do działania , na bok mopy i ściery ;))
OdpowiedzUsuńa tak całkiem poważnie to piękna para z Heli i Mariana , epatują szczęściem i miłością , można się ogrzać o takie reaktory pozytywnej energii :)( Justyna)
Gdyby nie byli takimi energetycznym związkiem to na pewno nie wytrzymaliby ze sobą tylu lat, a i Pan C. nudziłby się z nimi przeokrutnie.
UsuńŻe też Marian taki zaskoczony, a kiedy on zacznie Helę zaskakiwać?
OdpowiedzUsuńMyślę, że hela jest zaskakiwana przez Mariana, ale to ona sama musi opowiedzieć. Marian nie chwalił się swoimi osiągnięciami w tej materii. Opowiadam tylko tyle, co wiem od niego.
UsuńAle generalnie uwaga słuszna: mógłby ją czymś zaskoczyć i sprawić, by poczuła się wyjątkowo.
ano właśnie.....Mariany mają chyba jakąś wpisaną powtarzalność a Heleny dwoją się i troją często....czy ktoś z Marianów na przykład kiedyś pomyslał o seksownej bieliźnie?bieliźnie męskiej off course ;-) a,taki pierwszy z brzegu przykład:-D
Usuńśpiesze jedynie sprostowac...bielizna tak :-) pończochy w wydaniu męskim niekoniecznie .....
UsuńValiccorio, męska fajna bielizna... czemu nie, ale przez moment spróbowałem sobie wyobrazić siebie w pończoszkach i powiem ci, że niekoniecznie.
UsuńTo Heleny stroją się w piórka i tego nie zmieniajmy.
piórka..dla Was te pierze przecież;-)....toż pisze o ponczochach,ze niekoniecznie dla Was .A bielizna to tylko (mam nadzieje) czubek góry lodowej ,z którą sobie doskonale Mariany poradza ;-)))))
UsuńZ tym czubkiem to proszę ostrożnie... w pościeli:-)
UsuńCaddi, ale mi tu siarę robisz. To, co opisałeś nie do końca tak wyglądało. Marian, jak zwykle trochę poprzekręcał i wyszło, że to ja niby prowodyrka. Określenia "prowodyrka" użyłam świadomie ze względu na feministki, które mogą tu zajrzeć i narobić dymu. Zawsze mają o coś pretensje, o to, ze świat zmaskulinizowany - tfu! co za określenie - że faceci dominują nad kobietami itp. itd. W jednym przyznacie mi rację, o czym nieustannie zaświadcza Caddi: Maniek nie dominuje nade mną. Jego nie doczekanie. Ale dość o tym. Przechodzę do ad remu, czy jak mu tam. Chodzi o świadectwo w sprawie wydarzenia opisanego przez Pana C. Jedno istotne sprostowanie, które dotyczy ostatniej wypowiedzi uwidocznionej we wpisie. Przypisane mi słowa zostały tak naprawdę wypowiedziane przez Mariana, który cały czas kontrolował pocałunkami nasz oddech. Wtedy tak mi tchu brakowało, że nie byłabym w stanie powiedzieć więcej niż dwa słowa. To on powiedział: "Ciągle mi ciebie mało, mało, mało..."
OdpowiedzUsuńCo było dalej jest naszą słodka tajemnicą.
*niedoczekanie - przepraszam za błąd, ale poniosło mnie.
UsuńI to zmienia postać i wymowę.
UsuńMiłego Heleno :P
Hela ...to mądra kobieta.Bardzo mądra,powiem...
OdpowiedzUsuńMarian na pewno będzie jak najszybciej chciał wracac w ramiona Heli...po takim pożegnaniu:-)
utwór,to bardzo znana pościelówa,kiedyś bardzo ją lubiłam,a Heli i Marianowi dedykuję ten utwór,który z tym wieczorem jakoś mi się kojarzy:)
http://www.youtube.com/watch?v=HWfeU6sGM-0
dokładam jeszcze jedna słynną pościelówę,osobiście moja ulubioną:)
Usuńhttp://www.youtube.com/watch?v=DFslNTAkbRg
Przyznam, Smoczyco, że muzyczka taka, że gdy tylko nadarzy się okazja to chętnie ją wezmę na pole bitwy:-)
UsuńWojskowi użyliby określenia teatr działań wojennych:-D
Usuńjakże poetycko zabrzmiało to określenie...wojskowe...:P
UsuńWojskowi są w ogóle romantyczni.
UsuńNajbardziej na poligonie...
Usuńno na pewno nie w pozycji na bacznosc...;P)))
UsuńWszystko w wojsku jest możliwe, choć przyznam nie mam pojęcia, jak dzisiaj jest tam z dyscypliną.
UsuńOstatnio też w Wiewiórką nasunął nam się wieczorem temat seksualny, bo ona już leżała a ja międliłem królika
OdpowiedzUsuńwg...Wiewiórka to jak mniemam Twoja połowica:-) sorki,że tak obcesowo,bo miałam "furę" ,którą nazwałam bardziej z męska bo "wiewiór "był cudny
Usuń:-))) stąd mój sentyment nazewniczy .Pozdrawiam Wiewórkę
Ano połowica, ale jakby w jednym kawałku
UsuńWG...
Usuńczyli tematy "różne",mogą przyjsc na myśl,nawet wykonując bardzo zwyczajne zajęcia przez jedno z dwojga ,podczas gdy drugie sobie zwyczajnie leży...i tu tez pozdrawiam Twoją połowicę,chociaż w całośći...:P))))
Otóż temat był na temat, bo międliłem królika i zapytałem co myśli o międleniu jak tylko skończę z królikiem
UsuńTemat królika wdzięczny, ale królik pewnikiem już nieświadom, że stał się pysznym daniem. Z powyższego wniosek, że wszelkie czynności mogą i mają ten szczególny kontekst... pościelowy.
Usuń:-)))) ...międlenie ...boskie :-D
Usuńhahaha...niesamowicie zachecająca propozycja,Wg...a wiesz,zachowałeś sie podobnie jak Hela Marianowa,czyli wydanie męskie..:P
Usuńi po co afrodyzjaki?tu pomysły sie liczą,skojarzenia...:P))))
pozdrawiam miło :)
To może w końcu wszyscy się dowiemy, jakie to wino było? ;)
OdpowiedzUsuńZ tego, co wiem to Hela preferuje białe, bo po nim nomen omen nie boli ją głowa.
Usuń-oj Cadi miłości zawsze jest mało,tej pościelówy i tej na codzień....;-)
OdpowiedzUsuńMówią, że miłość niejedno ma imię i jawi się jak kobieta, która jest zmienną...
UsuńLa Donna e mobile
:)) No proszę, jak można nawzajem się inspirować.
OdpowiedzUsuńJestem ciut rozczarowana Marianem, bo jak widać i w seksie Hela jest stroną inicjującą...;) Czyżby Marian był faktycznie taki bezwolny? ;D
najważniejsze Filemonko,że Marian nie zasłonił sie np.bólem głowy,,czy nadmiarem pracy,tylko...uległ pokusie,nie jest tak źle...:P)))
UsuńMarian jest troche podobny do starego,solidnego pieca,grzeje,ale...trzeba go rozpalic,potem jest już fajnie,ciepło...Są tacy faceci...dlatego oni potrzebują takich Helen.Uzupełniają się.
pozdrawiam miło;)
Krakowianko, to prawda, różne są temperamenty; ja akurat jestem z tych, które lepiej się czują, kiedy symboliczny Marian w tej kwestii przejmuje inicjatywę ;)
UsuńNo, ale Hela faktycznie wie jak postępować z Marianem, w końcu zna go bardzo długo ;)
Pozdro! :)
Filemonko, z dobre i stosownych inspiracji należy brać garściami. To pozytywna strona blogowania i... taką formę obecności w tym miejscu popieram i lubię.
UsuńMam nadzieję, że nie poczytujesz mojego wpisu za podkradanie, czy wręcz... zajumanie:-)
ja tu w sumie jestem za równouprawnieniem,czasem fajnie sprawdzic,czy swoim działaniem,możemy tak zadziałać na ten spokojniejszy temperament,by stał sie...bardzo niespokojny...;P)))
Usuńjak się uda,to jest radośc...w sumie obopólna.:)
Caddi, toż napisałam o wzajemnej INSPIRACJI. Dla mnie jest to pozytywne zjawisko. I nie śmiałabym rościć sobie praw do czegoś, co nie należy do mnie ;)
UsuńKrakowianko, fajnie jest sprawdzić oddziaływanie, ale może nie za każdym razem w ten sam sposób co Hela :D
Dobrze byłoby, gdyby taka symboliczna Hela weszła do domu, a tu posprzątane, nastrój/świece/,wykwintna kolacja, wino, dobra muza, atłasowa pościel...;)
filemonko...
Usuńno dobrze by było,nie powiem,tak od czasu do czasu...
na filmach to tak romantycznie wygląda,dlatego lubię takie filmy...:P))
a co do Heli...oni juz dośc długo są ze sobą,mają na pewno swoje "metody":P
Marian od czasu do czasu,jest przeciez bohaterem,zaskakuje Helę i to jak wiemy,pozytywnie...;P
zaskakuje,i owszem ale jakoś tak się składa,że pod wpływem Heleninych naporów ...cokolwiek by to nie znaczyło ;-)
UsuńFilemonko, zapewniam Cię, że Hela doświadcza takich sytuacji, jak posprzątanie itp. itd. Nie jest tu układ, gdzie Marian nic, ale to nic nie daje pod siebie.
UsuńKrakusko, eh... oddziaływanie jest i sprawdza się i jak widać całkiem, całkiem.
Ależ ten Marian ma piękne marzenia...!!!:-)
OdpowiedzUsuńNie ma to jak marzenia przekuć w czyn.
Usuńczytając powyższe komentarze,nasuwa mi sie jeden jeszcze wniosek:
OdpowiedzUsuńteraz kolej na ...Mariana!..:P
Wywołujesz wilka z lasu:-)))
Usuńprzecież Hela podobno też na jakieś szkolenia wyjeżdża,przed wyjazdem zatem,wszystko może się zdarzyć...:P
Usuńwilk wyjdzie z lasu,a Czerwony Kapturek(czyt.Hela) tuż...:P)))
a to dla Heli i Mariana...:)
Usuńhttp://www.youtube.com/watch?v=etN3UQqet0w
Nie obiecuję, ale postaram się namówić Mariana na opisanie jakiegoś fajnego zdarzenia.
UsuńWow...
OdpowiedzUsuńWłaśnie TO jest podtrzymywaniem
ogniska domowego.
Niech im iskrzy jak najczęściej. ;-)
Toż to niemalże pożar:-)
UsuńCzekałam na jakieś zaskakujące zakończenie, myślałam, że jednak Hela coś w rękawie ukrywa i w jakimś celu te swoje sztuczki prowadzi...
OdpowiedzUsuńW każdym razie zaskoczenie zaskoczyło brakiem zaskoczenia ;) Ale czyta się świetnie. Nie ma to jednak jak wciągająca tematyka łóżkowa ;)
To przede wszystkim tematyka miłości, a łóżko, czy cokolwiek innego to tylko przestrzeń do jej wyrażania:-)
Usuńgorrrrrący wpis, Caddi ;-). Hela zaskakuje, Ty zaskakujesz, świat zaskakuje... wielu więcej miłych zaskoczeń w roku 2013 Tobie i Szanownym Odwiedzającym Twojego Bloga ;-)
OdpowiedzUsuńA dziękuję i nawzajemnie:-)
Usuń