Z upływem lat namiętność i żar, z jakim ludzie udają się we wspólną podróż przez życie powoli stygnie. Marian i Hela należą do tych współwędrowców, którzy intensywność początkowych etapów mają za sobą. Elementy dłuższego i intensywnego popasu zdarzają się, choć już nie tak często jak kiedyś. Są jednak powodem wspólnej radości.
– Marian, co ty dzisiaj taki zadowolony? – zapytał Pan C. widząc rozpromienionego przyjaciela.
– A nic szczególnego – skwitował Marian, ale wyraz jego twarzy zdecydowanie temu przeczył.
– Ej... ściemniasz coś. Czyżby wczoraj coś się przydarzyło?
– No... było.
– Ale to chyba normalne, że od czasu do czasu coś się przydarza – powiedział Pan C. wyczuwając, że Marian chce się czymś podzielić. – Czyżby Hela zaatakowała w sposób jaki lubisz?
– Była niesamowita – potwierdził z błyskiem w oku. – Na ten wieczór przy świecach i lampce wina ubrała się w takie rzeczy, że dech mi zaparło.
Pan C. słuchał i uśmiechał się dostrzegając niekłamaną radość.
– Ale wiesz – kontynuował Marian – Hela doceniła i moje starania. Przyznam, że wczoraj byłem bardzo, ale to bardzo... bohaterski. Pożerała mnie wzrokiem i chłonęła całą sobą. Najpierw spojrzała mi głęboko w oczy, by po chwili skierować wzrok niżej i wyszeptać: Oto mój bohater wieczoru!
-to miłe,a życie w każdym okresie ma swój kolor..;-)))
OdpowiedzUsuńPan C. to wie i również Hela z Marianem wiedzą i cieszą się tymi barwami:)
UsuńSkierowało to moje myśli ku poczynaniom pozostawionych samopas w domu rodziców... i poczułem się ciut niezręcznie :D
OdpowiedzUsuńRodzice dobrze wiedzieli, co robią, gdy namówili Cię, byś zamieszkał u babci. Mają wolne popołudnia i wieczory. Przepraszam, że tym wpisem wywołałem Twój niepokój o rozdzicieli:)
Usuńto jest jeden z "przepisów" na podsycanie związku,napisałeś Caddi to bardzo subtelnie,ale i tak uruchomiłeś moją wyobraźnię...:P
OdpowiedzUsuńtak naprawdę to oboje byli bohaterami tego wieczoru,Marianowi jednak należy się number one!
Wyobraźnia to potęga. Pan Smok powinien już się cieszyć na dzisiejszy wieczór.
Usuńpan smok to już przeszłosc Caddi,ale i takie wspomnienia mam,nie powiem,nie powiem...;P))
UsuńA bo to jeden smok na tym świecie?
UsuńPonoć tego kwiatu jest pół światu:)
ten wawelski tylko dziewic szuka Caddi,tylko dziewic...:P))))))))
UsuńTo mamy problem, bo skąd tu dziewic nastarczyć.
Usuń:P))))
UsuńFajnie...
OdpowiedzUsuńw końcu i nam staruszkom też się
należy takie "małe co nieco" ;-)
Oj tam zaraz staruszkowie! Toż życie zaczyna się po pięćdziesiątce:)
UsuńMłodzi ludzie zapominają, że życie erotyczne nie kończy się wraz z pojawieniem się pierwszych siwych włosów;) Zupełnie, jakby było to zarezerwowane tylko dla młodych wiekiem;) Czasem byłoby wskazane, gdyby dziecko "poszło na mecz", zamiast siedzieć w domu;) W sferze intymnej człowiek jest (bywa), jak wino - często im starszy, tym smakowitszy, bardziej wyrafinowany, prawdziwy koneser;)
OdpowiedzUsuńMłodym to mam do powiedzenia jedno: tak naprawdę to życie erotyczne zaczyna się dopiero, gdy pojawią się siwe włosy. Wszystko wcześniejsze to tylko prokreacja:)
UsuńPodpisuję się pod Wami
Usuńobiema ręcami. ;-)
jak wszyscy,to wszyscy... babcia też:P)))
Usuńsię podpisuje...haha
goldenbrown,najgorsze jest to,że to właśnie ludzie ,jak mawia pan C.po pierwszej pięćdziesiątce zapominają ,że to jest lub moze być piękny czas...trzeba trochę tylko chcieć i ruszyć na podbój swojego nie najnowszego "modelu".A młodzi ludzie? no cóż...mi to bezczelnie wisi,co myślą :-))))
UsuńValiccorio, wypraszam sobie. Marian, mój przyjaciel, i ja nie uważamy się za "nie najnowsze modele" jeno za dojrzałe i sprawdzone. Doczytałaś chyba wygłoszony przez Helę certyfikat jakości???
UsuńJa po pierwszej pięćdziesiątce od razu myślę o następnej
UsuńWugusiu, ważne by barek był zasobny, tudzież piwniczka, i można działać. Byle nie mieszać jak Hela z Dancią:-)
Usuńdoczytałam,doczytałam.... wiesz,ze ja nie w tym sensie piszę chociaż wspominam o "modelu" Helenie nie chciałoby się przystrajać w piórka kolorowe gdyby miała miernotę przed sobą .Taka prawda .....trzeba mieć co ale także przed kim .
UsuńOtóż to! Trzeba mieć przed KIM i z KIM:-)
UsuńMyślę, że obydwoje dobrze się sprawili. A kokardka... Jedynym ograniczeniem w jej użyciu jest tylko wyobraźnia:)
OdpowiedzUsuńhahahaha! Dobre!
OdpowiedzUsuńWszystko, co można napisać o Marianie i Heli jest dobre. Gdyby nie oni, to miałbym tylko dziesiątą część wpisów na blogu:)
UsuńNo i zagościła miłośc i zgoda:)Przynajmniej na jakis czas:))
OdpowiedzUsuńNajpierw trzeba się nieco poczubić, by później było tak... bohatersko:)
UsuńJutro zacznę dzień od zakupów. Muszę sobie kupić taką kokardkę. Koniecznie.
OdpowiedzUsuńJak nic zostaniesz obwołany bohaterem wieczoru.
UsuńA ja czuje, że z ta kokardką to jakiś niezły trik:), ja bym raczej pękła ze śmiechu i byłoby po sprawie:))
UsuńMrsDalloway,Wuguś jest znany z poczucia humoru, więc wszystko, co tylko jesteś w stanie sobie wyobrazić jest możliwe
UsuńProponuję jednak nie sobie kupić taką kokardkę .Kobiety zdecydowanie ładniej w takim czymś wyglądają,podobnie jak np.pończochy "trochę"bardziej im pasują ;)
UsuńValiccorio, zdecydowanie z kokardką i w pończoszkach lepiej Heli niż Marianowi. To poza wszelką dyskusją:-)
UsuńŚwięta prawda.Wielkie brawa dla dwojga.A kokardka to taka inspiracja tylko,przecież może być coś innego.....
OdpowiedzUsuńJak mniemam, Hela jest wiele w stanie zrobić dla Mariana, jeśli tylko zechce i wyrazi to. To kwestia zaufania, jakim darzą się.
OdpowiedzUsuńKażda chyba Helena usiłuje uszczęśliwić swojego Mariana,czasami jednak z różnym skutkiem bo ponoć piekło jest dobrymi........A i na odwrót też to działa lub ma działać.To jednak Marianowo-Helenowe stado,które opisuje pan C.jest wyjątkowe.I niech im się szczęści :)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie jestem za wieczorami pełnymi bohaterstwa ;))) jednym słowem na barykady ludu roboczy ... czy jakoś tak ( Justyna)
OdpowiedzUsuńHasło klasy robotniczej zawsze aktualne:-)
UsuńA mówią, że seks jest przereklamowany...;) Ale jak widać, czasami urasta do rangi wielkiego święta ;)
OdpowiedzUsuńReklama - nomen omen - dźwignią... bohaterstwa:-)
Usuńbohater wieczoru, dobre ;-)
OdpowiedzUsuńOnibe, po Twoim stwierdzeniu przypomniał mi się dialog z filmu "Seksmisja", gdy jedna z nestorek kobiecego zamkniętego świata zapytana o mężczyzn odpowiedziała, że mężczyźni to kiedyś była służba i że byli na porządku dziennym i... nocnym:-)
Usuńwyobraziłam sobie bohaterstwo Mariana :) Helcia jest szałowa :)
OdpowiedzUsuńLubię takie wieczory, bardzo
Ha! A ten, kto twierdzi, że nie lubi to kłamie:-)
Usuńano, ma się rozumieć
UsuńMarian musi kupować Heli ubrania, które robią na nim aż takie wrażenie i będzie cudnie każdego wieczoru, czasami seksualnie, a czasami tylko optycznie.
OdpowiedzUsuńLotko, z tego, co mi wiadomo, to Hela sama kupiła te wynalazki, które tak piorunująco podziałały na Mariana. Ważny tu był element zaskoczenia. A hela potrafi zaskoczyć, oj potrafi!
UsuńOczywiście wspomniana optyka w zamierzeniu Heli była nakierowana na rozbudzenie wszystkiego, co możliwe.
UsuńNajwazniejsze, ze sie dogaduja i kochaja...!
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Otóż to, Judyto. Są ze sobą szczęśliwi, a chwilami nawet bardzo. Z przyjemnością kibicuję im i podpatruję od wielu już lat. czasami irytują, innym zaś razem zazdroszczę.
UsuńPrzeraża mnie fakt, że mężom trzeba imponować bielizną. Mężczyzna nie doceni pozytywnych cech, miłości, lojalności, dopieszczania, uroku osobistego, którego nie zauważa po kilku latach, natomiast podniecają go fatałaszki. Moim zdaniem taki związek padł na deski. Podsycać, podsycać, podsycać, a wszystkiego wymaga się od żony, bo inaczej ... ?? Żałosne pomysły.
OdpowiedzUsuńMałgosia
Gosiu, chyba zbyt przejęłaś się powyższym opisem sytuacji i okoliczności. Gdybyś znała Helę i Mariana, to wiedziałabyś, że Hela nic nie musi. Ona co najwyżej może chcieć. Zapewniam Cię, że tak było w powyższym przypadku.
UsuńPoza tym w mojej skromnej ocenie nie masz racji w kwestii fatałaszków. One zawsze stanowiły część składową kobiecości. Kobiety zawsze kusiły. A to, o czym napisałaś: miłość, lojalność, urok osobisty nie wykluczają się z tym, że kobieta chce się podobać, choćby poprzez ubiór.
Tu raczej nie chodzi o imponowanie,tylko jakieś urozmaicenie w coraz bardziej monotonnym pożyciu małżeńskim
UsuńZawiązał sobie sam krawat? ;)
OdpowiedzUsuń