Ostatnio wkręciłem kolegę z teatru, że przyszła wytyczna z kierownictwa, aby część bajki była grana po angielsku, bo jedziemy do przedszkola językowego. Uwierzył i całą drogę tłumaczył swoje kwestie. Zlitowałem się nad nim gdy dojechaliśmy na miejsce :)
Wówczas smakowało mi świetnie, bo wykonałam te jazdy z wyboru, którego koleś zdaje się nie miał. Doświadczyłam i takich przeżyć, kiedy znajomy rozbujał most zwodzony linami nad przepaścią między klifami w Irlandii, na którym zostałam sama. Lubię adrenalinę, ale tylko wówczas, gdy przy okazji nie zagrażam "zejścia" innym. Moją reakcję po tym zdarzeniu pewnie się domyślasz. Póżniej zaglądałam strachowi w oczy jeszcze nie raz, choćby na lotni.
to takie amerykańskie...brakuje mi tu tylko jakiejś kobiety w ciąży na drodze i...P dobrze,że gość wyszedł z tego taki sam jak wszedł....no moŻe trochę fryz zburzony...hahaha
miałbyś ochotę na taką przejażdżkę? :)
OdpowiedzUsuńA ja bym chyba chciała, żeby mnie ktoś tak przewiózł ;)
OdpowiedzUsuńTen intruktor wyglądał na zdrowo zestrachanego - haha :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
Dla tego sprzedawcy zapewne tak, ale dla oglądających niekoniecznie.
OdpowiedzUsuńPS. Nowy awatar identyfikuje Wichrowe:-)
Sam nie wiem, ale potrzebna jest mi czasami adrenalinka. Jakiś skok na bungee lub skok ze spadochronem. Gdzieś mi to chodzi cały czas z tyłu głowy.
OdpowiedzUsuńNic trudnego. Trzeba tylko namierzyć jakiś klub kierowców rajdowych i... hejaaa!
OdpowiedzUsuńMiałem wrażenie, że o mało co nie narobił w gacie.
OdpowiedzUsuńNo to wiesz, jak to smakuje.
OdpowiedzUsuńAby nie chodził Ci po głowie skok w bok :P
OdpowiedzUsuńO spadochronie kiedyś też myślałam ale już mi przeszło :)
Mnie jeszcze nie przeszło... znaczy się ten spadochron:-)
OdpowiedzUsuńmożna zawału dostac od takich żartów;)))
OdpowiedzUsuńOstatnio wkręciłem kolegę z teatru, że przyszła wytyczna z kierownictwa, aby część bajki była grana po angielsku, bo jedziemy do przedszkola językowego. Uwierzył i całą drogę tłumaczył swoje kwestie. Zlitowałem się nad nim gdy dojechaliśmy na miejsce :)
OdpowiedzUsuńWówczas smakowało mi świetnie, bo wykonałam te jazdy z wyboru, którego koleś zdaje się nie miał. Doświadczyłam i takich przeżyć, kiedy znajomy rozbujał most zwodzony linami nad przepaścią między klifami w Irlandii, na którym zostałam sama.
OdpowiedzUsuńLubię adrenalinę, ale tylko wówczas, gdy przy okazji nie zagrażam "zejścia" innym.
Moją reakcję po tym zdarzeniu pewnie się domyślasz. Póżniej zaglądałam strachowi w oczy jeszcze nie raz, choćby na lotni.
To i tak byłeś łaskawszy niż kierowca rajdowy przewożący powyższego sprzedawcę:-)
OdpowiedzUsuńTakiej przejażdżki , nie życzę nikomu.
OdpowiedzUsuńPodskoczyła mi adrenalina od samego oglądania :) typowy amerykański wkręt :)
OdpowiedzUsuńNie byłoby zabawnie, gdyby dostał zawału albo się posrał. ;)
OdpowiedzUsuńto takie amerykańskie...brakuje mi tu tylko jakiejś kobiety w ciąży na drodze i...P
OdpowiedzUsuńdobrze,że gość wyszedł z tego taki sam jak wszedł....no moŻe trochę fryz zburzony...hahaha