... skojarzenia doprowadzają mnie do takiego stanu wrzenia, że nie jestem w stanie oprzeć się sprawieniu sobie przyjemności.
W jednym z komentarzy pod poprzednim wpisem, nolens volens, wychynęła piwniczka na Wichrowych Górkach. Znam to miejsce, znam jego metafizyczny klimat, znam też zacnych Gospodarzy i... wiele czytałem o zasobach tego miejsca. Świeży kurz ze spokojem osiada na butelkach z winem i pokrywa wcześniejsze warstwy. Zawartość flaszy leżakuje i czeka dnia, gdy pojawią się goście godni tego szlachetnego trunku w kolorze bordeaux.
Dziś tylko przedsmak.

powtóruję Ci acapella crianza 2008 :)
OdpowiedzUsuńa ja z przyjemnością... popatrzę :)
OdpowiedzUsuńKażda forma towarzystwa mile widziana.
OdpowiedzUsuńNa zdrowie!
A może dołączysz? Wino poprawia nastrój i jest zdrowe. Apostoł z Tarsu pisał do Tymoteusza: Samej wody już nie pij, ale używaj po trosze wina ze względu na twój żołądek i częste twoje niedomagania.
OdpowiedzUsuńPo adwencie to może i dałabym się skusić...
OdpowiedzUsuńTo czuj się pokuszona, choć traktuj to jako napój leczniczy:-)
OdpowiedzUsuńMnie ostatnio towarzyszy argentynski Malbec:)...ALEGRIAS!!!
OdpowiedzUsuńKażda forma towarzystwa sprawia, że nie czujemy się samotni. Alegrias jest w sam raz:-)
OdpowiedzUsuńW sytuacji, w jakiej mnie postawiłeś tym prowokacyjnym objaśnieniem, nie pozostaje Ci nic, tylko podesłać szczegółową relację z winnicy. Z wypiekami na twarzy czekam na ciąg dalszy:-)
OdpowiedzUsuńKiedyś byłem na wakacjach w Chorwacji na półwyspie Peljasac. W kilku wioskach, w środkowej części półwyspu produkują wspaniałe wina:Dingač i Plavac. Kupiłem kilka skrzynek, ale niestety już się skończyły... To znak, że czas ruszyć na szlak.
OdpowiedzUsuńOtóż to! Nie było mnie w Chorwacji trzydzieści dwa lata. Przyznam, że od kilku lat chodzi za mną powrót w miejsca, w których byłem wówczas. Teraz, mając Twoją podpowiedź, wiem czego szukać i gdzie znaleźć. Może dobre bogi sprawią, że gdzieś ta skrzyżują się nasze ścieżki:-)
OdpowiedzUsuńCzasami coś mieści się między jest a nie ma, bo szczęście zrozumienia nas nie opuszcza.
OdpowiedzUsuńWczoraj wyobrażaliśmy sobie, że woda mineralna i sok to najlepsze wino.
Oglądając film "Lato leśnych ludzi", byliśmy na łące porośniętej barwnym kwieciem, gdzie z lasu dobiegały odgłosy radosnych śpiewów ptactwa.
Nobody oraz Cane nie chcieli zachwiać tej pięknej chwili zapomnienia i udać się po wino do biedronki.
Znaczy, że jak? Będziesz rozpijać blogerów tu zaglądających? ;]
OdpowiedzUsuńW życiu! Każdy pije za swoje:-)
OdpowiedzUsuńBo wszystko, Nobody, rozgrywa się w umyśle i emocjach. reszta to tylko nędzny dodatek.
OdpowiedzUsuńWłaśnie to...
OdpowiedzUsuńDziękuję za zrozumienie Caddi. :)
Któż lepiej ode mnie rozumie kobiety? Ale o tym cicho sza, by Hela nie usłyszała:-)
OdpowiedzUsuńNo właśnie. Dobrze, że zmieniłam nick i dodałam aktualne zdjęcie, bo mogłaby się zorientować.:)
OdpowiedzUsuńNarobiłeś smaka i co? Sam wypiłeś? A my biedne ludki, nawet powąchać nie ma jak, choć nos i ozór penetruje monitor to ni jak posmakować!
OdpowiedzUsuńA i chciałam dodać, że próbowałam wcześniej umieszczać komentarze, ale no ni jak nie wychodziło, coś ode mnie chciano, a ja nie wiem nawet co...przerosło mnie. Teraz jakby prościej! :)
OdpowiedzUsuńA tymczasem, na zakończenie, przekazuję Ci moją tajemnicę. Skoncentruj się Caddi.
OdpowiedzUsuńhttp://www.youtube.com/watch?v=cievxsiT8lk
Bordesux nie jest moim ulubionym szczepem, nawet jak ma Les w nagłowku... :) ale rozumiem zamiłowanie
OdpowiedzUsuńpo prostu niamciuś :))))
OdpowiedzUsuń2+1*
OdpowiedzUsuń*1----Malbec jako dodatek;))
Caddi lubi pić wino co jakiś czas z kim innym wystarczy poczytać bloga
OdpowiedzUsuńco boisz się, ze komentarze moderujesz?
OdpowiedzUsuńtylko tchórze moderują komentarze
OdpowiedzUsuń:-)
OdpowiedzUsuńLubię ten szczep, ale nie jestem monotematyczny w tym zakresie.
OdpowiedzUsuńW końcu kto chce i potrafi milo komentować zawsze ma dostęp do tego miejsca.
OdpowiedzUsuńZostawiłem pół butelki na inny czas.
OdpowiedzUsuńCały sekret w tym ubijaniu stopkami. ;)
OdpowiedzUsuńCzekam na więcej szczegółów ujętych w Wugusiowe frazy:-)
OdpowiedzUsuńTak to... rozumiem. Zupełnie inny smak:-)
OdpowiedzUsuńBardzo lubię zestwienie cabernet-merlot
OdpowiedzUsuńte dwa szczepy wymieszane są tak bogate, że nie czuję dość, ale to niestety prowadzi do uzależnienia :(
a jak zaczynałam przygodę z winę, to za merlota dziękowałam, wydawał mi się tanim sikaczem bez walorów, później zrozumiałam jak wybierać wino, żebym była zadowolona, no i jestem :*
ja też lubię...:-D w sensie braku mono ;)
OdpowiedzUsuńjednakowoż, wino zbyt długo nie może leżakować bo się w nieszlachetny ocet zamienia. Moją misją jest uratowanie wina przed tą degradacją ;-)
OdpowiedzUsuń