Przysiadła w nocy na chwilę, by pogrozić sceptykom i tym wszystkim, którzy wyrażają się o niej z lekceważeniem. Pan C. nabrał respektu, bo już woli mróz niż orkan, który ma nadejść od strony braci Skandynawów.
Pamiętacie tego Icka, który to poskarżył się rabinowi na ciasnotę w swojej jednoizbowej chacie? Mieszkał w niej z żoną, piątką dzieci i teściową. Rabin kazał mu na tydzień wprowadzić do izby kozę. Po tygodniu zaś kazał mu ją wyprowadzić. Icek po wyprowadzce kozy był tak szczęśliwy, że ze łzami w oczach podziękował rabinowi za radę i już nigdy nie narzekał na ciasnotę.

Dobrego nie sposób docenić, dopiero przy kozim efekcie widać, ze piątka to radość :)
OdpowiedzUsuńhttp://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
Rabini znają naturę człowieka i... kozy:-)
OdpowiedzUsuńZostawilabym koze....wyprowadzilabym tesciowa;)
OdpowiedzUsuńTo dość odważna propozycja. Ciekaw jestem, który z zięciów odważyłby się na takie rozwiązanie:-)
OdpowiedzUsuńWidziałem gdzieś komentarz, że w Szkocji wiało 170. Niech już lepiej będzie minus dziesięć a propos kozy ;)
OdpowiedzUsuńJuż jest ...porządny wiatr,no nie koza
OdpowiedzUsuńZimy jeszcze u mnie nie było, ale do fiordu omal mnie dzisiaj nie zwiało.
OdpowiedzUsuńTrzeba nosić jakieś obciążniki w kieszeniach lub torbie, albo przynajmniej trzymać się jakiejś tłustej i ciężkiej kozy.
OdpowiedzUsuńLepszy porządny niż by(d)le jaki. Koza by się też zdała w takich okolicznościach:-)
OdpowiedzUsuńalbo kobity ;-)
OdpowiedzUsuńWolę mróz niż wiatr, ale co z tego, jak pogoda i tak po swojemu zachowuje się. Żadne demokratyczne głosowania się jej nie imają.
OdpowiedzUsuńto na zasadzie: zachowuj się -by(d)le jak byle zachowuj ?!
OdpowiedzUsuńPróbuję przypatrzeć się temu czemuś przymrożonemu i odgadnąć co to... ale kiepsko mi idzie. Pomożesz?
OdpowiedzUsuńto lusterko ,tak myślę,autowe ( w sensie samochodowe) czarne,od strony kierowcy?ładne .....
OdpowiedzUsuńu mnie już wieje :) Skandynawia pokazała pazura :)
OdpowiedzUsuńja bym pomogła, bo ja wiem, ale nie będę odbierać przyjemności :)))
OdpowiedzUsuńco jest na tym zdjęciu?????...P
OdpowiedzUsuńTo lusterko mojego samochodu sfotografowane we wtorkowy mroźny poranek.
OdpowiedzUsuńDo nas nie dotarło, ale spodziewam się, że tu dotrze. Brrrr!
OdpowiedzUsuńZnasz się na samochodach nie gorzej od mojej Heli, z tym, że ona najbardziej na srebrnych:-)
OdpowiedzUsuńI ja wiem, i Valiccoria wie:-)
OdpowiedzUsuńWłaśnie tak:-)
OdpowiedzUsuńdzięki,a przypowieść o kozie jak najbardziej,jak najbardziej...wiatr tylko letni preferuję...orkan to brzmi złowieszczo...niech juŻ też mróz bedzie,a najlepiej...mrozik..P
OdpowiedzUsuńOtóż to! A tak w ogóle to byle do wiosny:-)
OdpowiedzUsuńCaddicusie Caddi, wiosnę trzeba mieć w sercu,a najlepiej liczyć tak:grudzień to święta i zejdzie nam jakoś,a potem...styczeń ,luty maj...P)
OdpowiedzUsuńA mi brakuje mrozu i śniegu... W końcu grudzień przecież... ;)
OdpowiedzUsuńw centralnej Polsce niektórzy - niżej podpisani - pochwali auta do garażu ;-)
OdpowiedzUsuńAle kalendarzowa zima zaczyna się 21 grudnia... Mroźnie i biało niech będzie na święta.
OdpowiedzUsuńInni, też w centralnej, byli zbyt leniwi, by chować do garażu :-)
OdpowiedzUsuńekstremalnie leniwi - jak niżej podpisani - nie lubią rano skrobać szybek ;-)
OdpowiedzUsuńChcesz powiedzieć, że zima jest taką kozą?
OdpowiedzUsuńWłaśnie tak uważam i tak się wyraziłem. Jaką koza każdy widzi :-)
OdpowiedzUsuńMożna użyć spryskiwacza w w aerozolu, jak niżej podpisany i pozwolić rozpuścić się grudnia zmarzlinie.
OdpowiedzUsuńOtóż takową mam w sercu i noszę ją przez cały rok... Nawet wiosną :-)
OdpowiedzUsuńA to on, Ksawery, spustoszenie w męskim wydaniu... dzisiaj ma być najgroźniej, ciekawe co ten facet będzie wyczyniał, koza...a ja pomyślałam o piecu :*
OdpowiedzUsuńDziękuję za wskazówkę :-)
OdpowiedzUsuńJakby co, to też już mogłabym pomóc...
U nas nadal wieje, przyszła chyba druga fala. Będziemy szczęśliwi jak minie, identycznie jak Icek, po wyprowadzeniu kozy.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że nie będzie tak wielkiego spustoszenia z powodu Ksawerego.
OdpowiedzUsuńKozioł o imieniu Ksawery???
OdpowiedzUsuńKażdy z nas w tej sytuacji to taki Icek:-)
OdpowiedzUsuńPewnie na koniec tygodnia będą podsumowania strat i ofiar. Strach się bać.
OdpowiedzUsuńNa razie złamało mi jedno drzewo, dalej duje. Oby skończyło się na tym jednym razie.
OdpowiedzUsuńdobrze, że nie Katarzyna :) chociaż też na K :)
OdpowiedzUsuńZawszeć to jedno drzewo więcej do kominka:-)
OdpowiedzUsuńTeraz już wiem, że i Kaśka i Ksawery mogą siać spustoszenie:-)
OdpowiedzUsuńZadziory :) u mnie świeci słońce, aż nieprawdopodobne
OdpowiedzUsuńDokładnie. Nie ma więc co drzeć szat ;) Grunt, że dach się jeszcze chałupy trzyma.
OdpowiedzUsuńA jak z podjazdem i zjazdem z Wichrowych? Fura daje radę?
OdpowiedzUsuńu nas póki co piękna jesień i niech tak zostanie. Po zimę polecę do Polski na święta ;)
OdpowiedzUsuńDopiero dziś sypnęło tak na poważnie. Większą uwagę poświęciłem jednak bramie wjazdowej, którą wiatr wyłamał ;)
OdpowiedzUsuńZ tą świąteczną zimą różnie bywa, ale może wszyscy będziemy mieć szczęście i będą białe święta :-)
OdpowiedzUsuńPóki człek żyje nie ma odpocznienia. Zawsze coś się dzieje i coś jest do nadrobienia.
OdpowiedzUsuńW piątek nadeszła owa koza. Powywracała wszystko na balkonie i nie daje spokojnie ludziom do domu wrócić. Jeśli zima będzie tak długa jak zeszła, to ja wyprowdzam sie do ciepłych krajów! Kozo - do woza! :)
OdpowiedzUsuńŻeby tak chciała Cię posłuchać:-)
OdpowiedzUsuńOj tam, ciasnota...ważne że razem.:)
OdpowiedzUsuńA wiosną, kiedy ciepłe wiatry roztopią lody i tak większość wolnego czasu będziemy spędzać w lesie.