Napiszę tylko tyle, że cieszę się, że przyjechała i wreszcie mam ją, choć kilka dni dla siebie. Nigdy nie sądziłem, że aż tak bardzo będę za nią tęsknił, ale cóż... taki los ojca. Dobrze, że przyjeżdża, choć raz na 2-3 tygodnie.
Zazdrosny już o nią nie jestem tak, jak kiedyś. Serce mi krwawiło, gdy do domu przychodzili najróżniejsi absztyfikanci. Zawsze to byli koledzy, ale ja stary wyga wiedziałem swoje, nie dałem się wprowadzić w błąd :-)
Bogdan - mój starszy przyjaciel mający już dorosłego syna i córkę - opowiadał mi kiedyś o swoich odczuciach związanych z dorastającymi dziećmi. Mówił:
- Gdy Tomek szedł na spotkanie z dziewczyną i wiedziałem, że zostaje u niej na noc mówiłem sobie moja krew i byłem dumny. Jednak, gdy do Agnieszki zaczęli podchodzić różni tacy, serce mi krwawiło, bo czułem jakby ktoś obcy wchodził mi w szkodę.
Po jakimś czasie, gdy Oliwka była w wieku Agnieszki, zrozumiałem i odczułem dosłownie to, co miał na myśli.
Dziś już wiem...
Pamiętasz tą scenę z "Nie ma mocnych", jak Pawlak naprawiał radio?
OdpowiedzUsuńMój ojciec zachowywał się podobnie, kiedy pierwszy raz był u mnie chłopak. No może nie wystawiał drzwi i nie wyłaczał prądu, ale co chwilę przychodził i zadawał jakies kosmiczne pytania :D
Wtedy mnie to denerwowało, ale z czasem trochę go zrozumiałam. Dziś mam już swobodę, ale myślę, że ojciec nadal widziałby w każdym meżczyźnie z jakim bym się spotkała jedynie podstępnego alfonsa, który tylko czeka żeby mnie wykorzystać.
Tak to już jest, że ojcowie szaleją za córkami... najczęściej z zazdrości, że one już nie są już tylko ich małymi córeczkami, ale dorosłymi kobietami :-)
1. Ładnie zmiany na blogu.
OdpowiedzUsuń2. Twoja córcia jest śliczna!
3. Teraz lepiej rozumiem mojego męża,który tak nieprzyjaźnie patrzy na kolegów naszej córci...:-)
...no cóż ..śliczny owoc miłości ojcowskiej, piękny
OdpowiedzUsuńuśmiech uroczej dziewczyny...ale miłość zaborcza (ojcowska też) jest zabójcza i podcinająca skrzydła dla obojga...pozwól jej iść własną drogą.
Twój uśmiech dla niej jest największą miarą jej
szczęścia..:)
Miłych wspólnych chwil w okresie ferii.
Dziękuję za życzliwe wpisy i wyrozumiałość dla ojcowskiej miłości. Tym bardziej cenne uwagi, bo napisane przez CÓRKI swoich ojców.
OdpowiedzUsuńPawlakiem z "Samych swoich" jeszcze nie jestem, ale kto wie, jak będę się zachowywał, gdy będę miał wnuczkę... wtedy może być jeszcze "gorzej" :-)
Ważne, by miłość nie była toksyczna dla obdarzanego uczuciem. Moja taka nie jest...
:* KC Tatku ;)
OdpowiedzUsuńObserwując mojego męża śmieję się czasami sama do siebie bo i On zachowuje się jakby chciał pobić chłopaka Młodej . Ale powiem Ci ,że podoba mi się ta Wasza (męska ) zazdrość , byle była stonowana .A córcię masz śliczną :-) Pozdrawiam .
OdpowiedzUsuń