te, co skaczą i fruwają
na nasz program zapraszają*
Gdy wszyscy cię już zawiodą, nie możesz już liczyć na nikogo i nikt już na ciebie nie czeka, jest jeszcze Ktoś (nie coś!!!), Kto temu wszystkiemu przeczy i nie zmienia swego przywiązania do ciebie. Jest w swej wierności niezmienny i twardy, jak grunt pod stopami.
Twój najlepszy i najwierniejszy przyjaciel... pies.
Jestem w stanie napisać swoją historię życia, gdzie epokami będą imiona moich ukochanych psów: Lobo, Bambina, Czarek, Perła, Diana, Perła (kolejna), Punia i teraz Pestka. W tzw. międzyczasie - to jest przed Punią - był jeszcze kot Bonifacy.
Historia pojawienia się Pestki w rodzinie jest bardzo ciekawa i pouczająca... Gdy tak sobie pomyślę, to przyznam, że to była operacja dyplomatyczna na miarę negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską. A było to tak:
Gdy Punia - rudy śliczny lisek wzięty ze schroniska - została uśpiona było to tak wielkie przeżycie dla nas i dzieci, że postanowiliśmy nie mieć już więcej żadnego przyjaciela św. Franciszka w domu. Ale, jak to bywa, postanowienia uwierające są często zmieniane.
Wytrwaliśmy w tym postanowieniu 2 lata. Pewnego razu, gdy koleżanka małżonka wyjechała na jakieś tygodniowe szkolenie, rządy nad domem i pociechami dzielnie przejąłem i zawiadywałem całą menażerią. Dzięki Bogu, partii i... jedynej ukochanej teściowej, nie wywołaliśmy pożaru, ani też innych kataklizmów oraz plag egipskich na siebie nie ściągnęliśmy. Wtedy to Oliwia - moja pierworodna - zagadnęła do mnie, gdy tak siedzieliśmy sobie w pewne majowe popołudnie przed domem:
- Tatkuuuu! Gdy mamusia wróci ze szkolenia porozmawiajmy, żebyśmy znów mogli mieć pieska.
- Jeśli będziemy czekać na mamę, to nigdy nie będziemy mieli pieska - chlapnąłem. Gdybym wiedział, jakie skutki przyniesie ta moja szczera, acz nierozważna - zdawać by się mogło - wypowiedź, pewnie ugryzłbym się w język.
- To wiesz co? Byłam w schronisku i już sobie wypatrzyłam. Jest tam taka śliczna suczka i taka kochana. Nikt od roku nie chce się nią zaopiekować.
No i masz babo placek. Słowo się rzekło i trzeba było działać nie czekając na powrót najwyższej - niczym sąd ostateczny - instancji, czyli koleżanki małżonki. Pojechaliśmy i przywieźliśmy śliczną suczkę o wdzięcznym imieniu Pestka. Dobrze... pies w domu, ale co wymyślimy na wytłumaczenie, że nagle przybył jeden domownik.
Do operacji pod kryptonimem mydlenie oczu koleżance małżonce wprzęgnęliśmy babcię. Postanowienia były następujące: babcia jest właścicielem Pestki, a Oliwia jest opiekunką. A skoro właścicielem jest babcia, to koleżance małżonce nic do tego, a poza tym wnuczka nie może i nie powinna odmówić pomocy babci.
Pies był już 3 dni, gdy do domu powróciła wyszkolona wszechstronnie koleżanka małżonka. Mimo swej przebiegłości i chytrości uległa sile naszych argumentów, pokrętnej konstrukcji własnościowej-opiekuńczej i... urokowi Pestki (patrz zdjęcie wyżej). Plan był tak chytry, że sytuacja było nie-do-odkręcenia i... Pestka jest z nami do dzisiaj.
* Słowa z piosenki śpiewanej w czołówce programu dla dzieci pt. ZWIERZYNIEC (przełom lat 60/70).
(7,813)

Wysadziłam wielki "elaborat" o psie u Karminy i powtórka byłaby niestosowna. Nie wyliczę też wszystkich moich psich miłości. Ale dawały nam tyle radości, że póki pamięć nie zawiedzie - będę o nich zawsze ciepło myślała. Początki pewnie w każdym zapsionym domu są podobne: najpierw opór, a potem euforia. Pozwalam sobie podesłać fotkę mojej "Emi"- praprawnuczki "Pyzy", która kiedyś chyba uratowała mi życie.Ten post o psach Lunetariusie, to piękny upominek. Dużo fajniejszy od karnetu na jazdę Maybachem (zwłaszcza samowtór.. z Ojcem...)
OdpowiedzUsuńLunetarius
Witam w gronie miłośników czworonogów.
Pies, pies... a pies mi mordę lizał! Też pieska miałem jednego i też został "Na Padoku", a tu - "Na słonecznej słonecznej stronie życia" chciały sie zadomowić ptaki - szkoda.
OdpowiedzUsuńLunetarius
Jeśli nie wiesz, jak należy się w jakiejś sytuacji zachować, na wszelki wypadek zachowuj się przyzwoicie - cytowane za Stanisławem Słonimskim
"Ja sobie pójdę precz,
OdpowiedzUsuńPójdę precz daleko,
Może Patagonia.
Tak, żebyś była
Bardzo zadowolona.
Lecz jeszcze, o, pani,
Doczekasz się dnia...
Zabraknie ci psa! "
:)
Lunetarius
Hm... jak zły musiałby być człowiek, by opuścił go nawet pies? Przywołana poetycko Pani jest okropniejsza chyba niźli Ksantypa - żona Sokratesa:)
Mam takich dwóch... zaprzyjaźnionych orłów: Mechac i Sunia... choć piesek zeń czasem wygląda hehe! Mechaty to żywcem wyjęty ze Szwejka przygody, tak brzydki, kudłaty, mechaty, że aż... piękny czasem i wielkie powodzenie ma u przechodniów Grodziskich. Sunia natomiast, jest psem maleńkim, ni pies, ni wydra-pekińczyk z... no nie wiem. Ostatnio w niewolę popadły biedaki, na łańcuch mechate, a drugi jak Emil - do drewutni! Co więcej by pisać? Jak im amory zwietrzeją kiedy, to pewnie znów niebo zobaczą i ptaki wolne, skrzydlate, a już na pewno nie mechate. Pozdrawiam smutno ludzi i ptaki - Hough!
OdpowiedzUsuńLunetarius
Rozchmurz się SittBullu i wyprowadź psy o poranku na spacer. Poczujesz wtedy ich radość i... może Tobie się ona udzieli, czego życzę szczerze.
Mag napisała:"jeszcze pani zabraknie Ci psa"", gospodarz bloga wspomniał o PUNI. Miałam i ja Punię!! Trzy i pół roku temu jakiś dowcipniś rzucił za moimi plecami ogromną petardę - tubę w przedświąteczny dzień. Kiedy się odwróciłam, moja Punia już konała. Zawał. Wtedy naprawdę zabrakło mi psa, który łagodził moje rany po utracie bliskich mi osób.
OdpowiedzUsuńDopiero Emi , wciśnięta mi nieomal na siłę - wyprostowała moje ścieżki.
Szkoda, że nie może poganiać z Pestą, a przyjazna jest całemu światu od zwierząt, dzieci, listonoszy po starców.
Pozdrawiam wszystkich miłośników psów.
Lunetarius
Punia zapewne buszuje po zielonych łąkach i parkach w psim niebie. Nie ma tam zwyrodnialców i sadystów, nikt nei rzuca też petardami hukowymi. Wszystkie psy idą do swego nieba, gdyż nie ma złych psów, są tylko źli ludzie. Tak sobie pomyślałem też, że dobry Bóg - jeśli istnieje - to tych najlepszych ludzi kieruje do psiego nieba w nagrodę, bo to jest miejsce dla najwierniejszych.
Od dziecka kocham zwierzęta, ktoś kiedyś powiedział ,że kto kocha zwierzaki temu zawsze słoneczko świeci i to prawda jest dużo, dużo zdarzeń ze zwierzakami, które można opisać, gratuluje ,,psiego serca'' tak trzymaj !!!!
OdpowiedzUsuńTaki taki wiersz...
Kiedy smutny wracasz z miasta,
Kiedy łamię ci się głos-
Czarny niby czarna pasta
Koło ciebie krąży...Nos.
Najpierw milczkiem, najpierw z dala,
Przestrzegając reguł gry,
Jak detektyw nos ustala,
Skąd się bierze nastrój zły.
Potem, gdy już nos przyczyny
Twojej kwaśnej miny zna
Wie, że sposób jest jedyny,
Jedna rada... Właśnie ta:
Wspiąć się jak roślinka pnąca,
Zlizać z twarzy krople łez...
Nagle czujesz: pies cię trąca!
Nosem trąca Cię twój pies!
pozdrawiam i udanych spacerów z Pestka:)
Lunetarius
Mickiewicz pisał: Miej serce i patrzaj w serce. Teraz okazuje się po blisko 200 latach, że najlepiej to mieć psie serce. Wierzę, że jest to najlepsze serce.
dzieki :) Jak wiesz w nas juz decyzja o posiadaniu czworonoga rasy pies zalegla sie pare tygodni temu i z kazdym mijajacym tygodniem tesknie coraz bardziej i juz czekac mi sie nie chce, ale ze ja na emigracji, babci do pilnowania nie ma , a w planach wyjazd na urlop...coz szceniaka mi sie nie chce zostawiac na dlugo, wiec ja musze czekac ;))) no chyba, ze sie nie bede chciala dluzej meczyc i sprawdze jak to wyglada z podrozowaniem z psinka po europie :) A noz widelec nie najgorzej...
OdpowiedzUsuńLunetarius
Podróże po Europie na pewno nie męczą psów. Bardziej właścicieli, ale ile dają radości, ile emocji i szczerego oddania. Warto się pomęczyć, gdyż nagroda jest większa od trudów.
"Zabraknie Ci Psa" to napisał Człek wielki i wolny! Stachura Edward. Mag szanowna zamknęła to w " " ale to tak tylko porządkowo. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPs. Lunetarius. Jeśli to nie jest ważna notka to kosz i cenzura mnie nie urazi.
Lunetarius
Uszy do góry SittBullu. Będą z Ciebie jeszcze ludzie:-)
P.S. Podoba mi sie powiedzenie koleżanka małżonka. Hm powiem to mojej połowie koleżka małżonek, który legł po 1 godz pływania na basenie... Hm to mało dla zdrowia 2, 3 godz. to tak serducho, wtedy dostaje energii i żyć się chce.
OdpowiedzUsuńLunetarius
Określenie koleżanka małżonka jest zapożyczone z programu Jacka Fedorowicza 60 minut na godzinę, który w niedzielny poranek o godz. 10 rozbrzmiewał w radiowej Trójce w latach 70-tych.
Nie wyobrażam sobie domu bez zwierząt. W dzieciństwie załatwiłam sobie czworonoga stawiając rodziców przed alternatywą: brat, albo pies. Teraz mamy dwa. Prawie jamnika Majtka i śliczną znajdę - prawie alaskę Smygę. Są też cztery papugi. Gdy córka dorosła, zrezygnowaliśmy ze zwierzątek "krótkoterminowych", chomików, rybek i świnek morskich.
OdpowiedzUsuńLunetarius
Toż to istne zoo... :-) Mój największy rekord to 3 psy, ale to było w okresie, gdy mieszkałem przez jakiś czas u dziadków na wsi. Niestety - jedynie żółw jest zwierzątkiem długoterminowym i jest w stanie nas przetrwać. Ale on nie jest wstanie okazać nam tego co Azorki, Burki, Punie i insze szczekające czworonogi.
Nasz Sitting Bull, jak zwykle sypie cytatami, jak z rękawa, przeto chciałam dodać gwoli doinformowania młodych, że "pies ci/mi mordę lizał (mnie to robi często, a kot mi chodzi po oczodołach) to cyt. ze znanego dialogu kabaretu Dudek. Dialog Dziewoński- Michnikowski - nieomal klasyka!
OdpowiedzUsuńJeszcze się odezwę w zabawnej psiej sprawie, pozwolisz Lunetariusie?
Lunetarius
DUDEK to na 100% już klasyka!!!
Nieładnie to zabrzmi , ale od przeszło 25 lat mam uprawnienia międzynarodowego sędziego kynologicznego i mogę napisać z pewnością książkę na temat: co wyprawiają wystawcy i hodowcy psów rasowych na wystawach. Możesz im nagadać na żonę, dzieci, nawtykać osobiście. Ale, że pies ma wady? Co to, to nie!
OdpowiedzUsuń(Oceniamy wg wzorców FCI, czyli Międzynarodowej Federacji Kynologicznej).
I takich tekstów wysłuchuję od niezadowolonych - sztandarowy to: sędzina - kanarki doić!, Ja Pani jeszcze pokażę!!! Pewien hodowca z Gdyni skojarzył nazwisko moje z nieukiem matematycznym w Szkole Muzycznej (żeby było weselej: moja siostra). Napisał wielką skargę i podparł ja argumentem: dałem tej pani dwóję z matematyki i teraz się mści!
A ja z siostrą drę koty i wcale się nie przyznała, że dostała dwóję... hhhehhe.
Od pewnego czasu odmawiam sędziowania, a moja Emi choć ma super rodowód nie była wystawiana. Hodowcom i wystawcom można tylko nagadać ewentualnie na teściową, wszystko inne z psem na czele to święte krowy!!
Lunetarius
Jak sądzę dojenie kanarków dla miłośników psów jest największą obelgą. Ale co na to miłośnicy ptaszków, a zwłaszcza hodujący kanarki??? Żony i ukochane teściowe są w stanie znieść - jak sądzę - konkurencję z czworonogami.
" Gdzieś w nas błyszczą gwiazdy poezji (...)
OdpowiedzUsuńGdzieś w nas śpią ludzie niezłomni"
R.Milczewski-Bruno
ech....Stachuro.....- Hough !!!
w zał. zdjęcie p.t." lustruję was"
Maciarewicz
Psia Perła zacności wszelkiej.
Lunetarius
Psia Perła o oczach Macierewicza jest w galerii powyżej
Mam podobnego pieska, jak ten z obrazka, taka suczka, owczarek niemiecki i wlasnie z takimi wielkimi uchlami. Dlaczego suczka? Samiec, to lejek. Wykonczy wszystkie drzewa i krzewy. A mam ich ok.200 na dzialce, z calego swiata. Z suczka nie mam zadnych problemow. Nie polecam innych ras, bo to kopacze, takie krety, ktore wyprowadza z rownowagi najwiekszego sympatyka pieskow. Masz fajna strone Lunetariusie, pozdrawiam. Sorry, za jakies wczesniejsze grzeszki z mojej strony. Baby staly sie zbyt wyemancypowane i im glupota uderza do glowy.
OdpowiedzUsuńLunetarius
Nie kojarzę Twoich grzeszków na mojej stronie, ale skoro sumienie cokolwiek Tobie wyrzuca to dobrze że żałujesz, a jeszcze ważniejsze, że deklarujesz poprawę :-)
Co do tzw. bab(ów)... Bez nich smutny były ten świat, dlatego szanujmy je. To nie emancypacja uderza im do głów, tylko może my jesteśmy zbyt gruboskórni.
Przepraszam Lunetariusie, ze stalo sie to na Twojej stronie, chce dodac, ze nie obawiam sie komentarzy. Jak ktos ma uwagi, prosze kierowac na : Lex999@op.pl.
OdpowiedzUsuńLunetarius
Prawdziwa cnota krytyk się nie boi... Ale krytyka musi być na pewnym poziomie, bo gdy przeradza się w inwektywę jest obelgą.
nie mam psa, przez cale swoje zycie zawsze mialem koty, chyba z 10, teraz mam 3 i zaczynam rozumiec co miala na mysli mama, gdy mowila do mnie i do siostry: "caly czas musze chodzic za wami i sprzatac"
OdpowiedzUsuńLunetarius
Szkoda, że czasami zbyt późno rozumiemy nasze mamy. Są takie kochane i niezastąpione. Najpierw nas denerwują swoją opiekuńczością, później się do tego przyzwyczajamy, zaczyna nam tego brakować, gdy już odejdą...
Jesli Bzyk funduje nagrodę (nic za darmo!) to zgaduję: na fotce jest wyżeł szorstkowłosy , a najprawdopodobniej jego odmiana Cesky fousek! Nieprawdaż?
OdpowiedzUsuńLunetarius
Nie rozstrzygnę tego, gdyż laik kynologiczny ze mnie przeokrutny. Znam się tylko na uczuciach do psów :-)
Z łezką w oku wspominam naszego pieska. Wabił się Znajdek, bo dzieci znalazły go poranionego na przystanku pod lasem. Był bardzo mądry i wierny, przysporzył nam wiele radości, mieszkał z nami 14 lat. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńLunetarius
Jeśli tylko chcesz możemy dostarczyć kolejnego Znajdka. Mnóstwo ich czeka ze swoją psią miłością, która nie mają komu ofiarować.
w rodzinnym domu zawsze mieliśmy psa... ale teraz nie mam... mąż się nie zgadza, zbyt często zbyt nagle wyjeżdżamy... nie miałby kto o niego dbać... może gdybyśmy mieli dzieci byłoby inaczej... tęsknię za jednym i drugim
OdpowiedzUsuńLunetarius
Zatem pora zrealizować pierwsza tęsknotę. Następna przyjdzie łatwiej. Nagłość to diablość :-).. czas zwolnić i szukać realizacji tęsknot.
Ja protestuje! Ja żądam! Ja napiszę!......Ja nawet i donoszę (-: że Babka z Gdyni sama zakłada psionkurs i jasne, że wygrywa we wszelkich przedbiegach... ale jezeli nagrodą będzie... łopatka i torebka?... to od-hauuuuu-kuję - protestuję!
OdpowiedzUsuńPS.
Lunet. Dzięki za naprawdę sympatyczne komenty i jak nie w tem. to kosz proszę - Pozdrawiam!
Lunetarius
Jesteś w błędzie, co do konkursów, w których udział bierze Babka z Gdyni. Ona - jak mogłeś wyczytać z jednego jej wpisu - została przez obrażonych wystawców psów - skierowana do dojenia kanarków, tylko nie wiem... czy to to samo co wystawy gołębi:-)
całe życie towarzyszyły mi koty :) ale jakiś czas temu pojechaliśmy Na Paluch i stało się... Sproket sobie nas wybrał i jest... już 5 lat :) ale wolałabym mieć ogród bo w bloku to pies jednak się męczy...z wiosennym pozdrowieniem :)
OdpowiedzUsuńLunetarius
Kiedyś może i spełnisz marzenie o ogrodzie. Ale najmilsze w tym wszystkim jest to, że to pies Was wybrał. tearz jesteście przez niego adoptowani:-)
łopatek mam ci dostatek , ale każdą przyjmę, jako, że od lat sprzątam po swoich psach. W każdym razie sprzątałam kiedy mieszkałam w śródmieściu.Teraz mieszkam w lesie to mi się udaje.
OdpowiedzUsuńAle namawiam sprzątajcie po swoich pupilach, to żaden wstyd!
Donoszę,że chyba wyżeł/bo to porzucona znajda wysokogórska/a więc Bingo babko z Gdyni/ jeno nagrody nie będzie,bo obyczaje ma niewyżle-kaczki bezczelnie piękne i smakowite chodziły jej po nosie na ganku sielskiego domku na wsi.
OdpowiedzUsuńProszę o ekspertyzę Szanownego Sędziego. Kulę się z niepokoju,być może naiwnie sądząc,że i charakter się liczy ?
Co to za kuń na wyścigach, który tańczy walca i robi na drutach, gdy inne pianę toczą biegnąc do mety.
Niech zwycięży ...no ten ..tego... sprawiedliwość współplemieniec Sitinig Bull i Bzyk-Fus-Dzika Indianka
Niełasam na pochwały i nagrody.Jest jak piszę cesky fousek( odmiana wyżła szorstkowłosego) i znalezienie w górach jeszcze mnie bardziej w tym utwierdza. Lustracyjne oko Antka M. zimne i jasne niewielką sygnalizuje wadę.Ale to już niuanse dla fachowców.
OdpowiedzUsuńKaczek ci mam dostatek w stawie pod domem.
oj! Miły Nożycoręki!Zawsze wzbudzała moją zadumę umiejętność sprzątania po psach
OdpowiedzUsuńlużnych stolców.Dla perfekcjonistów byłaby to cenna rada.No cóz...
Dzięki za wnikliwą ocenę babce z Gdyni,przypuszczałam,że instynkt podpowiada
wyżłom polować na kaczki,a tu taki wstyd.!
Zacna Perła nie nadaje się na ring i chwała Najwyższemu.
Swoja drogą ,jak obserwowałam,co właściciel potrafi uczynic psu,żeby zebrać punkty wszystko w jestestwie mym jeżyło się.......
W Anglii jest konkurs na najbrzydszego psa,kto by pomyślał....tacy powściągliwi Anglicy.
Przy wyborze przyjaciela/dwu,czy czteronoga/
kieruję się zasadą: nie jest ważne,co on może
mnie podarować,tylko,czy ja jestem w stanie
sprostać jego wymaganiom.
Dlatego wybrałam Ptaśka/rasy kanarek/ i obdarowujemy się do woli,co kto ma.Budzi mnie
przeczesując włosy,ja odwdzięczam się zabawą
w przynieś-podaj sznureczek,którego z przekory nie chce oddać i tak zaczyna się ..cwał po pokojach / takie kocio-psie udawanki/.Długo by opowiadać...smutek wyczuwa bezbłędnie i wydziobane piórko/z piersi swej/ przynosi w darze na pocieszenie.
Taki ON.
Hi ho, Hi ho, Pilamaya! Dudnią bębny,tupią wojownicy Tatankowi-Uff,uff! Pies w pieśniach i wierszach,to nie ich obyczaj! Twarzy nie zmywamy,tomohowki wciąż trzymamy, choć ręka opada już czasem,ale nie- nie poddamy się rozpaczy mdłej,"inną już ścigamy postać-realnej zjawy tren" Howgh!
OdpowiedzUsuńWystawy to moje zarzucone dawno hobby!Uczcie się ludzie!!To co za młodu było nie do drzucenia odgarnęłam jedną ręką na bok i o dziwo okazalo się,że całkiem całkiem bez tego można zyć.Tylko szkoda ludzi-" zabranych".tego braku się niczym nie da wypełnić.
OdpowiedzUsuńKanarki też miałam bajeczne.Jak odeszły za tęczowe wzgórza- nastały koty- niecnoty ze śmietnika.Ale z kanarami mam doczynienia- stale mnie usiłują złapać, czy czasem nie jadę na gapę.
Musi mimo stosonego nika- wygląd mam podejrzany.Pozdrawiam wszystkich.
A ja lubię wombaty, oposy i pliszki szare. Poza tym ja pamiętam "Zwierzyniec", a lat mam dopiero 34. Był zatem emitoway także w latach 80.
OdpowiedzUsuńNa temat takich szczegółów kapitalnie wypowiada się brat pani Musierowicz, pan Barańczak, w wierszu "Druga natura".
Jak ja lubie ludzi, ktorzy kochaja zwierzeta! i mysle, ze w kazdym domu gdzie sa dzieci powinny byc jakies zwierzaki. Przez moj dom tez odkad pamietam bylo miejsce dla roznych czterolapnych ogoniastych. zawsze przy poczatkowych oporach mamy, ktora pozniej, gdy sie juz przekonala tracila glowe i zakochiwala sie na smierc w naszym kazdym zwierzaku, tak jak ja to teraz tez robie :) pestka sliczna i to madre spojrzenie! :)
OdpowiedzUsuńNiektórzy twierdzą, a ja się z nimi zgadzam, że miara człowieczeństwa jest nasz stosunek do zwierząt.
Usuń