Pisanie bloga sprawia wiele radości i daje przyjemność obcowania z innymi - często nieznanymi osobiście - osobami. Styczeń miałem taki sobie w pisaniu bloga, natomiast w lutym wena twórcza rozsadzała mnie, a dzień bez wpisu uważałem za stracony... miałem momentami nawet poczucie winy. Popełniłem w sumie 16 wpisów, co jest swoistym miesięcznym rekordem od września 2007. Nie pisałem dla bicia rekordów, a dla przyjemności własnej i tych nielicznych, którzy zechcieli prześledzić me myśli.
Znów miałem kilka dni przerwy, ale to tak dla podładowania akumulatorów i jak się okazuje, by odkryć proste narzędzie ułatwiające śledzenie zapisów w zaprzyjaźnionych blogach. Czy zauważyliście... odczuliście, jak trudno jest śledzić, czy ktoś coś napisał już. Chcąc zachować się grzecznie i uprzejmie wobec odwiedzających i komentujacych mojego bloga musiałem mozolnie wciskać po kolei linki umieszczone po prawej stronie. Myślę, że większość czyni to w podobny sposób.
A dziś mogłem zakrzyknąć ... EUREKA!!! Rzecz jasna nie biegałem nago po ulicy niczym Archimedes.
Na co dzień korzystam z takich narzędzi Google'a, jak konto e-mail, program picasa do obróbki i umieszczania zdjęć, edytor tekstów i arkusz kalkulacyjny. Wygoda ogromna, bo można mieć do swoich rzeczy dostęp z każdego komputera na świecie bez konieczności przenoszenia danych na płytach i dyskach. Nudząc się nieco w piątkowe popołudnie postanowiłem zgłębić inne google'owskie narzędzia i natrafiłem na coś, co nazywa się Google Reader (czytnik kanałów RSS): narzędzie do śledzenia wybranych kanałów RSS. Można stosować je do monitorowania blogów, które mają uruchomiony strumień RSS.
Gdy to wypróbowałem, pojawił się asumpt, by opisać krótko nową zabawkę i tym samym wznowić pisanie. Cieszę się, że po jednym kliknięciu będę widział nowe wpisy wszystkich moich blogowych przyjaciół.
PS. Jeden z moich wcześniejszych wpisów na tym blogu nosi tytuł Szczęście to ruchome święto. Szczęściem dla każdego z nas może być i jest za każdym razem coś innego, ale samo odczuwanie szczęścia jest świętem. Dziś mam właśnie taki dzień, bo przyjechało na weekend moje pierworodne Szczęście :).
Natomiast drugorodny miał dzień sprzątania. Wchodząc do jego pokoju - zaskoczony niecodziennym porządkiem... pomyślałem przez moment, że pomyliłem drzwi. Nie sądźcie, że z niego taki pedant. Po prostu miała przyjść i przyszła... Kasia.
(3,537)
Dziękuję za wpis, cieszę się, że jeszcze ktoś myśli tak jak ja!!! Spodobało mi się, że napisałeś o szczęściu - ruchome święto. No i takie święta lubię! Podziwiam Twoją piękną córunię! No i synusia, który okazał się czyścioszkiem. Szkoda, że nie umiem skorzystać z kanału RSS, może, jak zasiądę do swego komputera zacznę się uczyć nowych rzeczy?
OdpowiedzUsuńLunetarius:
Człowiek uczy się całe życie. Wszystko przed Tobą. Kanały RSS... także :-)
Śliczna córcia :-)
OdpowiedzUsuńMam też w Google pocztę email, piccasa, ale do programu Reader jeszcze nie doszłam.Teraz jakoś brak mi czasu na szukanie. Chętnie jednak się z tym zapoznam. Gorzej bo nie znam angielskiego i to mi utrudnia pracę z Google. A ja się wybieram do mojej najmłodszej na święta - 1100km. Miłego dnia Ci życzę.
OdpowiedzUsuńLunetarius:
Wszytko przed Tobą... życie zaczyna się tak naprawdę w chwili, gdy zostajemy dziadkami, tak więc zdążysz nadrobić wszystko.
Witam ! Ja również interesowałam się tematem kanału RSS chcąc dowiedzieć się co, po co, na co itp. i tak do Ciebie trafiłam...pewnie kiedyś się zagłębię w temat bo mnie inspiruje... jednak to jeszcze nie ta pora :)...Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńLunetarius:
Jak pisałem kiedyś starożytni Grecy mieli dwa rozumienia CZASU: chronos - płynący niczym rzeka i kairos - w sensie TEN MOMENT, TA CHWILA. Widocznie Twój kairos jeszcze nie nadszedł. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam.
Hehe... chłopaki tak już mają, że kobiety są w stanie w nich wyzwolić tyle ciekawych zachowań :))))
OdpowiedzUsuńCórcia Urocza:)
a w mozilli masz w zakładkach opcję subskrycji stron... bardzo wygodne :)
pozdrawiam:)
Lunetarius:
Napiszę z przekorą, że to kobiety tak mają, że wyzwalają w nas szczególnie ciekawe zachowania.
To muszę załączyć to RSS. Śliczna dziewczyna! Miło popatrzeć na tę ojcowską dumę.:-)))
OdpowiedzUsuńLunetarius:
Faceci bez kobiet, które ich inspirują giną. Bez córek nie stają się prawdziwymi mężczyznami :-)
Wiesz .... już zaczęłam wizualizować czytając, jak to krzyknąłeś EUREKA, szkoda jednak, że nie zachowałeś się tak, jak inny filozof:-)
OdpowiedzUsuńA poważnie to cieszę się że po dłuższej przerwie powróciłeś, przyzwyczaiłeś lutowymi wpisami, do częstych odwiedzin.
"Czyżby cosik drgnęło wew pisaniu???"
ups, przepraszam, miało być fizyk a nie filozof:)
OdpowiedzUsuńLunetarius:
Niutko! Dziekuję za triplex :-). Dostrzegam, że moje drgnięcie w temacie pisania pozwala Tobie nadrabiać komentowanie i... dobrze. A propos określeń filozof/fizyk spieszę uprzejmie wyjaśnić, że starożytny filozof swą wiedzą ogarniał także to, co dziś wiąże się z fizyką, zatem nie ma żadnego błędu literkowego.
miało być fizyk, przepraszam błąd "literkowy":-)
OdpowiedzUsuń