Przesłanka nr 1.
A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: «Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje». Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: «Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. [Mt 26, 26-28]
Przesłanka nr 2
Najpierw święty Sobór naucza oraz otwarcie i jasno wyznaje, że w Boskim Sakramencie św. Eucharystii po konsekracji chleba i wina Pan nasz Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, znajduje się prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie [kan. 1] pod postaciami owych widzialnych rzeczy. Albowiem nie jest to sprzeczne, abyZbawiciel nasz zasiadał zawsze w niebiosach po prawicy Ojca naturalnym sposobem obecności, a mimo to był obecny w swojej substancji na wielu innych miejscach sposobem istnienia wprawdzie ledwo słowami wyrażalnym, który jednak jako dla Boga możliwy możemy pomyśleć i mocno mamy wierzyć.
[...] jest niesłychanie wielkim występkiem, kiedy niektórzy uparci i przewrotni ludzie czynią z nich fałszywe i zmyślone metafory, przeczące prawdzie ciała i krwi Chrystusa [Sobór Trydencki, Sesja XIII, Dekret o Najświętsym Sakramencie]
Definicja
Kanibalizm: «zjadanie mięsa ludzkiego przez innych ludzi» lub «pożeranie się osobników tego samego gatunku wskutek głodu, zagęszczenia populacji itp.» [Słownik Języka Polskiego]
U Ciebie ostatnio jest tak leciuchno, że pozwolę sobie jedynie na dygresję dotyczącą wegetarian. Albo grzeszą odmową konsumpcji, albo kłamstwem.
OdpowiedzUsuńSwoją drogą, ciekawe co z nakazem powstrzymywania się od krwi w takim układzie dyktowanym przez Układ.. Pewnie im umknęło - Dzieje Apostolskie wszak kawał drogi od ewangelii leżą ;)
ps. jednak się doigrasz :)
Ktoś może pomyśleć, że upał powywracał zwoje mózgowe Sadoqa, ale zapewniam, że pod tym względem jestem jak najbardziej w pełni władz umysłowych.
OdpowiedzUsuńNie rozstrzygam w powyższym wpisie niczego, ale stawiam pytania :-)
Poplątał chyba, nie powywracał - mniejsza o to, wegetarianie od razu mi się wysypali. Można jeszcze poszukać zwierzęcego białka w hostii.. to - jakby - rozstrzygnęłoby wątpliwości, czy mamy do czynienia z symbolami, czy z magią ;)
OdpowiedzUsuńKwestia stawiana we wpisie ma charakter moich wątpliwości, jak należy rozumieć tekst ewangelii i tego, co potwierdza dekret soborowy.
OdpowiedzUsuńEucharystia dla mnie realnie jest mąką z wodą i wino. Normalne produkty spożywcze.
Dla wierzących (vide: ewangelia i sobór) realne ciało i krew.
Jaki jest sens spożywania ludzkiego ciała i krwi w chrześcijaństwie? Ma dawać siłę i moc. A to czyni je podobnym do rytuałów spożywania ciała w innych religiach i kulturach.
"Jaki jest sens spożywania ludzkiego ciała i krwi w chrześcijaństwie? Ma dawać siłę i moc. A to czyni je podobnym do rytuałów spożywania ciała w innych religiach i kulturach."
OdpowiedzUsuńByć może kanibalizm przetrwał do czasów pierwszych chrześcijan, na co nie ma jednak żadnych dowodów ani chyba nawet przesłanek, więc Chrystus chciał wyplenić ten barbarzyński obyczaj ustanawiając Sakrament Eucharystii.
Moon,
OdpowiedzUsuńMyślę, że nie taka była intencja Jezusa. Natomiast taki obrót przybrały święta Bożego Narodzenia, które zastąpiły pogańskie święto Niezwyciężonego Słońca.
Jezus swą ofertę kierował do Żydów, wśród których nie był praktykowany kanibalizm. Owszem były składane ofiary z kozłów, gołębi, owiec, czy płodów rolnych, jednakże propozycja ostatniej wieczerzy jest czymś szczególnym. Owszem przywołuje się symbol baranka, ale wcześniej nie pojawiał się wątek spożywania ciała ludzkiego, a tu jest wezwanie wprost. Mówi o tym Jezus i potwierdza to bardzo wyraźnie Kościół.
Mała korekta: dla 'wierzących vide ewangelia' też jest mąką z wodą (+ wino niealkoholizowane). Nie zrównuj wyznań ;)
OdpowiedzUsuńWszyscy stają się jednym ciałem Kościoła po spożyciu symbolicznego ciała Chrystusa.
OdpowiedzUsuńNiemniej, jakby nie było, jest to "kanibalizm metaforyczny".
Może jacyś profesorowie teologi znają odpowiedź.
Też tak kiedyś sądziłem, że Kościół traktuje to metaforycznie, ale cytowany tekst soborowy nie pozostawia wątpliwości: [...] jest niesłychanie wielkim występkiem, kiedy niektórzy uparci i przewrotni ludzie czynią z nich fałszywe i zmyślone metafory, przeczące prawdzie ciała i krwi Chrystusa .
OdpowiedzUsuńJakiekolwiek wycieczki w kierunku metafory i symbolu będą herezją:-)
Flamenco,
OdpowiedzUsuńCzytaj wszystko w kontekście Kościoła katolickiego, bo jego teksty i rozumienie przywołuję, tak więc gdzież tu zrównanie? Inne wyznania biorę w nawias, gdyż tam nie ma mowy o transsubstancjacji i wiary w rzeczywistą obecność ciała i krwi Jezusa .
Sadoq - pisz wszystko w kontekście KK w takim razie, zamiast uogólniać do chrześcijanie czy wierzący :)
OdpowiedzUsuńKościół nie wycofuje się nigdy ze swoich postanowień dotyczących wiary. Obowiązują wszystkie tezy 21 soborów poczynając od nicejskiego z 325 roku p.Ch. Trydencki to połowa wieku XVI. Po nim był tylko sobór watykański pierwszy w XIX wieku i watykański II 1962-1965. Zmienna jest tylko taktyka duszpasterska i praktyka, natomiast twierdzenia doktrynalne nie podlegają dezawuowaniu.
OdpowiedzUsuńZdziwisz się, ale nadal obowiązuje doktryna extra ecclesiam nulla salus (poza Kościołem nie ma zbawienia). Wyraził to explicite Sobór Laterański (1215) i potwierdził Sobór Florencki (1439). Ten ostatni wymienia jednym tchem wszystkich podlegających potępieniu: poganie, żydzi, heretycy i schizmatycy.
Kościół (papieże) może reinterpretować naukę, ale nie może zmieniać jej istoty, gdyż wtedy zaprzeczałby sam sobie, czyli działaniu pod wpływem Ducha Świętego.
Dobrze. Należy być precyzyjnym, bo nie dla każdego jest oczywiste, że Sobory to domena KK. W tym jednak momencie uświadamiam sobie, że pozostałe denominacje chrześcijańskie jawią się jako te, które poprzez pamiątkę ostatniej wieczerzy uprawiają kanibalizm metaforyczny:-)
OdpowiedzUsuńŻelazna doktryna katolicka. Dobre dla sekciarzy.
OdpowiedzUsuńAle samo chrześcijaństwo, jego ideologia, a zwłaszcza przeróżne odłamy protestantyzmu, bez wątpienia przyczyniły się do rozwoju "cywilizacji białego człowieka", czyli naszej europejskiej kultury i gospodarki.
Protestanci również sprzeciwiają się aborcji, eutanazji, rozpasaniu, itp., czyli temu wszystkiemu, co zaprzecza godności człowieka.
To wszystko prawda, co napisałaś, ale od strony doktrynalnej to różne wyznania od katolicyzmu i prawosławia oraz anglikanizmu i starokatolików.
OdpowiedzUsuńSekciarskie zapał był zawsze większy w denominacjach nowych, a więc w tych wszystkich które bazowały na luteranizmie i z niego ewoluowały.
Znane są opowieści o tym , jak poganie( nawracani przez misjonarzy) nie mogli się nadziwić ,że chrześcijanie zjadają swojego Boga.
OdpowiedzUsuńNieraz dobrze jest spojrzeć na sprawę z boku , oczami innych :-)
No cóż wygląda na to ,że katolicy zjadają swojego Boga i czynią to bez większej świadomości , bez zastanawiania się nad tym. Zapewne większczość z nich powie ,że hostia to tylko symbol:-)
Istotnie , interesujące skąd wzięły się takie chrześcijańskie wyobrażenia?
Zapewne wynikają z faktu ,że krwawa ofiara stanowiła rytuał i centralny obrzęd we wszystkich religiach starożytnych i odznacza się jakąś szczególną mocą przetrwania.
Hebrajczycy , którym tak zależało na odrębności od sąsiadów w innych religijnych kwestiach, rytuały ofiarne mieli bardzo podobne do obrzędów Kannanejczyków i innych "bałwochwalców", którymi pogardzali.
Chrześcijanie , którym tak zależało na wyodrębieniu się od Żydów też przyjęli od nich rytuały ofiarne.
Wygląda na to ,że Jahwe, też lubi "poczuć zapach ofiary" - nawet jeśli tą ofiarą jest jego syn, który jest jednocześnie Bogiem.
Wynika z tego ,że Bóg składa ofiarę z siebie samemu sobie- bardzo to zagmatwanie , nic więc dziwnego ,że pozostaje "tajemnicą": Jezus jest zarazem ofiarnym "Barankiem" i w tajemnicy Trójcy- Bogiem- któremu Baranek jest składany w ofierze.
Ciekawe światło na tą szczególną podwójność rzucają obrzędy azteckie- człowiek który miał być ofiarowany, był ubierany tak ,aby uosabiać boga , któremu składano ofiarę.
PS Myślałam ,że Sadoq ezoteryką rażony i urażony, a tu wygląda na to ,że chyba też zainspirowany ?:-)
PS
Kanibalizm ?
OdpowiedzUsuńPrzesłanka pierwsza nietrafiona,uczniowie niespałaszowali Jezusa,gdyż
nienadgryziony i żyw z wieczerzy wyszedł,aby przez ofiare na krzyżu stać się Nowym Przymierzem/Ojca Boga z ludźmi/.
"twardą mowę" skierował do uczniów z otwartymi oczami duchowymi,a więc należy sądzić,że sugerował "symboliczną rzeczywistość".
Wiara czyni cuda w "ezoteryce" bez konieczności widzenia substancjalnego.
Przesłanka druga trafiona w dychę,ponieważ instytucja kościelna zaczęła
majdrować przy tekstach biblijnych i zrobił się system nakazowy do wierzenia,absolutnie nie do przyjęcia dla człowieka z wolną wolą.Raczej dla niedowiarków wiernych i duchownych chwiejacych sie w wierze.
Nie dość na tym ,wrrrrrrrr K.K. stworzył Kodeks Prawa Kanonicznego,chwilami przyprawiający o gęsią skórkę/wybacz ptaku/.
N.P.
§ 2. Jednakże dzieciom znajdującym się w niebezpieczeństwie śmierci wolno udzielić Najświętszej Eucharystii, gdy potrafią odróżnić Ciało Chrystusa od zwykłego chleba i mogą z szacunkiem przyjąć Komunię świętą.
§ 1. Namaszczenia chorych można udzielić wiernemu, który po osiągnięciu używania rozumu, znajdzie się w niebezpieczeństwie śmierci na skutek choroby lub starości.
1. Sprawowanie Eucharystii jest czynnością samego Chrystusa i Kościoła, w której Chrystus Pan, przez posługę kapłana, siebie samego, obecnego substancjalnie pod postaciami chleba i wina, składa w ofierze Bogu Ojcu, a wiernym - złączonym z Nim w Jego ofierze - daje się jako duchowy pokarm.
i dalejjjjjjjjjjjj
Kan. 871 - Płody poronione, jeśli żyją, należy, jeśli to możliwe, chrzcić. Wszystkim świecie oburzonym aborcją gratuluję dobrego samopoczucia i jedynie słusznego etycznego podejścia do nienarodzonych.
A jeśli płód jest martwy, Bramy Nieba zaklulu:))
A wysyłanie dorosłych mężczyzn na prawdopodobną śmierć w Afganistanie,czyż to nie aborcja!Obłuda,fałsz,zakłamanie.
Niskie mandaty dla pijanych morderców na drogach,przyzwolenie na działanie jawnogrzeszących.
Za zgodę wyproszoną u K.K. pochowano J.Waldorffa za 10.000 zeta .
Kanibalizm?
Taka perełeczka..
".. Pozostaliśmy w ciszy modląc się; wszystcy obecni mieli możliwość widzenia i adorowania cudownej hostii. Po chwili poleciłem Julii połknąć i spożyć hostię. A po Mszy Julia wyjaśniła, że Hostia stała się duża i cielista; i że spożywała ją z pewną trudnością.
Smak krwi pozostał w jej ustach przez dłuższy czas. Wtedy poprosiłem, aby podano j ej szklankę wody z cudownego źródła w pobliżu. Gdy piła wodę, jej palec dotknął ust i stróżka krwi była widoczna na j ej palcu. Julia spłukała palec w wodzie i wypiła ją. "
oto link http://www.ourlady.ca/translations/Polish/najuTestimonyPolish.htm
Jak mówił Sokrates "Żeń się,lub nie i tak bedziesz żałował"
Dziad swoje i Pop swoje,niemniej jednak miło było.
Goethe:"wiecej swiatła"
Za to mamy nowe pojęcie wzięte z
OdpowiedzUsuńKodeksu Kanonicznego: OSIĄGNIECIE UŻYWANIA ROZUMU ,jako przyzwolenie do czynności liturhicznych......chłe chłe.:))Pogrzebię w wolnej
chwili w tej zacnej księdze,kopalnia bawidełek.
Nie rozdrapywać policzków Julio!Jakkolwiek.
A telefonia Rydza bedzie nazywała się SIM CITY,a!
Miło zobaczyć, że zaciekawiły Cię napotkane problemy i że... myślisz. Po prostu :-) Nie za często to się zdarza u gatunku homo sapiens.
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że to zagadnienie też każe mi się zastanowić, wciąż nie rozumiem. Wiem jednak, że z problemem kanibalizmu mierzyć musieli się już Doktorzy i Ojcowie Kościoła, którym sprawę tę wytykano. Musieli jakoś ją wygimnastykować wtedy...
Na ten temat założyłem wątek na forum.wiara.pl (sekcja Sakramenty), ale - przyznaję - rozróżnienie obecności fizycznej od sakramentalnej wykladane tam wydaje mi się miałkie i naciągane. Jest też inne wytłumaczenie - bez głębszego wejścia w wiarę katolicką nie dam rady tego ogarnąć... Szkoda tylko, że aby pojąć codzienność katolika, jego "chleb powszedni", trzeba zostać teologiem.
Szkoda tylko, że aby pojąć codzienność katolika, jego “chleb powszedni”, trzeba zostać teologiem
OdpowiedzUsuńOj, to chyba sporo na wyrost założone - najpierw potencjalny katolik musiałby liznąć teologii, by uświadomić sobie, co ponad przysposobienie chrztem za niemowlęcia, jest jego rzeczywistym udziałem.
Ezoteryka mnie nie razi. Razi mnie raczej impregnacja na dialog i podejrzliwość. Stąd uzasadniony wpis o ezoteryce w wydaniu Astromarii:-)
OdpowiedzUsuńPrzesłanka pierwsza jest punktem wyjścia do rozważań, więc trudno mówić o trafności lub nie. Tak stoi w Piśmie i jest to poza taką kategoryzacją, jak przywołana przez Ciebie. To samo tyczy się i drugiej przesłanki.
OdpowiedzUsuńOne służą przedłożeniu wątpliwości. Nic nie rozstrzygają.
Lewiatanie,
OdpowiedzUsuńMiło mi przeczytać dowody uznania wyrażone w Twoim komentarzu. Do tej pory tylko zdawało mi się, że myślę. Dzięki Tobie już to wiem.
A tak już na poważnie, to nie trzeba być teologiem, by rozumieć. Wystarczy... myśleć (-:
Bravissimo flamenco !
OdpowiedzUsuńNiekoniecznie teologiem,wystarczy uważna lektura N.T.:))
homo @ sadoq & homo @ Lewiatan
OdpowiedzUsuńPanowie!proszę myśleć,ja czekam na chociażby cząstkowe zrozumienie :))
a być może jest tak: "...teraz bowiem widzimy jakby przez zwierciadło i niby w zagadce,ale wówczas twarzą w twarz.teraz poznanie moje jest czastkowe,ale wówczas poznam tak,jak jestem poznany...." I KOR. 13,12
Sadoqu, ja im więcej w tym temacie myślę, tym mniej rozumiem. :D
OdpowiedzUsuńWitam, dyskusja ciekawa, tym bardziej, że mądrzy ludzie ją prowadzą. A dokąd ona ich zaprowadzi? Czy nie na manowce? Pozdrawiam między burzami, Gosia
OdpowiedzUsuńWitaj Sadoq & consortes :)
OdpowiedzUsuńEucharystia ma mniej więcej tyle wspólnego z kanibalizmem, co ciąża. u mistyków, m.in. u Juliany z Norwich, możemy przeczytac o metaforze Jezusa-Matki i ma ona zakorzenienie właśnie w kobiecym spojrzeniu na tajemnicę Eucharystii.
Ciąża oznacza fizjologicznie karmienie swoim ciałem i krwia drugiego człowieka, jest to dobrowolny dar, w założeniu wypływający z milosci matki do jej dziecka (tu proszę, żeby nie wrzucac komentarzy o niechcianych ciążach etc. - ja piszę o pewnej sytuacji modelowej, doskonałej, wiem, ze sa od niej odchylenia). Jezus daje nam siebie dobrowolnie i z miłosci tak, jak matka daje siebie dziecku. I ten dar pozwala nam żyć Jego życiem i jednocześnie wzrastać.
Jednocześnie metafora ta pozwala rozumieć smierć jako narodziny do nowego życia a odmowe przyjęcia Eucharystii jako droge do obumierania.
Przepraszam za autoreklame, ale szerzej pisałam o tym tutaj i nie chce mi się powtarzać: http://mateusz.pl/wdrodze/nr403/11-wdr.htm
Pozdrawiam!
Pomijając już wątpliwość powiązania z tematem, wybitnie zniesmaczyło mnie na Pani stronie wynoszenie do boskości (płciowości i) ludzi. Czuć wyraźny aromat bałwochwalczego zachwytu człowiekiem, który jest tylko stworzeniem Bożym i może odwzorowywać przymioty swego Stwórcy, świadomie Go naśladując (na Jego obraz ). Gorzej, bałwochwalczy zachwyt płciowością samą w sobie.
OdpowiedzUsuńPozwoliłam sobie na te krótkie trzy zdania tu tylko dlatego, że tam możliwości komentowania nie ma. Z tego też powodu zdania owe mają mocno spiłowany pazur.
"Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę.
OdpowiedzUsuńPo czym im błogosławił mówiąc do nich: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną" (Rdz 1,27-28)
Po pierwsze: obrazem jesteśmy (jest to stan dany nam przez Boga a On jak daje, to raz na zawsze - por. List do Rzymian 11,29), poprzez grzech zagubiliśmy jedynie nasze podobieństwo i je właśnie możemy odzyskać upodabniając się do Chrystusa.
Mówiąc metaforycznie: obraz pozostaje obrazem, nawet jeśli jest brudny i poszarpany. Tyle, że jako brudny i poszarpany nie jest w pełni podobny do pierwowzoru.
Po drugie: płciowość i płodność są jednym z aspektów naszego bycia obrazem Boga, zwłaszcza, że Bóg w Biblii sam w Nowym Testamencie objawia siebie jako Ojca. A ojcostwo wynika z płciowości, tak samo, jak macierzyństwo. Bóg jest przede wszystkim Dawcą Życia: fizycznego i duchowego (dlatego największym cudem Jezusa było to, że zmartwychwstał).
Nie ubóstwiam człowieka ani nie deifikuję jego płodności czy płciowości, mówię jedynie (bazując zresztą na Biblii, w której ludzka miłość opisana w Pieśni nad pieśniami jest obrazem miłości Boga i Jego ludu), że to co ludzkie, mówi o tym, co Boskie. To prawda: wymaga świadomości, że jest to jedynie obraz i często zatarte podobieństwo, ale mówi o Nim. Doświadczając bólu porodu czy opiekując się swoim dzieckiem, uczę się Boga - upodabniam się do Niego, chociaż nigdy dokładnie taka jak On nie będę. Ale mam szansę odzyskać moje podobieństwo do Niego. Właśnie Go naśladując :)
To ja przepraszam...czy tu...?
OdpowiedzUsuń/na skróty/
@ ewiater,a z kim to Bóg Ojciec miał syna Jezusa,że o płciowość spytam ?
I po co ta "teologozofia" w prostych słowach "życiem" nazwana ?
Jesteśmy tylko obrazem Boga, nasza płciowość posłużyła Mu w Objawieniu jako metafora tego, jak bardzo nas pragnie i jak głęboko boli Go nasz grzech - naprawdę polecam lekturę, może nawet nie tyle Pieśni nad pieśniami, co fragmentu z proroków - np. Ozeasza, pierwsze trzy rozdziały.
OdpowiedzUsuńJesteśmy OBRAZEM Boga a nie identyczni jak On - przecież kiedy patrzymy na obraz wazonu, owszem - widzimy wazon, ale nikt nie oczekuje, że będzie on trójwymiarowy. Podobnie jest z nami i Bogiem - On jest Kimś więcej, o te nieskończoną ilość wymiarów więcej, jednak jesteśmy do Niego podobni - inaczej nic o Nim nie moglibyśmy zrozumieć, Objawienie byłoby niemożliwe.
Jezus jako człowiek urodził się z Maryi z Nazaretu, jeśli chodzi o ścisłość :) Co prawda współżycia w sensie dosłownym nie było, ale ciąża i poród już jak najbardziej :) Syn Boży (czyli druga natura Wcielonego Boga) rodzi się nieustannie z Ojca bez współżycia.
@ ewiater,rozumiem pokornie,
OdpowiedzUsuńże tak wnikliwie rozgryzła Pani naturę Boga i" nasze bycie jego obrazem".
jego ból,e.c.t.Prezentuje Pani opcję podaną do wierzenia i trzyma się jej
kurczowo.O.K. są i takie przypadłości naszej niedoskonałości..Prowadzi tu Pani swoistą ewangelizację na katolicyzm/?/ na podstawie Biblii,a niekoniecznie chodzi tu o to w tym dyskursie.
Czyli Jezus urodził się z Boga Ojca i Maryi z Nazaretu ?
Skąd ta pewność,że do współżycia w sensie dosłownym nie doszło,skoro
Bóg jest Wszechmogący?
Jak nieustannie rodzi sie Jezus,proszę o podanie przybliżonej liczby ponownych narodzin i sposobu.,of course.
Ta ostatnia teza to już jakiś obłęd,proszę podać źródło z jakiego czerpie Pani te rewelacje :))
Pieśń nad Pieśniami ma różne recenzje (- >.
Przykro mi.
Pozdrawiam.
To ja będę taki miły i zaproszę Pana/Panią na studia teologiczne. Tam, z pewnością, dowie się Pan/Pani tego wszystkiego, czego pragnie się Pan/Pani dowiedzieć i może przestanie się Pan/Pani nabijać z katolików, co też nieustannie Pan/Pani uskutecznia.
OdpowiedzUsuńA słowo "nieustannie", mówiące o rodzeniu się Syna z Ojca, oznacza "nieustanne", czyli nieprzerwane, wieczne rodzenie/zrodzenie. Nie ma żadnej liczby narodzin ani żadnego sposobu, of course.
Ja wiedziałem że tak będzie...
OdpowiedzUsuń@ Maurycy Teo,ani mi w głowie nabijać się z kogokolwiek,
OdpowiedzUsuńale skoro sami się proszą:))) wypowiadając aurytatywnie,nieprecyzyjnie,podręcznikowo.....
Ja pokornie zapytałam,lecz odpowiedzi jak dotąd nie otrzymałam.Są inne formy ewangelizacji,n.p. przez miłość bliźniego ubogiego,których ci u nas dostatek.
Dziękuję za bycie miłym i zaproszenie na.....mam ci ja w mieście sporo takich ofert,ale po 10 latach neokatechumenatu mam dość :((((((((.
Biedaczysko ten Jezus musi sie nieustannie "przeciskać".
A co na to Maryja ?,chyba już zupełnie wyczerpana ciągłymi połogami.
Jasne!,że nie było żadnego sposobu ani liczby,szanowny teolog o tym WIE DOSKONALE.
NIECH NAM ŻYJE WIECZNE ZRADZANIE !-HURA ZNÓW NOWE POJĘCIE DO"ROZBIERANIA".
"nieprzerwane rodzenie Syna z Ojca"-czysta demagogia.
@ telemachu .."..tylko nie miejcie do mnie pretensji, jak będzie padał deszcz..."
Kłapołuchy
Do szukających
przestroga: obława,obława,na małe owieczki obława ((:
@ ewiater , z jakiego mistycznego powodu przekierowujesz nickiem na
OdpowiedzUsuństronę wydawnictwa eSPe ? /taka maleńka autoreklama ?/(:
Pani Wiater jest jedną z redaktorek tego wydawnictwa, a każdy ma prawo swoim nickiem przekierowywać na dowolną stronę. Też mam przez to kłopoty, by wejść na bloga Pani Eli, ale zamieściłem u siebie linkę, więc jak masz ochotę raczej poczytać co Pani Doktor tworzy, to zapraszam naopkoło :P.
OdpowiedzUsuńA Jezus i Syn Boży to może i jedna osoba, ale nie łącz wiecznego zrodzenia z Ojca (stąd właśnie są Ojciec i Syn, a nie dwóch np. Ojców albo innych Rycerzy) z ludzkim zrodzeniem z Maryi. Zrodzenie z Ojca jest odwieczne i niezależenie od ludzkiego czasu. Zrodzenie z Maryi - jednorazowe, w ludzkiej czasoprzestrzeni. Po pierwsze to wcale nie takie skomplikowane. Po drugie - to nie podręcznikowe. To piękne i cudowne.
Współczuję 10-letniego skrzywienia przez Neokatechumenat. Byłem tam pół roku i złego słowa nie powiem, ale wspólnota raczej nie dla mnie. Szkoda, że nie odeszłaś/odszedłeś wcześniej...
Drodzy Komentatorzy,
OdpowiedzUsuńKilka dni nieobecności, a tu slowne potyczki, że aż wirtualny atrament leje się niczym krew.
Swoim wpisem popełnionym jakiś czas temu chcialem wzbudzć tylko refleksję i pobudzić do myślenia. Okazuje się, że skutek taki jak na strzelnicy: jest parę trafień w tarczę, ale i ściany boczne też ucierpiały (-:
Ad Ewiater
Dziękuję za merytoryczne podejście do postawionego problemu. Cenię Twoją wiedzę i wyważone wypowiedzi. Z przyjemnością zaglądam do Twoich tekstów.
Ad Schicha
Elbaszku, mniej zacietrzewienia, ale wiem, że tak już masz i lubię Twą spontaniczność. Ufam, że w swych wypowiedziach nie zamierzałaś nikomu dokopać.
Ad Telemach
Miałeś rację, ale nie należy się bać stawiania trudnych pytań... wszak Ty specjalizujesz się w odpowiedziach do szczególnych zawikłań.
Ad Flamenco
Marks mówił Byt określa świadomość. Dopowiem... język, którym się posługujemy określa stopień rozumienia innych i ich światów. Ewiater naprawdę jest kompetentna w tym, co pisze i warto do jej wypowiedzi oraz tekstów podejść bez uprzedzeń.
Ad Dru'
Myślenie ma kolosalną przyszłość. Ważne, by w zmierzaniu ku przyszłości nie stać na krawędzi przepaści (-:
Ad MGM
Manowce są czasem bardzo przyjemnym zboczniem z drogi konwenansów i codziennej rutyny.
Ad Maurycy
Schicha się nieco kryguje z tym neokatechumenatem - tak sądzę - ale, jak mawiali starożytni errare humanum est.
Sadoq, tak odnośnie manowców, pod warunkiem wszelako, że w zaślepieiu swym i zacietrzewieniu nie zabrnie wędrowiec na bagno grząskie i zdradliwe. I wóczas, cóż, jedynie wyczekiwać mu przyjdzie zmiłowania Pańskiego i podesłania jakiegoś światełka w ciemności, byle nie był to błędny ognik? A co do powyższej dyskusji, ma ona sens, jak każda wymiana mysli, pod warunkiem, ze pochylimy się nad argumentami przeciwnika i zastanowimy przez moment, nieprawdaż? Nocną porą pozdrawiam :) Gosia
OdpowiedzUsuńSodoqu,
OdpowiedzUsuńNiech Twoja ufność stanie się pewnością.
Nie było moja intencją nikomu "dokopywać".
Zadawałam pytania i wiem,że nie ma na nie jednoznacznych odpowiedzi. i.
Odpowiedzi bywają jedynie w przyjętych do wierzenia dogmatach nie podlegających dyskusji.Na szczęście jest wiele dróg do "nawiązania osobistego kontaktu z Bogiem "i czerpania z tego siły duchowej i zachwytu nad Jego Cudownością.Każdy szuka swojej,jestem przekonana,że ma do tego prawo.
Dzięki za skarcenie,nawet szanowny onegdejszy Siedzący ,przyznał Ci rację.Kajam się jak potrafię i przyrzekam nie zabierac głosu z perspektywy" prostaczka", w tak znamienitym gronie teologów.
Z dziką radością udaję się na Stachurowe Cudne Manowce,gdzie niepodważalnie /dla mnie/ fruwają wonne anioły,a trawa pachnie..
jak...no własnie jak ?.Nie do opisania i to jest PIĘKNE :)
Maurycy Teo,
OdpowiedzUsuńdzięki za współczucie,pomimo "sodomi i gomorii " jaką dano
mi było tam ujrzeć, JESTEM NIESKRZYWIALNA KOSZERNIE !!!:)).
I pozwól,że lektury dobierać będę sobie sama,dobja?
Fakt, miałam coś dotupać, ale.. się zmitygowałam w ostatniej nanosekundzie, że zdrowiej będzie nie dawać Ci okazji do dalszego słodkiego leniuchowania obracaniem tematu z boku na bok - zatem czekam na świeżonkę ;)
OdpowiedzUsuń@ Schicha
OdpowiedzUsuńNie odpowiadałam na Pani pytania, bo miałam ograniczony dostęp do sieci.
Zacznę od końca - nie wiem czemu wordpress przekierowuje z mojego nicka na strone wydawnictwa - popytam naszego magika od internetu jak wróci z urlopu i poproszę, żeby to naprawił.
Co do kwestii teologicznych - proszę mi wybaczyć, ale uważam, że nie ma sensu dialog z kimś, kto treści, w które wierze z głębi serca i nie dlatego, ze je przeczytałam w podręczniku, ale dlatego, że sprawdziłam je intelektualnie (proszę mi uwierzyć, mam za sobą wiele momentów zwątpienia) równa z błotem nie podając żadnych merytorycznych argumentów. Wiem z doświadczenia, że próby rozmowy w takiej sytuacji kończą się zazwyczaj argumentacją personalną i obie strony wychodzą z takiej dyskusji poranione i przekonane o własnym męczeństwie. A mi o to nie chodzi.
Podałam interpretacje, do których doszłam sama, potem ze zdumieniem odnalazłam je także w nauce Kościoła. I to byłoby tyle w tym temacie z mojej strony - może mi Pani uwierzyć lub nie, na to nie mam wpływu.
Maurycy Teo- nie dostrzegałam tu nabijania się z katolików, raczej ...typowo katolickie przewrażliwienie:-)
OdpowiedzUsuńGosiu- co w kontekście tej dyskusji , oznaczają dla Ciebie"manowce"?
Którą drogę uważasz za dobrą a którą za złą?
Sadoqu- jestem bardzo ciekawa Twojego zdania nt. treści zawartych w moim baaardzo ezoterycznym artykule:-)"Świat w kuleczce prany zamknięty"?
Pozdrawiam wakacyjnie!
ewiater
OdpowiedzUsuńDoskonale rozumiem,że brak dostepu do neta i niewiedza i przekierowywaniu nicka na stronę ksiązek o określonej tematyce, nie
podlega ocenie i dyskusji.Czasem elektronika miesza nam szyki i zamierzenia.:))
Odnośnie merytorycznych zarzutów nie podzielam Pani poglądów i oceny
moich wpisów.Cztyałam uważnie z przekierowania linkowego Pani
teksty,które są ciekawe,aczkolwiek zawierają sporą dozę własnej interpretacji tekstów ewangelicznych na potrzeby mariawickiej edukacji
dzieci i dorosłych.To jest Pani praca,pasja i nie podlega żadnej ocenie.
Natomiast, jeżeli czytam pod tematem "Kanibalizm ?"tekst przypominający
kazanie z ambony, nie polemizujacy w zasadzie z "rzuconym" tematem
budzaja się we mnie sprzeczne uczucia graniczące z przekorą.
Identycznie reaguje,gdy Świadkowie Jechowy recytują przed drzwiami
wyuczony tekst "na rybkę" z jedynym celem -wzbudzić polemikę.
Długo zastanawiałam sie dlaczego w Pani tekście nie padło stwiedzenie,że Maria z Nazaretu poczęła z Ducha Świetego ??????
Stawiam pytanie,serio!,czy można intelektuanie dojść do wiary z głębi serca,czy nie jest to dostępne "doświadczalnie",osobiście.
Przykład jest skrajny.Wiem,że intelektualnie można przepracować człowieka,tak,aby wierzył,ze rasa aryjska jest naj!Natomiast mam watpliwości,czy wiedza teologiczna może przybliżyć nam Stwórcę.
Stąd pojawiły się moje pytania,z nadzieją na intelektualną odpowiedź,tymczasem ze smutkiem dowiedziałam się,że cyt...równam z
błotem"/mocne!/ to o czym Pani pisała.Jest Pani wykształconą osobą i
doskonale wie,że na poparcie moich pytań i twierdzeń nie ma merytorycznych odpowiedzi,poza "pojedynkiem" na wiedzę z Biblii,która
jest podana do wierzenia bezpodwarzalnie.
Dlatego! dyskusja była niemożliwa.
To nie przekonanie,że wyjdziemy z tego poranione,ale fakt,że dyskusja
z założenia musi być bezprzedmiotowa,ponieważ ja zadaję niewygodne
pytania,a Pani nie decyduje się po raz kolejny walczyć z wiatrakami.
W dyskusji na serio nigdy nie posługuję się atgumentami personalnymi :).
Przykre i błędne założenie,czasem warto z niego zrezygnować dla dobra
głoszonej prawdy.
Miło mi,że odnałazła się Pani w nauce /jakiegoś?/Kościoła-życzę powodzenia w dociekaniach teologicznych i pracy redaktora.
a także:
Khalil Gibran
Miłość nie odnawiana każdego dnia stanie się przyzwyczajeniem, a z biegiem czasu niewolą.
No cóż ewiater ! pogodzona jestem z maksymą-milczenie jest złotem.
OdpowiedzUsuńOby było wysokiej próby.
Pozdrawiam.
Czytam z nieukrywaną przyjemnością powyższą dysputę na temat powiązań chrześcijaństwa i kanibalizmu. Moja wypowiedź zapewne będzie wielce odbiegać od waszych, gdyż mój wiek (18 lat) zapewne zaniży poziom średniej wieku osób komentujących. Uprzedzam, że uczęszczałem do kościoła całe dzieciństwo i możliwe, że z powodów dojrzewania bądź buntu młodzieńczego odczuwałem coraz większą awersję do KK.
OdpowiedzUsuńOstatnio naszła mnie pewna myśl, która wielu osobom może wydawać się kontrowersyjna bądź nawet może zabiegać o miano herezji. Pomyślałem podobnie jak autor - chrześcijaństwo i kanibalizm. Zaraz wpadło mi do głowy - "jedzcie moje ciało i pijcie moją krew". Jezus zapewne mówił to metaforycznie, ale czy tak zrozumieli go jego uczniowie.? Może po jego śmierci go rzeczywiście zjedli.? Musimy wziąć pod uwagę, że nie byli to ludzie uczeni, ale prości ludzi, którzy mogli źle zinterpretować słowa Jezusa i zjeść jego ciało i wypić jego krew już nie w sposób merytoryczny. To wyjaśniałoby brak ciało Jezusa w trzy dni po śmierci (możliwe, że uczniowie go stamtąd zabrali i zjedli). Nowy Testament był przecież napisany właśnie przez uczniów Jezusa bądź ich towarzyszy, a więc napisać mogli tam to co chcieli, a nawiązanie do eucharystii byłoby dla nich symbolem ich spożycia prawdziwego ciała i krwi Jezusa, a dla potwierdzenia możecie sobie poszukać w Nowym Testamencie fragmentów o przybyciu do grobu chrystusowego i niezgodności w tym miejscu.
Jeżeli dobrze kojarzę to żywot Chrystusa był za czasów Imperium Rzymskiego, a czy plemiona, które żyły w tych czasach w Europie Wschodniej nie posiadały żadnych zalążków kanibalizmu.? Wydaję mi się, że Hunowie zjadali swoich wielkich wojowników czy wodzów (nie jestem tego pewien). Karaiby przecież jeszcze przez bardzo długi okres były miejscem bytności Kanibalów (jednakże nie miały one dostępu do Europy czy Bliskiego Wschodu, ale potwierdzają bytność tego zjawiska). Czyli uznać można kanibalizm za rzecz dosyć znaną w tamtym okresie.
To są tylko moje refleksję i mimo dłuższego czasu od ostatniego komentarza ktoś przeczyta i może oceni moją wypowiedź. Jestem również otwarty na wszelkiego rodzaju poprawki językowe czy związane z podanymi przeze mnie faktami bądź teoriami. :)