W pewien ciepły i spokojny wieczór Hela z Marianem usiedli na tarasie. Na stoliczku stało otwarte czerwone wino, na talerzyku zaś przekąski w postaci kawałków pleśniowego sera. Z koron drzew, które otaczały dom, dobiegały coraz spokojniejsze świergolenia ptaków szykujących się do spoczynku. Nastrój relaksu i spokoju wypełniał i przenikał to miejsce.
- Maniuś, czy ty mnie jeszcze kochasz? - spytała w pewnym momencie Hela.
- Przecież wiesz, że tak. Dlaczego pytasz, kochanie? - odpowiedział mężczyzna jej życia.
- Bo nie mówisz mi tego.
- Przecież kiedyś już raz to powiedziałem.
- No tak, ale to było tyle lat temu... a nie wiem, jak jest teraz.
- No jak nie wiesz? Skoro nie odwołałem to... nadal obowiązuje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz