Pani Bożenka jest dość nobliwą niewiastą, można nawet rzec, że i wiek balzakowski jest już poza nią. Przebyte choroby sprawiły, że ciało naznaczone jest cierpieniem. Znaczna nadwaga sprawia, że porusza się powoli i z wysiłkiem, a stracone podczas opieki nad wnukiem oko jest dodatkowym stygmatem na jej ciele. Jakby wbrew temu jest dość pogodną i ciepłą osobą, a w jej relacjach z innymi emanuje szczególna aura. Jest osobą religijną, ale nie dewotką... nie ma w niej nic z moherowej nachalności. Jej religijność jest dyskretna. Poza tym jest... główną książkową** w firmie, dla której pracuję.
28 października byliśmy przez jakiś czas sami w jej pokoju i piliśmy przedpołudniową kawę. Pani Bożenka tego dnia była jakaś taka inna niż zwykle. Spytałem, czy wszystko w porządku i czy dobrze się czuje.
- Ach, Panie C., nie lubię dzisiejszej daty i bardzo się jej boję - powiedziała wzdychając. - Ale dlaczego? - spytałem zdziwiony - Dziś fajny dzień, wszyscy Tadeusze obchodzą imieniny - 28 października to data, która kojarzy mi się ze śmiercią wielu bliskich osób - odpowiedziała. - W tym dniu zmarł mój ojciec, teść, brat, szwagier i dziadek. - To tylko szczególny zbieg okoliczności. Nie ma czegoś takiego jak fatum.
Nic nie odpowiedziała, tylko pokiwała głową dając do zrozumienia, że swoje to ona wie.
Kolejne spotkanie z panią Bożenką miałem 2 listopada. Przyjechałem do firmy około południa. Jak zwykle zaparzyłem kawę po turecku i siadłem za biurkiem u niej w pokoju. Aromat kawy unosił się w pomieszczeniu i wnikał w nozdrza. Lubie te chwile poprzedzające pierwszy łyk. Spojrzałem na panią Bożenkę i spytałem, jak minęły te szczególne święta.
- W sobotę byłam na pogrzebie. 28 października zmarła siostra męża.
Odjęło mi mowę. Chciałbym zobaczyć wtedy swój wyraz twarzy. Nie wierzę w jakieś przeznaczenie, czy fatum. Czuję się jednak bezsilny wobec syndromu 28 października.
To już pogranicze, a nawet manowce tego, co znane, rozpoznawalne i dające się wyjaśnić.
________
*fakt autentyczny - szczególny rodzaj wzmocnienia, którym żartobliwie chcę podkreślić wagę i doniosłość opisywanego zdarzenia :-)
** główna książkowa - w moim prywatnym języku: główna księgowa
Urodziłam się 28 października... to fakt autentyczny:)
OdpowiedzUsuńPrzykro mi z powodu "syndromu"...
To nie mój syndrom, ale tak przy okazji... wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Ktoś się rodzi, ktoś odchodzi. Chyba to ksiądz poeta Twardowski pisał, że pora umrzeć by zrobić miejsce następcom :-)
OdpowiedzUsuńŚlicznie dziękuję.
OdpowiedzUsuńŚmierć ponoć zawsze przychodzi nie w porę. I jak się to ma do urodzin?:)
mialam własnie pisać, że 28 październik kojarzy mi się z urodzinami Maskany, więc to jakby pozytywne myślenie, chociaż czasem myślę "ubiję ja za brak notki" :D
OdpowiedzUsuńTo będą wtedy dwa w jednym: urodziny i śmierć. Jakież to hamletowskie.
OdpowiedzUsuńna mnie* of course
OdpowiedzUsuńno, spektakularne bardzo, jest jeden problem...co ja bym bez Maskany zrobiła? że nie wspomne, że tyle nickow by nam nie psy powiesiło, ze by mnie zakąsały ;)
OdpowiedzUsuńteż Cię kocham. I Twoja empatię też:)
OdpowiedzUsuńCi, co żyją " na pograniczu' wiedzą, że pewne wydarzenia można " przywołać". Nierzeczywiste staje się... Faktem Autentycznym ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
A może to kwestia wrażliwości metafizycznej?
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że jestem bezradny wobec tego typu zbiegów okoliczności, ale jest faktem, że są ludzie, którzy antycypują przyszłe zdarzenia, choć one są dla nich (nie dla nas) teraźniejsze, podczas gdy my dostrzeżemy je z opóźnieniem.
Są też tysiące zdarzeń, które Ci ludzie zdają się antycypować, a które nigdy nie następują. Tylko te, które zbiegiem okoliczności się sprawdzają, zapamiętujemy i przekazujemy w miłych uchu na jesienne wieczory historyjkach z życia.
OdpowiedzUsuńNie następują, bo może ktoś w ostatniej chwili zmienia bieg rzeczy, by nadać im nowy kierunek. Ale tak na poważnie Nostradamusi są wśród nas :-)
OdpowiedzUsuńTo brzmi jak samospełniająca się przepowiednia. Coś na zasadzie: wstajesz rano, przeglądasz się w lustrze mówiąc: dziś dostanę tę pracę albo będę zdrowa. Wiara i często mówienie o pozytywach lub negatywach kreśli oczekiwania do osób (również siebie) albo zdarzeń, wpływając na postępowanie nas samych i innych. Nie jest to świadome i w sytuacji p. Bożenki trudne do uchwycenia. Tylko mniemam, ale na swoim przykładzie mogę zapewnić - sprawdza się.
OdpowiedzUsuńJest coś w tym, że nasze nastawienie do rzeczywistości działa jak magnes: przyciąga to o czym intensywnie myślimy. Ale, żeby aż tak by przywołać śmierć w otoczeniu?
OdpowiedzUsuń