Marian od trzydziestu lat odgrywał role wyznaczone przez Helę. Niby równość i partnerstwo, ale jakiekolwiek próby postawienia na swoim kończyły się karczemnymi awanturami, które wszczynała Hela. Nie znosił jej wrzasków i teatralnych łez, dlatego ustępował. Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że był i jest kapciowym...
Pan C., kolega i przyjaciel Mariana jeszcze z czasów studenckich, wielokrotnie próbował poukładać go, ale bezskutecznie. Dopóki rozmawiali i był przy nim Marian zgadzał się we wszystkim i odgrażał, że od teraz - jak tylko wróci do domu - będzie inaczej. To inaczej zazwyczaj wyglądało tak, że było inaczej niż Marian zapowiadał w trakcie rozmowy z Panem C., czyli... po staremu.
Szczere chęci i życzliwość kolegi niewiele dały, jeśli chodzi o zmianę postępowanie Mariana z Helą. Jednak traf chciał, że firma, dla której pracował zorganizowała dla pracowników dwudniowe warsztaty z asertywności. Wszystko, co było tam omawiane i prezentowane okazało się taką oczywistością, że ... zachodził w głowę, jak to możliwe, że wcześniej o takim sposobie postępowania nie pomyślał. Postanowił wszystko wdrożyć w pożyciu małżeńskim i zmienić dotychczasowe relacje z Helą.
Tak dłużej być nie może - to jego podsumowanie i postanowienie z warsztatów.
Do domu powrócił wieczorem około dziewiętnastej. Intensywnie załomotał do drzwi. Jakież było zdziwienie Heli na widok Mariana, który nigdy w tak obcesowy sposób nie pukał. Już chciała zapytać, co się stało, ale nie dopuścił jej do głosu. Odsunął ją na bok, wszedł do środka i zaczął mówić... prawie krzyczeć:
- Słuchaj, Hela! Skończyło się babci sranie....
- Marian, no co Ty... - próbowała przerwać tyradę
- Powtórzę jeszcze raz wyraźnie: skończyło się babci sranie! Trzydzieści lat ustawiałaś mnie i rządziłaś. Zawsze było tak, jak ty chciałaś. Koniec z tym!
Z każdym wypowiadanym przez Mariana słowem twarz Heli była coraz bledsza, a oczy nabierały dziwnego wyrazu, usta zaś zaciskały się w złości. Marian niezrażony kontynuował wykorzystując element zaskoczenia.
- Słuchaj dalej, Hela! Słuchaj uważnie! To ja jestem panem w tym domu. Wszystko, co powiem jest dla ciebie rozkazem, jasne???
Hela nadal nie mogła wydusić z siebie słowa, a ktoś kto ją zna gotów byłby pomyśleć, że zaraz dostanie apopleksji.
- Zaraz biegusiem podasz mi kapcie, na stole postawisz obiadek, a później schłodzone piwko! I nie obchodzi mnie skąd je weźmiesz.
- Marian... - próbowała mówić Hela.
- Nie przerywaj, gdy pan domu mówi! - ryknął Marian. - Po piwku się zdrzemnę. Wieczorkiem zaś napuścisz mi wody do wanny. I nie muszę chyba mówić, kto mnie po kąpieli ubierze i uczesze?
Nastąpiła chwila ciszy po której padła spokojna, acz sycząca odpowiedź Heli:
- Ależ wiem!!!... Zakład pogrzebowy, ty sukinsynu!
Asertywny Marian... do czasu:-)))
buhahahahaha
OdpowiedzUsuńprzy obiedzie Marian wali pięścią w stół i krzyczy... "kto tu do cholery rządzi..." Hela tylko spojrzała a Marian: "no co, nie wolno sie zapytac?"
Biedny Marian... Widać Hela była już na tych warsztatach, tyle że trzydzieści lat wstecz :))
OdpowiedzUsuńChwilko,
OdpowiedzUsuńSama widzisz, jakie są Hele:)
Max,
Właśnie. Ona już to wyćwiczyła i ma we krwi. Marian przegrywa zanim zacznie. Teraz już nic mu nie pomoże.
Rewelka!
OdpowiedzUsuńTeraz mogę iść spokojnie spać. :)
Dziś idę z kumplami na piwo!!! /zdecydowanym głosem/
OdpowiedzUsuńMogę?...
/głosem mniej zdecydowanym/
Kto raz już władzę posiadł,
OdpowiedzUsuńnie odda jej po dobroci. ;-)))
"Marianowi nic nie pomoże" - czyżby dowodem był dowcip, który kiedyś znalazłam? :)
OdpowiedzUsuńnawet go wydrukowałam i powiesiłam w pracy na tablicy ogłoszeń, bo szalenie mi się spodobał, ale - niestety - nie znalazł uznania w oczach szefów - zdecydowanie męskiej części współpracowników... :)
Mężczyzna spaceruje kalifornijską plażą pogrążony w głębokiej modlitwie. Nagle przemówił głośno:
- Panie Boże spełnij jedno moje życzenie.
I usłyszał głos Boga:
- Ponieważ zawsze chodziłeś moimi drogami, spełnię twoje życzenie.
Mężczyzna, odczuwając lęk przed podróżą samolotem, poprosił:
- Zbuduj dla mnie most na Hawaje, żebym mógł tam jeździć samochodem, kiedy tylko zechcę.
Bóg odpowiedział:
- Twoje życzenie jest bardzo materialistyczne. Pomyśl logicznie, jak wielkich nakładów wymaga takie przedsięwzięcie.
Ile betonu, stali. Rzecz jasna mogę to zrobić, ale trudno znaleźć usprawiedliwienie dla takiej prośby.
Może wymyśliłbyś inne życzenie, które bardziej oddałoby moją chwałę?
Mężczyzna długo się zastanawiał i w końcu odrzekł:
- Dobrze, Panie Boże, w takim razie chciałbym być w stanie zrozumieć kobiety.
Chciałbym, wiedzieć, co One czują, w głębi duszy, co myślą, kiedy nie odzywają się do mnie, albo kiedy płaczą.
O co, tak naprawdę Im chodzi, kiedy na moje pytanie: Co Ci jest? Odpowiadają: A nic...
I chciałbym wiedzieć jak mogę uczynić kobietę naprawdę szczęśliwą.
Po kilku minutach ciszy Bóg odpowiedział:
-Chcesz dwa, czy cztery pasy ruchu na tym moście? ....
Charmee,
OdpowiedzUsuńMariany zawsze próbują, a nóż się uda.
Viola,
Władza jest namiętnością w każdych okolicznościach.
Cane,
Dobry sen to nagroda za nasz dzień.
Even,
Jak bym sam prowadził te rozmowę z Najwyższym:)
Caddi, jeśli mnie pamięć nie myli, to popełniłeś notkę w podobnym tonie, co powyższy dowcip.Zdaje się w zeszłym roku. :) dzień dobry
OdpowiedzUsuńD***,
OdpowiedzUsuńNie myli Cię pamięć. Dzień dobry:)
Jeśli u mnie w firmie wymyślą takie warsztaty. Nie jadę. To niebezpieczne!
OdpowiedzUsuńGrafo,
OdpowiedzUsuńMyślę, że Twoja sugestia jest warta rozważenia. Nie warto ryzykować;)
Ale takie warsztaty mogą się przydać niekoniecznie w radzeniu sobie z Helą, ale tak ogólnie w życiu. Ja tam bym zaryzykowała :)chociaż nie jestem Marianem :)
UsuńŁatwo Ci tak pisać, bo to nie Ty ryzykujesz. Wolę posłuchać Grafo... tak na wszelki wypadek.
UsuńPoza tym jestem już w tym wieku, że jakiekolwiek warsztaty mi nie pomogą:)
W jakim wieku? Nie przesadzasz czasem? :)
OdpowiedzUsuńJa pracuję w jednym pokoju z asertywnym kolegą :)))) może kiedyś o tym napiszę... :))))
OdpowiedzUsuńmój wpsółpracownik miał swoja nazwę na asertywność, zwykł używać wyrażenia "zawoalowana forma chamstwa" ;)
UsuńDobre i dosadne określenie:)
UsuńA ja mam mnóstwo asertywnych uczniów... to dopiero jest jazda :) Może też kiedyś o tym napiszę do Caddiego a on z tego zrobi zgrabną notkę :)
OdpowiedzUsuńmmrr , byłam u Ciebie i nawet się podpisałam :)
OdpowiedzUsuńD***
OdpowiedzUsuńCzekam na materiały. Z przyjemnością zamienię to na notkę;)
Mmrr,
Już parokrotnie mówiłem byś częściej prozą pisał, gdyż masz wiele historii do opowiedzenia.
Caddicusie:*
OdpowiedzUsuńZnam, znam tę opowieść i wciąż tak samo mnie bawi :)))
Cóż tu powiedzieć...Chyba to, ze Helom nie są potrzebne warsztaty..żadne warsztaty ;)
Angie,
OdpowiedzUsuńBo relacje z Helą to niekończąca się opowieść:)
Otóż to, Angie trafiła w samo sedno. Hele rodzą się już z całą wiedzą warsztatową i na dokładkę z kompletem narzędzi służących rozmiękczaniu materiału opornego.
OdpowiedzUsuńGuard,
OdpowiedzUsuńMariany na starcie już przegrali. Ot i cała prawda o asertywności.
Caddi... Ty taki depresyjny w kwestii asertywności czy oczekujesz kokieterii? ;) jeszcze by kto uwierzył, że Mariany to taka słaba płeć... :)))
OdpowiedzUsuńCaddi nie jest depresyjny w kwestii asertywności. Światem rządzą kobiety i tylko czasem pozwalają nam facetom tego doświadczyć wprost.
OdpowiedzUsuńEven,
OdpowiedzUsuńZa moją odpowiedź niech będzie opinią Grafo, z którą zgadzam się w zupełności.
Kobiety rządzą, a nam czasami pozwalają się pobawić w rządzenie. Na ten temat popełnię notkę w oparciu o przykład z życia wzięty:)
Grafo,
rozumiesz doskonale, jak to jest z tą asertywnością wobec kobiet. Oj, porządziłoby się:)
Znam, aczkolwiek w nieco krótszej wersji i z innymi bohaterami. Ale dobry żart zawsze śmieszy! :))) W rewanżu inny- z cudzego bloga:
OdpowiedzUsuńRozmawiają dwaj przyjaciele. Jeden z nich mówi:-Panuje opinia, że jesteście doskonałym małżeństwem. Zdradź mi tajemnicę udanego małżeństwa.
-Nic niezwykłego! Już na początku naszego pożycia uzgodniliśmy, że żona zajmuje się drobiazgami a ja rzeczami poważnymi. Dopóki nie wchodzimy sobie w drogę, wszystko jest w porządku i żyjemy sobie szczęśliwie!
-Możesz podać jakiś przykład?
- Żona decyduje o kupnie telewizora, lodówki, domu, wyborze miejsca na wczasy...
-No, dobrze! A ty???
-Ja decyduję, czy utrzymywać dobre stosunki z Rosją, w jaki sposób prowadzić gospodarkę krajową... i wiesz, to działa!
Przepraszam, skorzystam z anonimowego, ale jest dużo szybciej! Pozdrawiam. :) BBM
BBM,
OdpowiedzUsuńKażdy wkład w zrozumienie i rozwój relacji damsko-męskich cenny. Dziękuję za przywołany przykład. Spróbuję go stosować. Jakie efekty okaże się za jakiś czas. Asertywność byłaby zbyt ryzykowna.
ps. Nie ma powodu się spieszyć, zawsze pewne sprawy i rzeczy stają się zbyt późno;)
Być asertywnym, to piękne. Teoretycznie. Jednak zazwyczaj najlepiej sprawdzającą się strategią jest umiar, również w asertywności.
OdpowiedzUsuńTaka artystka z takim pochodzeniem, z zasłużonej rodziny w budowaniu żydokomunizmu w Polsce, z takim poparciem “naszego” wybitnego ministra “kultury i sztuki” Zalewskiego, z takim wsparciem żydowskich światowych mendiów ja Zenek panią zapewniam, że go pani jeszcze otrzyma. Jak nie za film konkretny to za urodzenie, przepraszam oczywiście za całokształt.
OdpowiedzUsuńhttp://polacy.eu.org/1848/agnieszka-holland-w-ciemnosci-/
Smaczek by był, gdyby taki komentarz dać przed oscarową galą, teraz to już popłuczyny
OdpowiedzUsuń