Telemach, autor i gospodarz bloga, na którym stawia pytania do znanych odpowiedzi, swoim komentarzem pod wpisem dotyczącym kiszonych pomidorów, zainspirował Pana C. do sprawdzenia w praktyce przepisu na konfitury z zielonych pomidorów. Postawił pytanie, na które Pan C. postanowił odnaleźć praktyczną odpowiedź.
W jaki sposób? W najprostszy z możliwych.
Pan C. wybrał się do warzywnej części swego ogródka w celu zlokalizowania zielonych pomidorów. Odetchnął z ulgą, bo takowe były na krzaczkach. Uzbierał ich jeden kilogram. Niewiele to, ale jak na kulinarny eksperyment wystarczająco. W przypadku niedostatku zielonego składnika zawsze można zajrzeć do ogródka sąsiadów.
skład (przykładowe proporcje)
- 3 kg zielonych pomidorów
- 1 kg cukru
- 1 i 1/2 cytryny
P r z y g o t o w a n i e
Dzień pierwszy
Pomidory i cytrynę myjemy, parzymy gorąca wodą, wszystko kroimy w drobna kosteczkę i wrzucamy do garnka.
Gotujemy przez 60 minut.
Następnie dodajemy 1/3 cukru i gotujemy przez kolejne 60 minut mieszając od czasu do czasu zapobiegając przywarciu.
Odstawiamy do następnego dnia.
Dzień drugi
Dodajemy 1/3 kg cukru i gotujemy przez dwie godziny na wolnym ogniu mieszając.
Odstawiamy do następnego dnia.
Dzień trzeci
Dodajemy pozostałą ilość cukru i gotujemy aż konfitura nabierze zielono-brązowego koloru.
Gotową konfiturę przekładamy do rozgrzanych słoiczków, zakręcamy i odstawiamy w ciepłe miejsce by powoli stygły. Dla spowolnienia stygnięcia okrywamy je ręcznikiem.
Na czwarty dzień i w każdy z kolejnych trzystu sześćdziesięciu czterech dni można rozkoszować się konfiturą.
*) Ilość składników można zwielokrotnić pod warunkiem zdobycia większej ilości zielonych pomidorów.
A to ciekawe, bo jak znam sałatki z zielonych pomidorów, tak pierwsze czytam o konfiturze.
OdpowiedzUsuńSposób wydaje się być najbardziej prosty z najprostszych :D
Czasami są sprawdzone przepisy, a nic o nich nie wiemy i nie znamy rozkoszy, jakie dają... podniebieniu:-)
OdpowiedzUsuńCaddicusie to co napisałeś wyżej brzmi jak prawda uniwersalna ;)
OdpowiedzUsuńJestem skłonna dokonać zakupu zielonych pomidorów u działkowców i sprawić sobie ową rozkosz ;)
Ano ba!!!
OdpowiedzUsuńPrawda tak uniwersalna, jak to, co głoszą poszukiwacze Absolutu i Coelho... :-)))
Bardziej wypowiadałem się o swoim doświadczeniu w tej materii, ale fakt, że zapędziłem się i zuniwersalizowałem swą wypowiedź. Taka przypadłość chłopka-roztropka, czy domorosłego Szwejka postawionego w kuchni.
Uwielbiam Szwejka! Zaś nie bardzo znam się na Coelho, no i zdecydowanie bardziej preferuję słabe drinki - rzadko i w niewielkich ilościach ;)
OdpowiedzUsuń:D Wstyd się przyznać, ale nie wiedziałam, że gotujesz i przetwarzasz. Bardzo ciekawy przepis. Z nadmiaru czasu mogłabym z niego skorzystać, ale zielonych pomidorów jak na lekarstwo. Cudem było zdobycie chrzanu na kiszone albo małosolne. A wiadomo, bez czegoś tak zdawałoby się banalnego, z kiszenia nici..
OdpowiedzUsuńKadarko,
OdpowiedzUsuńNie samą filozofią człek żyje..., że tak się wyrażą parafrazując słowa rabbiego Jehoszuy Ha-Nocri:-)
Podziwiam i gratuluję! :)
OdpowiedzUsuńJa tam trzymam się nalewek, nastawiłem aroniówkę ;)
OdpowiedzUsuńNo. To się napijmy pod te pomidorki. Twoje zdrowie. Nektarem olimpijskim wznoszone.
OdpowiedzUsuńja popdobnie jak wg- trzymam się nalewek:)))
OdpowiedzUsuńdr_ewa999
Wykonałeś świetną pracę. Ale ja, no, nie o to mi chodziło. Więc jednak będę marudził, bo (chyba z mojej winy) zupełnie się nie zrozumieliśmy. Zupełnie. To co zaprezentowałeś, to - z całą pewnością bardzo smaczny - dżem z zielonych pomidorów. Jego słodycz jest wynikiem dodania całej masy cukru. Mnie zaś chodziło o konfiturę. Konfitura (w przeciwieństwie do dżemu) jest wynikiem smażenia. I to wielodniowego. W trakcie smażenia zawarte w owocach cukry złożone poddawane są uwolnieniu i rozkładowi: stąd też naturalna słodycz i ciemna barwa będąca wynikiem powolnej karmelizacji.
OdpowiedzUsuńTo właśnie zadziwiło mnie w przypadku konfitur mojej babci: pomidory zielone, a konfitura ciemnobrązowa, nieomal czarna. Na pewno ciemniejsza niż ze śliwek.
Proces był wielodniowy, piec tradycyjny, konsystencja nader gęsta. Cukru (ze sklepu) było z pewnością o wiele, wiele mniej.Ale nie pamiętam ile. I to jest mój problem.
A na koniec wyglądała ta konfitura tak jak na tym obrazku:
https://sklep.balsamkapucynski.pl/Konfitura-z-zielonych-pomidorow(4,1345,932).aspx
Prawda, że jednak trochę inaczej?
Gdybyś gdzieś napotkał przepis na taką konfiturę - daj znać!
P.S. link nie otwiera się w badziewiowatym chrome. Trzeba operę, albo firefoxa.
Telemachu, wcale nie krzywduje sobie i nie winię Cię za pracę, którą wykonałem. Toż to sama przyjemność.
OdpowiedzUsuńNadal będę pracował nad tym przepisem, gdyż męczy mnie brak efektów. Jestem uparty, choć dziś popracuję nad zupą-krem cukiniowo-pomidorową.
Mój chrome otwiera przesłany link:-)))
A to dobrze.
OdpowiedzUsuńA zupa-krem: koniecznie dynia z marchewką i ziarnami słonecznika. Z listkiem bazylii. Bije wszystko. Nawet cukiniowo-pomidorową. Nawiasem: cukinia jest fenomenalna gdy w w cieżcie naleśnikowym i z dodatkiem ziół. Taaakie naleśniki!
M moim chrome w międzyczasie już też.
No więc tak, własnie skończyłam czterodniowe, uwaga, SMAŻENIE konfitury i tu był pies pogrzebany! Aby miała odpowiednią konsystencję, kolor CIEMNY BRĄZ i ten cudowny konfiturowy błysk należy ją w 2,3 i 4 dzień smażyć! To pierwsza uwaga, druga jest taka, że w podanym przepisie za dużo za dużo jest cukru. Doskonale wystarczy 1/2 kg przy tej ilości cytryn i pomidorów. Większa ilość zabija wszelki smak, także cytryny. Więc: 3 kg pomidorów, 1/2 kg cukru, 2,5 cytryny. Smakuje bosko i ma smak! Pozdrawiam, Małgosia z Łodzi
OdpowiedzUsuńHey I know this is off topic but I was wondering if you knew
OdpowiedzUsuńof any widgets I could add to my blog that automatically tweet my newest twitter updates.
I've been looking for a plug-in like this for quite some time and was hoping maybe you would have some experience with something like this. Please let me know if you run into anything. I truly enjoy reading your blog and I look forward to your new updates.
My web page - Orlando contractors
w serbii to sie nazywa slatko (slodkie) i daje sie gosciom na powitanie :)
OdpowiedzUsuń