Jakiś czas temu Pan C. chwalił się, że dzięki porankowi w TVN odżył w nim stary pomysł na kiszone pomidory. Co umyślił to i zrobił, a nawet... opisał.
Gdy upłynął tydzień od zakiszenia pomidorów postanowił je skosztować. Smak wielce zaskakujący w porównaniu z tym, co do tej pory smakował, ale wyborny. Na talerz wyjął trzy pomidory i - wiedząc, że nie są to bezy - posługując się nożem i widelcem dogadzał swemu podniebieniu. Soczystość, kwaśność i miękkość. Doznania zaskakujące. Lewitował niemalże, a emocje wywołane smakiem przeniosły go w czasie i przestrzeni na Kresy Wschodnie... praźródło i ojczyznę tych rozkoszy.
Gdy już ochłonął nieco postanowił podzielić się smakowitościami z najbliższymi, wszak stara łacińska maksyma głosi bonum est diffusivum sui**. Jakież było zaskoczenie Pana C., gdy Koleżanka Małżonka po wzięciu kęsa zrobiła minę, jakby próbowała łyżkę tranu, a syn widząc twarz rodzicielki całkowicie odstąpił od degustacji.
No to klops! Kulinarna porażka. - pomyślał Pan C. i posmutniał, ale... nie na długo.
Wyjechał do Bawarii na chwil kilka, ukradkiem wypatrywał Telemacha, podziwiał urodę stoków i dolin pokrytych żywo zielonymi tykami chmielu, gładkość autostrad i... w ogóle pozwolił myślom na całkowitą swobodę. Muzyczka, prędkość zgodna z ograniczeniami (czasami, a co!!!), gdy w w pewnym momencie wraziły się w jego myśli kiszone pomidory.
Archimedesowa Eureka i pomysłowy Dobromir w jednym.
Archimedesowa Eureka i pomysłowy Dobromir w jednym.
Po powrocie swoje odkrycie zrealizował ze skutkiem, że palce lizać.
* A co się dziwisz? (Jasminum).
**Dobro z natury swej rozlewa się (udziela się innym).
CIOS MAMUTA
______________
Suszone pomidory jadam, i owszem. Ale kiszonych jeszcze nie próbowałam. A mam zamiar, bo lubię takie specyfiki. Baaardzo lubię...
OdpowiedzUsuńPS. Kombinowałam, co by tu zrobić, aby przedmiotowe czoło moje było widoczne na Bloggerze, ale poległam w starciu z techniką. Nic to.
Caddicusie, dawnom tu nie była.
OdpowiedzUsuńWyjazdy i rodzinne spotkania, jak to w wakacje.
Obchodzę znajome kąty, a tu takie zmiany, które wywołują uczucie głodu... takiego realnego, że chciałoby się coś zjeść. Przejrzałam Twoje wpisy o przepisach i przyznam, że te dwa ostatnie są najsmakowitsze. Powiedziałabym wręcz - wybacz bezpośredniość skojarzeń - że prezentują dobrą grę wstępną, która uchyla drzwi do rozkoszy... podniebienia.
Charmee,
OdpowiedzUsuńWielu potrafi powiedzieć z góry, że czegoś nie lubi. Gdy spytasz dlaczego odpowiedzą: Bo nigdy nie jadłem.
Cenię tych, którzy lubią wyzwania smakowe.
HerbaTee,
Miło Cię widzieć, bo dłuższej absencji. A co do skojarzeń to, myślę, że uchwyciłaś właściwy trop.
No, Caddicusie, przechodzisz samego siebie. Tak to smakowicie na tym filmiku wygląda, że normalnie ślinka mi pociekła po brzuchu
OdpowiedzUsuńJak skończysz z przetworami, to daj znać, bo widzisz, ja taka mało kuchenna jestem ;(
OdpowiedzUsuńWugusiu, że tak familiarnie polecę, sam zauważyłem to samo. No nie poznaje się, ale przyznam, że ostatnio relaksuję się albo w lesie, albo w kuchni. A najczęściej jedno i drugie. Człek musi sobie jakoś wypełnić czas.
OdpowiedzUsuńbabciabezmohera,
Przetwory, czy zupy są tylko pretekstem do rozmowy, a przygotowywanie jedzenia jest tworzeniem szczególnej przestrzeni spotkań.
Wygląda smakowicie:)))
OdpowiedzUsuńUwielbiam wszystkie potrawy, których nie muszę przygotowywać sama :))))
dr_ewa999
dr_ewa999
OdpowiedzUsuńNatomiast we mnie zrodził się lub/i odnalazł jakiś kulinarny zwierz...
Ja tam nie chcę być jakaś szczególnie dociekliwie nimiła, bo to nie leży w naturze mej. Ale Babcibezmohera, to się nie podoba nic. Począwszy od notek metafizycznych, poprzez notki zakręceniefilozoficzne, po smakowite wpisy kulinarne.
OdpowiedzUsuńA przecież nic tak nie łączy ludzi, jak stół. No, jeszcze podobno Nokia. Connected people /słodki uśmiech/
Charmee,
OdpowiedzUsuńStawiam póki co na Nokię.
Nie tracę jednak nadzie(j)i, że jeszcze kilka kulinarnych prezentacji i stół zastąpi Nokię.
Charmee:
OdpowiedzUsuńPrzykro mi, że niszczę miłą atmosferę na blogu Caddicusa. Daję słowo, że nie miałam takiego zamiaru, ale skoro tak jestem odbierana, to przepraszam i znikam. Pozdrawiam serdecznie.
Babciubezmohera. Ależ! Ja nic takiego nie napisałam,ani też nie było moją intencją wypraszanie Cię z miejsca, gdzie tak, jak Ty jestem li tylko gościem. Atmosfera u Caddicusa zawsze jest fajna, a mój komentarz był tylko lekkoszpileczkowym stwierdzeniem faktu. Ciumk.
OdpowiedzUsuńBabciubezmohera,
OdpowiedzUsuńWięcej dystansu i uśmiechu. Wiedz, że zawsze jesteś tu mile widziana.
Łączę się z Babciąbezmohera - widocznie BABCIE tak majĄ ;)))
OdpowiedzUsuńAle zawsze lubiłam czytać przepisy i oglądać ładnie podane potrawy na obrazkach, owszem, owszem ... i GOTOWE odważę się też spróbować...
Ogólnie zaś PODZIWIAM wszystkie Twoje WCIELENIA, czyli dołączam do całej RESZTY PODZIWIACZY.
Natomiast jako ciekawostkę mogę dorzucic, iż znałam w życiu KOGOŚ o nazwisku DZIWISZ ( bez SIĘ, rzecz jasna). Jak to z nazwiskami - nie ma co się DZIWIĆ !
Tym dopiskiem A co się dziwisz? nawiązałem do rezolutnej Gieni, którą można usłyszeć i zobaczyć we fragmencie filmu JASMINUM. Filmik załączony na górze paska po prawej stronie.
OdpowiedzUsuńNo, no- wygląda smakowicie!
OdpowiedzUsuńNastępnym razem wpraszam się Caddicusie, bez uprzedzenia nawet!
;)))
Ciumknięcie przyjęłam i odciumkowuję, niemniej ta drobna wymiana zdań uprzytomniła mi, że bariera pokoleniowa może być mocniejsza niż chęć jej przełamania i że zwyczajnie tu nie pasuję. Babcie tak mają! ;)
OdpowiedzUsuńWszystkich Was serdecznie pozdrawiam a Tobie , Caddicusie życzę nieustającej weny twórczej we wszystkich dziedzinach, które jeszcze w sobie odnajdziesz. Powodzenia i serdeczności! :)
Angie
OdpowiedzUsuńDrzwi stoją otworem, a gdyby nagle w nich stanęła Koleżanka Małżonka to powiedz żeś przeze mnie zaproszona.
babciabezmohera
Bariery tak naprawdę są w naszych głowach, nawykach i konwenansach. Blogosfera jest przestrzenią, w której jest miejsce na spotkania pokoleń
Z Koleżanką Małżonką to ja osobiście nie chciałabym stanąć oko w oko. Bo co powiedzieć? Dzień dobry, przyszłam na obiadek? Caddicus mnie zaprosił, więc oto jestem? Toż to jak z thrillera jakiego...
OdpowiedzUsuńBabciubezmohera, osobiście uważam, że w necie nie istnieje coś takiego, jak bariera pokoleniowa, ani tez konflikt przedmiotowych pokoleń. Vide: Na T2 równo ze wszystkimi komentuje pewna urocza Deluzja, która jest niewiele starsza od mojego dziecka, a tu się po prostu tego nie czuje. Uważam też, że pasujesz tu /tryb: rzecznikowanie mi się włączył/, bo tu pasuje każdy, kto lubi Caddicusa jego pisanie.
Z kolei popieram Charmee, bo sama w Necie przestałam się dystansować z powodu wieku ...i TO mi się TU podoba.
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się zwrot Koleżanka Małżonka, bo jakby wyjęty z mojego b.partnerskiego małżeństwa z kolegą ze studiów.Literka "b" oznacza tu bardzo, ale także byłego, niestety, siła wyższa... Film Jasminum pełen wdzięku i ciepła - kontrast do strasznego Pachnidła ( wolę książkę, zdecydowanie ).
Charmee
OdpowiedzUsuńWłaśnie należy wprost powiedzieć, że zaprosiłem Cię na obiad. Nie powinna być zaskoczona, a jeśli nawet to nic nie powie, bo dobrze wychowana przez... rodziców.
Kwoka
Film Pachnidło wymaga pozytywnego nastawienia, by w tym, co na pierwszy rzut oka wydaje się okropne i obrzydliwe, dostrzec determinację w poszukiwaniu kluczowego składnika perfum.
Kobieta i jej ciało, właściwie jej zapach są kluczem w tych poszukiwaniach głównego bohatera. Film jest hymnem na cześć kobiecości.
Zerknij do mego wpisu PACHNIDŁO.
Przypomniał mi się program" Podróże kulinarne " czy jakoś tak, juz nie pamiętam jak się dokładnie nazywał, w każdym bądż razie w programie pan Makłowicz przygotowywał różne potrawy z różnych regionów świata. Kręcono odcinek, gdzie jak zwykle pan Makłowicz gotował zaś publicznością byli jego dwaj mali synowie. Gdy już przyrządził potrawę , dał do spróbowania synom. Wykrzywione niesmakiem miny latorośli były bezcenne ;)))
OdpowiedzUsuńdr_ewa999
dr_ewa999
OdpowiedzUsuńDzieci są najlepszymi recenzentami. Nie nadają się na klakierów.