Pan C., gdyby nie znał od trzydziestu lat Heli i Mariana miałby rzadką sposobność opowiadania historyjek z cyklu z życia wzięte. Mało tego, nie miałby poczuciaulgi, że nie jest na miejscu Mariana. Niby nic, a jednak cieszy.
Wczoraj po powrocie z pracy Marian oznajmił, że źle się czuje i musi się położyć. Hela pomyślała przez chwilę, że rzeczywiście coś mu dolega, bo nawet nie spytał o obiad. Gdy chciała mu go podać odmówił zdecydowanie, a z twarzy uderzało cierpienie. Pomogła mu się położyć, podłożyła poduszki pod głowę i troskliwie przykryła kołdrą.
- Co ci dokładnie dolega, Marian?
- Bolą mnie stawy i mięśnie, czuję temperaturę, drapanie w gardle i bardzo boli mnie żołądek - odpowiedział.
- Obawiam się, czy nie jest to coś wirusowego - powiedziała Hela. - Może podjedziemy do lekarza?
- Nie ma potrzeby - zaprotestował gwałtownie.
W tym miejscu należy odnotować, że Marian unikał lekarzy jak ognia. Obawiał się, że wykryją mu jakieś straszne choroby. Wolał leczyć się domowymi sposobami stosując takie środki, jak woda z miodem i cytryną, czosnek, czy aspiryna. Hela zawsze... prawie zawsze miała w pogotowiu wszystkie niezbędne środki naturalne na wypadek niemocy Mariana.
Na początek podała mu wodę z cytryną i miodem, którą przyjął z bolesnym wyrazem twarzy. Pod pachę standardowo wsunęła termometr. Po kilkunastu minutach powróciła.
- Jaka temperatura? - spytał.
- Jest trzydzieści siedem i jedna kreska - odpowiedziała nie okazując zdziwienia
- Dziwne, bo czuję, jak mnie trawi gorączka - zaczął tłumaczyć się Marian
Hela przemilczała.
- Może podać ci pilota do telewizora?
- Tak, podaj proszę - powiedział Marian. - Może jakoś odwrócę uwagę od dolegliwości.
- Oczywiście, kochanie - powiedziała ze zrozumieniem. - To ty sobie leż i oglądaj, a ja wyskoczę do apteki, bo nie ma w domu aspiryny, ani fervexu.
Marian dopił zawartość kubka i zaczął bawić się pilotem przełączając kanały. Hela w tym czasie ubierała się i gdy już zamierzała wyjść dobiegło wołanie:
- Kochanie, do której apteki jedziesz?
- Jak zawsze do Stylowej - odpowiedziała.
- Tam obok jest cukiernia Preus...
- Przecież boli cię żołądek - żachnęła się Hela.
- Już przestał - powiedział zmieszany. - Jestem głodny, a czuję, że jedyne co mogę zjeść to rurki z kremem i ptysie. Kup kilka.
Pierwsza!!!
OdpowiedzUsuńRurki z kremem i ptysie są dobre na wszystko.
A ostatni będą...
OdpowiedzUsuńOstatnich gryzą psy - a taki tytuł książki mi skojarzył.
OdpowiedzUsuńPopełnił ją Krzysztof Habich, który za doradzanie w omijaniu podatków i takowąż osobistą praktykę odsiedział co nieco w więzieniu.
Cóż ja mogę na taką wypowiedź rzec ładną? Psy przeważnie tak mają, gryzą, co dopadną. Nie widzę zawiłości w tym, ni żadnej matni, gryzą tego zazwyczaj, który jest ostatni.
OdpowiedzUsuńDiatrybo, gościu miły,
OdpowiedzUsuńZgrabnie wyrażone i w rymy poskładane, gdzież jednak aspiryna i łakocie dla Mariana?
W leczeniu umiejętność wykazuję bladą, na myśl przychodzą tylko... śledzie z czekoladą! Był czas, gdy z lat szczenięcych wspomnę słuchowisko, tę dietę stosowano i sukces był blisko! Czekolada i śledzie, i mnóstwo papryki, tym leczyły z sukcesem one znachorczyki. Tytułu już nie wspomnę (ach, te tłuszczu złogi!), lecz pamiętam, że po tym chłop stanął na nogi!
OdpowiedzUsuńja na takie "choroby marianowe" nazywam handra, a na handrę to stosuję dwa liony białe w dawce 2za jednym posiedzieniem. za ostatniego białego liona na regale przy kasie, to mogłabym nawet podrapać się z kimś :)))
OdpowiedzUsuńTransparentna, królestwo za ptysia:)
OdpowiedzUsuńCzasem też mnie coś łupie, stąd pytanie małe, są w czopkach, czy doustne? No, te "liony białe"? Ja nie znam się zupełnie, więc moje pytania całkiem serio zadaję, bez naigrywania. Nie chciałbym powiększania własnych nieszczęść kupy i doustnie stosować to, co jest do d...!
OdpowiedzUsuńPanie Diatrybo, proponuję rozpocząć tworzenie dzieła pt. " Pan Marian" lub czegoś na kształt. Talent rymotwórczy w iście Mickiewiczowskim wydaniu ma szansę przejść do historii.
UsuńBardzo podoba mi się ta historia! Przepadam za opowieściami o Heli i Marianie!
OdpowiedzUsuńA te "objawy"..hmm, skąd ja je tak dobrze znam..?
;))
To A to Angie, ma się rozumieć! :)))
OdpowiedzUsuńDzień dobry Angie:)
OdpowiedzUsuńJestem pełna uznania, Caddi, że w powyższym wpisie z taką swadą pokazujesz męskie ułomności. Przyznam, że nie potrafiłabym lepiej opisać mężczyzny złożonego niemocą.
OdpowiedzUsuńBrawo za dystans do siebie samego:-))
Angie, też jestem fanką Heli i Mariana.
Diatrybo, pisz, pisz...
OdpowiedzUsuńAngie, HerbaTee, przekażę Heli i Marianowi, że powoli tworzy się ich FanClub. Deklaracje mogą składać wszyscy bez wyjątku, którzy odwiedzają ten blog.
PS. Minus 13 w słońcu:-)))
DeGwaizdka (to znaczy D*** , prawda? ) , HerbaTee dzień dobry:)
OdpowiedzUsuńKiedyś opisałam moje chorowanie i chorowanie mojego Brata; poszukam w przepastnych archiwach swego pamiętnika. Jeśli /gdy znajdę, zapraszam :))
Oo, Gospodarz jest!
OdpowiedzUsuńDzień dobry Caddicusie , u mnie - 17 :)))
Tak , Angie. To ja w rzeczy samej :) Jakkolwiek to brzmi :):) ( że w rzeczy samej... :):) )
OdpowiedzUsuńCaddi wymyślił takie odczytywanie gwiazdek przy literce i bardzo mi się to spodobało. :)
OdpowiedzUsuńUznałem, że tak, jak wg108 stał się Wugusiem, to D*** należy uczłowieczyć i oswoić nowym nickiem DeGwiazdka :)
OdpowiedzUsuńTaki fortel, żeby ptysia od Heli wydębić?
OdpowiedzUsuńGrafo, nie wpadłbym na to, że choroba Mariana to taki fortel, by skłonić Helę do wstąpienia do cukierni.
OdpowiedzUsuńMasz może w tej materii jakieś osobiste doświadczenia?;)
To są dolegliwości wywołane stresem. A jak wiadomo, stres puszcza zaczynając od żołądka. :)
OdpowiedzUsuńP.S. Ostatni!!! ;)
PS 2.
OdpowiedzUsuńPo "ostatnim" jest jeszcze postscriptum... mam nadzieję, że nie będzie mi za złe poczytane... ;)
obok ptysiów i rurek z kremem najsmaczniejsze zdanie: "trzydzieści siedem i jedna kreska - odpowiedziała nie okazując zdziwienia"... też się nie dziwię, gdy któryś z moich mężczyzn przy takiej temperaturze jest umierający... ;)
Cane, tak to był zapewne stres, a słodkie bardzo go łagodzi.
OdpowiedzUsuńEven, z tego, co napisałaś wynika, że to jednak mężczyźni są tą słabszą płcią:)
Caddi, nic nie poradzę - to Twoje wnioski... :)))
UsuńDlatego nie rodzą dzieci, podobno nie przeżyliby bólu porodowego.Amerykańscy naukowcy tak twierdzą.
OdpowiedzUsuńDzień dobry :) :)
DeG,widzę,że to, co napisałem to woda na młyn feministek udowadniających wyższość kobiet nad mężczyznami. Teraz jeszcze przywołaj naukowców rosyjskich i ustalenia Komisji Europejskiej, by wzmocnić tezę Amerykańców:-)))
OdpowiedzUsuńNie jestem feministką, broń Boże:). Ale i tak mamy lepiej, gdyż:
OdpowiedzUsuńa) możemy chodzić i w różowym i w niebieskim,
b) wiemy , że nasze dzieci są na pewno nasze ( przynajmniej do czasu narodzin, bo w szpitalu może dojść do zamiany noworodków, o czym kobieta może nie wiedzieć),
c) nie łysiejemy,
d) mamy swoje święto państwowe i międzynarodowe,
e) mamy pierwszeństwo przy ewakuacji rozbitków,
f) nie płacimy rachunków,
g) możemy chodzić na wysokich obcasach
itd, itd..... Lista jest naprawdę długa. :)
h) i mamy o niebo lepsze szczyty :)
Usuńbtw, przypuszczam że jakby je przezyli to by umarli ;)
Taaaak! DeGwiazdka z Transparentną przedstawiają przesłanki wskazujące na wyższość płci żeńskiej na marnym facetem.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne literki alafabetu:-)
Proszę bardzo: :)
OdpowiedzUsuńi) umiemy sie skupić na kilku rzeczach jednocześnie,
j) jeżlei jesteśmy zakładnikami, to zostajemy uwolnione jako pierwsze,
k) gdy jesteśmy zdradzane, to jesteśmy ofiarami,
l) gdy my zdradzamy, to facet jest rogaczem,
ł) możemy spać z przyjaciółką i nie zostaniemy posądzone, że jesteśmy lesbijkami
:):)
Wymieniać jeszcze?:):)
Dopiero połowa alfabetu. Do zet jeszcze kawałek:)
OdpowiedzUsuńDrogi Caddicusie :) jestem tutaj przez przypadek jednak muszę przyznać, że zauroczył mnie Twój dar słowa...
OdpowiedzUsuńCzekam z niecierpliwością na kolejne odsłony Twojego oblicza ;)
Z pozdrowieniami, Śnieżynka.
Śnieżynko, jeśli przypadek przywiódł Cię do mnie, a na dodatek zauroczył, to cóż milszego może być dla gospodarza miejsca. Toż to sama radość, że ktoś wyczekuje kolejnych wpisów.
OdpowiedzUsuńNie wiem co może być milsze od zauroczenia... chyba nic ;) Więc faktycznie nie pozostaje Ci nic innego, jak tylko napawanie mnie dalej tą dozą fascynacji.
UsuńZapewniam Cię, że jest: ptysie im rurki z kremem:)
UsuńA ja zapewniam Cię, że znam inne przysmaki... :P
UsuńCo powiesz na Tiramisu? :)
m) rozróżniamy i potrafimy nazwać siedem odcieni każdego podstawowego koloru
OdpowiedzUsuńn) nasze toalety publiczne nie siemierdzą tak jak wasze
ń) kiedy przebijemy oponę,nam zawsze zatrzyma sie jakiś mężczyna
żeby pomóc, a was przejeżdżająca kobieta najwyrzej ochlapie
o) mamy wybitne powonienie i znamy sie na perfumach, dla was każde perfumy pachna jaśminem albo bzem ;) itede
Transparentna :) dzięki za wsparcie:) Na pewno dokończymy ten alfabet i pokażemy światu ( czyt. Caddiemu :)) co kobiety mogą i do czego są zdolne! :) Niczym panna Antonina z noweli Orzeszkowej. :):)
OdpowiedzUsuńŚnieżynko, ostrożniej z tymi zachwytami :):) Tu jest więcej takich zauroczonych przez Caddicusa, mogą być zazdrosne :):)
Ciąg dalszy alfabetu :):)
OdpowiedzUsuńó)żona prezydenta jest pierwszą damą, a mąż pani prezydent kim jest ?
p)żona ambasadora to pani ambasadorowa, a mąż pani ambasador?
:):):)
Również trafiłam tu przypadkiem. Jestem pod wrażeniem :):).Śnieżynko, nie jesteś więc sama
OdpowiedzUsuńDeGwiazdko oraz Czarna Malino, to tylko i wyłącznie świadczy o naszym dobrym guście :) A Caddicus, zapewne nie będzie miał mi za złe, że jestem pod wrażeniem jego osobowości, mam rację? :)
OdpowiedzUsuńa ja się wy harpieu juz posikałam z zazdrosci i odchodze na dobre, nie błagajcie bo i tak nie zmienie zdania a to tym bardziej, ze na liście ulubionych caddiego jestm ostatnia - nie zniese tegou wieucej. adieu!
Usuńacha i pi.es
r)focha umiemy robić z przekonaniam
Miłe Panie! DeDwiazdko, Transparentna, Śnieżynko i Czarna Malino,
OdpowiedzUsuńAlfabet żeńskich przewag zatrzymał się na "p". Może miast prowadzić dywagacje nad wrażeniami popracujecie nad kolejnymi literkami?
A ja mam focha, podobnie jak transparentna. O! Idę prasować. :)Może coś komuś wyprasować? :)
UsuńCzłowiek złożony chorobą wymaga opieki kobiety. A chorobę trzeba dusić w żołądku, nawet rurką z kremem, choć ja wybrałbym alkohol. Nie tylko w syropie. Grzańca oczywiście. Do łóżka obowiązkowy pilot i laptop, żeby mieć łączność ze światem doczesnym /faja/
OdpowiedzUsuńKatonie, ot i rzetelne wyjaśnienie. A metody lecznicze to nawet mi się podobają, ale nie wiem, co na to wszytko powiedziałaby Hela. Ptysie i te rurki może i zdzierży, ale grzańce i te insze to sam nie wiem:)
OdpowiedzUsuńA zwróciłeś uwagę, jak to lubią fochować i tu i na T2?
Zaraz ja tu zaprowadzę poprządek. D*** mi doniosła, że ten... A nic właściwie, ale porządek być musi. Jak ktoś nowy, to ma wyrażać zachwyty umiarkowanie. Rzekłam! Bo jak my wszystkie stare /stażem, stażem/ fochniemy, to blogosferę szlag trafi. I wszystkie ptysie i rurki tego świata też! Transparentna oczywiście zalicza się do "starych /stażem, stażem/. Zresztą, co ja tu będę dłużej...
OdpowiedzUsuń/D*** dobrze?/
Fochają, fochają... ale to takie krygowanie: głowa kręci, że "nie", a tyłek faluje w rytm krzyku "tak! tak! tak!".
OdpowiedzUsuńBardzo dobrze! :) Jesteś wielka! :)
OdpowiedzUsuńTo do Charmee, oczywiście .
OdpowiedzUsuńPoza tym Caddi nie da się skorumpować jakimś Tiramisu. Nikomu. A jak nawet BY dał, to MY nie damy mu się dać.
OdpowiedzUsuńŚnieżynka i Czarna Malina, skoro już tu zbłądziłyście, nie zrażajcie się obecnością innych czytelniczek, które tak naprawdę są przyjazne i gościnne. Czym chata bogata, tym rada:)
OdpowiedzUsuńja bym się tam powstrzymała na miejscu gospodarza a miłościwie nam alfaującego nad chatą caddusiuniunia ugaszczaniem każdej chętnej białogłowy, czarnogłowy i rudogłowy też, nawet małym kąskiem. alebowiem po primo może sie okazać, ze duch ochoczy, ale ciało mdłe a po secundo ja się tam byle piętą nie zadowolę i juz rękawy podkasuje w wiadomym celu...;)))))
UsuńCosik mi się widzi, że terytorialność i wyłączność dają znać o sobie;)
UsuńAle damy radę...
Ja na kacu tylko rurki i omlety... Nic innego nie przyjmuję, nawet w płynie...:)
OdpowiedzUsuńMax, a czy jest w pobliżu Twojej apteki dobra cukiernia?
OdpowiedzUsuńJest mi bardzo przykro,że mój komentarz został bardzo zle odebrany przez podstarzałą nimfomankę, ale każdy ocenia wedle siebie. Moje zdanie na temat bloga jest nadal pozytywne, a osoby komentujace niech nie zajmują sie osobami wyrażającymi swoje opinie
OdpowiedzUsuńCzarna Malino, nic dodać nic ująć! :) W pełni podzielam Twoje odczucia.
UsuńCzarna Malino,
OdpowiedzUsuńWeź wszystko z przymrużeniem oka. Nikt Cię nie ocenia, ani nie odpycha. To takie gry i podchody słowne, taka licentia poetica.
"podstarzałą nimfomankę" :))))))))))))))))))))))
OdpowiedzUsuńczarnulko słodka malino - hulaj śmiało transparentna nimfomanka nie chciała cie tak dotknąc do żywego. przepraszam i kłaniam sie w pas, urażonej :))))))))))
Nie Ty nazwałaś mnie bzdziągwą transparentna......nie przepraszaj
OdpowiedzUsuńCzarna Malino myślę, że autorka używając słowa "bździągw", miała na myśli nas obie. Cóż, widocznie jest to gospodyni tego bloga a my weszłyśmy na jej terytorium... :)
UsuńNie wiem, kto tu kogo obraża i jakim słowem. No ale każdy sądzi według siebie. Nie zamierzam się kłócić, bo nie lubię się kłócić. Nie czuję się podstarzałą nimfomanką, a za bździągwę na pewno bym się nie obraziła, bo nie widzę w tym słowie niczego obraźliwego.
UsuńPrzepraszam Caddi, że pozwoliłam sobie pożartować u Ciebie i Charmee.
Czyżby DeGwiazdka rosciła sobie prawo własności do autora bloga ?
OdpowiedzUsuńfajne zarty
OdpowiedzUsuńKażdy żartuje, jak umie...
OdpowiedzUsuńAutor bloga jest wyłącznym dysponentem tego miejsca, ale zarazem człowiekiem wielce tolerancyjnym. Czasami może aż za bardzo.
OdpowiedzUsuńDeGwiazdko, przyjmuję.
Śnieżynko, Czarna Malino, nie warto ciągnąć urazy. Jeśli jednak uznacie inaczej, zrozumiem.
D*** Niniejszym oświadczam, że od dziś możesz się do mnie zwracać per "bździągwa", bo to takie delikatne, acz szpileczkowate określenie. Rezerwuję se! Transparentna, chcesz ptysia? /faja/...A może się lepiej napiejmy, co? Kurde, jakie te ludzie wrażliwe tera są. Aż mam dreszcze normalnie i chyba gorączkę, też mam.
OdpowiedzUsuńCaddi, wybacz fąpa, ale czasami tak jest, że wydaje się, że ktoś jest z naszej bajki, czy tam orkiestry, a po kilku zdaniach okazuje się, że to zupełnie inna bajka. Na szczęście D*** okazała się być z tej samej, co ja. I Transparentna chyba też. Mimo początkowych tarć.
DeGwiazdko...widać polska edukacja schodzi na psy, skoro słowo bzdziągwa w rozumieniu nauczyciela nie jest słowem obrazliwym....co przeczy wyjaśnieniom słownika języka polskiego( bzdziągwa- pluskwa, pospolicie obrazliwie o kobiecie, dziewczynie)
OdpowiedzUsuńCaddicus, przyjmuję Twoje wyjaśnienie. Sprawę uważam za zakończoną.
Język jest żywy i zmienia się. Wyrazy już istniejące, którym nadało się nowe znaczenie to neosemantyzmy, o czym zapewne wszystkim wiadomo. Cieszy mnie fakt, że niektórzy z mojego powodu sięgają po słownik. Uznaję to za mój sukces dydaktyczny:)
UsuńCharmee, Bździągwo:) Jak miło, że jeszcze nie śpisz :)
ojtam. niech to wszystko będzie na mnie. lubię jak nikt mnie nie lubi i jak wszystko to moja wina. dobra dziefczeuta, biorę to na swoją klatę :)))))))))
OdpowiedzUsuńa tak BTW, to co to jest ta bździągwa, jakieś pysznosciowe czekoladki może? to ja grzecznie poproszę dwie abo nie....trzy bździągwy ;)
:))))))))))))
ps. jak sie będziemy kłóciły to wyjdzie, ze te pół alfabetu było na daremnie...
a tak serio, życie jest za krótkie i za kruche na antypatie i zacietrzewiania z błahych powodów
podrawiam wszystkich :)))
Łomatko, to ja przez całe życie obrażam moje dziecko, zwracając się do niej od urodzenia "bździągwunia". Może jakąś terapię jej zapodam, coby się traumy nie nabawiła /faja/... Ale nie wygląda mi na dotkniętą jakąś skazą pobździągwową, to sama nie wiem...
OdpowiedzUsuńAle ja chcę, żeby było na mnie! To ja jestem najbardziej antypatyczną jednostką! I też poproszę o bździągwy, dwie, albo trzy. Najlepiej kawowe.
OdpowiedzUsuńSwoją drogą, te przypadkowe koleżanki dość szybko wyczaiły who is who i jaką profesję uprawia. I na T2 trafiły, wyłuskując z powodzi komciów ten konkretny jeden. Sprytne są!
Łamatko , Charmee , na niebieską linię Cię zgłoszą, że przemoc psychiczna... :)
OdpowiedzUsuńZawsze twierdziłem, że nieszczęścia chodzą parami. Coś nie tak jest z niektórymi kobietami współcześnie - żadnego autorytetu, rozpuszczone, nie słuchają się, głoszą połajanki. Ech... wg mnie wyposzczone i zakradają się, żeby przydybać jakiegoś kawalera. U mnie na blogu nie posiedziałyby pięciu sekund, Caddi ma dobre serce.
OdpowiedzUsuńA czemu nie bierzesz pod uwagę , że na ten blog wchodzą tez osoby inteligentne?? A jak się zwracasz do swojego dziecka to jest tylko Twoja sprawa.
OdpowiedzUsuńDziewczyny, dzwoniła do mnie Hela. Marian czytał wszystkie Wasze komentarze i temperatura podskoczyła mu do... trzydzieści siedem i dwie kreski!!!
OdpowiedzUsuńMiarkujcie, proszę, bo Heli skończyły się rurki z kremem:)
No, a ja jestem podstarzała i do tego nimfomanka! Chyba się załamię i popadnę w jakąś depresję. Wstąpię do Ciebie, Katonie, masz takiego pieska jak moja suczka, do której( o zgrozo! ) w chwilach największej czułości zwracam się: ty suko podła...
OdpowiedzUsuńI tym optymistycznym akcentem zakończmy dzisiejsza dyskusję....Mam nadzieję, że następnym razem jak wejdę na bloga nie zostanę zaatakowana.
OdpowiedzUsuńDeGwiazdka, ja do mojego Ułana w chwili czułości mówię "i co blondyna, idziemy na spacer?" Pozdrów suczkę od nas obu! :*
OdpowiedzUsuńCaddi jest grzeczny i spolegliwy, to ja będę bździągwą i wrzasnę: "Natentychmiast spokój ma być!!! Malina nie siać fermentu i nie robić hałasu o nic. Jak na pierwsze odwiedziny strasznieś wyrywna do obrażania. A teraz błysnę cytatem z wielkiej literatury, żeby nie było, żem nieinteligentna: "Oj bo się pogniewamy" ;)
OdpowiedzUsuńEch, tak czytając aż westchnąłem z rozrzewnieniem, jakże pięknie na dzień dobry po naszej DeGwiazdce poleciałem. Wtedy DeGwiazdka jeszcze nie była nasza, rzekłbym że miała ze mną swój pierwszy raz. Skoczyła wtedy adrenalinka D***, co? Od razu lepiej się poznaliśmy ;)
OdpowiedzUsuńPewnie, że skoczyła:) Ale niczego nie żałuję dziś... :)
UsuńWugusiu /przytulasy/ no jakże na Wichrowych? Caddi nas straszył jakąś katastrofą.
OdpowiedzUsuńPomijając wszystko, co mnie powyżej rozbawiło, to bardzo się cieszę, że mamy u Caddiego wczesną popołudniową porę, i że udało się nam o niej zebrać w takim gronie :)))
OdpowiedzUsuńWitaj Max, nie poznałam Cię :)
UsuńSam siebie nie poznaję :) Kombinuję z tymi opcjami, by mieć głowę wyprostowaną, a nie na lewo przekrzywioną.
UsuńPrzy okazji mały eksperyment. Dobrze, że nie kazali hasła podawać zbyt często. :)
OdpowiedzUsuńZostały jeszcze jakieś rurki? Kurna, czuję, że mnie rozbiera, jak Mariana...
Ja mam tylko ptysie( dziecko nie zjadło) i sernik na zimno chyba jeszcze od wczoraj. Może być?
OdpowiedzUsuńNo gdzie od ust będę dziecku odejmował. Niech ma na jutro, albo dziś nawet. Ale sernikiem żeś mi kurde śliny napędziła.:))
OdpowiedzUsuńTo proszę się częstować:)
UsuńJa zmykam już, bo wszyscy już chyba (oprócz Ciebie i mnie) spać poszli.
Smacznego życzę i dobranoc :):)
Caddi, weszłam, poczytałam i tak sobie myślę czy ten stan podgorączkowy Mariana to przypadkiem nie jakiś wirus??? Odniosłam wrażenie, że może być zaraźliwy... ;)
OdpowiedzUsuńMoże dobrze, że się spóźniłam... :)))
Popatrz Caddicucie ile osób chciało pomóc Marianowi :)))) do tego stopnia, że niektórym lekko podniosła się temperatura. No zaraźliwa jakaś ta choroba Mariana:))))
OdpowiedzUsuńKatonie, niestety świat został zdominowany przez kobiety, co widać choćby w relacjach Hela-Marian. Mają łatwiejszą mowę, co jest uwarunkowane fizjologicznie, więc z góry jesteśmy na straconej pozycji. Można by zapytać premiera Jak z tym żyć?, ale nie zmienisz tego i nie ma co wierzgać przeciw ościeniowi.
OdpowiedzUsuńGuard, no wreszcie ktoś wrzasnął na to rozkapryszone i rozbrykane towarzystwo:)
Wugusiu, dobrze, że już wróciłeś. Obawialiśmy się, że topiony śnieg zalał Wichrowe.
Max, De Gwiazdko, słodkie łagodzi emocje. Częstować proszę wszystkich.
Even, sam żywię obawy o Mariana. Może okazać się, że aspiryna i ptysie nie pomogą:)
Mmrr, mówiło się kiedyś kobieto, puchu marny ... I zobacz, co się dzieje: siwy dym i czarne chmury .
Śnieżynko, Czarna Malino , pierwsze koty za płoty. Jesteście mile widzianym gośćmi.
Dzień dobry:) Oświadczam, że jestem już członkinią :)
UsuńZ tej okazji przygotuję sernik na zimno i szarlotkę na ciepło, by poczęstować wszystkich, albowiem resztę wczorajszego skonsumował Max:)
Max, smakowało?:)
Przygotuj specjalną porcję dla Śnieżynki i Czarnej Maliny.
UsuńI bez fochów proszę!:-)
Nie wymagaj ode mnie zbyt wiele. Będą chciały to same się poczęstują! :)
OdpowiedzUsuńDegwiazdko, jestem uprzejmy i opanowany, ale do czasu... Proszę więc nie fochować i wykazać gościnność właściwą gospodarzowi tego bloga. Poza tym są zaległości w alfabecie, bo zachciało się turnieju na słowa, zamiast odrobić zadanie:-)
OdpowiedzUsuńNapisałam wcześniej, że przygotuję, by poczęstować WSZYSTKICH.
UsuńNie mam nic więcej do powiedzenia w tej sprawie. Nie fochuję, a jeśli nawet to trudno. Nic na siłę... :):)
Wczoraj, bodajże, Maxcel wspomniał coś o braku synchronizacji czasu wyświetlanego pod komentarzami z czasem Warsaw. Niestety jest to coś poza ustawieniami i szablon pokazuje czas właściwy dla Silicon Valley.
OdpowiedzUsuńTalmud to bardzo mądra księga, w której można znaleźć wiele cennych informacji i obserwacji. Dlatego Żydzi tak bardzo szanują zapisy zebrane w tych księgach. Jedno spostrzeżenie uderzające:
OdpowiedzUsuńDwie kobiety w domu – kłótnia w domu.
Kobieta to żywioł, którego nikt nie jest w stanie okiełznać:-)
"Dwie kobiety zawsze się w końcu porozumieją, kosztem trzeciej". :)
OdpowiedzUsuńDzień dobry, Śnieżynko ( ładny nick).Ty też się tak bardzo obraziłaś za
Usuń" bździągwę?
Dzień dobry, DeGwiazdko. Nie lubię chować urazy. A w tak wyjątkowym dniu, toż to nie przystoi ;)
Usuń:) Tak czułam, że pod takim ładnym nickiem, musi chować się sympatyczna osoba:)
OdpowiedzUsuńUwierz, że to były żarty. A tutaj jest naprawdę miło i ciepło. I nikt nikogo nie zamierza obrażać.
Caddi jest moim dobrym znajomym od lat, kiedyś razem pracowaliśmy, dlatego czasem sobie pozwalam na różne takie na jego blogu :)
UsuńCaddi,nie złość się na mnie o to :) To tylko z troski:):)
Jest mi niezmiernie miło z tego powodu :) Domyśliłam się tego czytając wypowiedzi gospodarza tego bloga cieszę się więc, że nie byłam w błędzie :)
UsuńTo i ja się cieszę, bo nie lubię takiej atmosfery, a jeszcze, gdy sama jestem jej sprawcą to już w ogóle czuję się okropnie.
UsuńTo może serniczek na zgodę? Czy wolisz szarlotkę? Niestety umiem piec tylko serniki i szarlotki...
Skoro mam wybierać, zdecyduję się na... serniczka! :) To może ja w ramach rewanżu, zaparzę aromatyczną kawę?
UsuńO tak! Kawa to jest to, co DeGwiazdki lubią najbardziej:) Poproszę , jeśli mogę,ze śmietanką i jedną łyżeczką cukru :)
UsuńMówisz i masz :) Mam nadzieję, że będzie smakować... a jeśli tak, to polecam się na przyszłość ;)
UsuńTo i ja może dołączę się do słodkiego poczęstunku w tej miłej dzisiejszej atmosferze :>
OdpowiedzUsuńMam dużo cukierków i czekoladowych serduszek, które miałam zanieść kolegom do pracy; pewne okoliczności jednak sprawiły, że jestem dziś w domu, więc mogę do woli delektować się słodyczami ( i świętym spokojem ;))
D*** , Śnieżynko, łapcie serduszka!
:)))
Mam! Dzięki :):) Ja dopiero dotarłam do pracy, bo mam " drugą zmianę", czyli ostatnie lekcje w szkole dziennej, a potem wieczorówkę.
OdpowiedzUsuńTo ja bardzo uprzejmie poproszę czarną kawę bez cukru, a ze słodyczy to wybieram smirnoff.
OdpowiedzUsuńA dla Pań:
@)--,--'---
@)--,--'---
@)--,--'---
w razie wątpliwości co to są za dżdżownice to wyjaśniam: róże.
Masz swoją połówkę na 14 lutego? Bo moja już się chłodzi ;)
UsuńDzień dobry....:)
UsuńŚnieżynko mam 0,7 - czekaj - odpijam - no to już teraz mam połówkę. Masz rację, fatalnie by się złożyło gdyby nie mieć własnej połówki w takie święto.
UsuńDodajmy święto dużo bardziej przyjazne niż hallo łiny cu kierki i psi kusy.
Wszystkich miłych gości witam u schyłku dnia zaczynającego się na literę "W":)
OdpowiedzUsuń