Marian i Hela mają w domu komputer stacjonarny, który jest spadkiem po synach oraz laptop, który używany jest głównie przez Mariana. Hela w pracy i w domu posługuje się komputerem stacjonarnym, na którym opracowuje prezentacje i redaguje dokumenty. Do tej pory wystarczał jej sprzęt posiadamy w pracy oraz ten wysłużony domowy.
– Wiesz, Marian – powiedziała pewnego wieczoru – potrzebuję nowy laptop. Taki tylko dla siebie.
– Ale po co ci nowy sprzęt? Przecież ten, który masz w zupełności wystarcza.
W tym momencie dostrzegł złowrogi błysk w jej oczach. Uświadomił sobie, że zbyt pochopnie wyraził negatywną opinię o jej pomyśle. Nim zdołał załagodzić niestosowność swojej uwagi Hela już przejęła inicjatywę w rozmowie:
– Żartujesz ze mnie! Ty jeśli coś chcesz... nowy telefon komórkowy, laptop, czy choćby zegarek to bez problemu kupujesz, a gdy ja chce coś mieć dla siebie to od razu wielkie halo! Koleżanki w pracy mają swoje laptopy, a ja jestem, jak uboga krewna.
– Dobrze, już dobrze, Heluś
– łagodził Marian. – Źle mnie zrozumiałaś, to było raczej pytanie, a nie, że ci odmawiam czegokolwiek. Przecież wiesz, że dla ciebie wszystko...
Koncyliacyjna postawa Mariana uspokoiła ją na tyle, że kontynuowała spokojnym głosem dalej. Marian patrząc na Helę wiedział, że jest przy nim tylko ciałem, a myślami przy wymarzonym cacku, które czule gładzi i dotyka.
– Wiesz, jaki jest najlepszy? - zapytała.
– Wszystko zależy od tego, co chcesz na nim robić, ale warto zwrócić uwagę na procesor, kartę graficzna i kartę dźwiękową oraz pojemność dysku. Laptop to zakup na parę lat, więc trzeba wybrać model o bardzo dobrych parametrach.
– Też tak uważam kochanie i właśnie już sobie taki bardzo, ale to bardzo dobry model upatrzyłam. Byłam nawet już w Media Markt...
– Jaki to model? – spytał przytomnie Marian.
– No, jak to jaki??? Zielony z podświetlaną klawiaturą!
– Też tak uważam kochanie i właśnie już sobie taki bardzo, ale to bardzo dobry model upatrzyłam. Byłam nawet już w Media Markt...
– Jaki to model? – spytał przytomnie Marian.
– No, jak to jaki??? Zielony z podświetlaną klawiaturą!
Posted via Blogaway

Appendix via Barnaba
OdpowiedzUsuńHela do Mariana:
- Kochanie, czy nie uważasz, że my kobiety, mówimy więcej niż mężczyźni ?
- Ależ skąd, skarbie. Wy tylko używacie więcej słów.
Cóż, zieleń -kolorem nadziei... I czasem wydatku. Kto ma pszczoły, ten ma miód... Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńJuż niech ten Marian nie robi z Heli takiej nierozgarniętej. Bo nie wierzę, żeby taka była.Dzień dobry :):)
OdpowiedzUsuń:))))))))))))))Roześmiałam się w głos Claddicusie bo ja w taki sam sposób określam samochody bo zupełnie sie na nich nie znam !Zaskoczyłeś mnie jednak odpowiedzią Heli:)))Gadżety to słabość i konik raczej mężczyzn dlatego z wielką wyrozumiałością podchodzę do opisu przez Helę sprzętu:)))))
OdpowiedzUsuńEla,
OdpowiedzUsuńOpis sprzętu, tego jaki ma być wyszedł z ust Mariana, a nie Heli:-)
No przecież odpowiedziała Marianowi że zielony z podswietlana klawiaturą:))
UsuńNo tak! Kluczowe parametry podała Hela:)
Usuń:D
OdpowiedzUsuńPrzypomniało mi to moje początki z używaniem komputera. Na pytanie jaki mam odpowiedziałem, że ADAX-a.
Hebius,
OdpowiedzUsuńWitam na poletku Pana C. Przykład z adaxem, to jak z "kuroniówką". Nazwa własna stała się uniwersalnym określeniem rzeczy, czy stanów rzeczy bez wnikania w niuanse.
Sama nazwa własna niewiele jeszcze mówi o parametrach komputera.
UsuńW pewnej kwestii utożsamiałbym się z Helą, dla mnie też "parametry" laptopa to jego wygląd, kolor i zewnętrzna funkcjonalność, środkowe bebechy mniej mniej interesują :-) Ale to pewnie głównie dlatego, że z racji wykonywanej pracy muszę dbać o image swojego laptopa i to, aby się wygodnie na nim pisało, bo targanie zewnętrznej klawiatury mi się nie uśmiecha.
OdpowiedzUsuńOjejku no. Ile kosztuje paliwo? 50 złotych. Jaki samochód ma Twój bart? Czarny metalik. Normalka /faja/. Łączę się z Helą.
OdpowiedzUsuńAdamie,
OdpowiedzUsuńTu tylko jeden z możliwych scenariuszy. Znam wiele sytuacji i okoliczności, w których kobiety mają lepsze rozeznanie w sprawach technicznych niż mężczyźni.
Charmee,
Przypomniałaś stara prawdę, że faceci in gremio interesują się szczegółami konstrukcji, natomiast kobiety estetyką. Obydwie płci świadomie swych odmienności znakomicie potrafią się uzupełniać.
Caddi, " Vive la petite difference!" :)
UsuńDobry wieczór wszystkim
A paliwo ma być po 3.50 .... za pół litra :)
Polecam wpis Adama, który w podobnym klimacie opisuje relacje Heli i Mariana... odmienna konstrukcja płci scharakteryzowana w poście pt.
OdpowiedzUsuńAplikacja kobieta
Errata:
OdpowiedzUsuńAPLIKACJA KOBIETA.
Świetne!!! :):):)
UsuńDziękuję za link :) ja też znam kilka przypadków, gdy kobitka jest "bardziej techniczna" od swojego męża/chłopaka, zresztą dzisiaj to chyba już nic nadzwyczajnego. Chociaż mnie osobiście irytuje sytuacja związana ze sportem, gdy oglądam sobie mecz, chce w spokoju dotrzeć do końca, a tu nad głową lata mi mucha w postaci siostry/kuzynki/dziewczyny/mamy/babci/sąsiadki z natarczywymi pytaniami "dlaczego antenka", "co to jest ta antenka", "a czemu on ma taki zakrzywiony kij", "co to jest tercja" i tak dalej. Oglądanie czegokolwiek w takich warunkach jest frustrujące. Najlepsze jest to, że gdy mecz się skończy i chcę porządnie im wytłumaczyć wszystko, to one nagle tracą całe zainteresowanie.
UsuńNie dokładaj, bo znów mi się oberwie, że wpis stał się forum dla męskiego szowinizmu:-)
UsuńPS. Po chichu dodam, że ta uwaga o muchach podoba mi się. Może ją wykorzystam w jednym z kolejnych wpisów.
Panie C. dla mnie kolor ma znaczenie, a zielony jest the BEST:-)
OdpowiedzUsuńA jeszcze ten Twój wizerunek na monitorze dodaje sprzętowi uroku. Gdzie takie laptopy można kupić?
ech, jak to fajnie kotem być, który własnymi ścieżkami chadza:)
OdpowiedzUsuńPo kilku dniach straciłbym poczytalność i ten laptop stałby się narzędziem zbrodni (jakiś przechodzeń dostałby nim w łeb oraz kawałkami szyby). ;)
OdpowiedzUsuńGdy kupowałem Ferdynanda przyszedł ten moment kiedy wypadało pokazać go mojej Heli, żeby próbę zrobiła: czy wsiądzie, czy wysiądzie, bo ze względów zdrowotnych akurat to obojętne w tym przypadku nie było. Oczywiście, że w ogóle nie interesowały ją szczegóły techniczne (gdyż nawet nie ma prawa jazdy). Czułem, że będzie dym, bo rasowa terenówka urodą nie grzeszy, a Ferdynand to już w ogóle wygląda jak kupa powiązanych skrzynek na jabłka.
OdpowiedzUsuńMoja Hela jednak mnie w tym przypadku zadziwiła, padło tylko jedno pytanie:
- Da radę pod naszą górę w zimie?
- Chyba tak.
- No to mi się bardzo podoba.
HerbaTee,
OdpowiedzUsuńAutopromocja:)
Dablju,
Nie zawsze, nie zawsze, ale czasami ma to swój urok.
Cane,
Czy wypowiadasz się o kolorze laptopa?:)
Wugusiu,
Kobiety, wbrew naszym potocznym wyobrażeniom, są bardzo praktyczne.
Głównie, ale nie tylko. :)
UsuńCaddi, a Ty skąd tak dobrze znasz się na kobietach ?:):)
OdpowiedzUsuńDegwiazdko,
OdpowiedzUsuńW ogóle się nie znam na kobietach. Piszę tylko o tym, co opowie mi Marian, albo co wyczytam tu i ówdzie:)
Mówiłeś, że zaprzeczanie działa odwrotnie :) To jak to właściwie jest? :)
OdpowiedzUsuńDegwiazdko,
OdpowiedzUsuńNic takiego nie twierdziłem, widać logika kobieca jest nieco inna niż u mężczyzn;)
Errata: widocznie:)
OdpowiedzUsuńNo jak to nie mówiłeś? Nie dziś i nie pod tym wpisem, ale pod którymś na pewno, że lepiej nie dementować, bo to tylko potwierdza to, co chce się zdementować. Jak będę przy lepszym zdrowiu to to odnajdę i zacytuję ! :):) Jakem skorpionka!
OdpowiedzUsuńPrzyznaję, że "zachorowałam" na pewien typ laptopa... nawet wiem, jaki to model, a powodem rzeczywiście jest praktyczność urządzenia - niewiele waży :)
OdpowiedzUsuńJednym słowem - albo Marian taki mądry, albo dobrze dobierasz lektury, Caddicusie! :)))
Ależ Caddi!
OdpowiedzUsuńJa nie widzę tu nic niezwykłego; mnie( na przykład) spytać teraz, przy jakim komputerze siedzę, odpowiem natychmiast: "bardzo dobrym, kolor czarno-czerwony! "
Moja wiedza techniczna właśnie tak wygląda. Jedno co wiem, to jest to,iż mój komputer
( prezent od Brata) jest" szybki i nowoczesny" .Ponieważ wiem jednak, że sprzęt elektroniczny szybko starzeje się, czuję, że mój komputer BYŁ szybki i nowoczesny, albowiem dostałam go w ub roku ;)))
Caddicusie, po cóż nam, kobietom obciążać sobie pamięć jakimś
" danymi technicznymi" ? To nie nasz konik( chociaż są wyjątki, wiem, wiem)
:)))
Even,
OdpowiedzUsuńKażdy ma jakieś słabostki i nie ma się, co obruszać, bo jaka jest rzeczywistość - czytaj: każdy z nas - widać gołym okiem. Ważne, by umieć spojrzeć na to z przymrużonym okiem. Pan C. słucha i obserwuje i porównuje, by na końcu ubrać zebraną wiedzę w słowa.
Angie,
I bardzo dobrze. Komputer ma działać! Patrzysz na komputer, jak faceci na wszystkie zabiegi upiększające. Dla nas kobieta ma wyglądać, a w jaki sposób przygotowuje efekt końcowy przekracza to nasze zdolności rozumienia. Po prostu... nie wnikamy w sprawy techniczne dotyczące tej sfery.
Caddicus...oj zawsze, zawsze:) Mój ulubiony zielony to kolor nadziei,ale owa nie jest potrzebna jeśli o kierunek chodzi...bo wschód będzie zawsze i wszędzie po tej samej stronie..:)
OdpowiedzUsuńjest rzeczą wiadomą, że zielone laptopy są lepsze od niebieskich. Naukowcy nie ustają w próżnym wysiłku dowiedzenia się czemu tak jest. Pojawiła się koncepcja "procesora", ale jako że nie do końca wiadomo o co w niej chodzi, została porzucona. Póki co najlepsza wydaje się teoria jakości podświetlenia - emanujący spod klawiatury łagodny blask dobrze synchronizuje się z długością fal światła o barwie zielonej, co sprowadza nas do fizyki kwantowej i zbliżonej, a więc... do domu ;-)
OdpowiedzUsuńDablju,
OdpowiedzUsuńNadzieja umiera ostatnia, więc zieleni wypada się trzymać pazurkami, a jak trzeba to nawet łańcuchem przykuć:-)
Onibe,
z tego, co napisałeś, wynika jednoznacznie, ze Hela intuicyjnie wie, co najlepsze i nie musi parać się fizyką kwantową, by dokonywać właściwych wyborów:-)
Oj, to ja muszę o tej fizyce poczytać, bo nic mnie nie denerwuje bardziej niż podświetlana klawiatura i laptop w innym kolorze niż czarny;P
Usuńa czy z fizyką kwantową to nie jest tak, że albo się ją rozumie intuicyjnie albo w ogóle? ;-)
UsuńByłem świadkiem podobnej dyskusji u znajomych. I doradziłem Marianowi aby nie wysilał się w "odwodzeniu" Heli od zakupu laptopa bo obecnie laptop/komputer to coś tak pospolitego jak kalkulator. Doradziłem aby nie dyskutował, tylko kupił Heli taki jaki chce :)))
OdpowiedzUsuńMmrr,
OdpowiedzUsuńtylko doświadczeni mężczyźni tacy jak Ty, czy Pan C. potrafią podejść w ten sposób do kolorów. Zresztą my faceci mamy ogranczoną percepcję kolorów, więc o cóż kruszyć kopie?:-)
kocham swój lapcio, wlasciwie to nikt procz mnie nie bardzo moze go dotknac. traktuje go bardzo osobiście czyli jak poduszkę, kołdrę, kota, przyjaciela, podstawkę, nadstawkę, wnerwiarz(ż)a albo odstresowywacza (etc) i notes podreczny, wszak nie wiadomo kiedy mnię wena najdzie stad jest przesiakniety moimi feromonami nawet pod klawiaturą a cudze klikniecia palcow przyprawiaja mnie o dyskomfort umysłowy na miarę traumy. druga sprawa, że takie traktowanie go sprawia iż służy mi w porywach do półtora roku. czyli... rozumiem marianową żonkę doskonale i gdybym mogła wybiera to wolałabym pięc lat korzystać z jednego telefonu kom.na konto nowego laptopa co rok - to tak a propos :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Transparentna,
OdpowiedzUsuńznam to uczucie. Nie lubię, gdy ktos uzywa mojej komórki, czy tableta. To porównanie z poduszką jest mi bardzo bliskie:-)
Gdy w pracy ktoś pracuje przy "moim" komputerze, czuję, jakby mnie podglądał, chociaż nie ma tam nic szczególnego i tajnego;) Nie dziwię się więc, że Hela chce mieć swój gadżet i nie dzielić się nim z nikim. Komputer to faktycznie coś, jak grzebień, bielizna, szczoteczka do zębów - nie użycza się nikomu;)
OdpowiedzUsuńPrzy okazji - Hela i Marian - tak mieli na imię moja ciotka i wuj:)
Witaj, Goldenbrown,
OdpowiedzUsuńTo prawda, że coraz więcej rzeczy w naszej przestrzeni staje się prywatnymi. W naszym razie tak czujemy i nie daj Boże ktokolwiek, by próbował ich dotykać, albo używać.
Odnośnie Twojego wujostwa o wdzięcznych imionach, ciekaw jestem, czy w ich relacjach pojawiały się sytuacje godne opisania? Zawsze mnie fascynowały tego typu historyjki pokazujące, jak w soczewce, odmienności kobiety i mężczyzny.
"Zawsze mnie fascynowały tego typu historyjki pokazujące, jak w soczewce, odmienności kobiety i mężczyzny"
Usuńjuż chyba lepszej definicji odmienności między nami to świat nie słyszał... :)))) znana ale...
http://www.youtube.com/watch?v=aZBhyPiyeOs
W każdej rodzinie zdarza się przysłowiowa Hela i przysłowiowy Marian. I wiodą swoje przykładne, zgodne życie, choć pod pewnymi względami burzliwe. On nie rezygnuje ze swoich upodobań, ona nie rezygnuje z walki o to, by on zrezygnował, w każdym razie wojna (w pewnym sensie) męsko-żeńska trwa.. ;)
UsuńLubię Twoją wizję rodzinki, Twój punkt widzenia, jak przez wielką soczewkę:)
Caddi,..kolory, jakiż ogromny wpływ maja na nasz świat, ten widzialny. Choć może ja przypisuję im inną role to zdecydowanie i z całą odpowiedzialnością mówie NIE na różowy!. Ten kolor tylko na łące usłanej kwiatami wygląda dobrze..choc i niebieski ze szpitalem nieodmiennie się kojarzy, to dziś rozświetlony słońcem błękit nieba raczej do żywotności skłania:)
OdpowiedzUsuńTransparentna,
OdpowiedzUsuńFilmik świetny. Ilustracja jakich mało:-)
Dablju,
Słońce napawa nadzieją i daje chęć zycia. Dziś był piękny dzień:-)
A tak piękny dzień, obiad zjadłem, a teraz zrobiłem sobie kolację, chleb, kiełbacha, pasztetówa, ogóry, nie wiem tylko czy mi sił na dziki seks wystarczy
OdpowiedzUsuńWugusiu, trudno jest mi cokolwiek ci radzić, ale przypomniało mi się powiedzenie:
OdpowiedzUsuńco masz zrobić dzisiaj zrób... pojutrze, będziesz miał dwa dni wolnego :)
Skąd ja to znam? Codziennie prawie toczę walkę, pomiędzy praktyką i teorią. Pisząc praktyka mam na mysli prktykę na użytek indywidualny.
OdpowiedzUsuńWitaj, Emko!
OdpowiedzUsuńDługo nei było Cię. Mam nadzieję, że ogarnęłaś rzeczywistość wokół siebie i częściej pojawisz się w blogoprzestzreni:-)
Ehh... praktyka!
Coz, Hela to kobieta i wcale mnie nie dziwi takie podejscie do tematu!
OdpowiedzUsuńA co tam jak szalec to szalec... i w najblizszym czasie poprosze o czerwony ze zlotymi klawiszami :)