Pan C. porą zimowo-wiosenną stał się nieco sentymentalny. Zresztą zawsze tak miał, więc nic dziwnego, że w rozmowach, czy wpisach na blogu przywołuje wydarzenia sprzed lat. Wiele tych wspomnień odnosi się do jego wieloletniego kolegi i przyjaciela Mariana. Właśnie przypomniał sobie czas, gdy jeszcze byli na studiach w Toruniu. W pewnym momencie Marian zaczął spotykać się z Helą, która od początku w ich związku odgrywała rolę dominującą. To, że zaczęli chodzić ze sobą oraz to, że później się pobrali też było jej decyzją.
Ich znajomość trwała już kilka miesięcy, ale koledzy łudzili się, że wraz z wakacjami odzyskają Mariana. W życiu już tak jest, że sprawy czasami, a nawet częściej niż czasami, idą w kierunku, którego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Pod koniec września Pan C. przyjechał do akademika i ku swej radości spotkał Mariana, który mimo zachmurzenia paradował w słonecznych okularach.
– A co tam u ciebie, Marian? – zapytał Pan C.– No cóż... ożeniłem się – odpowiedział kolega.
Pan C. wyczuł w głosie Mariana jakiś dziwny niepokojący ton.
– Wyjeżdżasz na wakacje i wracasz jako mąż? Któż jest tą szczęśliwą wybranką, chyba nie...
– Hela, oczywiście - dopowiedział szybko Marian, jakby się bał, że imię to wypowie Pan C.
Nastąpiła chwila konsternacji, po której Pan C. zapytał:
– I co, dobrze ci? Nie narzekasz???– Nie narzekam... – odpowiedział Marian, ale jakoś tak bez przekonania.
W tym momencie Pan C. przyjrzał się bliżej Marianowi, niespodziewanie wyciągnął rękę i ściągnął mu z nosa okulary.
– A to limo pod okiem to skąd???– A to... to, jak narzekałem – odpowiedział cicho i z rezygnacją Marian.
![]() |
| Marian podczas spotkania z Panem C. |

Tak mi dobrze, tak mi dobrze, że dobrze mi tak!!
OdpowiedzUsuń;))
Źle, ale mimo wszystko nie tragicznie, skoro Hela pozwoliła Marianowi na przyjaźń z panem C. Wniosek, że dominacja nie była totalna.
OdpowiedzUsuńdobrze caddi, że to pewnie twoja kolejna anegdota, bo jak słyszę takie teksty w realu, to...żal mi tych mężczyzn.jak facet bije kobietę, to brak sów i scyzoryk w kieszenie otwiera się samoistnie, ale kiedy kobieta bije faceta, to już nie umiem zrozumieć tego - ŁAJ! i jakim cudem się daje.
OdpowiedzUsuńTo nie z narzekania, to z miłości. ;)
OdpowiedzUsuńBardzo sympatycznie to opakowałeś, he he, ech te nasze stosunki męsko-helskie
OdpowiedzUsuńOj, wyczuwam hanuline natchnienie... Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńBarnabo, często czerpię natchnienie:-)
OdpowiedzUsuńWugusiu, opakowanie to połowa marketingowego sukcesu.
Cane, bije tzn., że kocha.
Ila, to nie anegdota, to prawda o dominacji kobiet zebrana i opisana, jak w soczewce:-)
Hebius, potrafisz dostrzec w Heli dobre cechy.
Golden... :-))))
Pod warunkiem, że kobieta bije. ;)
Usuńhmm. raz w życiu, uderzył mnie mężczyzna w twarz(chyba z liścia 1 raz) to straciłam przytomność, stąd nie chciałabym wiedzieć jak to jest być uderzona pięścią, a wiadomo, że nawet cherlawy facet ma więcej siły od postawnej kobiety, z racji budowy mięśni i kości. tym bardziej nie rozumiem, jak facet, może dać się pobić kobiecie.no raz, znienacka...dobra...ale notorycznie? dla mnie miszyn imposyble.
OdpowiedzUsuńdla mnie pierwsze uderzenie byłoby ostatnim i to nie ważne czy ze strony kobiety czy mężczyzny... nastęnym krokiem byłby rozwód.
OdpowiedzUsuńIla, raz wystarczy. Ale uwierz, że kobiety też biją. Są takie przypadki. Poza tym kobiety potrafią cierpliwie czekać na okazję do zemsty.
OdpowiedzUsuńMmrr, jesteś zbyt radykalny:-)
Wreszcie coś wesołego dziś!
OdpowiedzUsuńCaddi, uśmiałam się nieźle!
:)))))))))))))))
Potem coś opowiem, teraz muszę lecieć;)
Angie, w świecie zawiści i bezinteresownego podgryzania takie chwile i opowiastki są na czasie.
OdpowiedzUsuńGdyby w mojej młodości i okresie kawalerstwa istniał Internet, chyba bym się nie ożenił...
OdpowiedzUsuńKatonie, nawet gdyby nie internet, ale tylko to, co wiem po tych wszystkich latach, też bym się poważnie zastanowił, czy warto popełniać małżeństwo:-)
OdpowiedzUsuńeeeeeeeesato
UsuńA właściwie, o co tyle szumu? Dostał - znaczy, że zasłużył, a za co, to i najlepszemu kumplowi by się nie przyznał...;))))))))))
OdpowiedzUsuńa poważniej mówiąc - wcale nie uważam, że Mmrr był w swojej wypowiedzi zbyt radykalny. Nie wyobrażam sobie, by być z kimś, komu zabrakło argumentów i podniósł rękę... w takich sytuacjach nigdy się nie kończy na pierwszym razie...
inna rzecz, że znałam taką bitną panią. Z wyglądu - nikt by nie uwierzył, drobna, niska blondynka, jakieś 150m wzrostu...
Zjadło mi c... oczywiście - 150 cm!
OdpowiedzUsuńKobiet, Even, są okrutniejsze od mężczyzn... to potwierdzone:-)
OdpowiedzUsuńCaddi, kto Cię tak skrzywdził, że wygłaszasz tego typu teorie?;-)Kobiece okrucieństwo może być co najwyżej bardziej wysublimowane...:)
OdpowiedzUsuńEven, nie jestem i nie czuję się skrzywdzonym.
OdpowiedzUsuńNie czujesz w tym, co piszę żartu?
Ależ, Caddi, ja też żartowałam... dziś taki dzień... :)))
OdpowiedzUsuńOj, chyba jestem już zmęczony:-)
OdpowiedzUsuńGdyby Stwórca stwarzając pierwszego człowieka dodał mu za towarzysza komputer z mobilną siecią, świat byłby spokojniejszy. Nie byłoby wojen (vide Helena Trojańska), pornografii, rowerów typu damka etc. ...
OdpowiedzUsuńBez pornografii????? Lipa! Już wolę, jak jest teraz:-)
OdpowiedzUsuńAaa.. bo się rozpędziłem.
OdpowiedzUsuńdowcipnie to spuentowałeś, fajna opowieść Caddicusie ;-)
OdpowiedzUsuńJa zawsze twierdziłam,
OdpowiedzUsuńże mężczyzna
może mnie uderzyć tylko raz...
więcej nie będzie miał okazji.
Oj Marian, Marian...
przecież, w ostateczności
jest jeszcze Niebieska Linia.
Kacio, też czasami tak mam.
OdpowiedzUsuńOnibe, opowieść może i fajna, ale Marian był w kiepskiej formie psychicznej.
Viola, trzydzieści lat temu nie było niebieskiej linii, a dzisiaj to już za późno:)
Coz...podobno niektorzy mezczyzni lubia takie agresywne kobiety, a Marian przeciez dobrze wiedzial z kim sie zeni :)
OdpowiedzUsuńHela to imię, które niewielu odważy się nawet wyszeptać. ;)
OdpowiedzUsuńczy to imie pochodzi z angielskiego "hell"?
UsuńA ja właśnie wygrzmiałem się na moją, że jak będzie mi przeszkadzać dogadywaniem podczas rozmowy telefonicznej to skończę i wytnę jej jajniki. Pomogło, uf, mogłem spokojnie dokończyć rozmowę z kochanką
OdpowiedzUsuńCadii, wiesz że normalnie napisałabym coś niekoniecznie normalnego i bliższe byłoby to dr. house niż św. teresie, ale dla poprawności blogowej powiem tak : przez te ciemne okulary to ja mało pacze ;)
OdpowiedzUsuńWildrose,
OdpowiedzUsuńdobrze, że zaznaczyłaś podobno. Należę do tej grupy Marianów, którym włącza się agresor, gdy Hela jawi sie taką, jak ta powyższa:-)
Grafo,
Twoje podejście mi się podoba i przypomina postawę Izraelitów, którzy imię Jahwe zastąpili eufemizmami z obawy przed Nim. Ta Hela jest prawie, jak Twoja Actarminatorka.
Wugusiu,
jesteś odważny:-)
Dablju,
pal licho poprawność... wazne, by ruch był w interesie:-)
Caddi..i tej wersji będę się trzymać..:)
Usuńa zaczepiając o temat rozmowy telefonicznej, w której to czasami niestety odczuwa się czyjeś wtrącanie i dodawanie swoich "trzech groszy", mam inny sposób;)
- Kto to dzwonił? twój przyjaciel?
- nie... to Brad Pitt tylko jak mówię do niego tato to czuje się bardziej sexy
;)
Ten Brad Pitt jest bardzo inspirujący. Musze pomyśleć np. o Mag Ryan... Tak jakosiś mi się skojarzyło i nie wiem dlaczego:-)))
OdpowiedzUsuńMag Ryan... bardzo lubię.
UsuńJeśli chodzi o aktora,
to zdecydowanie Paul Newman.
Ja też nie wiem dlaczego wrzuciłam akurat Brada Pitta, skoro z popularnych aktorów to ja raczej Nicolasa Cage...Może to wpływ ostatniego filmu..
OdpowiedzUsuńA mnie to się zawsze podobała Bardotka, zresztą Polska jest jednym z krajów w których jest kult Bardotki, przy wielu polskich drogach postawiono nawet specjalne znaki drogowe (fachowo nazywa się to znak A-11)upamiętniające jej największe role filmowe, kiedy leżała nago na plecach.
OdpowiedzUsuńWg, ale my tu o ówczesnych modnych takich, wiesz.. ;) bo z mniej popularnych i w dodatku polskich, to Majchrzak jest fantastyczny.
UsuńNo sam nie wiem dlaczego w Majchrzaku nie znajduję nic ciekawego
Usuńja lubie stare polskie kino..i chociaż jemu przypadły te "cięższe i smutne" role, to w "pornografii" jest mistrzem pierwszego planu.
UsuńHimilzbach!..ale o nim to nawet mówić nie trzeba..:)
Miłej, świątecznej atmosfery w gronie rodzinnym, w imieniu własnym i Charmee, życzę ja.
OdpowiedzUsuńAcha i nie daj się w rozmowach 'zawsze i nigdy' ;)
poker
Poker!
OdpowiedzUsuńNever!:-))))
Wesołej Wielkanocy, Caddi:) I żeby Cię zlali wodą w poniedziałek ! :):)
OdpowiedzUsuńCaddicusie życzę Ci udanych i radosnych świąt w gronie najbliższych
OdpowiedzUsuńCaddi- Tobie i
OdpowiedzUsuńoczywiście Marianowi i Heli
WESOŁYCH ŚWIĄT! :)))
Wesołych Świąt Caddi. Wszystkiego dobrego!
OdpowiedzUsuń"Marian! Ależ Ty musisz być szczęśliwy!"
OdpowiedzUsuń"Muszę..."
Caddi Życzę Ci pogodnych ,smacznych i radosnych świąt!:) (Na chwile dorwałam kompa:))))A niech tam uściskam Cię też i to serdecznie bardzoooo!
OdpowiedzUsuńCaddicusie, zdrowia i ogólnej radości życzę Tobie i Twojej rodzinie z okazji zbliżających się Świąt. I pogodnej wiosny. :)
OdpowiedzUsuńWszechogarniającej wiosny!
OdpowiedzUsuńW imieniu Pana C., Mariana i Heli dziękuję za wszelkie wyrazy sympatii i dobre słowo, a przywołana przez Dablju wiosna niech _wszechogarnie_ wszystkich, którzy zaglądają tu z życzliwością.
OdpowiedzUsuńHalo ,halo a widzisz tu takich bez życzliwości?:)))Lubię czytać te twoje opowiadania a ile sie przy nich naśmieje to tylko ja wiem:)))))
OdpowiedzUsuńElu, należysz do grona mile widzianych gości:)
OdpowiedzUsuńmiło mi bardzo Caddi,kurczaki nawet bardzo miłoooo:))
Usuń