Majowie zapowiadali koniec świata na 21 grudnia, ale później, ze względu na akcję promocyjną toyoty, odwołali. Niektórzy twierdzą, że tylko przesunęli o pół roku. Jednak według wszelkich znaków na niebie i ziemi koniec świata zaczął się klarować w poniedziałek jedenastego lutego. Wtedy to Benedykt XVI niespodziewanie zapowiedział zrzeczenie się urzędu biskupa Rzymu. Kardynał Sodano w emocjonalnej wypowiedzi stwierdził, że ta decyzja papieża jest, jak grom z jasnego nieba i rzeczywiście... piorun uderzył w bazylikę świętego Piotra. Wielu odebrało to zjawisko, jako widomy znak z nieba, że to początek końca. Dwa dni później w Rosji spadł meteoryt, który wyrządził wiele szkód materialnych i ranił ponad tysiąc osób. W tym samym dniu niedaleko Ziemi przeleciała planetoida 2012 DA14 i wywołała mnóstwo spekulacji o katastrofalnych skutkach, gdyby doszło do kolizji. Wreszcie w czwartek Pan C. dowiedział się, że odjechał z zaprzyjaźnionej stacji paliw bez uiszczenia zapłaty, o czym poinformowała go policja.
Chciałoby się, aby ta szczególna koincydencja i splot negatywnych zdarzeń nie miał związku z końcem świata i żeby już nic dziwnego nie miało miejsca. Nic bardziej mylnego. Pan C., w ferworze wtorkowych zajęć, w ósmym dniu od decyzji papieża, doświadczył dopełnienia serii znaków. Zatrzymał samochód na chwilę przed instytucją, w której miała coś do załatwienia osoba, z którą podjechał. Czekał w samochodzie, czytał gazetę, gdy w trybie pilnym poproszono go, by dołączył na chwilę. Nie wyłączając silnika wybiegł bez kurtki jedynie z dokumentami i telefonem. Oczywiście skutecznie zamknął samochód z kluczykami w stacyjce.
I jak tu nie wierzyć w koniec świata?
Panu C. pomógł młody chłopak ze sklepu z telefonami. Wyjął z szafki druciany wieszak, rozprostował go i z pomocą kolegi otworzył drzwi samochodu. Przysługa i sprawność działania zostały wycenione na pięćdziesiąt złotych. Niewiele, jak na rozprawienie się ze zwiastunem końca świata.
Hi, hi, hi... świetnie ujęte :-)
OdpowiedzUsuńCiekawe, jaki będzie kolejny ZNAK, i kolejny, i...? ;-)
Mam nadzieję, że to już wszystkie znaki:-)
Usuńw tym kontekście,zwiastunów końca świata,nazwijmy umownie USŁUGĄ to otwarcie drzwiczek rozprostowanym drutem,hahahahaha
OdpowiedzUsuńpolicja czasem nazywa tę usługę nieco inaczej...ale oni nie przejmują sie jakimiś zwiastunami,realiści do bólu...P
Owszem, ale tylko wtedy, gdy jest to robione wbrew woli właściciela pojazdu. Tu była wyświadczona grzeczność. Tym bardziej cenna, że byłem bez kurtki, a śnieg sypał, że hohohooooooooo!
Usuńno tak,ale zauważ,jak łatwo dostac się do samochodu zamkniętego...hahaha
Usuńmożna rzec,że byle kto to potrafi...no ale tu sie przydało,
ja tylko widzę tu drugie dno...P
Bo to prawda: każdy kij ma dwa końce.
Usuńkoniec świata z Tobą Caddi,co to będzie jak wiosna nastanie...P
Usuńale najważniejsze,że tego prawdziwego końca nie będzie...i tu czuję sie pocieszona...dałeś nadzieję...P
Najciekawsze jest to, że takie prawo serii każdemu chyba się zdarzyło i choć bywa nieraz dramatyczne, po czasie - wspominamy z uśmiechem...:)
OdpowiedzUsuńŚmiałem się już w momencie, gdy zatrzasnąłem kluczyki. A dziś mogę donieść, że końca świata nie będzie, w każdym razie nie nastąpi to rychło, bo karta przed chwilą się odwróciła:-)
UsuńOtwieranie drzwi samochodu rozbroiło mnie całkiem...;)))
OdpowiedzUsuńSprytny ten chłopak, oj sprytny!
:)
Całe szczęście, że na takiego spryciarza trafiłem. Był pierwszym, do którego zwróciłem się po pomoc.
UsuńJak widac i z koncem swiata sobie mozna poradzic.../smiech/
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Człowiek, odkąd opuścił raj, musiał sobie radzić w różnych okolicznościach. Dzięki temu przetrwał.
UsuńChyba sam wyceniłeś to otwieranie samochodu?
OdpowiedzUsuńPowiem skromnie, że zapytałem, czy 50 zł wystarczy? Zapłata została przyjęta z zadowoleniem.
Usuńto i tak mało, ja kiedyś 200pln za otawrcie służbowej favoritki dałam
OdpowiedzUsuńMam dar przekonywania. Facet był zadowolony, że tyle u mnie zarobił:-)
UsuńBardziej na koniec świata wyglądał meteoryt. Co ma być to będzie i nie ma co się martwić. Samochód również można otworzyć drutem, kiedyś zrobiliśmy to sami w naszym maluszku.
OdpowiedzUsuńTeż nie zaprzątam sobie głowy i emocji końcem świata, ale to dobry pretekst do napisania tekstu.
UsuńTeż tak umiem :) Następnym razem dzwoń, może będę w pobliżu i otworzę za darmo ;) Umiejętność "bezkluczykowego" otwierania wyćwiczyłam, gdy nam się centralny zepsuł i "guziki" niemal samoistnie przy zatrzaskiwaniu drzwi opadały. Drut był stałym wyposażeniem mojej torebki - większe kombinacje, gdy i ta została w środku :)))
OdpowiedzUsuńBędzie okazja do poznania:-)
UsuńMasz szczęście, Mistrzu, że kolega ze sklepu z telefonami nie postanowił wykorzystać wieszaka ZANIM wróciłeś do samochodu. Cała przysługa kosztowałaby Cię zdecydowanie więcej ;). Muszę przyznać, że sam czasem zostawiam kluczyki w drzwiach samochodu na noc. A rano ich szukam po kieszeniach... ;) Dotychczas nie straciłem na szczęście ani kluczyków, ani samochodu.
OdpowiedzUsuńMaurycy, mów, co chcesz, ale Opatrzność czuwa nad Tobą:-)
Usuńhahaha! to brzmi jak opisy książek Pratchetta zamieszczane na okładce - maksymalnie wiele dziwności w kilku zdaniach:)
OdpowiedzUsuńnie mów, że czytasz świat dysku... ;) skończyłam właśnie świat finansjery i jestem niepocieszona, że to już koniec
UsuńNie wiedziałaś, że Pan C. to Pratchett?
UsuńCiekawie połączyłeś fakty-----a swoją drogą to miałeś szczęście ,że pan od telefonów miał taką rzadką umiejętność otwierania drutem samochodu;-))
OdpowiedzUsuńGłowa to taki śmietnik, w którym jest zapamiętane wiele przypadkowych faktów bz ładu i składu. Aby zrobić z tym porządek nanizuję wszystko na nić opowiastki i wychodzi tak,jak powyżej:-)
UsuńNiestety ta elektroniczna blokada drzwi to jedno z tych "ułatwień" i "zabezpieczeń", które najczęściej obracają się przeciwko nam samym. Zwłaszcza w kontekście możliwości otwarcia auta drutem. Ja na przykład w zimie rzadko kiedy zamykam auto na kluczyk. Przecież bez sensu każdego ranka mocować się z zamkiem. Raz tylko włamano mi się do auta. Niestety złodziej nie zauważył otwartych drzwi, standardowo - tym przypadku niepotrzebnie - wybił boczną szybę, by wyrwać radio. A mógł otworzyć sobie drzwi jak człowiek i zabrać to radio warte 50 zł...
OdpowiedzUsuńMoże powinieneś wtedy wywiesić kartkę z informacja dla włamywacza?
UsuńKiedyś mnie dopadło podobne przekleństwo, ale znaleźli się panowie, co potrafili pomóc, widzisz jak dobrze znać się na wieszakach drucianych. 50 zł zawsze to mniej niż nowy zamek, kluczyk itd
OdpowiedzUsuńmiłego
Jakoś tak mam, że potrafię przekonać w określonych sytuacjach do udzielenia mi pomocy. To zdarzenie miało miejsce 200 km od domu, więc liczyć na dowiezienie zapasowego kluczyka nie miałem co liczyć.
UsuńAch te konce swiata! ja swoj podobny przezylam pewnego upalnego letniego dnia we Francji, jakies 500 km od domu, gdy zrobilam dokladnie to samo co ty - zatrzasnelam kluczyki w samochodzie z : konajacymi z pragnienia dwoma psami w srodku i papierosami mego meza, bez ktorych to cygaretow nie mogl skutecznie zastanowic sie nad zaistniala kryzysowa sytuacja. uslyszalam wowczas z jego ust nietypowe wyznanie milosne, otoz - z palajaca checia mordu w oczach patrzac na mnie wysyczal, ze gdyby mnie tak nie kochal jak kocha to by mnie zabil! na szczscie udalo mu sie wlamac do auta i tym samym zycie moje i psow zostalo ocalone
OdpowiedzUsuńkoniec świata będzie jak polska reprezentacja wygra dwa razy pod rząd z Wyspami Owczymi ;-)
OdpowiedzUsuń