Hela, przy całej powadze w traktowaniu Mariana i żywionej o niego zazdrości, w stosunku do siebie zachowuje spory dystans. Znającym ją z poprzednich wpisów trudno w to uwierzyć, ale tak jest. Czasami tylko narrator opisujący Helę nieco przerysowuje niektóre jej zachowania dla dodania smaczku opowieści, ale w gruncie rzeczy oddaje istotę rzeczy.
W pewnym wieku kobieta zaczyna używać coraz więcej różnego rodzaju kosmetyków. Mężczyźnie trudno to wszystko nazwać i wymienić, bo jest to rzeczywistość całkowicie mu obca. Kosmetyki dla niego to coś tak trudnego do ogarnięcia, jak kolory z całą gamą odcieni i niuansów. Marian ma w swoim zestawie (słownie) jeden żel do kąpieli i mycia włosów, krem nivea i pastę do zębów. Natomiast to, czym dysponuje Hela zajmuje większość półek i półeczek w łazience. Zdarzyło się raz, że ulubiony krem Mariana został wyczerpany i postanowił posłużyć się jakimś specyfikiem należącym Heli.
– Heluś – zawołał Marian z łazienki – który krem mogę użyć do twarzy?
– Masz przecież ten swój...
– Właśnie się skończył. Jest tu jakiś, który ma fajną konsystencję.
Nim Hela wpadła do łazienki już naniósł nieco na policzki i czoło.
– Czego ty używasz? To jest przecież krem przeciw zmarszczkom.
– To chyba dobrze – powiedział Marian – będę gładszy.
– To jest do kobiecej skóry! Mamy różne pH.
– Aha... A to jest jakaś różnica? – zdziwił się Marian.
– Oczywiście! Zaczekaj chwilę, zaraz znajdę ci coś neutralnego.
Gdy Hela przeglądała swoją galerię kremów Marian przyglądał się jej z zaciekawieniem i w pewnym momencie zapytał:
– A ten krem przeciw zmarszczkom to pomaga ci jakoś tak szczególnie?
– Nie, nie pomaga! – odpowiedziała Hela i rzucając kokieteryjne spojrzenie dodała: – Najważniejsze, że dobrze się po nim czuję.
placebo działa jak natura chciała:)
OdpowiedzUsuńNajzdrowsze i najmniej szkodliwe:-)
UsuńPamiętam opowieść mojej przyjaciółki, która miała jeszcze dwie siostry i mamusia do tego, czyli rozumiesz... Jej tato wraca z pracy i pyta córeczkę ukochaną, co to za krem do rąk stoi na pralce, on ma po nim niezwykle pomarańczowe dłonie, i nie może ich domyć - nasmarował je samoopalaczem :P
OdpowiedzUsuńOczywiście rozmowa była bardziej dynamiczna, nawet powiedziałabym porywacza
Paddy, na szczęście oddał mi jedną z łazienek tylko do mojej dyspozycji, więc kremy, kremiki są nienaruszlane przez obcych, czasami Paddy mi się tylko przygląda i dopytuje, czy ten kwas hialuronowy, czy on mi nie wypali twarzy, więc grzecznie mu odpowiedam, że to tylko 1,5% stężenia w 30ml kremu
ale powtórzę za Helą, ważne, że dobrze się po nim czuję :)
miłego weekendu
To Marian naprawdę miał więcej szczęścia:-)))
UsuńMoże Hela nie używa samoopalacza, bo pewnikiem mogłaby Marianowi zrobić psikusa :P
Usuńnajważniejsze,ze krem depilujący ma Hela gdzieś dalej...:P)))))))
OdpowiedzUsuńtak gdybam,gdyby Marian miał wąsy albo brodę,to by po takim kremie,całkiem gładki wyszedł...hahahaha
Masakra z kremem do depilacji... wyobraźnia zadziałała. Horror:-)
UsuńCaddi,co mi szkodzi i Ciebie trochę postraszyc...uważaj jak będziesz chwytał za jakąś kolorową tubkę w łazience swej...hahahahaha
UsuńWiem i dlatego ciarki przeszły mnie po wszystkich owłosionych miejscach:-)
Usuń:P)))))))))
UsuńUrok kobiecości :)
OdpowiedzUsuńA swoją drogą wspólna półka na kosmetyki może czasem zaowocować jakimś "kwiatkiem" w rodzaju:
pewna Mama użyła przed wizytą u babskiego doktora - całkowicie nieświadomie... żelu do włosów z brokatem (własności swojej Córki). Zorientowała się po powrocie, gdy opowiadała Córce o dziwnym zachowaniu lekarza... :)
Podczytuję od niedawna uroczy świat Heli i Mariana. Nie ukrywam - z wielką przyjemnością :)
z pozdr.
eNNko, jest takie powiedzenie: nauka radziecka zna takie przypadki. Jeśli ta wizyta odbyła się w okresie okołokarnawałowym doktor mógł pomyśleć, że ta pani była na balu dla nudystów i stąd takie pozostałości w miejscu badania:-)))
UsuńPoczytuj i odwiedzaj do woli. Hela z Marianem radzi każdej wizycie i komentarzowi.
Pan doktor podczas badania co rusz powtarzał:
UsuńTo się wyszykowała, to się wyszykowała...
A Kobieta nie miała pojęcia, o co mu chodzi :-)))
Historię słyszałam "z którejś ręki", ale zawsze jak widzę u kogoś brokat w użyciu, to mi wyobraźnia płata figle, he, he...
Teraz panie w większości depilują się, więc brokat nie miałby na czym osiąść. Ale wyobraźnia wyobraźnią:-)
UsuńJak widać Hela jest wspaniałą kobietą s fantazją. I cóż, że efekty kremu nie są jaskrawo widoczne, ważne że się go używa i już jest pełnia szczęścia i dobre samopoczucie. Serdecznosci zostawiam.
OdpowiedzUsuńTak niewiele trzeba. Mała rzecz a cieszy.
UsuńMarian jest facetem starej daty, ale u tych o kilka dekad młodszych ilość wszelkiej maści kosmetyków może być już całkiem bogata.
OdpowiedzUsuńHebiusie, rozumiem z Twojej wypowiedzi, że Marian to w porównaniu z Tobą to wapniak:-))))
UsuńKiedyś w tv były reklamy bodajże szamponu przeciwłupieżowego, by tym szamponem myć włosy przez 6 tygodni tylko po jednej stronie i po owych 6 tygodniach widać było efekty działania;)
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że mam ochotę na taki eksperyment, ale nie z szamponem, tylko z jakimś rewelacyjnym (wg producenta) kremem, by sprawdzić, czy jestem wśród "97% kobiet potwierdziło, że zmarszczki stały się płytsze, a skóra gładsza";)))
Goldi, na Twoim miejscu bym nie ryzykował. Dlaczego? A nie daj Boże krem będzie działał zgodnei z zapowiedzią producenta i wtedy głupio by się wyglądało: jedna połowa twarzy gładka, druga pomarszczona:-)
UsuńZdecydowanie nie krem, a kropelka perfum, to jest to, co podnosi moje samopoczucie:)
OdpowiedzUsuńFajnie masz. Mnie Hela pozwala używać przemysławki, jako odstraszacza pliszek, a tak na co dzień to tylko woda, mydło i krem nivea:-)))
UsuńDobre samopoczucie Heli - bezcenne ;-)
OdpowiedzUsuńJakiś czas temu mój pięcioletni syn, będąc na spacerze z babcią bardzo jej się przyglądał. Kiedy babcia zapytała, co go tak w jej twarzy zainteresowało usłyszała : "Wiesz babciu, jakoś ten krem na zmarszczki wcale na ciebie nie działa"
Babcia musi tak na wszelki wypadek porozmawiać z Helą, by po takiej ocenie wnuka nie popaść w przygnębienie.
Usuńkokieteryjne spojrzenie? Inna by młotkiem walnęła za takie pytanie ;-)
OdpowiedzUsuńDarku, każdy ma to, na co zasłużył:-))
UsuńTak trochę w temacie to powiem, że ostatnio przeżyłem szok po nabyciu tubki pasty do zębów. Zmieniamy marki (byle była miętowa), tym razem padło na pierwszą z brzegu: colgate. W domu okazało się, że teraz colgate jest made in China. Niby rozumiem globalizację, nawet pogodziłem się z tym, że ciupagi w Zakopanem też z Chin sprowadzane, ale jeżeli już nic w UE nie będziemy produkować to już nie tylko na emerytury braknie, ale i na zasiłki.
OdpowiedzUsuńWugusiu... pasta, jak pasta, ale taki sztandarowe i nośne marki, jak iPhone mają na odwrocie miejsce składania "China"(sic!). Tak więc nie tylko Unia Europejska, ale Hameryka opiera się na tanich chińskich sprawnych rączkach. Coś czuję, że za kilkadziesiąt lat, bez jednego wystrzału, Chińczycy zajmą Europę na spółkę z wyznawcami Allaha.
UsuńI jak zwykle wszyscy zapomnieli o mydle. Czy już tylko ja go używam? ;)
OdpowiedzUsuńNa to wychodzi, Cane:-)
UsuńBabcia podchodzi do tematu jak Hela, grunt to dobre samopoczucie
OdpowiedzUsuńHela widocznie miała super babcię, od której wielu zachowań i rzeczy się nauczyła.
Usuń:) Lubię Helę i Mariana :) tyle w nich miłości w takim codziennym życiu, bez tego spektakularnego napuszenia i pozorowanej egzaltacji i sztucznego wrzasku jak to my się kochamy, nic na pokaz a w kazdym słowie czuje się jak są dla siebie ważni. (J<
OdpowiedzUsuńNo Hela nie muszą pisać o ciumkaniu, oni się po prostu całują tak... realnie bez wirtualnej ostentacji. Lubię ich obydwoje, prawie tak samo jak siebie samego, a Helę to nawet bardziej:-)
UsuńI to jest odpowiedz! Hela, jestes boska!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Judith, to, co napisałaś o Heli jest oczywistą oczywistością:-)))
Usuńmoże to taka filozofia - żeby niczego w życiu nie żałować. tak tak, zestarzałam się, ale zrobiłam wszystko co w mojej mocy...:)
OdpowiedzUsuńCoś jest na rzeczy w tym, co napisałaś: skoro nie mam wpływu i nie mogę czegoś zmienić, to akceptuję. Taka postawa chroni przed frustracjami. Czas można obłaskawić jedynie poprzez akceptację. Nie można wierzgać przeciw ościeniowi.
Usuń-a my wydajemy na to tyle pieniędzy,że hej;-)))
OdpowiedzUsuńKobiece pragnienie zachowania młodości napędza koniunkturę:-)
Usuńdobre samopoczucie jest bezcenne :-)
OdpowiedzUsuńOtóż to! marian tez bardzo dobrze czuje się po użyciu kremu nivea. Na dodatek ma wrażenie, że jego dobre samopoczucie jest tańsze niż samopoczucie Heli:-)
UsuńHela rację ma najważniejsze,że ona lepiej się czuje
OdpowiedzUsuńa to warte fortuny
:-)
UsuńTo ja widzę, że Ty tej swojej Heli wcale nie rozumiesz. Przecież chodzi o to, że ona musi mieć piękne, szlachetne i pełne uroku wypielęgnowane zmarszczki. Takie zmarszczki to nie byle co :-)
OdpowiedzUsuńStokrotko, a znasz faceta, który rozumiał kobiety? Porozmawiaj z koleżankami, a one potwierdzą, że mężczyźni ich nie ruzumieją:-)
UsuńZ kremów używam tylko Nivea soft i w tej akurat materii utożsamiam sie z mężczyznami bo tez nie jestem w stanie zrozumieć na co tyle ich kobiety stosują.oby rzeczywiście wyszło im to na zdrowie!
OdpowiedzUsuńWreszcie kobieta, która jest w stanie zrozumieć zdziwienie mężczyzn:-)
Usuń