Dziś obchodziłaby imieniny. Odeszła niecałe dwa miesiące po wyborze Josepha Ratzingera na stolec Piotrowy. Urodzili się w tym samym roku. Cieszyła się z tego wyboru kardynałów. Przechodząc na drugą stronę była utrudzona doczesnością, która w ostatnich latach życia setnie jej dokuczyła. Ale nie zawsze tak było.
Pamięć o kochanych osobach jest jak taśma filmowa, którą za każdym razem składamy na nowo. Sklejamy i opowiadamy przede wszystkim o sobie samych.
Z pamięci przywołuję pierwszy dzień w przedszkolu, do którego mnie zaprowadziła, gdy ukończyłem trzy lata. Miałem wtedy na sobie krótkie spodenki w stalowym kolorze i podkolanówki. Kilka lat później była ze mną na rozpoczęciu roku szkolnego, gdy zaczynałem naukę w szkole podstawowej. Miałem wtedy na sobie niebiesko-biały sweter, który przyszedł w paczce z Ameryki, i długie granatowe spodnie. Czułem, że wyrastam z krótkich spodenek.
Starała się być obecna we wszystkim, co dla mnie ważne. Życie sprawiło, że ciągle się spieszyła i o coś zabiegała. Nie dla siebie, ale dla mnie i starszego rodzeństwa.
Gdy byłem nastolatkiem to zimą sprawdzała, czy noszę czapkę, czy zakładam kalesony i ciepłą podkoszulkę. Obruszałem się twierdząc, że jest ciepło, a poza tym to już mam swoje lata. Nie zważała na moje protesty, prychania i obruszenia.
– Jestem twoją mamą i tak już będzie dopóki będę żyła.
Z czasem, gdy już popełniłem małżeństwo i odwiedzałem ją z jej wnukami, nadal sprawdzała, czy dbam o siebie. Przyzwyczaiłem się do tego rytuału i wyrzutów, które robiła mi z powodu, że nie ubieram się stosownie do pory roku. Dziś, gdy jej już nie ma, brakuje mi tego wszystkiego, przed czym się tak kiedyś broniłem.
W judaizmie poznanie prawdziwego imienia człowieka uznawano za klucz do otwarcie podwoi i uzyskania nad nim władzy. Scholastyka zwracała się do mnie i przywoływała imieniem, które wyrażało jej bezgraniczną miłość. To imię jest tajemną formułą rozsuwającą kokon, który mnie szczelnie otacza. Kto je pozna i użyje zyska do mnie dostęp.
Pamięć o kochanych osobach jest jak taśma filmowa, którą za każdym razem składamy na nowo. Sklejamy i opowiadamy przede wszystkim o sobie samych.
Z pamięci przywołuję pierwszy dzień w przedszkolu, do którego mnie zaprowadziła, gdy ukończyłem trzy lata. Miałem wtedy na sobie krótkie spodenki w stalowym kolorze i podkolanówki. Kilka lat później była ze mną na rozpoczęciu roku szkolnego, gdy zaczynałem naukę w szkole podstawowej. Miałem wtedy na sobie niebiesko-biały sweter, który przyszedł w paczce z Ameryki, i długie granatowe spodnie. Czułem, że wyrastam z krótkich spodenek.
Starała się być obecna we wszystkim, co dla mnie ważne. Życie sprawiło, że ciągle się spieszyła i o coś zabiegała. Nie dla siebie, ale dla mnie i starszego rodzeństwa.
Gdy byłem nastolatkiem to zimą sprawdzała, czy noszę czapkę, czy zakładam kalesony i ciepłą podkoszulkę. Obruszałem się twierdząc, że jest ciepło, a poza tym to już mam swoje lata. Nie zważała na moje protesty, prychania i obruszenia.
– Jestem twoją mamą i tak już będzie dopóki będę żyła.
Z czasem, gdy już popełniłem małżeństwo i odwiedzałem ją z jej wnukami, nadal sprawdzała, czy dbam o siebie. Przyzwyczaiłem się do tego rytuału i wyrzutów, które robiła mi z powodu, że nie ubieram się stosownie do pory roku. Dziś, gdy jej już nie ma, brakuje mi tego wszystkiego, przed czym się tak kiedyś broniłem.
W judaizmie poznanie prawdziwego imienia człowieka uznawano za klucz do otwarcie podwoi i uzyskania nad nim władzy. Scholastyka zwracała się do mnie i przywoływała imieniem, które wyrażało jej bezgraniczną miłość. To imię jest tajemną formułą rozsuwającą kokon, który mnie szczelnie otacza. Kto je pozna i użyje zyska do mnie dostęp.
:) bardzo bliski memu sercu wpis.Mamę miałam bardzo krótko , ale jej miłość , oddanie , bezwarunkowość w uczuciach czuję do dzisiaj.To Ona wraz z Tatą ukształtowali mnie i stanowią moje osobiste archiwum tożsamości.
OdpowiedzUsuńScholastyka imię od słowa nauczyciel( scholasticus)
J<
Scholastyka to rzadkie imię. Mama była drugą w rodzinie, która je dumnie nosiła. Funkcjonowało u nas ponad sto lat.
UsuńMoże, jeśli dobre bogi sprawią, los obdarzy mnie wnuczką o tym imieniu?
Krzysiu a jak na Mamę wołali zdrobniale?:) czy nie zdrobniano?
Usuńimię bardzo rzadkie , nie spotkałam ani jednej Scholastyki :)J<
Zdrabniano: "Schola", ale dla wnuków to była "babcia Scholastyka":-)
UsuńCaddi,ja tez tego nie rozumiałam,dopiero po śmierci Mamy,poczułam tę ogromną tęsknotę na tym,przed czym się tak broniłam...
OdpowiedzUsuńZawsze jest już za późno, gdy zrozumiemy pewne gesty i zachowania. czegoś nie zrozumieliśmy lub nie zdążyliśmy powiedzieć tym, których już nie ma. Dlatego tak często w określonych sytuacjach włączamy projektor i składamy ten film.
Usuńdla mnie to jeszcze bolesne filmy...tak w środku ta tęsknota przysiadła...
Usuńbardzo ładne zdjęcia,mądra,ładna twarz Twojej Mamy,rzadkie imię,ale to nie tylko imię,ale o tym wiesz...;)
Ładne, choć już zupełnie niedzisiejsze imię.
OdpowiedzUsuńWiele imion wraca i znów biegają po ulicach i parkach zabaw Jasie, Marysie, Stasie. Teraz pora na Scholastyki:-)
UsuńPiękna kobieta i piękne imię
OdpowiedzUsuńNie inaczej:-)
UsuńTrud wychowania własnych dzieci sprawia, że często po latach, z coraz większą czułością patrzymy na rodziców. Niekiedy zwyczajnie zabraknie czasu, by im o tym opowiedzieć.
OdpowiedzUsuńDlatego, gdy jest już za późno, możemy, a nawet powinniśmy, opowiedzieć to przede wszystkim sobie i swoim dzieciom.
UsuńMagiczne słowo "matka" towarzyszy nam zawsze. jej troska za życia, ale i dobra energia po śmierci, są z nami zawsze. Zapamiętane słowa troski, uwrażliwienie na życie i nauki jakich nie szczędziły nam matki, to cudowny lek na wszelkie dolegliwości. Mam zwyczaj myśleć o matce w trudnych chwilach życia, pomaga. Pozdrawiam Cię,a Twoja piękna mama niech odpoczywa w pokoju.
OdpowiedzUsuńSiłę daje pamięć o tym, czego doświadczyliśmy od Mamy.
UsuńWracanie do tego, co było, to rodzaj autorefleksji i namysłu przed podejmowanym działaniem.
Piękna Kobieta, piękny Człowiek.. Nie tylko zewnętrznie, ale piękna swoim wnętrzem.. Ma takie zamyślone spojrzenie i uśmiech, jak u Mona Lisy..
OdpowiedzUsuńMiłe mym odczuciom porównanie. Nie będę z tym dyskutował. Dziękuję, Goldi:-)
UsuńSłowo Matka budzi w sercu ogromne poruszenie.Miałam ciocię o takim imieniu.Z oczu jakbys był ciut podobny do mamy:)
OdpowiedzUsuńZ trójki rodzeństwa moje podobieństwo do mamy było uderzające.
UsuńPiękne są takie Mamy (i Taty też) rytuały. Mam je póki co do dziś... Gdy jadę do domu rodzinnego, rzadko niestety z przyczyn niezależnych, obowiązkowo Tatuś czeka na dworcu i obowiązkowo niesie bagaż, Mamusia wygląda z okna i z obiadkiem czeka... I przez cały czas pobytu nie zdążam pościelić wieczorem łóżka, bo Ktoś zawsze uprzedzi. I najpierw mnie, panią bądź co bądź już w dość pokaźnym wieku, mocno to krępowało. A teraz to przyjmuję. Zwyczajnie, z wdzięcznością, ze śmiechem, z rzucaniem się na szyję za to dobro, tak a nie inaczej okazywane. Za tę Ich miłość.
OdpowiedzUsuńDziękuję za Twoje piękne świadectwo o Mamie. Piękna musi być dusza w mężczyźnie, który umie się podzielić swoimi refleksjami, emocjami :)
No... i ciekawe jakie jest to prawdziwe imię - klucz dostępu do Pana C.?
To imię jest znane desygnatowi, na który wskazuje, ale nie może być ujawnione, gdyż wtedy użycie go straciłoby moc wobec Pana C. Trzeba to imię odkryć samemu i posłużyć się nim w określonych okolicznościach, a wówczas uzyska się pełnię władzy nad Panem C.:-)))
UsuńNic ujac, nic dodac...
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
:-)
UsuńDzisiaj mam dzień wzruszeń, dziękuję
OdpowiedzUsuńProszę:-)
Usuńtwoje podobienstwo do matki
OdpowiedzUsuńjest uderzajace, ale
ja mam spojrzenie...
Wiem, że byliśmy podobni. Nie dało się tego w żaden sposób ukryć.
UsuńDoskonale Cię rozumiem, choć moja żyje wciąż i teoretycznie mam jeszcze szansę na to by wiele nadrobić. Cóż kiedy błędy popełnione przeze mnie kiedyś mszczą się teraz na niej i mogę tylko bezsilnie patrzeć jak się męczy, mając nadzieję że kiedyś to się zmieni i będę mógł jej oddać dług który zaciągnąłem w ciągu mojego życia.
OdpowiedzUsuńDług zaciągnięty u mamy oddasz swoim dzieciom i wnukom. Taka jest kolejność rzeczy.
UsuńTo mądre co napisałeś, ale nie wyczerpuje tematu.
UsuńTo prawda, Urdenie, gdyż nie jest to forma równania z zerowym bilansem:-)
UsuńJa wychowując swoje dzieci , zauważam coś niezaprzeczalnego:
OdpowiedzUsuń" wszystko wraca".
Moje latorośle pokazują mi dokładnie, co znaczy denerwować, stresować i czasem doprowadzać matkę do łez.
A moja Mama śmieje się i mówi czasem, że " dobrze mi tak !"
Podobny jesteś do Matki. Piękna kobieta.
Czym skorupka za młodu nasiąknie... itd.:-)))
UsuńCzyż przejawem największej miłości nie jest to,że ktoś dba o to żebyśmy mieli na sobie ciepłe kalesony i czapkę na głowie??
OdpowiedzUsuńMatka traktuje dziecko, jak cząstkę siebie samej. W dziecku widzi swoje jajo, na które chucha i o które dba. To jest odczucie ponad wszystko i wbrew wszystkiemu, co można sobie na ten temat wydumać.
Usuń-pięknie napisałeś o swojej mamie,brakuje jej ale to doceniamy gdy jej nie ma...
OdpowiedzUsuńTo, co mamy jesteśmy w stanie w pełni docenić, gdy tego nam nagle zabraknie.
UsuńC'est la vie...
Piękne słowa. i takie potrzebne - sama skorzystam i zastanowię się nad swoją reakcją, gdy Mama następnym razem spyta mnie, czy na pewno codziennie biorę tran...
OdpowiedzUsuńMamy nigdy nie wychodzą ze swojej roli i dobrze:-)
UsuńMam nadzieję, że moi synowie dadzą kiedyś o mnie takie śliczne świadectwo, jak Ty o swojej mamie... chociaż ja tak często (chyba?) nie upominam o ciepłe ubranie;)
OdpowiedzUsuńZapewne podejmujesz inne działania i to takie,których nawet nie kojarzysz, a oni to zachowają w swojej pamięci. To wszak będzie ICH pamięć o Tobie.
Usuń:)
OdpowiedzUsuńTo bardzo częste, zatęsknimy za tym, co drażni nas w rodzicach. :)
Po czasie zdajemy sobie sprawę, że to oni mieli rację.
UsuńPieny wpis i madre slowa, matka cale zycie troszczy sie o swoje pociechy. Przyznaje, ze nie spotkalam sie w swoim zyciu z imieniem Scholastyka, ale wlsnie przeczytalam dosc ciekawa krotka historie zycie sw. Scholastyki. Jest mi blizsza, gdyz na jej grobie wiele razy bylam...
OdpowiedzUsuńMoze faktycznie pora, aby i to imie odkurzyc i przywrocic na nasze podworko!
To piękna sprawa, kiedy słowa " Jestem twoją mamą i tak już będzie dopóki będę żyła." są wyrazem miłości i czułości, a nie władzy.
OdpowiedzUsuńMoże potem brakuje tej bliskiej osoby bardziej, ale też - lepiej.
Różnie bywa..