Chciałbym, aby było jasne, że w tym wpisie nie będę obiektywny, bo nie chcę i nie mam zamiaru. Koniec, kropka i przecinek, jak mawiało moje dziecko płci właściwej, gdy próbowało zakończyć jakikolwiek spór ze starszą siostrą.
W ubiegłym tygodniu dotarła do mnie przesyłka z książką Andrzeja Szczepańskiego pod tytułem "Krawiec i inne szapiski". Umieszczone w niej teksty powstały na przestrzeni kilku miesięcy i sukcesywnie były prezentowane na blogu prowadzonym przez Autora. Każda z opowiastek stanowi zamkniętą całość, która zaskakuje w poincie i wywołuje gromki śmiech. Występujące postaci powracają w różnych odsłonach i konfiguracjach. A to Wiewiórka z Wugusiem, to znów Hrabia ze swoim podupadłym dworem, czy wreszcie Angie, którą Wuguś spotkał w baśniowych okolicznościach. Nieskromnie dodam, że i Caddicus przemknął tam niczym meteor, co bardzo połechtało jego ego.
Czytelnik nadwrażliwy na dobry humor, powinien rozważyć, czy jest w stanie czytać tę książkę w miejscach publicznych. Szczególną ostrożność należy zachować w środkach komunikacji miejskiej oraz w poczekalni u stomatologa (sic!).
A na zakończenie smakowity szapiskowy cytat:
– Wicuś, ty chcesz się... wieszać? – wielkie łzy stoczyły się po jej policzkach.
Czytelnik nadwrażliwy na dobry humor, powinien rozważyć, czy jest w stanie czytać tę książkę w miejscach publicznych. Szczególną ostrożność należy zachować w środkach komunikacji miejskiej oraz w poczekalni u stomatologa (sic!).
A na zakończenie smakowity szapiskowy cytat:
– Wicuś, ty chcesz się... wieszać? – wielkie łzy stoczyły się po jej policzkach.
– Porąbało cię? Postaw miednice i nalej wody. Mył się będę. Ty też się umyj. Dziś walentynki, prezent muszę ci zrobić.
Jaśce zakręciło się w głowie. Oparła się mocno o futrynę. Wiedziała, że wielkiego wyboru nie ma, już miała powiedzieć, że cała sąsiednia izba jest przepełniona od tych prezentów, ale ugryzła się w język.
Autor: Andrzej Szczepański
Ilość stron: 142
Wydawnictwo Liberum Arbitrium
Cena z kosztami przesyłki: 17,35 zł
Zamówienia: wg108@gazeta.pl
/Opowiastka: Taboret, s. 122/Tytuł: Krawiec i inne szapiski
Autor: Andrzej Szczepański
Ilość stron: 142
Wydawnictwo Liberum Arbitrium
Cena z kosztami przesyłki: 17,35 zł
Zamówienia: wg108@gazeta.pl
''... sąsiednia izba przepełniona od tych prezentów...'' - dobre !
OdpowiedzUsuńJuż wiem, źe chcę ją mieć. Tę książkę oczywiście... :)
Chcesz i masz! Wystarczy tylko wysłać maila z zamówieniem na podany na końcu wpisu adres mailowy. Naprawdę warto. Książka dla tych, którzy się spieszą i potrzebują krótkich form literackich.
Usuńno to następny prezent bedzie niebawem...w tej drugiej izbie...hahaha
OdpowiedzUsuńw sumie to...jej chyba za bardzo nie do śmiechu było...
opowiadanie świetne,dajace do myślenia,czy śmiac sIę...czy jednak nie....
Caddi,nie uaktualnia sie w moich linkach Twój post..cholerka,na ślepo tu przylazłam i...zonk P
pozdrawiam
Waluś wie, jak ukontentować Jaśkę, ale więcej szczegółów i smaczków w książce.
Usuńsię pochwalę! Książka przeleci i do deszczowej krainy też!
OdpowiedzUsuńPS> jaka jest geneza hasła "dziecko płci właściwej"? jakaś śmieszna historia?
Sam już nie pamiętam dokładnie, ale przed wielu laty, w jakimś kabarecie pojawiło się to określenie i je zaadoptowałem na własny użytek. Tak więc, w moich osobistych relacjach występują: pierworodne szczęście i dziecko płci właściwej:-)
UsuńDobry Wieczór! Hm, jak to jest, że autor zawsze dostaje gęsiej skórki (na zmianę z wypiekami) kiedy ktoś o nim napisze?
OdpowiedzUsuń;)))
PS. U mnie czytnik też nie chce aktualizować wpisów i mejlowy powiadamiacz też nie działa.
Co dziwne, bo kanał komentarzy chodzi bezbłędnie.
Może dlatego, że u Caddiego kanał wpisów to Atom, a nie RSS?
UsuńZ tego, co mi wiadomo to RSS, ale nauka radziecka zna inne przypadki... z Atomem też. Proponuję na nowo dodać mnie do czytnika i wszystko będzie OK.
UsuńNowe dodawanie nic nie pomaga - ani w przypadku RSS, ani Atoma.
UsuńTeraz spróbuj. Poprawiłem kanał RSS:-)
UsuńBrawo! Teraz jest już Ok.
UsuńJak Ty dbasz o czytelników :P
Hebiusie, toż PT Czytelnicy są nagroda dla piszącego:-)
UsuńMacie szczęście,że nie recenzujecie zbyt wnikliwie, bo bym chyba towarzystwu blogosfery nie wybaczyła, przed przeczytaniem, oczywiście!:)
OdpowiedzUsuńWnikliwych recenzji nie będzie, bo szapiski to tylko zwykły hamburger. Hm, chyba kiepskie porównanie, bo hamburger to trudne słowo, a autor poszedł w kierunku zwykłego schabowego ;)
UsuńSchabowy plus ziemniaki i ogórek kwaszony to narodowe danie nad Wisłą. Proszę więc nie pomniejszać walorów schabowego w zestawieniu z hamburgerem.
UsuńJa bym się trzymał schabowego, bo wiadomo z jakiego mięsa. :)
UsuńPanie Andrzeju przede wszystkim gratuluję , bo każde dzieło jest wynikiem pracy, konsekwencji, kreatywności ... i wielu składowych , których jest wypadkową. Z tego co mogłam przeczytać szapiski łączyły w sobie humor z przekazem. Tym przekazem była refleksja i przemyślenie. Śmiesznie czasami ironicznie z pieprzykiem , ale nigdy poza bandą , nigdy plugawie.
OdpowiedzUsuńWięcej własnych obserwacji ;)) po przeczytaniu :)J/,
Justyno, nie pożałujesz. Ważne, byś zastosowała się do ostrzeżeń zawartych we wpisie dotyczących warunków i okoliczności czytania.
UsuńNo tak, Pan Andrzej już. Już nawet zaklepał zdjęcie do kolejnego swego dzieła, co się bardzo chwali. Z zajawki wyżej przedstawionej czuć smaczek. Niezły kąsek :)))
OdpowiedzUsuńKrzysztofie, a kiedy Ty zakasasz rękawy do roboty?
Już zakasałem, bo mam wielu dopingujących. Może za jakiś czas coś z tego wyniknie. Na razie proszę o nieco cierpliwości.
UsuńTo się dzieje! ;)))
OdpowiedzUsuńA ja z dala od sieci, bo albo sieci nie ma, albo( co najczęściej) czasu nie ma, albo ( co dość częste) mnie w zasięgu nie ma.
Bardzo ładna okładka szapisków ;)
( to coś nowego, bo treść znamy, znamy;)))
Goldi zwróciła uwagę, jak moje skarpety cudownie komponują się z romantycznym zachodem słońca. Kwintesencja Wugusia ;)
Usuńkto ma inne zajęcia i relane życie, to nie wie cow trawie na Wichrowych piszczy. Napisałem "w trawie"? Pod śniegiem oczywiście:-)))
UsuńJak to co piszczy? Głodne dżdżownice
UsuńTo na Wichrowych i w okolicy nie dokarmiają dżdżownic? A co z glisdami? One też pewnie głodne.
Usuńwskoczył mi do linków Twój nowy post...cuda jakieś,niewidy...:P
OdpowiedzUsuńa nic nie robiłam...to już będę "na topie",do następnego razu...:P))))))
pozdrawiam:)
Tydzień cudów:-)
Usuńzastanawiam się nad zamówieniem Caddi,w miejscach publicznych wtedy według zaleceń nie będę czytac,obiecuję,hahahahaha
Usuńa wiesz,że to jest najlepsza reklama i coś mi mówi,że powinnam poczytac.
Nie znam twórczości p.WG,ale chętnie poczytam.
Czyli zamówic na podany przez Ciebie adres...myślę,pod postem...
Pozdrawiam i autora książki również:)
Wypadaloby poczytac i doczytac dalsze dzieje pani i pana...
OdpowiedzUsuńSerdecnzosci
Judith
Nie chcę zapeszać, ale mogę domniemywać, że już niebawem będziesz miała okazję pośmiać się. Ważne, by stosować się do opisanych zaleceń:-)
UsuńOstatnio wczytujemy się w biografię Sztura. Lubimy czytać i trochę dobrego humoru nigdy nie zaszkodzi. Pozdrawiam, spokojnych i dobrych Świąt Ci życzę.
OdpowiedzUsuńDziękuję za życzenia.
UsuńJuż mnie gdzieś bohaterowie takowi przez internet przemknęli. Lubię pisanie przyprawione: a to szczyptą humoru, a to żartem rubasznym lub garścią porównań niebywałych i w pamięć zapadających. A jeśli wszystko nutką złośliwości niewielkiej okraszone, to i czyta się wspaniale. :-)
OdpowiedzUsuńOtóż to Mironie:-)
UsuńRaczej poza moim zasięgiem, ale to już takie życie
OdpowiedzUsuńściskam
Nikt tak jak Caddi nie potrafi zrobić "promo". ;)
OdpowiedzUsuńNamiary na bloga?
OdpowiedzUsuń