Każdy mężczyzna ma w życiorysie miejsca znaczone imionami kobiet. Pan C. nie należy do wyjątków, bo spotkał kobiety, które odcisnęły na nim niezatarte piętno. Wspomnienie ich jest, jak sympatyczna blizna, o której przypomina sobie przesuwając opuszkami palców po skórze. Wszystkich jego kobiet nie sposób wymienić i nawet nie wypada, poza pierwszą i ostatnią. One bowiem stanowią klamry spinające dotychczasowy życiorys Pana C.
Pierwszą była Violetta. Do dziś ma ją w pamięci i emocjach, które w nim wzbudzała ponad pięćdziesiąt lat temu. Podwórze, które współdzielili ich rodzice, było miejscem ich zabaw, ale i punktem startowym do wspólnych ucieczek do dziadków Pana C. Jednak nie będziemy się rozwodzić nad tym, co zostało już opowiedziane w Słynnych ucieczkach.
Ostatnią jest Kinga. Pan C. poznał ją w ubiegłym roku. Jest wzrokowcem, jak zdecydowana większość mężczyzn. Od razu zwrócił uwagę na jej smukłą sylwetkę i zapach. Pachniała świeżo zerwaną miętą i była przystrojona w subtelnie zielone odcienie. Uderzała rześkością.
Pan C. nie należy do mężczyzn łatwych, ale nie oparł się jej urokowi i zatopił w niej spragnione usta. Zaszumiało mu skroniach i odtąd nic nie było już takie samo. Odtąd zawsze była i jest przy nim na wyciągnięcie dłoni. I w dzień, i w nocy.
Pognalam zobaczyc z ciekawosci wielkie... ales mnie w maliny wpuscil /smiech/
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
A wiesz, że i moja Hela z pretensjami się zgłosiła?
UsuńMiała pretensje nie o wyjaśnienie, jakie znajduje się na końcu, ale o to, że strasznie się zdenerwowała zanim doczytała do końca:-)
:))) kurcze ja też sprawdziłam cóż to za cudo zaszumiało mu w skroniach.
OdpowiedzUsuńOt babska ciekawość ;))
Sam byłem zaskoczony, gdy nacisnąłem link na końcu:-)
UsuńStanowczo za dobrze piszesz i za bardzo sugestywnie :-)))
OdpowiedzUsuńWszystkie lecą na to ...
Sam się dałem nabrać tej narracji. Gdy piszę takie teksty, to wizualizuję wszystko i wtedy opowiadam tak, jakbym to widział.
Usuńtak czytam,przechodzę ze stanu zaciekawienia w...stan zdziwienia,by na końcu zostać bezczelnie wprowadzonym w stan...wpuszczenia w maliny...jak to świetnie ujęła Judyta...P
OdpowiedzUsuńKrakusku, ależ maliny są słodkie i pyszne. trzeba tylko ostrożnie je zrywać z uwagi na kolce:-)
UsuńA do wód mineralnych to już w ogóle zaufania nie mam. W każdej można podejrzewać ładnie opakowaną w plastik (te nieekologiczne butelki!) kranówkę :)
OdpowiedzUsuńDlatego warto pic te firmowe i sprawdzone, anie najtańsze o nierozpoznawalnych markach i w cenie 69 groszy za butelkę.
UsuńKiedyś było popularne hasło: "czysta woda, zdrowia doda":)
OdpowiedzUsuńPreferuję mineralną, źródlana to jak kranówka...
Czysta woda zdrowia i urody doda:-)
UsuńHasło hasłem, ale pijąc więcej wody czuje się zdecydowanie lepiej niż kiedyś, gdy piłem tylko kawę i herbatę.
Ty figlarzu!!!
OdpowiedzUsuńDla mnie najsmaczniejsza jest Piwniczanka. W tym miejscu muszę dodać, że nie chodzi o moją piwniczkę ;)
To Kinga P. taka figlarka. Rozsmakowałem się w niej w ubiegłym roku. Chyba znalazłem wreszcie ten smak, który najbardziej mi odpowiada. Nie oznacza to, że nie próbuje innych, ale i tak wracam do niej:-)
UsuńPS. Woda z Piwnicznej też może dyskretnie czekać na Ciebie w sekretnej piwniczce.
Moją primavera czyli wiosna :) słabo gazowana:)
OdpowiedzUsuńale z imion to zdecydowanie Marcin ... jak ten pierwszy, który został zauważony i uświadomił mi że świat mężczyzn jest ciekawy bardziej niż gra w gumę i ploteczki z koleżankami ;)j>
No proszę! Pamięć emocjonalna poruszona. Bardzo mnie to cieszy, że wystukane literki dotrą czasami do najskrytszych i czasami zapomnianych pokładów. Czy jest woda o Twoim ulubionym męskim imieniu?
UsuńZnam tylko "Wodę Jana":-)
Zbyszko o smaku cytrynowym ;))
UsuńSamo życie!!! Kapitalnie to opisałeś....
OdpowiedzUsuńAle rozumiem, że Ty na razie nie cieszysz się tylko tą ostatnią kobietą...:-)
Stokrotko, to prawda, że nie tylko Kinga P. mnie absorbuje. Przyznam jednak, że o tej właściwej mógłbym napisać podobnie, a nawet bardziej:-)
Usuńno tak właśnie myślałam, choć zieloność skojarzyłam z butelką piwa ;)
OdpowiedzUsuńPiwo nie wywołuje we mnie takich emocji i nie jest ożywcze tak, jak Kinga P. Piwo w ogóle nie ma w sobie kobiecego pierwiastka, a ten jest dla mnei ważny:-)
UsuńPięknieś to opisał :)))
OdpowiedzUsuńCzytam, dech mi zapiera... myślę, co też sobie Hela myśli...
i czuję przez skórę, że coś w trawie piszczy :)
Link wrzucam i "zapiszczało" głośnym hi, hi, hi :)))
Dobrze, że kolega zza ściany nie przyleciał z odsieczą, bo właśnie lekturą chwilową nudę biurową zabijam...
Super lektura do biura :D
Widzisz, eNNko, jakież to kobiety fascynują Pana C. Bez nich miałby nudne życie, a tak to przynajmniej coś się dzieje:-)
UsuńTa mięta to jakaś urojona. ;)
OdpowiedzUsuńŻadne urojenie. Kinga P. w szklanym dzbanku, a w nim świeżo zerwana mięta:-)
UsuńNo tak, ale to okazjonalnie, a na co dzień chodzi przywdziana w plastiki. ;)
UsuńMuszynianka lekko gazowana to potęga! Raczej jestem wierny pannom mającym głębię i w minerały strojne. :-)
OdpowiedzUsuńMuszynianka owszem, smaczna,a le nie dorównuje mojej Kindze. Ale jak to mówią: jednemu podoba się córka, drugiemu zaś teściowa:-)
UsuńBardzo zdrowa i rześka z niej "kobitka". Pan C spijając słodycz z jej ust, dożyje stu lat. Miłego dnia życzę.
OdpowiedzUsuńSto lat to minimum:-)
UsuńWiedziałam od razu, ze chodzi o wodę. Po wczorajszej dyskusji o szkodliwości coli, logiczne wydało się, że teraz może być coś o czymś zdrowym:)))
OdpowiedzUsuńJa pijam tylko te z małą zawartością sodu, czyli Jurajską i Nałęczowiankę. Czasem Primaverę ;) I wyłącznie lekko gazowane i gazowane.
A już myślałem, że nikt nie dopatrzy się, że narracja prowadzi ku zaskakującemu rozwiązaniu. Powinnaś być detektywem:-)
UsuńNo i tu mnie masz, czyłam, że Kinga ma coś z Paddy'ego, i nie myliłam się, chociaż mój Paddy, jest mocniejszy, aż czterdziesto procentowy :P
OdpowiedzUsuńbuziak dla Heli pięknej :)
Ile kosztuję butelka Paddu'ego?
Usuńteraz jest promocja przed świętami, 1l 27 euro, normalnie 36
Usuńwiem wiem, Paddy, nie jest ekonomiczny, a nie ten, ani tamten :) chociaż tameten bardziej :)
UsuńEkonimczny, czy nie, ale ważne, że szumi w skroniach:-)
Usuńi ciągle w głowie :)
UsuńMiłego weekendu i ukłony dla Heli :)
ja tam wolę muszyniankę:)
OdpowiedzUsuńI to jest dowód na to, że o gustach smakowych trudno dyskutować i dobrze:-)
UsuńTest wód mineralnych:
OdpowiedzUsuńhttps://www.pro-test.pl/tests_article/167328,0/Test+w%C3%B3d+mineralnych+i+%C5%BAr%C3%B3dlanych_Wyb%C3%B3r+wody.html
Dobre porównanie różnych wód.
UsuńJednak moja Kinga P., w moim osobistycznym teście, wypada najlepiej. Po prostu jest the best obok... Piwniczanki oczywiście:-)
znam ja tą Kingę ;-)
OdpowiedzUsuńI też ją znajdujesz taką apetyczną?:-)
UsuńWiedziałam, że swoje wydatne usta możesz zatopić jedynie w wodzie ewentualnie w herbatce z mięty pieprzowej(der Pfefferminztee-Niemcy, jak zwykle na odwrót,mają w rodzaju męskim) więc o przyjemność wynikającą z "jego" smaku nie posądzam Cię, Caddi. Współczuję tylko szanownej Heli, że co chwila musi znosić Twoje zauroczenie kolejnymi "Paniami"- V.K.J......itd Pozdrowienia dla szanownej Małżonki.
OdpowiedzUsuńWielce Szanowna VKJ...itd., dziękuję za cenny komentarz.
UsuńWoda to i owszem, ale niekoniecznie "der Pfefferminztee".
Co do Heli to znakomicie radzi sobie z Marianem i vice versa i wszelkie pliszki i panie jej nie straszne.
;-)
OdpowiedzUsuńHaha! Opis niezwykły:)
OdpowiedzUsuń