Przyznam, że czas przesilenia wiosennego sprawia, iż wena blogowa na chwilę odeszła. Na szczęście ostały się skojarzenia, które jakoś nigdy mnie nie opuszczają. W minionym tygodniu zatrzymałem się w zajeździe, którego ściany były strojne dziwnymi przedmiotami. Popijając herbatę przyglądałem się im z zaciekawieniem.
W pewnym momencie wyobraźnia została uwolniona i zaczęła pracować w sposób niezależny od woli, a myśli, niczym dorzecze Amazonki, wiły się zaskakującymi meandrami. Czas i miejsce zostały przetworzone i przenicowane prawie tak, jak w filmie "Kontakt". Nagle znalazłem się z wizytą u energicznej biznesłomen, której salon wypełniało mnóstwo przedmiotów i pamiątek. Były to okazy zasuszonych egzotycznych roślin, maski z Afryki, meksykańskie kapelusze i maty, czy choćby greckie amfory i wazy.
W pewnym momencie wyobraźnia została uwolniona i zaczęła pracować w sposób niezależny od woli, a myśli, niczym dorzecze Amazonki, wiły się zaskakującymi meandrami. Czas i miejsce zostały przetworzone i przenicowane prawie tak, jak w filmie "Kontakt". Nagle znalazłem się z wizytą u energicznej biznesłomen, której salon wypełniało mnóstwo przedmiotów i pamiątek. Były to okazy zasuszonych egzotycznych roślin, maski z Afryki, meksykańskie kapelusze i maty, czy choćby greckie amfory i wazy.
– Widzę, że zainteresowały pana moje pamiątki – zagadnęła.
– Przepraszam za ten rozbiegany wzrok – odpowiedziałem – ale nie mogłem się oprzeć. Tyle tu tego, że dech zapiera.
– Zanim przejdziemy do interesów mogę przez chwilę opowiedzieć panu o tych przedmiotach. Każdy ma swoją historię.
Opowieści o wycieczkach i podróżach zajęły dobre pół godziny. Na koniec podeszliśmy do miejsca, w którym na ścianie wisiało poroże łosia i skóra dzika. Przez moment zastanawiałem się, czy ta kobieta uprawia łowiectwo. Zapytałem nieśmiało:
– A te zdobycze?
– A to? To nic szczególnego – odpowiedziała z błyskiem w oku. – Poroże należy do byłego męża, a skórę zdjęłam z... wiarołomnego kochanka.
*trofearium (neologizm): miejsce składowania trofeów.
Hmm, jednak zostawila sobie cos po bylych...
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Kobieta z wrażliwością Voo-Doo:-)
Usuńmoje myśli dalej się wiją po przeczytaniu posta i tak sie zastanawiam...gdyby pan C.wdał się w romans z tą niebezpieczną poniekąd kobietą...jakież trzecie trofeum by zawisło obok na ścianie...aż boje się swoich myśli...;P
OdpowiedzUsuńhahahahahaha...dobre
Daj ponieść się wyobraźni. Nie ograniczaj się, a będzie pomysł na dowcipny wpis:-)
UsuńCaddi,dobrze,że siedzę wygodnie...hahaha.
UsuńDobrze mieć w takich sytuacjach dobre umocowanie i grunt pod nogami.
Usuńa nic,nic...tak sobie Twój skalp wyobraziłam...na tej ścianie...
Usuńto wpływ indiańskich filmów z mojego dzieciństwa...howgh...;P
Padłam... ze śmiechu :DDD
UsuńeNNka,
Usuńten skalp Caddiego musiałby na frontowej ścianie wisiec,jako nowa zdobycz,hahahahahaha
:)
OdpowiedzUsuńMój ex małżonek, gdy bywaliśmy w pewnej przeuroczej karczmie, widząc na ścianach różne poroża i obrazy jeleni na rykowiskach, zwykł mawiać:
o, to ja i moi " towarzysze niedoli"
:)))
Miał nadwrażliwą wyobraźnię... jakiś taki delikatny:-)
UsuńPrzede wszystkim miał doskonale poczucie humoru.
UsuńDało się go czasem lubić ;)
Niestety, nie mam żadnych doświadczeń w tym zakresie, ale kobiecie poczucia humoru nie można odmówić...:)))
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że dość makabryczne poczucie humoru. Strach się bać.
UsuńJa to strasznie chcę mieć takie rogi na ścianie. To musi napawać wielką dumą. No i od razu jak widać opowieści się mnożą jak króliki.
OdpowiedzUsuńPomysły na opowiastki są wokół nas. Tylko sięgać po nie i pisać.
UsuńNic prostszego w Twoim wypadku Wugi, kup tylko strzelbę. ;)
Usuńten kochanek to musiał być niezły dzik, wnosząc po skórze ;-)
OdpowiedzUsuńA nie dopytałem. Było mi tak jakoś niezręcznie. Wręcz dreszcz przebiegł mi po kręgosłupie:-)
UsuńMiałbym zastrzeżenia co do ilustracji. Toto na zdjęciu to na pewno nie jest skóra dzika.
OdpowiedzUsuńMoże masz i rację - nie znam się na tym zbytnio - ale to było w zajeździe, w którym zrobiłem to zdjęcie. W każdym razie tak, czy siak marna perspektywa dla wiarołomnego kochanka:-)
UsuńNie lubie takich miejsc, napawają mnie niepokojem wewnętrzym, nie wposmnę o etetyce. Pod Kaliszem test pałac, zapomniałam miejscowość i tam, w parku jest taka restaurcja, gdzie wypchane zwierzęta zabiajają mnie wzrokiem. I jedyne co przeszło mi przez gardło, to herbata.
OdpowiedzUsuńGołuchów?
UsuńO właśnie nie byłam pewna, chociaż byłam tam dwa razy :)
Usuńnie wspomnę :P o rany jak ja piszę, mam na swoje usprawiedliwienie tylko to, że użarł mnie jadowity pająk :P
W Gołuchowie byłam na dwóch imprezach poetyckich, a to chyba gdzieś blisko Ciebie :) albo przynajmniej po drodze :P
Jakieś 60 km. Mała godzinka jazdy. Piękne miejsce w okresie wiosny i lata.
Usuńhahaha sentymentalna zdzira ;)
OdpowiedzUsuńZdzira, nie zdzira, ale poczucie humoru ma. A że makabryczne? Tym gorzej dla facetów:-)
UsuńTyp kobiety intrygującej... ;-)
OdpowiedzUsuńRaczej typ kobiety niebezpiecznej.
UsuńTo się nazywa "moralność Kalego" :D
OdpowiedzUsuńMiała widocznie dobrego nauczyciela. Ponoć kobiety potrafią długo czekać na okazję do zemsty. Strach się bać.
UsuńZawsze ceniłem ludzi z poczuciem humoru, wyrażającym się w celnych, choć czasem złośliwych ripostach. A kobiety są pamiętliwe, jeśli chodzi o facetów. I lubią trofea (nie zawsze z części facetów na szczęście) kolekcjonować. To chyba będzie pasować:
OdpowiedzUsuńPrzychodzi mężczyzna do sklepu z zabawkami w markecie i chce kupić swojej córce laleczkę Barbie.
Sprzedawczyni poleca:
- Jest wiele różnych modeli, mamy:
"Barbie w szkole" za 27,95
"Barbie na kempingu" za 27,95
"Barbie imprezowa" za 27,95
"Barbie wychodzi za mąż" za 27,95
"Barbie na zakupach" za 27,95
"Barbie na plaży" za 27,95
oraz "Barbie rozwiedziona" za 527,95
Zaskoczony facet pyta:
- Co proszę?? Co to był za model na końcu???
- "Barbie rozwiedziona" za 527,95
- Hmmm, dlaczego "Barbie rozwiedziona" kosztuje równe 500 więcej????
- No tak... Wie Pan, w zestawie "Barbie rozwiedziona" jest masę dodatków: Domek Kena, auto Kena, motocykl Kena, stereo Kena...
Znakomite podsumowanie. Powiedziałbym, że w dowcipie zostało ujęto sedno relacji małżeńskich. A mówią, że facet to kawał kanalii:-)
UsuńZnany i nieżyjący juz aktor, Leon Niemczyk, był kilkakrotnie żonaty. Za każdym razem rozwodem zostawiał kolejnej byłej żonie mieszkanie. Nie chciał walczyć i bardziej cenił sobie wolność wyboru.
"Rozwiedziona Barbie" sprawiła, że padłam ze śmiechu po raz drugi :DDDDD
UsuńRewelacja!!!!
Gdyby Niemczyk pożył z tysiąc lat, rozwiązałby problem mieszkaniowy w Polsce :D
UsuńNo, nareszcie dowcipna kobieta Ci się trafiła. Pozdrawiam wiosennie.
OdpowiedzUsuńMam po prostu szczęście do takich trafień:-)
Usuń:)) Taka opowiastka zapewne nie jednemu się kojarzy...;)
OdpowiedzUsuńSkojarzenia mogą być dla niektórych traumatyczne.
UsuńA jak zgodnie razem żyją. ;)
OdpowiedzUsuńCi co jeszcze żyją.
UsuńPanie C. - dajesz Pan czadu.
OdpowiedzUsuńNo, może Kolekcjonerka bardziej :)))
Dobrze, że doprecyzowałeś:-)
UsuńCóż radziłabym panom pani unikać.Tak na wszelki wypadek :)
OdpowiedzUsuńJeżeli o poroże chodzi,wisi u mnie jedno co podobno mój Pradziadek w ramach kłusownictwa zdobył.
Taaaak, fajnie się wytłumaczył przed potomstwem:-0
Usuńze zdjęcia wynika, że były mąż poroże zostawił, ale chyba stracił głowę:)
OdpowiedzUsuńTaki to marny los byłych mężów:-)
UsuńTakie piękne, wielkie poroże, zdobi pokój mojej mamy. To pamiątka rodzinna. Dziadek znalazł je w Górach Świętokrzyskich, kiedy ukrywał się w lesie podczas wojny.
OdpowiedzUsuńNie zbieram gadżetów po byłych związkach, bo rozpuszczane zwłoki, zamieniają się w proszek, a ten jest dobrym spoiwem do kleju pod klepkami ;)
Mocne, ale prawdziwe podsumowanie:-)
UsuńTa pani to dobra business woman.
OdpowiedzUsuń:-)))
OdpowiedzUsuń;-)
OdpowiedzUsuńTo sie nazywa kobieta czynu! :)Strzeżcie się panowie takiej na swojej męskiej drodze życia !
OdpowiedzUsuń