a mnie się przypomniało, że kapusty jak kapusty, ale dawno nie widziałem stosów buraczanych. A te to dopiero robią wrażenie ;-). No i budzą też niezłe skojarzenia ;-)
A ja widziałem we wtorek. To ostatnie stosy przed wywiezieniem do cukrowni. Spotkać je można tylko w tej części kraju, gdzie są cukrownie i gleba pszenno-buraczana. Wielki Brat w Brukseli wyznaczył limity produkcji cukru, więc może to stąd mniej buraków na polu, bo... w życiu ich nie brakuje:-)
...ile witamin!!!;-)...lubię kapustę i jeść i kroić;-) Dwa skojarzenia...perwsze, jak u dziadków na wsi...deptałam w beczce, poszatkowaną...to były czasy!;-) a drugie...wczorajsze...w warzywniaku "stoczyłam bój" o przekrojenie dużej kapuchy;-)...-nie kroimy kapusty! A arbuza?- Arbuz to co innego, kroimy!;-)
Owszem, miałem dziadków na wsi, ale w beczce ubijaliśmy taki drewnianym dużym wałkiem. A co do pani z warzywniaka, to skojarzył mi się skecz pt. SPA w wykonaniu Grabowskiego. Bohater skeczu miał pewne problemy natury fizjologicznej podczas masażu w SPA i wtedy pomógł sobie wyobrażając sobie panią z warzywniaka.
a mnie się przypomniało, że kapusty jak kapusty, ale dawno nie widziałem stosów buraczanych. A te to dopiero robią wrażenie ;-). No i budzą też niezłe skojarzenia ;-)
OdpowiedzUsuńHa ha ha! Call centrum powiadasz...
OdpowiedzUsuńA ja widziałem we wtorek. To ostatnie stosy przed wywiezieniem do cukrowni. Spotkać je można tylko w tej części kraju, gdzie są cukrownie i gleba pszenno-buraczana. Wielki Brat w Brukseli wyznaczył limity produkcji cukru, więc może to stąd mniej buraków na polu, bo... w życiu ich nie brakuje:-)
OdpowiedzUsuńano, nie wszędzie teraz się trafiają buraki, to fakt.
OdpowiedzUsuńOt, takie niewinne skojarzenie:-)
OdpowiedzUsuńTe akurat kilkanaście dni temu spotkałem na Mazowszu.
OdpowiedzUsuńObrodziła czy nie? Bo nie mam pojęcia czy to co tam leży to dużo czy mało? :P
OdpowiedzUsuńNarybek do Sejmu?
OdpowiedzUsuńJakby pozbierać w całej Polsce to by się nazbierało, ho ho... w samej stolicy zielono, aż w oczach sie mieni :))
OdpowiedzUsuńSzybko się domyśliłeś?:-)))
OdpowiedzUsuńW końcu ziemia w Polsce nie tylko pszenno-buraczana.
OdpowiedzUsuńNadzieja w kolorze zielonym tej kapuścianej głowy :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl
Co dwie głowy, to nie jedna. ;)
OdpowiedzUsuńa kiszona tez była? :))))
OdpowiedzUsuńTylko dwóch się doliczyłaś?
OdpowiedzUsuńNie miałem czasu, by doczekać kiszenia, ale pewnie dzisiaj jest już w części ukiszona:-)
OdpowiedzUsuńZielony to kolor optymistów.
OdpowiedzUsuń...ile witamin!!!;-)...lubię kapustę i jeść i kroić;-) Dwa skojarzenia...perwsze, jak u dziadków na wsi...deptałam w beczce, poszatkowaną...to były czasy!;-) a drugie...wczorajsze...w warzywniaku "stoczyłam bój" o przekrojenie dużej kapuchy;-)...-nie kroimy kapusty! A arbuza?- Arbuz to co innego, kroimy!;-)
OdpowiedzUsuńOwszem, miałem dziadków na wsi, ale w beczce ubijaliśmy taki drewnianym dużym wałkiem. A co do pani z warzywniaka, to skojarzył mi się skecz pt. SPA w wykonaniu Grabowskiego. Bohater skeczu miał pewne problemy natury fizjologicznej podczas masażu w SPA i wtedy pomógł sobie wyobrażając sobie panią z warzywniaka.
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=YmOrSlt4Ijk
my też mamy takie swoje Kohl - to Charsznica,zagłębie kapuściane,ile tam musi być tych zielonych główek...P
OdpowiedzUsuńteraz doszło do mnie,ze o Helmuta chodzi...skojarzenia,hahahaha
OdpowiedzUsuńKrakusku, jeśli wchodzisz tutaj to spodziewaj się skojarzeń... wszelkich skojarzeń:-)
OdpowiedzUsuńniedokładnie przeczytałam,myslałam,że o Koln piszesz...należy mi sie nagana,na razie na piśmie...P
OdpowiedzUsuńWiedza o czarnych piątkach dotarła nawet na polska wieś:-)))
OdpowiedzUsuńCie licho! Ależ Ty to masz skojarzenia Caddi! :)))
OdpowiedzUsuń_Mówiłem, że mówiłem_: skojarzenia to przekleństwo:-)))
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuńKapusta jest bardzo dobra. Buraki i ziemniaki również. :)
OdpowiedzUsuńKampania buraczana zmierza ku końcowi, ale jeszcze wczoraj widziałem pryzmy buraków czekającym na wywóz do cukrowni.
OdpowiedzUsuńJakieś takie pozytywne emocje wyzwolił we mnie widok takiej ilości kapuchy! :)
OdpowiedzUsuńgołąbki robisz? :)
OdpowiedzUsuńA to nie wystarczy, aby być podejrzanym o rozdwojenie jaźni?
OdpowiedzUsuń