Po umieszczeniu wpisu o Salomonie spytano mnie, dlaczego odwołuję się do tego typu źródeł. Przyznam, że pytanie zaskoczyło mnie, gdyż Biblia ma wymiar ogólnoludzki i ponad religijny. Opisane w niej ludzkie zachowania i postawy mają walor uniwersalny i można - jeśli się chce - zrozumieć je bez konieczności przyjmowania założenia, że Bóg istnieje. Skoro możemy debatować i rozwodzić się nad tekstami autorów współczesnych, czy nieodległych czasowo (Wolter, Balzac, Steinbeck, Mann, czy Kosiński etc.), to dlaczego nie sięgać do utworów o zasięgu czasowo, geograficznie i kulturowo znacznie szerszym. Wszak Biblia to prawdziwa i przepastna biblioteka, w której zawsze znajdziemy coś na stosowny nastrój i okazję, by poczytać.
Mądry król Salomon znalazł prawdę w słowach stających przed nim kobiet. A trzeba przyznać, że ich wypowiedzi były w wykluczającej się sprzeczności. Prawda zwyciężyła.
W podobnej sytuacji znalazł się w Babilonii prorok Daniel, który uratował życie niewinnej kobiety.
Zdarzało się i nadal zdarza, że wyznaczeni do stania na straży sprawiedliwości wyświadczają największe niegodziwości. Dwóch dojrzałych i statecznych mężczyzn pełniło funkcje sędziów, a spory pomiędzy synami Izraela rozstrzygali w posiadłości możnego Joakima, który użyczał swej posesji na tego typu zgromadzenia. Joakim miał piękną i młodą żonę Zuzannę, którą owi sędziowie widywali podczas pobytu w ich domu. Jak to mówią krew nie woda i tych dwóch poczuło namiętność do tej pięknej kobiety. Mniemali, że zajmowana pozycja społeczna, jak i wiek dają im ku temu prawo oraz bezkarność. W każdym razie nie wnikając w szczegóły zajścia, jakie mialo miejsce w ogrodzie Joakima, gdy tylko znaleźli się nią sam na sam zażądali, by się im oddała. Odmówiła stanowczo! Obydwaj sprawiedliwi inaczej wszczęli alarm i fałszywie oskarżyli Zuzannę o cudzołóstwo z wymyślonym na potrzeby chwili młodzianem.
Sprawa stanęła przed zgromadzeniem mieszkańców osady, które in gremio rozpatrywało oskarżenie. Dano wiarę dwóm starym niegodziwcom, którzy swe niecne zamiary ukryli pod płaszczykiem sędziwego wieku i autorytetu sprawowanego urzędu. Postanowiono Zuzannę ukamienować. Już ją wyprowadzano na obrzeża osady na stracenie, gdy znajdujący się pośród tłumu młodzieniec krzyknął donośnie:
- Nie biorę na siebie krwi tej niewinnej!!!
Oznaczało to jedno: czynicie nieprawość, z która się nie zgadzam. Konsternacja i cisza spowiła tłum. Chcąc nie chcąc wszyscy powrócili na plac. Daniel - bo on był tym sprawiedliwym - powiedział:
- Starcy fałszywie oskarżyli Zuzannę.
- Jak to?!!! Skąd to wszystko wiesz? - dochodziły głosy z tłumu. - Przecież to nasi sędziowie!
- Oddzielcie ich od siebie i niech każdy w pojedynkę stanie przed nami - powiedział spokojnie i zdecydowanie Daniel.
Gdy przyprowadzono pierwszego Daniel zadał mu pytanie:
- Powiedz, szacowny sędzio, pod jakim drzewem w ogrodzie Joakima widziałeś Zuzannę współżyjącą z młodzieńcem?
- Pod lentyszkiem! - odpowiedział wezwany. - Tam obydwoje grzeszyli.
- Skłamałeś na swoją zgubę - skomentował spokojnie Daniel i kazał przyprowadzić drugiego.
Tłum z zapartym tchem przyglądał się, jak Daniel dochodzi prawdy, choć nie bardzo wiedzieli, w jaki sposób chce tego dokonać.
- Powiedz mój miły i czcigodny sędzio - zwrócił się do drugiego z oskarżycieli - gdzie widziałeś Zuzannę obcującą z mężczyzną?
- Pod dębem - odpowiedział sędziwy mężczyzna.
I w ten oto sposób podwójne kłamstwo stało się źródłem prawdy.
Ale... cóż to jest prawda? Własnie! Ale to już kwestia wypowiedziana przez prokuratora Poncjusza Piłata.
| Muzeum w Dreźnie, Zuzanna i starcy Zdjęcie z portalu www.fotal.pl |
__________________
Na szczęście kłamstwo nie staje się prawdą tylko dlatego, że wierzy w nie więcej osób.
OdpowiedzUsuńFajnie dobrane zdjęcie:)
To prawda, ale nie zawsze jest to tak oczywiste i zdarza się, że kłamstwo na długi czas jest w stanie zawładnąć masową wyobraźnią. Dzieje się tak bez przerwy, gdy poddawani jesteśmy manipulacji.
OdpowiedzUsuńKłamstwo jest powabne...
...a powtarzane tysiąc razy staje się prawdą...;)
OdpowiedzUsuńNatężenie wypowiadania kłamstwa nie ma wpływu na prawdę jako taką. Kłamstwo, co najwyżej będzie pozorem prawdy, ale nie samą prawdą.
OdpowiedzUsuńTeoretycznie tak ;)
OdpowiedzUsuńAle co Teoretycznie tak?
OdpowiedzUsuńA to, że praktycznie funkcjonuje pozór prawdy, szczególnie, kiedy trafi na podatny grunt.
OdpowiedzUsuńO samą prawdę hmm dziś trudno, no chyba, że znajdzie się jakiś współczesny Salomon i zechce jej dociec :)
Ps. Caddicus - jestem tu w blogosferze osobą nową, nie znam nikogo prywatnie, jedynie z komentarzy od kilku miesięcy. Dlatego ostrożnie/z dystansem podchodzę do tzw prawd objawionych na blogach :)
Nie objawiam żadnych prawd, ja czasami dociekam tylko:-)
OdpowiedzUsuńWiem, Caddicusie, trafiłam do odpowiedniego człowieka na właściwym miejscu :)
OdpowiedzUsuńDobranoc :)
Kłamstwa mają też ładne nogi:)
OdpowiedzUsuńTroszkę dociekałem spraw PRAWDY, ale na te ścieżkę z nogami jeszcze nie trafiłem... oczywiście bez podtekstów:-)))
OdpowiedzUsuńCały czas mówimy o ścieżkach ku prawdzie.
Zawsze podejrzewałem, że filozofia istnieje tylko i wyłącznie po to, by kłamstwo nazywać prawdą, a prawdę kłamstwem.
OdpowiedzUsuńPS. Tekst o Zuzannie to apokryf. Nie ma go w hebrajskim tekście Biblii.
Maćku, w kanonie hebrajski nie ma też... ewangelii, dziejów apostolskich, apokalipsy i listów. Czy z tego wnioskować będziemy o ich apokryficzności?
OdpowiedzUsuńTekst o Zuzannie pokazuje prawdę o naturze człowieka i jego skłonności do popełniania zła. Czy jest według Ciebie fałszywy?
Co do Twych podejrzeń związanych z filozofią podejrzewam, że wynikają one ze zbyt słabej znajomości tego obszaru ludzkiej dociekliwości i fałszywych wyobrażeń o tym, czym ona jest w istocie.
Mam pytanie, Maćku..
OdpowiedzUsuńCałe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany. /2 Tym. 3:16-17/
Jak rozumieć powyższa wypowiedź Tymoteusza? Czy oznacza to, że całe Pismo św. - w kształcie i formule uznawanej przez Ciebie (kanon starego i nowego testamentu) - zastępuje całą wiedzę i dociekania człowieka?
@Ptaszka
OdpowiedzUsuńOtóż to!
Ciekawi mnie jednak...czy krótkie/kłamstwo ma krótkie nogi/ znaczy faktycznie ładne? ;)
Przyjmując te metaforę należy przyjąć, że nogi są ładne... znaczy się, że są do samej ziemi:-)
OdpowiedzUsuńWitam poniedziałkowo i słonecznie :)
OdpowiedzUsuńCzy człowiek prawdomówny to człowiek, który mówi wszystko, co wie, co myśli, co uważa? W zasadzie tak, jest wtedy prawdomównym, ale chamem.
PS. Caddicusie najmilszy, ciężko mi się komentuje na bloggerze, czasami dopiero za którymś razem udaje mi się wstawić cokolwiek. No, pomarudziłam i aż mi lepiej :)))
Przyjmując, że ładne nogi, to nogi do samej ziemi, to cała populacja posiada miłe dla oczu kończyny dolne, zwane też odnóżami. I dobrze.
OdpowiedzUsuńCo innego dążyć do prawdy, a co innego deklarować się, iż jest się człowiekiem prawdomównym. Że szczerość i tylko szczerość. Że prawda i tylko prawda. Najczęściej ci, którzy krzyczą o własnej prawdomówności, są właśnie najbardziej zakłamani.
Mam piękne nogi.
OdpowiedzUsuńNiestety nie ma tylko jednej prawdy. Prawda jest taką samą manipulacją jak kłamstwo. Tych, którzy chcą nam wmówić że jest tylko jedna odsyłam do dowcipu o matce. Pani nauczycielka zadała dzieciom w klasie zadanie domowe.
Każde z nich miało napisać wypracowanie na temat:
"Matka jest tylko jedna".
Tradycyjnie Jasiu napisał oryginalne wypracowanie:
Wczoraj w domu była mała impreza. W pewnej chwili moja mama poprosiła siostrę, aby przyniosła dwie flaszki wódki z kredensu w drugim pokoju. Po chwili usłyszeliśmy słowa siostry zza ściany: "Matka, jest tylko jedna!"
Wystarczyło, że czcigodni starcy trochę pomanipulowali "przecinkiem" i Zuzanna wpadła w zasadzkę.
ejcz - sądzę, że i krótkie mogą być piękne. Kwestia proporcji:)
OdpowiedzUsuń