Dancia, sąsiadka i najlepsza przyjaciółka Heli, ma bardzo wyrozumiałe podejście do pozadomowego życia swojego męża. Nigdy nie przyszłoby jej do głowy robić sceny zazdrości, z jakich znana jest Hela. Gdy tylko jej małżeństwo okrzepło, Dancia i Stefan prowadzili, z wzajemnym przyzwoleniem, równoległe życie poza domem. Dla Heli taka sytuacja była nie do zaakceptowania, ale przyjmowała do wiadomości, że inni tak żyją. W kłopotliwych w odbiorze sytuacjach zawsze powtarzała sobie: nie mój cyrk i nie moje małpy.
Kobiety odwiedzały się często i bez zapowiedzi. Mieszkały o kilka domów od siebie, więc nie było to trudne, dlatego Hela nie była zdziwiona, gdy usłyszała dzwonek do drzwi, a po otwarciu zobaczyła przyjaciółkę. Marsowa mina wskazywała, że stało się coś, co wymaga poważnej rozmowy. W takich sytuacjach pomocny był dobrze zaopatrzony barek i czyste szkło. Usiadły wygodnie na przeciw siebie w salonie i wtedy Dancia westchnąwszy powiedziała:
– Mam problem ze Stefanem i nie wiem, jak mu pomóc.
– Co się stało? – spytała Hela.
Bardzo lubiła Stefana, bo był świetnym kompanem w towarzystwie i bardzo uczynnym sąsiadem. Zawsze można było na niego liczyć. Stwierdzenie Danci sprawiło, że Hela pomyślała o jakiejś strasznej i nieuleczalnej chorobie.
– Wczoraj po pracy poszłam na zakupy i wróciłam około osiemnastej. Próbowałam dodzwonić sie do Stefana, ale nie odbierał.
– Ale co się stało – powtórzyła pytanie Hela.
– Gdy wróciłam zastałam go w strasznym stanie psychicznym. Nieogolony, nieuczesany i strasznie szlochał. Nie reagował na moje pytania, ale gdy usiadłam obok niego i przytuliłam nieco się uspokoił.
– Powiedział ci w końcu w czym problem?
– Tak! – odpowiedziała Dancia – Rzuciła go kochanka...
To jest znakomita okazja do tego, by mieć romans z żoną!
OdpowiedzUsuńPS Teraz się wyda, że ostatnio ograniczam się do czytania postów w czytniku RSS, ale zapytam - od dawna jest tu Disqus? Bo długo już zastanawiam się nad zaimplementowaniem go u siebie. Tylko z tego co widzę, traci się wcześniejszą aktywność czytelników...
A wiesz, że z tym romansem z żoną to przednia myśl:-)
OdpowiedzUsuńDisqus pozwala przenieść wcześnejsze komentarze, ale trzeba dać im kilka dni na migrację. Ustawiłem to wczoraj i na razie wszystko jest in statu viae.
jak nic powinna mu znaleźc następna kochankę,na zasadzie klin klinem...nie może biedaka tak zostawic samego z problemem...powinna działac,
OdpowiedzUsuńbiedactwo...wzruszyłam się i ja jego szlochem....:P
Krakusku, może jednak pójść tropem, który podpowiada martin: romans z własną żoną?
OdpowiedzUsuńJak znam życie Dancia my wybaczyła i przytuliła. A on....on będzie jej bardzo wdzięczny i będzie ją kochać do czasu.....aż znajdzie kolejną kochankę ;)
OdpowiedzUsuńZwróć uwagę na początek wpisu, gdzie napisałem Dancia i Stefan prowadzili, z wzajemnym przyzwoleniem, równoległe życie poza domem.:-)))
OdpowiedzUsuńNo właśnie....przecież nie będzie burzyć udanego równoległego życia Danci i robić z niej swojej kochanki. A nic tu nie ma o tym że Dancie kochanek też rzucił ;)
OdpowiedzUsuńOtóż to! Dancia z Helą na pewno coś uradzą i znajdą rozwiązanie tej patowej sytuacji. Może przeprowadzą jakiś skuteczny casting, by ta nowa kochanka nie nie była zawodna, jak ostatnia:-)
OdpowiedzUsuńA może to Stefan zawiódł i dlatego kochanka odeszła?
OdpowiedzUsuńTo bardzo... kontrowersyjna opinia:-)
OdpowiedzUsuńpytanie tylko:czy to nie bedzie dla niego zbyt...oczywiste?wyświechtane?przecież żonę widzi na codzień,to jak siostra,coś Ty...kochanka to ktoś,do kogo on idzie- z wizytą....hahaha
OdpowiedzUsuńKatapulta - pseudonim byłej kochanki.
OdpowiedzUsuńDlatego facet powinien za kochankę mieć tylko flaszkę. ;)
Ha! Nie pomyślałeś, że tak mogłoby być :) przyznaj
OdpowiedzUsuńMasz jakieś w tej materii doświadczenia i dobre rady? Brzmi intrygująco, ale może podaj więcej szczegółów:-)
OdpowiedzUsuńOwszem, ale nie czyni to tej opinii mniej kontrowersyjną:-)
OdpowiedzUsuńWidzę, że z Cane'em budujecie otoczkę dla opisanej wyżej sytuacji, choc czynicie to w nieco odmienny sposób.
OdpowiedzUsuńCzy to " prowadzili, z wzajemnym przyzwoleniem, równoległe życie poza domem" , to czasem nie namiastka historii, którą Ci kiedyś opowiedziałam..?
OdpowiedzUsuńodchodzę humorystycznie,bo jeśli Dańcia i Stefan tak zyją,to dziwnym mi się wydaje ten szloch za kochanką,kochanka to jednak ktoś...nie na stałe,a on tak szlocha,czyżby az tak się zaangażował...biedaczek?...
OdpowiedzUsuńnie,romans z żoną nie wchodzi w grę,tonący brzytwy by się chwytał?...:P)))))
Na miejscu Heli słysząc podobne wyznanie pewnie wybuchnąłbym nieeleganckim śmiechem.
OdpowiedzUsuńPierwsza moja reakcja: smiech i niech tak zostanie!
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
JUdith
co się stało z komentarzami?
OdpowiedzUsuńoj tam, nie ta, to będzie inna :P
a tak serio, związek nie prowadzący do wspólnego zamieszkania zawsze się rozchodzi... jak stara koszula w szwach
kochanki w końcu nie chcą być tylko kochankami...
Ps. żeby wstawić komentarz musiała zainstalować inną przeglądarkę, bo w chrome jest to niemożliwe, komentarze oryginalne z gmaila są be? Kurcze... o co chodzi?
Możliwe, bo - jak mawiał mój dobry kolega w sytuacjach wątpliwych - nauka radziecka już zna takie przypadki.
OdpowiedzUsuńNie wypadało jej parskać, bo zna swoja przyjaciółkę i wie, że bardzo współczuła Stefanowi.
OdpowiedzUsuńToż to dramat ogromny, a tu zaraz śmichy chichy:-)
OdpowiedzUsuńDobre: stara koszula w szwach i to określenie kupuje. Ale kim chcą być kochanki?
OdpowiedzUsuńPS. Komentarze: wystarczyło tylko postąpić zgodnie z instrukcjami. Chrome działa znakomicie
A tam, cicho być! Kochanka go rzuciła. Nic wielkiego. Ulżyło mi, bo obawiałem się najgorszego, że kochanek go rzucił. A to już by było dla wszystkich nie do zniesienia.
OdpowiedzUsuńNo to ma Dancia problem, hi, hi... może... niech mu jeszcze jakieś fory u byłej załatwi i sprawa się rozwiąże? ;-) w przeciwnym razie - może się okazać konieczna wizyta u psychologa ;-)))
OdpowiedzUsuńWugusiu, ty to potrafisz podkręcić atmosferę. Przyznam, że przez moment próbowałem sobie nawet to wyobrazić, ale to byłaby już sytuacja ekstremalna.
OdpowiedzUsuńSą poradnie małżeńskie, więc może i pora na poradnie dla kochanków?
OdpowiedzUsuńNiejeden posiadacz kochanki marzy o tym, by ta go definitywnie i bez rozgłosu rzuciła... ;)
OdpowiedzUsuńdobre! nie ma to jak stara, dobra, wysłużona żonka, jest się komu w rękaw wypłakać, jak wszystko ( wszystkie) zawiedzie :)
OdpowiedzUsuńA tak całkiem serio - chyba zupełnie nie nadawałabym się na żonę Stefana:)
OdpowiedzUsuńJaka wysłużona? Raczej "zasłużona" :-)
OdpowiedzUsuńI dlatego nią nie jesteś, tylko Dancia:-)
OdpowiedzUsuńPowiedział, co wiedział:) I całe szczęście ;)
OdpowiedzUsuńpróbuję zatem, może dzisiaj zadziała
OdpowiedzUsuńwięc to jakieś chwilowe utrudnienia, bo działa, hehe
Dziwnie się tu komentuje, nie wiem czy mój poprzedni trafił na blog. W razie czego napisze jeszcze raz. Nie mogłabym być żoną mężczyzny, który ma kochankę, pod tym względem jestem bardzo staroświecka. Nawet płaczący nie wzbudziłby we mnie litości i wyfrunąłby razem z wiaderkiem łez i walizką z ciuszkami za drzwi. Serdecznosci zostawiam.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że już wszystko wraca do normy. Chwilowe utrudnienia, ale po przejściu wszystko łatwe i przyjemne:-)
OdpowiedzUsuńNie wiem co doradzić Stefanowi :))) może tylko na pocieszenie napiszę mu
OdpowiedzUsuń- to byla zła kobieta , nie była Ciebie warta;)))
no i dodam ciesz się ,że nie jesteś moim mężem ;)))
Z tego, co czytam w komentarzach, to Stefan miałby przechlapane. Jedynie Dancia mu współczuje i próbuje pocieszyć:-)))
OdpowiedzUsuńŚwietny żart!
OdpowiedzUsuńNie ma mojego wpisu :((( chyba coś poknociłam:(((
OdpowiedzUsuńWszystko jest tylko należy ustawić kolejność wyświetlania. Najlepiej według kategorii "Najnowsze":-)
OdpowiedzUsuńTak publicznie, na trzeźwo? ;)
OdpowiedzUsuńTu sami dorośli:-)
OdpowiedzUsuńNo właśnie. ;)
OdpowiedzUsuń