Zakupy w świątyniach próżności to cotygodniowy rytuał i zarazem przypadłość Heli i Mariana. W tym miejscu wypada uściślić, że Marianowi przydzielona jest rola wózkowego i tragarza. Jest to właściwe i stosowne, bo po cóż kobiecie facet podczas zakupów? No może jeszcze przy kasie, gdy korzysta z własnej karty płatniczej, ale to już szczegół.
Po powrocie do domu Marian przeniósł wszystkie torby z zakupami i Hela zaczęła je rozpakowywać. W pewnym momencie szelest rozwijanego papieru ustąpił łoskotowi fajansowego kubka, który roztrzaskał się o kuchenne posadzkę. Marian spojrzał na kobietę swojego życia i dostrzegł w jej oczach zdumienie.
Po powrocie do domu Marian przeniósł wszystkie torby z zakupami i Hela zaczęła je rozpakowywać. W pewnym momencie szelest rozwijanego papieru ustąpił łoskotowi fajansowego kubka, który roztrzaskał się o kuchenne posadzkę. Marian spojrzał na kobietę swojego życia i dostrzegł w jej oczach zdumienie.
– Weź i rozpakuj resztę kubków – skwitowała. – Jestem dzisiaj jakaś taka... niezborna.
W momencie, gdy Hela kończyła wypowiadanie uwagi, Marianowi wypadł drugi kubek...
Uwaga narratora: Nie było awantury.
Uwaga narratora: Nie było awantury.

ładne nogi ma ta Hela :)
OdpowiedzUsuńWiem;-)
OdpowiedzUsuńWygląda na to, że TO jest zaraźliwe :D
OdpowiedzUsuńNajwyraźniej kubki nie były im pisane :D
OdpowiedzUsuńTe ładne nogi? Gratuluje:-)))
OdpowiedzUsuńI awantura też przeszła bokiem niczym wiosenna burza.
OdpowiedzUsuńbo to tylko kubki
OdpowiedzUsuńściski dla niezbornej Heli
A czy coś dla... Mariana skapnie z tego uścisku?
OdpowiedzUsuńBo zakupy robic to ciezka robota jest. Pozniej juz taki czlowiek niezborny sie staje... racja, nogi jak ta lala!
OdpowiedzUsuńHa, ha, ha... W takim razie to gratulacje dla... Mariana! :D
OdpowiedzUsuńna zdjęciu,na pierwszym planie...nogi i nawet,nawet...a potem ...widzę tę niezborność ...P
OdpowiedzUsuńi o to na zdjęciu chodzi...brawo HELA...:-)
Kubki były tylko dwa, czy wchodziły w skład większego kompletu?
OdpowiedzUsuńPo prostu: były źle zapakowane ;)
OdpowiedzUsuńTo tylko na szczęście tak się dzieje.... uwierz Caddicusie... tylko na szczęście...
OdpowiedzUsuńZakupy to dla mnie najgorsze i najcięższe zajęcie. Wolę kosić trawę:-)
OdpowiedzUsuńHela potrafi z wdziękiem stłuc nie tylko kubki, czy filiżanki.
OdpowiedzUsuńByły dwa, więc pora na nowe zakupy:-)
OdpowiedzUsuńOtóż to, Wugusiu! A już myślałem, że Marian dotknięty niezbornością:-)
OdpowiedzUsuńona była zmęczona zakupami,wiesz...to wybieranie,dobieranie...decydowanie ,czy ten kształt,czy ten kolor...to nie jest proste CADDI...o nieee..P
OdpowiedzUsuńRaczej współodczuwaniem:) przy dobranym małżeństwie to podobno normalka;)
OdpowiedzUsuńZ awantura to różnie bywa. Czasem jak tajfun pojawia się znikąd. Hela stłucze jeszcze coś i się Marianowi oberwie za te kubki. Dla równowagi :D
OdpowiedzUsuńPodoba mi się ten sposób rozumienia niezborności.
OdpowiedzUsuńZ Helą różnie bywa, ale można przywyknąć:-)
OdpowiedzUsuńMmrr, biorąc pod uwagę Twoją znaną mi wrażliwość nie pozostaje nic innego,jak uwierzyć:-)
OdpowiedzUsuńej, to po prostu nie był dzień na kupowanie " łatwo tłukących się materiałów" !
OdpowiedzUsuńI nie ma to akurat nic wspólnego z czarami lub przesądami; są takie dni- zmiany frontów atmosferycznych, niż ( atmosferyczny ;)) nad krajem, halny na południu kraju, pełnia księżyca , które wpływają bardzo na opisaną niezborność ;)
Co nie znaczy, że każdy powinien śledzić np. fazy księżyca, aby czegoś nie stłuc;)))
Niezborności zawsze można zaradzić. Należy kupować piwo w puszcze a nie w butelce. Kubki metalowe a nie fajansowe. Szkoda, że już nie produkują tekturowych samochodów jak dawniej
OdpowiedzUsuńTylko koniecznie w dniu, gdy i Hela i Marian będą zborni ::P
OdpowiedzUsuńOj znam z obserwacji ten ból i wysiłek związany z wyborem przedmiotów:-)
OdpowiedzUsuńTo prawda, Angie, szykowała sę wtedy zmiana pogody i coś wisiało w powietrzu. Ale musiz przyznać, że z tą niezbornością tych dwoje zgrało się idealnie. Oni sa po prostu przeznaczeni sobie i nawet takie drobiazgi, jak niezborność o tym ewidentnie świadczą.
OdpowiedzUsuńA może po prostu nie kupować i nie znosić tego wszystkiego do domu. Czy jesteśmy sobie w stanie wyobrazić sytuację, że kupujemy rzeczy najpotrzebniejsze?
OdpowiedzUsuńA bądź tu mądry i wyczuj kiedy to jest ten dzień:-)
OdpowiedzUsuńKubki-samobójki. ;)
OdpowiedzUsuńha, Marian i Hela to doskonała para! Chyba dobrali się trochę na zasadzie przyciągania przeciwieństw, ale jak wiadomo, z biegiem lat małżonkowie stają się coraz bardzie do siebie podobni( przejmują nawzajem swe cechy).
OdpowiedzUsuńCo do niezborności ogólnie- przez to przesilenie wiosenne nie poznaję siebie; od kilku dni codziennie albo potykam się, albo coś tłukę...O żadnej innej porze roku nie zdarza mi się takie " kalectwo" !
To nie ta prawdziwa Angie! Niech w końcu zadomowi się ta wiosna;)))
Co tam kubki, nogi Hela ma super;)
OdpowiedzUsuńMusze to podpowiedzieć Heli: serwetki są najbezpieczniejszym zakupem:-)
OdpowiedzUsuńCane, a co sądzisz o uwadze Ewy Ikropki.
OdpowiedzUsuńLubię na nie zerkać:-)
OdpowiedzUsuńI Mariana również ściskam, w sumie - bardzo lubię słowo niezborność, może dlatego, ze bardzo się odnajduję z tym słowem - a raczej znaczeniem :)
OdpowiedzUsuńW każdym z nas jest ta niezborność, która ujawnia się w najróżniejszych sytuacjach. Skoro nie można się jej pozbyć to trzeba ją polubić. A poza tym ma w sobie sporo wdzięku.
OdpowiedzUsuń... sie nie dziwię;)
OdpowiedzUsuńPrzychylam się, chociaż... nie nie, przychylam się. ;)
OdpowiedzUsuńPewnie stało się to następnego dnia, bo o żadnych kolejnych crash-testach nie słyszałem:-)
OdpowiedzUsuńTo w końcu jaka jest Twoja opinia, bo się pogubiłem:-)
OdpowiedzUsuńJak to jaka? Grzecznie poprosił o zdjęcie w większej rozdzielczości i większy kadr. Przecież to proste.
OdpowiedzUsuńCudownie, udało mi się zespawać konto z tym Disqusem ;). Podoba mi się, że możliwość komentowania w różnych miejscach jest coraz ciekawiej rozwijana.
OdpowiedzUsuńKażdy czasem miewa taką niezborność... Pamiętam jak jako chłopiec wnosiłem z tatą i bratem ogórki kiszone z piwnicy na trzecie piętro. Bratu się rozbił słoik, więc go wyśmiałem. Chwilę później mój słoik też leżał...
Heli nogi godne pozazdroszczenia. Marian ma szczęście :).
Przynajmniej Ty przywołujesz przykład niezborności, choć hela wspomniała dziś o mojej "niezgubności".
OdpowiedzUsuńA nogi? Cóż powiedzieć, cóż powiedzieć? Po prostu lubię te nogi:-)
Caddi moja opinia jest przychylna, ale człowiek w życiu widział i co ważniejsze dotykał tyle kobiecych nóg, że się pogubił, zupełnie jak Ty. ;)
OdpowiedzUsuńWugi, tak, szczególnie interesujące są kawałki kubka i stan czystości podłogi ;)
Gubię się w tym komentowaniu i odpowiadaniu na komentarze. :)
OdpowiedzUsuńW sprawie nóg nigdy się nie gubię, a kwestię ilości pomińmy milczeniem, wszak nie o kolekcję idzie:-)
OdpowiedzUsuńEh, to kadrowanie i rozdzielczość... chciałoby się dokładniej i więcej:-)
OdpowiedzUsuń