Święta Bożego Narodzenia to taki szczególny czas na spotkania z tymi, których dawno się nie widziało. To także okazja do biesiadowania i śpiewania kolęd. W Polsce w ciągu dwudziestu kilku lat cała otoczka i klimat wokół tych świąt uległy radykalnej zmianie. Dziś nikogo już nie dziwi, że tuż po Wszystkich Świętych w witrynach sklepów pojawia się wystrój biorący w nawias czas adwentu, a z głośników płyną amerykańskie kolędy.
Marian i Hela siedzieli z dziećmi przy suto zastawionym stole. Za oknem biel i mróz oraz spadające niespiesznie płatki śniegu.
– Wiesz, Marian – zagadnęła Hela – bardzo lubię Boże Narodzenie. Uwielbiam ten niepowtarzalny nastrój i klimat. Zawsze przypomina mi się beztroskie dzieciństwo.
– Też lubię te święta, Heluś – westchnął Marian – ale teraz to chyba obchodzimy... Wielkanoc?
– To prawda, ale zobacz jak wszystko wygląda na zewnątrz!
Marian zerknął przez okno, później wnikliwie zlustrował stół, na którym obok białej kiełbasy z chrzanem, i pisanek stały żółty kurczaczek z zajączkiem i cukrowym barankiem. Pokiwał głową i powiedział z rezygnacją:
– Wszystko fajnie, z tym tylko, że nie znam stosownej kolędy na tę okoliczność. A ty?
Dziwnym trafem znamy sporo kolęd (przynajmniej pierwszą zwrotkę + refren), a te wielkanocne jakoś nie zaobserwowałam, by były popularne, a przecież "kto śpiewa Panu, modli się wielokrotnie" :)
OdpowiedzUsuń"Kto śpiewa dwa razy się modli" /Augustyn z Hippony/
OdpowiedzUsuńChyba nie spieramy się o tłumaczenie? :)
OdpowiedzUsuńOj tam! Lubię czasami się "czepnąć":-)
OdpowiedzUsuńNa razie to wszystko działa - chodzi o komentowanie - choć wiem, że przyzwyczajeni do poprzedniego interfejsu będą się na początku nieco gubić. Tak jest ze wszystkim, co nowe:-)
OdpowiedzUsuńMożna się z kimś zgubić, byle ładna była
OdpowiedzUsuńOdważnie prawisz, Wugusiu, ale wiesz, że z tym ładna to często walor bardzo umowny. Już lepiej trzymać się swojej Heli, czy Wiewiórki:-)
OdpowiedzUsuńah,to z "tych " Wichrowych otrzymałam lekturę ?! Dziękuję z nizinnymi ciumkami :-)
OdpowiedzUsuńHela zapatrzona na płatki śniegu,zapomniała o baranku,jajeczku...P
OdpowiedzUsuńNic nie poradzisz na aurę, a ona podpowiada według wcześniejszych doświadczeń
OdpowiedzUsuńCaddi, te nowości mnie dobiją kiedyś! Ciekawe, czy przejdzie ten komentarz...
OdpowiedzUsuńdlaczego krakowianka jest dwa razy...hm...ja siem pytam?
OdpowiedzUsuńCaddi, noszz ile razy mam potwierdzać ten swój adres e-mail? ;)
OdpowiedzUsuńPewnie się tak wpisała, albo ma podwójną naturę:-)))
OdpowiedzUsuńNo fakt że w tym roku mogło sie co niektórym pomylić z tymi swiętami:)
OdpowiedzUsuńDopiero co Wuguś ogłosił, że chciałby się zgubić, a tu już bieżą z ciumkami. fiu, fiu! Pozazdrościć:-)
OdpowiedzUsuńkażdy ma to,na co zasłuzył...tak mawiają Heleny :))))
OdpowiedzUsuńBociany też zgłupiały na widok zimnej i białej trawy, a co dopiero ludzie. Ponoć - tak obliczają ornitolodzy - z powodu braku bocianów będzie odnotowany ogromny spadek urodzin.
OdpowiedzUsuńhahaha...no ładne kwiatki...teraz ja sama nie wiek,która to pisze...P
OdpowiedzUsuńdobrze,że HELA jest jedna...dla Mariana...
Trzeba ciągle coś zmieniać, by nie zabiła nas rutyna:-)))
OdpowiedzUsuńWiesz jak ja nie cierpię zmian ;) Dobrze, że w końcu jakoś weszłam tu :)
OdpowiedzUsuńWichrowe nisko kłaniają się na swoich wysokościach ;) Cium odwzajemniają zarumieniwszy się okrutnie. Miłej lekturki!
OdpowiedzUsuńTo już Heraklit prawił, że panta rhei, znaczy się, że w życiu nie ma nic stałego, a co dopiero w necie:-0
OdpowiedzUsuńWuguś zasłużył:-)
OdpowiedzUsuńMają to zrównoważyć planowe wyłączenia prądu
OdpowiedzUsuńDobre :) Aż się prosi jakąś ułożyć :)
OdpowiedzUsuńChyb anie da rady, bo wieczory teraz krótkie. Jeśli już myśleć o jakimś odrobieniu strat w demografii to od jesieni trza się wziąć za robotę. Może Wicek zorganizuje w październiku jakieś walentynki dla Jaśki?
OdpowiedzUsuń"po drodze" ma jeszcze Dzień Matki, Dzień Dziecka i Noc Świętojańską ;)
OdpowiedzUsuńTrzeba się z tym nowym trochę zapoznać i może jakoś pójdzie. "Oblicze" me chyba udało mi się wstawić, jak sądzę :)
OdpowiedzUsuńNajbardziej liczyłbym na "dzień dziecka", które może stać się dniem poczęcia, a noc, o której wspominasz to w sam raz by powitać wiosnę 2014 z nowym pokoleniem:-)
OdpowiedzUsuńPomysłowość blogosfery nie zna granic - wszystko przed nami. Mamy rok do kolejnych świąt Wielkiej Nocy. Liczę w tym miejscu na Judytę i jej wsparcie:-)
OdpowiedzUsuńTaaak... stokrotka ładnie się prezentuje:-)
OdpowiedzUsuńa co Wy jakoś tak dzieckowo ? było wszak o świętach
OdpowiedzUsuńAle było o białych świętach, więc skojarzenia bożonarodzeniowe. A skoro tak to i mnóstwo dziecków będzie. Trzeba się ino wziąć do roboty i to tej, przy której się nie kurzy:-)
OdpowiedzUsuńA może "Hej sokoły..." mogłyby się stać taką ponadczasową kolędą ;)
OdpowiedzUsuńdzwoń dzwoneczku....to takie Bożonarodzeniowe....
A Ukraina zielona bardziej już w wiosennym klimacie ;)
A niech będzie ta twoja propozycja:-)))
OdpowiedzUsuńhttp://www.youtube.com/watch?v=-5oJs5FPjfI
No nie wiem jak Ty, ale ja już śpiewam :)
OdpowiedzUsuńJakaś w końcu konkretna konkluzja pasująca do tematu wpisu:-)
OdpowiedzUsuńAch.....dziekuję :)
OdpowiedzUsuńale śpiewasz? Czy ja sama się drę?
W czwórkę: Ty, ja, Rodowiczka i mój pies:-)
OdpowiedzUsuńNo to w piątkę :) też mam psa ! A co! Mój pies może robić takie "hej" ma dosyć niski głos. A Twój?
OdpowiedzUsuńMoja to prześliczna i najkochańsza sunia o wdzięcznym imieniu PESTKA:-)
OdpowiedzUsuńMmmmmmmmmm :) ja mam kawalera....biszkoptowy labrador o dumnym imieniu Homer ;) Zapytaj swoją pannę, co ona na to. Jak będzie zainteresowana wymienimy się fotkami :)))
OdpowiedzUsuńLink do wpisu i zdjęcia mojej przeuroczej psiny jest w komentarzu powyżej. Twój kawaler twoimi oczami może ją zlustrować. Drobna, niska i o pięknym spojrzeniu:-)
OdpowiedzUsuńEch...coś mi się nie otwiera zdjęcie. Ale nic to....drobna o pięknym spojrzeniu....to już wystarczy żeby sie zakochać. No czy można chcieć więcej?
OdpowiedzUsuńTylko nie doczytałam......daleko on by miał do tej panny? No wiesz....dojazdy, koszty....a jednorazowa przygoda tak jakby go nie interesuje. Jest romantyczny i wierny ;)
Hehehe. przypomniało mi się:
OdpowiedzUsuń- Dlaczego psy, przeciwnie do kotów, nie sikają do kapci?
- Bo potem to trzeba wziąć w pysk i merdając ogonem zanieść do
pana.
Ja tam chyba wolę Wielkanoc od Bożego Narodzenia.
OdpowiedzUsuń(a w ogóle to rzucasz komentatorom kłody pod nogi - niepotrzebnie Cię ostatnio chwaliłem za dobre podejście do czytelników :P)
OdpowiedzUsuńHebiusie, nie żałuj dobrego słowa, któreś wypowiedział. Przyznaj, że te kłody troszkę pobudzają do działania i myślenia. One są nie przeciwko Wam, wiernym Czytelnikom, ale jako zapora przeciwko plugastwu.
OdpowiedzUsuńA propos świąt to sam już nie wiem, które bardziej lubić. Wielkanoc zawsze kojarzyła mi się z ciepłem i wiosną. Moja znacznie starsza siostra nie pamięta takiej, jak ta ostatnia, wielkanocnej aury.
Julio, ten twój to porządny piesek! Już mi się podoba. Ale jest jeszcze jedno ale: moja Pestka jest już wiekowa, właśnie przeszła poważną operację (sprawy kobiece) i nie będzie mogła mieć szczeniąt.Jeśli więc Twój podopieczny nadal jest zainteresowany to można ich zapoznać.
OdpowiedzUsuńAha! Pestka nie korzysta z internetu, ale mogę ją nauczyć:-)))
Dobre! Coś jest na rzeczy:-)
OdpowiedzUsuńPestka jest urocza :)))
OdpowiedzUsuńA wiek nie gra roli, Homer to romantyczny i wrażliwy pies. Myślę że mogliby się zaprzyjaźnić. Szczeniaki nie są w życiu najważniejsze. Prawda? On ma tylko jedną wadę....no jak to facet. Potrafi zwiać, wyłajdzaczyć sie i wrócić ze skaleczoną łapą. Czy Pestka to wytrzyma????
Mnie tam śpiewanie kolęd w okolicach Wielkanocy jakoś niezbyt przeszkadza, choć to nieco za wcześnie jak dla mnie. Lubię sobie pośpiewać kolędy letnią porą, gdzieś na świeżym powietrzu i na cały regulator. W zeszłym roku w Hiszpanii raz wzięto mnie za Rosjanina (choć kolędy były ukraińskie) i raz napatoczył się rodak, który zrozumiał słowa piosenki kolędowej. :-)))
OdpowiedzUsuńTo potwierdzanie e-maila jest UPIERDLIWE!
Wielkanoc jest nawet ważniejsza, ale ludzie i tak wiedza swoje:-)
OdpowiedzUsuńAle tylko raz podajesz adres, a później to już bułka z masłem. To w kwestii UPIERDLIWOŚCI:-)
OdpowiedzUsuńA co do kolę, to chciałbym widzieć i słyszeć Cię w hiszpańskiej scenerii, jak śpiewasz i zadziwiasz tubylców.
moja siostra widziała w autobusie tuż przed wielkanocą pewną panią z małą choinką:) klimat bożonarodzeniowy chyba wielu osobom się udzielił:)
OdpowiedzUsuńKtoś bardzo zakręcony mógł nie wiedzieć, że to nie jest Boże Narodzenie:-)
OdpowiedzUsuńMożna zaintonować coś neutralnego, np. "pada śnieg, pada śnieg, lecą z nieba białe piórka". Można też przekombinować i zaśpiewać: '"jest taki dzień, bardzo ciepły choć (...)" kwietniowy'. ;)
OdpowiedzUsuńDobrze kombinujesz. może coś z tego będzie.
OdpowiedzUsuń