Marian zawsze był troskliwym ojcem i mężem. To on wstawał w nocy do chorych dzieci, sprawdzał temperaturę i podawał coś do picia. Normalni faceci w takich sytuacjach spali w najlepsze zostawiając ten przywilej umęczonym matkom. Dzieci już dawno wyszły z domu, ale Marian nic a nic się nie zmienił, z tym tylko, że całą swoją troskę przelewał na Helę.
Wiosenne przesilenia i zawirowania z zimą, która zastąpiła wiosnę, sprawiły, że Hela poczuła paskudztwo, które nieproszenie wlazło w jej ciało. Ból w stawach i mięśniach, podwyższona temperatura dochodząca do trzydziestu ośmiu stopni i ból głowy. Nie było mowy o pójściu do lekarza, bo Hela najpierw walczy sama. Ciepły koc, wygodny dres, gorąca herbata z cytryną i polopiryna to jej oręż w walce z niemocą.
Marian cichutko krążył po domu i czuwał. Dotykał dłonią jej rozpalonego czoła i policzków, a gdy miał wątpliwość to także ustami. Tak robił, gdy dzieci były małe, by upewnić się, że temperatura spada. Ten odruch kontroli był bezwiedny robił to w odstępie, co kilku minut. Hela była na tyle słaba, że nie miała siły protestować.
Po dwóch dniach było widać, że Hela czuję się nieco lepiej i kryzys mija.
– Jak się czujesz? – dopytywał Marian.
– Znacznie lepiej.
– Cieszę się. A jak głowa? Już nie boli?
– Teraz już nie – odpowiedziała Hela. – Wystarczyło, że przestałeś mnie co chwilę dotykać, a wszystko ustąpiło, jak ręką odjął.
Marian to Anioł w ludzkiej postaci... :)
OdpowiedzUsuńWzruszyłam się. Troskliwy facet z tego Mariana. Gatunek na wymarciu. A Marian ma syna? Wpoił mu dobre nawyki?
OdpowiedzUsuńdobrze,że przeczytałam dopisek narratora na końcu.....i tez parsknęłam śmiechem...:P
OdpowiedzUsuńto sie fajnie wspomina,tę nadtroskliwośc,ale jest taki moment w chorobie,że mamy chęc machnąc na tę rękę troskliwą jak na muchę natrętną lecz....nie mamy siły...haha
lepiej jednak miec takiego Mariana niż kogoś obojętnego na cierpienie...w ogólnej konluzji...
Ano ba!
OdpowiedzUsuńHela bez Mariana ani rusz:)
OdpowiedzUsuńNarrator to w każdej opowieści najważniejsza, acz niedoceniana postać:)
OdpowiedzUsuńRozumiem Helę. Nadopiekuńcza, przesadnie troskliwa pielęgniarka może być cięższa do zniesienia, niż sama choroba.
OdpowiedzUsuńI Ty, Hebiusie, przeciwko Marianowi?:)
OdpowiedzUsuńja staram się jednak doceniac tych ukrytych ,a ważnych....:P)
OdpowiedzUsuńMarian czasem bardzo przypomina mi kogoś z mej rodziny :) Dobrzy ludzie, " te Mariany" ;)
OdpowiedzUsuńPo przejrzeniu wpisów sprzed kilku lat dochodzę do wniosku, że narrator zdecydowanie marnuje swój talent. Szkoda, bo stać go, bez wątpienia, na coś bardziej wartościowego.
OdpowiedzUsuńPonoć nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Czy nadopiekuńczość nie jest nadgorliwością opieki?
OdpowiedzUsuńA tak serio - też tak mam. Słyszało się już wielokrotnie zdania w stylu: "pomyśl czasem o sobie".
Ale tak to właśnie działa, poprzez pomagając innym, troszcząc się o nich, tak naprawdę robimy sobie dobrze. :)
Nic, tylko marzy mi się, by mieć w życiu tak jak Hela :-) Szczęściara z niej... :)
OdpowiedzUsuńBo Marian to właśnie dobry człowiek. Wokół nas jest takich bardzo wielu.
OdpowiedzUsuńNiektórzy mówią, że altruizm to szczególna forma egoizmu.
OdpowiedzUsuńW takim razie możesz z Marianem pisać sobie rękę. Z jednej gliny jesteście:)
OdpowiedzUsuńJestem jednym z tych niektórych. :)
OdpowiedzUsuńhttp://martinzalewski.blogspot.de/2011/12/robmy-sobie-dobrze.html
Wiedziałem, żeś dobry kolega Mariana:)
OdpowiedzUsuńSzczęście zagląda do nas niespodziewanie. Wystarczy uzbroić się w cierpliwość i czekać.
OdpowiedzUsuńWartościowanie jest zajęciem trudnym i często prowadzącym na manowce. Autor traktuje to miejsce i wpisy jako pretekst do wywołania uśmiechu, który sam w sobie już jest wartością.
OdpowiedzUsuńGdyby Hela chciała się zamienic na kogos mniej opiekuńczego to zgłaszam się :)))
OdpowiedzUsuńUwielbiam nadopiekuńczych Marianów , dla nich mogłabym chorować notorycznie i wytrwale:)))
Heleno ale Ci zazdroszczę :)
Ha! teraz to już nie wiem, czy Hela pozbyłaby się Mariana... I to nie dlatego, że inna by go miała na swój użytek, ale w trosce o Twoje zdrowie:-)
OdpowiedzUsuń