Źródła podają, że nazwa najbardziej znanej nowojorskiej ulicy pochodzi z XVII wieku, gdy postawiony w jej obecnym miejscu drewniany płot odgradzał mieszkańców Nowego Amsterdamu od namolnych Indian rozdrażnionych obecnością Holendrów na Manhattanie. Z czasem ochrona okazała się zbyt słaba, dlatego w 1652 roku niejaki Peter Stuyvesant rękoma niewolników postawił czterometrową palisadę. Niewiele to pomogło i Nowy Amsterdam został przejęty przez brytyjczyków i stał się Nowym Jorkiem. A w miejscu muru - rozebranego w 1699 roku - utworzono ulicę o nazwie Wall Street.
Czysty przypadek sprawił, że Pan C. wędrując po starej części Konina natrafił przy ulicy Śliskiej na zachowane resztki holenderskiej konstrukcji. W jaki sposób się tu znalazła na razie nic nie wiadomo. Archeolodzy prowadzą badania, a świat finansjery milczy wyczekująco. Odkrycie to może mieć nie mniejsze znaczenie, jak odnalezienie świętego Graala, czy Arki Przymierza, za którą uganiał się Indiana Jones.
No, i proszę! Zaraz się pojawi nieznana historia Indian konińskich! Myślę, że warto umieścić ten zapomniany mur w przewodnikach turystycznych i stworzyć miejską legendę:)
OdpowiedzUsuńCiekawe jest to miasto.. Coraz ciekawsze.. Trzeba się będzie wybrać i pozwiedzać:)
Rzeczywistość jest taka, jak zostanie opowiedziana... nie inna:-)
UsuńPrzecież to nie jest mur tylko słynna konińska ścianka wspinaczkowa dla ubogich
OdpowiedzUsuńWugusiu, żadna ściana, tylko Wall Street. Wiem to os Pana.
UsuńA ja tylko, że
OdpowiedzUsuńNIENADAUŻAM* za Tobą.
Może mniej nordic.... ;-).
Spoko, ja też nie mogę nadążyć za sobą, ale... daje radę:-)
UsuńCaddi, masz jak dla mnie zbyt duże tempo publikacji, ale na szczęście dość lekkie wpisy. Widać, że wyobraźnia Cie nie opuszcza i wykorzystujesz każdą okazję, by tworzyć mini opowiastki.
OdpowiedzUsuńMoim zamiarem jest pisanie krótkich i treściwych opowiastek. Cały czas ćwiczę:-)))
Usuń-ciekawy opis ulicy,a ile treści historycznych no i ta fotografia....dobre
OdpowiedzUsuńW pisaniu największą przyjemnością jest nie odwzorowanie realiów, co ich kreowanie tak, by zaciekawić. Najważniejsza jest narracja, za którą inni będą bieżyć.
Usuń-zgoda,posiadasz Waść tą umięjętność.....))))
UsuńTo milczenie jest wymowne, ale może czekają aż się rozpadnie?
OdpowiedzUsuńRaczej nie wiedzą, co z tym fantem zrobić. A jak nie wiedzą co, to ogłaszają reformy:-)))
UsuńCiekawe czy w owych czasach, jako spoiwo użyto jaj ;)
OdpowiedzUsuńwówczas tak mocno zespolonego..głową muru nie przebijesz ;)
Trzeba wgryźć się w spoinę między cegłami, a wszystko będzie jasne:-)
UsuńA mnie się podobają takie mury. Czuję się wtedy częścią historii.
OdpowiedzUsuńCharmee, ale zabrzmiało to tak, jakbyś była częścią tego muru, a onegdaj mówiłaś, że chcesz być krzesłem lub taboretem, czy jakoś tak:-)))
UsuńChyba tam byłam ... a może to było w zupełnie innym mieście?
OdpowiedzUsuńDéjà vu?
UsuńTeraz czekam Caddicusie na ścianę Płaczu w Koninie :)
OdpowiedzUsuńmmrr, ależ mamy i to nie jedną ścianę płaczu.
UsuńTaboretem! Ale murem też mogłabym...
OdpowiedzUsuńUważaj, bo Mmrr zamówił już u mnie koniński mur płaczu:-)
UsuńTe cegły są za czerwone jak na amerykańskie. ;)
OdpowiedzUsuńTu nieco inny klimat, a poza tym była kooperacja. Kolor całkiem fajny:-)
UsuńWall Street jak się patrzy! ;)
OdpowiedzUsuń