Czas wakacji jest dość męczący. Prowadzący blogi nie mają weny i sił, by pisać, czytający zaś ugrzęźli gdzieś w ostępach leśnych, nad brzegami mórz, pod szczytami Tatr, czy choćby nad Rospudą. Podobny stan dotknął i Pana C., który mimo kanikuły jest wielce zaabsorbowany. Dlatego też Pan C., by nie nadwyrężać uwagi gości tego bloga, ale i siebie samego (przede wszystkim) ograniczy się do wpisów krótkich... nawet bardzo krótkich. Będą to takie pozdrowienia, jak pomachanie ręką z drugiej strony ulicy.

To ten od podawania kombinerek?
OdpowiedzUsuń- odmachuję po tej stronie :)
OdpowiedzUsuń@Golden - własnie ten:-)
OdpowiedzUsuń@kawał-mnie - :-))))
U mnie 35 w cieniu, trudno w taki upał zmusić się do czegokolwiek.
OdpowiedzUsuńPomacham Panu C. teraz z radością, choć jutro będę przejeżdżać tuż, tuż . Będzie to jednak głęboka noc i nie ośmielę się wyrywać Pana C. ze snu ;)))
U mnie pod orzechem było 34 stopnie o jedenastej przed południem.
UsuńDobrej drogi i dobrego wypoczynku, Angie. Pozdrów morze:-)
Caddi, u mnie w piątek były 34 stopnie o godz. 19.30...
UsuńDzisiejsze burze przyniosły trochę orzeźwienia, przyjemniej można pooddychać...
a co do zdjęcia - coś ten Twój pomocnik mocno skrzydła nadwyrężył:)
kiedyś widziałam pewną biedronkę, która w upalny dzień postanowiła odpocząć na tylnej kieszonce spodni pewnej Pani (a może to był biedronek???), żałuję do tej pory, że nie miałam wówczas aparatu...:)
Ale niedługo jesień i wszystko wróci do normy. Mam nadzieję, że upały potrwają jeszcze z 1,5 tygodnia, bo też mnie niesie nad morze, nasze morze, wiernie Cię będziemy strzec.
OdpowiedzUsuńNigdy nie jest nam dobrze, zawsze na coś narzekamy, ale cóż... taka nasza natura. Ostatnio lepiej znoszę wysoką temperaturę, znacznie lepiej niż przed kilku laty. To chyba kwestia aktywności fizycznej na co dzień i... dobre geny:-)
UsuńMam zdecydowanie gorsze geny ( nie wspominając o aktywności fizycznej ), bo coraz mniej lubię upały...oraz mrozy także - sama nie wiem, co mi bardziej utrudnia życie ? Na pewno najbardziej...wiek - mój i może XXI też... ?
OdpowiedzUsuńWydaje mi się,że to jednak przyczyną jest XXI wiek:-)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńlink nie otwiera :(
UsuńPodczas kanikuly w dni deszczowej jak dzisiejszy ja mam wiecej czasu na net... wiec odwiedzam, czytam... no i pozdrawiam wakacyjnie :)
OdpowiedzUsuńPogoda taka, że nic się nie chce. Miło, że w tym nawale.. wakacji odwiedzasz i machasz ręką:-)
Usuńniezły taki pomocnik... skąd go wytrzasnąłeś? Jakaś agencja pośredników? ;-D
OdpowiedzUsuńJakiś nieznany mi bliżej wolontariat:-)
UsuńA ja od tylu lat na wakacjach...a motyl taki sobie, ale skrzydelkami macha!
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
No taki sobie, ale chętny do pomocy. Widać, że życie go nie oszczędzało, bo skrzydełka postrzępione. Ale do pomocy chętny:-)
UsuńPS. Dobrego wypoczynku Judyto. Naciesz się Polską i przyjaciółmi.
Na tym upale mózg się lasuje, jak dawniej mawiano:)
OdpowiedzUsuńOj lasuje, ale są sposoby ochrony i trzeba je stosować. Niektórzy cień, inni zimne piwo, a jeszcze kolejni - w tym Pan C. - woda z miętą i limonką... To działa:-)
UsuńWakacje, czy środek zimy - bez różnicy. Wpisy blogowe zawsze powinny być krótkie :)
OdpowiedzUsuńWażne by nie nudzić:-)
UsuńA tym to się już nie przejmuje. Przekonałem się, że ludzie są nieobliczalni - potrafią czytać najgorsze nudy i jeszcze komentarz zostawią :D
UsuńCi znad Rospudy meldują, że już mają za sobą Szeszupę i Czarną Hańczę, a nawet, że już wrócili
OdpowiedzUsuń