Są rzeczy, stany umysłu i zjawiska, o których nie śniło się filozofom, ale Panu C. i owszem. Dziś odbył służbową podróż i gdy zadowolony wracał do domu niebo spowiły chmury tak czarne jak sumienie czekisty, a ciśnienie sakramencko spadało na łeb na szyję. Czuł, że nie jest w stanie prowadzić samochodu. Padający rzęsisty deszcz dopełniał wszystkiego, droga stawała się coraz węższa i nadjeżdżające samochody były coraz bardziej rozmazane.
- Niedobrze - powiedział głośno.
Tuż za Kłodawą zaczął się rozglądać za jakimś azylem. Wypatrzył ślepą nitkę starej trasy, w którą wjechał i zatrzymał samochód. Ostatni przebłysk świadomości kazał mu rozłożyć siedzenie. Momentalnie zasnął. Spał około godziny do chwili, gdy usłyszał własne chrapanie. Widok tapicerki na suficie uświadomił mu, że chyba uciął sobie drzemkę. Wzrok wyraźnie odzyskiwał ostrość. Podniósł się z oparciem fotela, gdy nagle przeszył go przenikliwy, chłodny i obrzydliwy dreszcz.
- Czy tak wygląda światełko w tunelu?!
Rozejrzał się wokół i powoli puls zaczął spowalniać.
- To jeszcze nie ten moment! - odetchnął.
Zachodził w głowę, jak nie mógł zauważyć tego wielkiego krzyża, gdy godzinę wcześniej zatrzymywał samochód. Cóż... nauka sowiecka zna takie przypadki.
Niech Pan C. uważa na siebie. Kurde, też kiedyś coś podobnego przeżyłam :)
OdpowiedzUsuńOj, Charmee, mówię Ci, ze najgorszy jest ten pierwszy moment po przebudzeniu, gdy zaczynasz rejestrować zewnętrzne bodźce:-)))
UsuńAha. Pierwsza!
OdpowiedzUsuń:-)
UsuńPan C. powinien przeanalizowac, dlaczego znalazł się "tu i teraz".
OdpowiedzUsuńJednakowoż... współczuję przebudzenia..;)
Na szczęście stan zagubienia trwał krótko:-)
UsuńKiedyś też pospałem na poboczu, zupełnie straciwszy kontakt z rzeczywistością. Podczas wybudzenia końcówka snu była taka, że jakaś skąpo ubrana dziewczyna myje mi szyby czterema gąbkami naraz, dwie z tych gąbek są tak strasznie milusie, że wzroku nie idzie oderwać. Kiedy ochłonąłem wracając ze snu to się okazało, że to tylko dzieciska z sąsiedniej wsi do szyb mordki poprzyklejały... Ech, życie
OdpowiedzUsuńWugusiu, Ty to nawet sny masz przyjemniejsze:-)
UsuńAlbo jak zdrzemniesz się
OdpowiedzUsuńgodzinkę w południe i zrobi się
zmrok. Otwierasz oczy wydaje ci
się, że to rano i że się zaspało do
roboty, zrywasz sie jak poparzony
a tu szósta [no i przecież
w ubraniach do snu właściwego
nie idziesz] ale po południu.
Ze dwa razy w życiu tak miałam.
A propos, śniłeś mi się ostatnio
ale nie chciałbyś wiedzieć jak. :-).
Leno, spokojnie możesz zreferować sen. Wspólnie z pozostałymi blogerami dokonamy Freudowskiego rozbioru sensów i znaczeń. Trauma mi nie grozi... chyba:-)
UsuńZdrowy sen pod czuwającym okiem.
OdpowiedzUsuńDobrze, skoro, metafizykę mamy za sobą, przejdźmy do snu Leny. Lena, prosimy. ;)
Cane, może we dwóch ją nakłonimy:-)
UsuńMoże i ją nakłonimy, ale co my zrobimy, kiedy ją już nakłonimy? ;)
UsuńZwężone pole widzenia, zmęczenie i proszę bardzo, sen pod krzyżem, pańskie oko... gut!
OdpowiedzUsuńTak! Zwłaszcza oko Opatrzności, które wyziera między chmurami:-)
UsuńW taki krzyż to piorun mógłby strzelić.
OdpowiedzUsuńW krzyż niech strzela tak, jak na Giewoncie. Dobrze,że samochodów pioruny się nie imają.
UsuńKolega mojego Taty, kominiarz, wracał raz "komarkiem" "na bani" skrótami przez pola, do domu. Wyrżnął tym komarkiem w polną kapliczkę, obalił się i zasnął. Jak się przebudził zobaczył nad sobą błękit i figurkę świętego. Był pewien że umarł. Serio.
OdpowiedzUsuńJak u Ciebie - deszcz, niewidoczność, sen, przebudzenie. Szok. :)
To rzeczywiście musiało być traumatyczne i metafizyczne doznanie. Tylko pytanie: czy wpłynęło w jakikolwiek sposób na jego dalsze życie?
UsuńWystarczy, że budzik zadzwoni w momencie głębokiego snu i człowiek nie wie ani jak się nazywa, ani gdzie jest, ani jaki to dzień..:)
OdpowiedzUsuńA co z imieniem i nazwiskiem?:-)))
Usuńhistoria z podtekstem a nawet morałem ;-)
OdpowiedzUsuńkrzyż, skądinąd, całkiem całkiem... nie wiem w jakim celu i kto je stawia, ale troszkę takich cudów w Polsce widziałem ;-)
Pod krzyżem jest odlana tablica z dedykacją oraz wymienia osoby uczestniczące w odsłonięciu, ale to już inna historia.
UsuńSny miewam prorocze, więc niektórych wolę nie pamietać ;)
OdpowiedzUsuńOstatnio jednak, obudziłam się w środku nocy i nie mogłam opanować śmiechu.
Spałam już w wielu dziwnych miejscach, ale pod krzyżem jeszcze nigdy ;)
najwyższa pora na... krzyż:-)
UsuńChyba Pański, hehe ;)
UsuńW porę się zatrzymałeś Caddi.Nie wazne gdzie wazne ze dalej mozesz nam opisywać o swoich przygodach-)Moj mąz zasnął za kierownicą i gdyby nie barierki zycie po zyciu stałoby się prawdziwe.
OdpowiedzUsuńZachowałem czujność, a może to Najwyższy, z którym jestem w sporze, uznał, że warto mnie zachować?
UsuńPadłeś pod krzyżem
OdpowiedzUsuńi to jakim ogromniastym!!!
Pierwszy raz coś takiego widzę.
Świat ciągle mnie zadziwia. Uśmiechy!!!
Prawie taki sam jak na Giewoncie.
UsuńPrzebudzenie przy krzyżu ,przywołuje różne skojarzenia.....
OdpowiedzUsuńZapewne:)
UsuńDobrze, ze sie zatrzymales... i przespales, a przebudzenie...roznie z nim bywa.
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
A może to znak?
UsuńA propos krzyża przypomniała mi się anegdota o ks J.Twardowskim. Jako młody ksiądz wszedł rano o 6 do kościoła i zobaczył leżacą "krzyżem" na posadzce starszą kobietę. Podszedł do niej zaciekawiony i spytał w jakiej intencji tak gorliwie się modli. A ona nie wiele się zastanawiając odrzekła:
OdpowiedzUsuń-żeby dyrektorka domu spokojnej starości... zdechła!!!
Różnie ludzie kojarzą i wykorzystują ten znak. :)
I to jest dobitny przykład dlaczego Najwyższy nie może wysłuchiwać naszych modlitw:)
Usuń