Ponad trzydzieści lat temu podczas Konińskich Derbów Estradowych wystąpił początkujący i jeszcze nieznany piosenkarz. Lekko korpulentny i nalany na twarzy. Można by napisać, że nikt szczególny na kim kobiety mogłyby zawiesić oko. Ot kolejny przerywnik pomiędzy występami uznanych artystów, ale gdy zaczął śpiewać szmer i gwar szybko ustawał. Wszyscy widzieli i słyszeli, że ten młody mężczyzna z każdą wyśpiewaną frazą staje się tylko i wyłącznie głosem. Przywarta do prawego boku ręka dziwnie, wręcz konwulsyjnie drgała w rytm melodii. Niespotykany głos i ekspresja, z jakimi Pan C. nie miał dotąd styczności.
To był Stanisław Sojka (dziś Soyka).
Wczoraj Panem C. rąbnęło po raz wtóry. Doznał czegoś w rodzaju déjà vu, gdy w blogosferze natrafił na nagranie Ilony Sojdy, młodej i zjawiskowej dziewczyny. Gdy śpiewa staje się głosem.
Pochwycić w dłonie można wiatr
On jak szalony przez ten świat
Tysiące lat już gna i tak
Nie złapiesz choćbyś gonił
On wszystko wie, on widział
Gdzie nocuje dzień i świt gdzie budzi się
Nie zamkniesz go w swej dłoni
Nie dogonisz...
Niezwykły nastrój płynie z tego utworu. Masz rację, ta dziewczyna zamienia się w muzykę, śpiewa całą sobą. Mam nadzieję, że o Ilonie będzie głośno.
OdpowiedzUsuńTo nagranie jest z 2008 roku, gdy miała raptem dwadzieścia jeden lat. Niesamowita!
UsuńMasz rację Caddicusie przepięknie śpiewa całą sobą podobnie do Sojki
OdpowiedzUsuńZ reguły nie linkuję YT, ale tym razem nie mogłem się oprzeć, a skojarzenie było dla mnie ewidentne.
UsuńA ja z męskich polskich głosów wolę Szroma i Grechutę. Sojka nigdy do mnie nie przemówił tudzież zaśpiewał. Pani niech śpiewa, ale smutną prawdą jest że szerokie grono nigdy jej nie dostrzeże, bo szerokie grono nie potrafi już odbierać sztuki, skonsumowało ją i przetrawiło.
OdpowiedzUsuńJest jeszcze młoda. Wierzę, że znajdzie swoja artystyczną przestrzeń, w której będzie mogła funkcjonować, jak Jopek, czy Bajor. To kwestia czasu.
Usuń:-))).
OdpowiedzUsuńEkhem....
Nie wiem o co kaman, że posłużę się klasycznym zwrotem, ale "ekhem".
UsuńNo jak to nie wiesz?
UsuńTak się troszkę
dowartościowuję, że ta
blogosfera, jest mi znana..;-)))
i że to własnie w niej padło
BINGO Twego deja vu.
Działa
OdpowiedzUsuń:-)
Usuń-mamy nowy głos ,który nieśmiało się przebija w You Tube,soul,jazz,też powala.To co tu pokazałeś jest interesujące....więcej takich młodych ludzi...))))
OdpowiedzUsuńNie musimy słuchać Michałów Wiśniewskich, Pauli i tym podobnych wynalazków. Internet daje wybór:-))
UsuńTeraz, dzięki technice, coraz więcej utalentowanych ludzi śpiewa tak, że nie można przestać słuchać. Takie czasy :)
OdpowiedzUsuńMłodzi nie muszą korzystać ze wsparcia wielkich firm fonograficznych. Sa przykłady, że internet jest wystarczającym forum. To wielcy gracze zaczynają się zgłaszać do artystów, którzy zdobyli uznani bez ich wsparcia.
UsuńJa już od jakiegoś czasu ją sobie podłuchuję...
OdpowiedzUsuńNo to rozumiesz moją reakcję:-)
UsuńNigdy nie wątpiłam w to, że potrafisz wyłuskiwać perełki...
UsuńChwyta za serce i w głowie pozostaje melodia...Są artysci którzy potrafią zrobić prawdziwą rewolucję swoim głosem w naszych zmysłach i dotyka naszej duszy.
OdpowiedzUsuńAle musi być odpowiednia wrażliwość na odbiór takich nutek:-)
UsuńHmm, czyli jest coś ze Świata Muzyki, czego nie znałam ;)
OdpowiedzUsuńPiękne!!!
Tez dotąd tego nie znałem. Okazuje się, że jest wokół nas wiele ciekawych rzeczy...
UsuńDzisiaj Sojda, jutro Soyda :). Przypomniał mi się zespół Happy Sad. Nie jest to żaden wybitny głos itp, właściwie nawet za nim nie przepadam, ale jak gra na juwenaliach i moi koledzy warszawscy się nim zachwycają, zawsze podkreślam, że znałem ich zanim znał ich ktokolwiek, bo pierwotnie byli zespołem niszowym ze Skarżyska-Kamiennej. Co ciekawe ich najsłynniejszy kawałek "Miłość" pochodzi z czasów, kiedy jeszcze w ogóle nie byli znani.
OdpowiedzUsuńJeśli za jakiś czas zostanie zmanierowana (mam nadzieję, że nigdy tak się nie stanie) to będzie Soyda.
UsuńFajnie jest znać kogoś z czasów zanim zaczęli być znani z tego, że są znani. Masz wtedy okazję obserwować, jak się zmieniają, jak woda sodowa zaczyna uderzać do głowy... niektórym:-)
Ona coś wie o muzyce i jej przekazywaniu, powinna udzielać lekcji takim "gwiazdom" jak Britney Spears.
OdpowiedzUsuńSą Gwiazdy prawdziwe - to takie,których status jest oczywisty... To się po prostu wie. I są tez "gwiazdy" bo w takim opakowaniu i papce reklamowej się je sprzedaje, ale nie wywołują w nas żadnych wzniosłych emocji. Jeśli już, to negatywne poprzez ujawnianie w tabloidach tajemnic alkowy.
UsuńA ja pamiętam po dziś kilka przepięknych glosów z tego miasta. Sopran, alt... do tego uroda i urok. A w ogóle w szkole na Mickiewicza zawsze było melodyjnie. Chór przecież prowadził sam Henryk Wojnarowski, potem nawet profesor; po dziś chyba szef chóru Filharmonii Narodowej. Oj, śpiewało się "pod nim", śpiewało. Na soprany i alty zerkając... Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńSzanujmy wspomnienia, szanujmy ich treść...
UsuńNajfajniejsze w tym chórze to było zarzucanie wędki wygłodniałym wzrokiem młodziana:-)
Dreszcze przechodzą mnie od stóp do głowy :)
OdpowiedzUsuńOj, Caddi! Na razie tylko ten wpis, ale jakże smakowity. Po urlopie poświęcę więcej czasu na lekturę.
OdpowiedzUsuńMiło Cię widzieć po długiej nieobecności:-0
UsuńA już myślałem, że się wyzwolisz z męskich przywar i zaczniesz mnie rozpytywać o adresy ( może mają wnuczki?) i repertuar tamtych lat. Byłem przygotowany, a tu granie słowami i skojarzeniami. Pięknymi, nie przeczę... Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńBarnabo, o wnuczkach tychże chórzystek porozmawiamy prywatnie. Po cóż dawać ogółowi asumpt do plotek:-)))
UsuńOby jej tylko komercja nie wchłonęła i nie zepsuła.
OdpowiedzUsuńdobrze jest od czasu do czasu odnaleźć nowy klejnocik... od razu jakby przyjemniej na sercu się robi ;-).
OdpowiedzUsuńMam skojarzenie z głosem Joan Baez, sprzed lat - kojarzysz?
OdpowiedzUsuń