Nie wlewa się młodego wina do starych bukłaków oraz nie wprawuje się łaty sukna nowego w szatę wiotchą. Te dwa stare cytaty zaświtały Panu C., gdy czekając na syna zobaczył to drewniane cudo pamiętające czasy towarzysza Wiesława. Kiedyś klony tego sklepiku znajdowały się niemalże w każdej gminie i pełniły funkcje warzywniaka, w którym klasa robotnicza i inteligencja pracująca mogły zaopatrzyć się w marchew, cebulę, pietruszkę i parę innych egzotycznych warzyw, jak buraczki, ziemniaki, czy ogórki.

-dobrze,że został......)))
OdpowiedzUsuńO tak:-)))
OdpowiedzUsuńChodziło się kiedyś
do Hatali na Traugutta
po włoszczyznę. Teraz podobno
jest tam restauracja
czy jakaś inna jadłodajnia.
Wspominania.
"Ruch- EUropejski" . Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńPrzynajmniej jest temat na wpis wakacyjny. Sezon ogórkowy, więc warzywniak, jak znalazł:)
OdpowiedzUsuńOwoce Warzywa Kwiaty
OdpowiedzUsuńTak było napisane często.
U nas "Zieleniak"na takie mówili - wymarły chyba wszystkie. Ich rolę pełni "Berlinek", co to wszystko oferuje, nie tylko wloszczyznę /też EUropejsko, prawda? - przynajmniej z brzmienia/ :)))
OdpowiedzUsuńPozwolę sobie wkleić:
http://punktpotrojny.blogspot.com/2012/05/berlinek-dzien-handlowy.html
Mam nadzieję, że Pitfall się nie obrazi ;)
Cały rynek u mnie takich budek :)
OdpowiedzUsuńZaintrygowany tą drewnianą konstrukcją wszedłem do środka i zapytałem sprzedawczyni, która była chyba właścicielką, o wiek tego obiektu. Nie była zorientowana, ale w środku była też bardzo starsza pani, która powiedziała, że ten sklepik był już 50 lat temu, gdy tylko tu się przyprowadziła.
OdpowiedzUsuńPanu C. zaświtały odpowiednie cytaty ..
OdpowiedzUsuń:)
Trochę odpowiednich wspomagaczy i od razu zwoje mózgowe wypluwają gotowce:-)
Usuń"Artykuły z UE" - to brzmi dumnie:)
OdpowiedzUsuńTen "skansen" wygląda o niebo lepiej od wszechobecnych (już coraz mniej, na szczęście) bud zwanych "szczękami". I niech sobie będzie "ku pamięci";)
Szczęki brzmią prawie, jak tytuł filmu o tym samym tytule.
Usuńznamy takie sklepiki, wszędzie jeszcze zdarzają się niedobitki tej rasy ;-)
OdpowiedzUsuńzasadniczo, nie mam nic naprzeciwko drewnianym wykończeniom, aczkolwiek... ta konkretnie wersja jakoś mi nie podpada... a już w połączeniu z unijnymi artykułami, bardzo to zgrabny żarcik ;-)
Ta wersja sklepiku jest starsza ode mnie. Kiedyś była naprawdę popularna i dość solidna. Inaczej by nie przetrwała do naszych czasów.
Usuńcóż, niewykluczone że jest to nawet jakiś średniowieczny fort, a raczej forcik, któremu się udało przemknąć przez dziejowe skrzyżowania aż do naszych czasów ;-)
UsuńNie śmiejcie się, to bardzo udany architektonicznie model małego sklepiku. Na tamte czasy pozostawiał daleko w tyle standardowe kioski "Ruchu". Śmieszne jest co najwyżej napis, bo powinien brzmieć "Towary z UE made in China". I to jest tak śmieszne, że aż się płakać chce.
OdpowiedzUsuńTen napis właśnie zwrócił moją uwagę:-)))
UsuńLubiłam takie sklepiki,
OdpowiedzUsuńszczególnie w sezonie truskawek.
Pachniały ziemią i wilgocią...
Zapach jest tym, co pamiętamy najdłużej:-)
UsuńByle tylko to był zapach wart zapamiętania
UsuńZapach wartościowany jest ex post, więc zapamiętujesz jak leci... nawet te najbardziej odrażające zapachy:-)
UsuńA brukselka jest? ;)
OdpowiedzUsuńTo podstawowe warzywo:-)
UsuńW UłE z pewnością. ;)
UsuńA i tak ziemniaki i buraki górą!
A ja myślałam że można połączyć stare z nowym, ale w tym przypadku jakoś tego nie widzę.
OdpowiedzUsuńNo w tym przypadku nowość przylepiona do czoła tego sklepiku bardzo razi.
UsuńUhm, najlepiej pasowałby napis "50+ lat polskiej tradycji" + wyroby tylko z Polski, zero chińszczyzny, tylko polskie rodzime wyroby, i tak silna wyrobiona marka, ze każdy by kupował (mówię jako marketingowiec), a jako konsument to sama osobiście mam dosyć sklepów typu Tesco i Carrefour również ich małych sklepików. Brak w nich tego ducha polskości, polskiej tradycji i ... dobrych prawdziwych polskich wyrobów. Coraz mniej jest takich sklepików, niestety, próbują konkurować z dużymi ceną i upadają, a to błąd, duży błąd, powinni konkurować relacją, sercem.
UsuńAdminie (intrygujący ładny nick/imię), podoba mi się to, co napisałeś i przyznam, że cenię relacje osobiste ze sprzedawcą, czy usługodawcą. W koninie jest zakład fryzjerski, do którego uczęszczam 37 lat. Zawsze czuje się jak u siebie. Wszyscy wiedzą, kto może tknąć moje włosy.
UsuńLudzie lubią być traktowani indywidualnie, a nie jak stado bezimiennego bydła. U mego dziadka na wsi krowy, konie i świnie miały swoje imiona: Lipek, Menia, Wacek itp. itd.